Studencko
Niezmiernie zastanawiało mnie, od zawsze, odkąd zacząłem interesować się nieco więcej tym jak komputer działa, w jaki sposób dzieje się to, że latające sobie elektrony potrafią robić takie różne rzeczy jak to się odpowiednio ukierunkuje. Do dziś jest to pewien rodzaj magii dla mnie (wysoce zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii, czyż nie?), nawet jeżeli już wiem o wiele więcej niż wcześniej o takich rzeczach jak tranzystory, złącza, przerzutniki i tym podobne bzdety.
Dzisiaj mieliśmy pierwsze laboratorium z metrologii, przedmiotu który jest na tych studiach w sumie to my niezbyt wiemy po co, jednak nawet na tym przedmiocie jednak jakiś związek z komputerami będzie (badanie czegostam wspomagane komputerowo). Jutro czeka mnie kolejne laboratorium - elektronika i badanie charakterystyk tranzystora, co miejmy nadzieję się powiedzie.
Dzisiaj rano, gdy wychodziłem z domu, temperatura wynosiła 2,3 stopnia Celsjusza. Ewidentny znak, że zbliża się chyba chłodniejsza pora roku. To szkoda, bo jestem tuż po chorobie (z pominięciem etapu trzeciego, za to mam kaszel), a chciałbym jeszcze pochodzić na uczelnię, bez korzystania z masowej komunikacji miejskiej. Nawet jeżeli w jedną stronę zajmuje mi to 40 minut.
Otwarta sieć Wi-Fi w "Instytucie Informatyki" działa już, mogę korzystać z Internetu w palmtopie. Obok mnie znajomy próbował podłączyć się z użyciem swojego iPhone i średnio wychodziło. Moje wrażenia dotyczące tego produktu? Bardzo dużo animacji "przesuwania stron" i okropnie wygląda aluminiowy tył, gdyby był cały czarny wyglądał by o niebo lepiej. Za to jest cienki i znacznie mniejszy niż mój Wizard... ale no cóż, iPhone to nie jest sprzęt godny geeka, tak wiele ma (jeszcze nie złamanych zapewne) ograniczeń. Nie, ten produkt, jest owszem, ładny i całkiem wygodny w użyciu, o tyle jednak... mi osobiście brakuje pewnych funkcjonalności.
O, muszę oddać indeks do dziekanatu i wziąć wypełnić wniosek o stypendium naukowe. Tak, pierwszy raz na tych studiach na tyle dobrze mi poszło, by móc uzyskać dofinansowanie. Oby się udało.
Dzień chłopaka?
Tja.
Nul, nic, zero. Zero życzeń, pozdrowień, miłych słów, uśmiechów...
Choć może limit ciepłych słów został już wykorzystany na także dzisiejszy dzień służby celnej?
Obiektofilia
"Student psychologii Bill Rifka, który ma 35 lat i żyje z iBookiem, wyznaje, że "flirtował już na eBayu z niejednym słodkim laptopem i odczuwał przy tym prawdziwą rozkosz". Jak wszyscy obiektofile również on przypisuje swemu partnerowi jednoznaczną płeć. – Mój Macintosh jest dla mnie mężczyzną. Żyję więc jakby w związku gejowskim."
Hm..
Hibernacja
Do najbardziej "zachłannych" funkcji systemu zalicza się stan hibernacji. Gdy nie korzystasz z komputera, funkcja ta wyłącza niektóre podzespoły w celu oszczędzania energii, co przydaje się głównie użytkownikom notebooków.
http://www.poradykomputerowe.pl/optymalizacja[...]wylacz_stan_hibernacji-1.html
Ja głupi i niedouczony do dziś myślałem, że funkcja hibernacji służy do czego innego, ale widać się myliłem...
No nic, kolejny mit będzie do opisania. Tak samo wczoraj Komputer Świat utrzymywał, że układ graficzny Intel GMA950 będzie za słaby na Aero Glass Visty - pokazać im screeny z mojego czy niech dalej trwają w nieświadomości?
Zarabianie na blogu
Książka „Blogi od A do... sławy i pieniędzy” pokaże Ci, jak wyróżnić się spośród 20 milionów zwykłych blogów i stworzyć taki, który nie tylko przyciągnie tysiące lub miliony czytelników, ale także będzie Ci przysparzał stałych zysków.
Ja wiem jak zarobić na blogu, bez czytania tej książki. Po prostu trzeba napisać taką książkę albo inną głupotę. Takie poradniki są w cenie.
Ech.
Przeczytałem darmowy kawałek dostępny ksiązki. Gdyby nie kosztowała tyle forsy to może bym nawet sobie poczytał co tam autor wymyśla (zarabianie na reklamach na blogu - AdSense?), ale tak drogo - mi się nie chce.
Demeter
Chodziłem i myślałem o czymś. I wpadłem na genialny pomysł. Oczywiście genialny tylko dla mnie i nikomu niepotrzebny, ale mi się na pewno przyda.
Demeter (ot, taka nazwa się na liście nasunęła) ma być czymś, co z powodu nieistnienia na moim ulubionym serwerze Jabbera transportu SMTP, ma za niego robić. Oczywiście w bardzo ograniczonym zakresie i raczej tylko dla prywatnych celów. W ogóle to taka proteza będzie. Wybrana została metoda najprostsza - odbieranie poczty z zewnętrznego konta POP3 i jeżeli e-mail ma określony temat/nadawcę na liście - przekazujemy wiadomość na konto Jabbera. Zefiniowane albo podane w temacie e-maila. Dało by się to zrobić lepiej (w szerszej skali), nawet mam pewne pomysły, ale nie wiem czy jest w ogóle sens coś takiego robić.
Do tego mnie Dot nastraszył, że trzymanie botów na kontach na Chrome.pl jest nielegalne (z regulaminem znaczy niezgodne). Hmm. Pewnie przez wystartowaniem usługi trzeba będzie ze Smokiem pogadać...
Zastanawiacie się jednak po co? Sprawa jest prosta. Mam parę aplikacji, które umieją wysyłać swoje raporty na konto e-mail via SMTP. A ja bym wolał aby wysyłane były na Jabbera, bo to w większości przypadków krótkie informacje czy powiadomienia są. No, może oprócz logów z routera, ale to inna sprawa ;-) No to się zmajstruje cuś, co będzie sprawdzało specjalnie przygotowaną skrzynkę e-mail co jakiś czas i jak znajdzie się tam coś interesującego, to niech mi na Jabbera treść tej wiadomości wyśle. Ot, taki sprawdzacz specjalnego konta z uwzględnieniem specjalnych moich warunków. A jak się to przyda i zadziała to można będzie pomyśleć nad ulepszeniem.
No to czas na zapoznanie się bliższe z class.jabber.php.
Staczam się
Koduję (no, poprawiam i ulepszam) projekt w PHP, w który wplecione są kawałki kodu HTML, totalna mieszanka, zero komentarzy... Niepozamykane <th> raz znaczniki wielkimi literami, raz małymi, jakieś dziwne puste linie (bo kłopoty ze znaczkami końca linii), kodowanie ISO... Pełno jakiś pętli, warunków, cud, że działa w ogóle. Ale działa. A skoro działa to ja nie będę dotykał może lepiej tylko dodam to co mi kazano. Jeszcze tylko jeden "ficzer".
Chyba się trzeba będzie wyspowiadać z tego. Kto chętny do roli kapłana?
ktRegExpLister
Program ten napisałem jakiś czas temu, w okolicach marca 2006 roku, a teraz (dopiero) zdecydowałem się go udostępnić. Jest w pewnym sensie podoby do wcześniej pokazywanego niektórym (a być może nawet publicznie, ale teraz już publiczny nie jest) programu KIFS, ale ten jednak pracuje oczywiście jako aplikacja konsolowa.
Wersja 0.8 dostępna jest już do pobrania na stronie programu, a wszystkie błędy mile widziane, choć pewnie ich nie ma zbyt wielu.
Co z kodem źródłowym zapytają niektórzy... Kodów nie ma. Przez jakiś czas nie zostaną udostępnione - najpierw trzeba je do sensownej postaci sprowadzić. Potem się pojawią, będzie można sobie podpatrzeć - chyba tylko rekurencję przy podkatalogach co prawda ;-)
Sposób użycia opisany w pomocy programu - albo wywołanie z parametrem --help (względnie /?) albo bez parametrów, a program składnię pokaże.
Miłego używania. Może się komuś przyda.
Wróciłem
Wrażenia - prawie dobrze. 140 zdjęć z aparatu i blisko 40 z telefonu. Jednak roboty drogowe są wkurzające, 30 minut w pełnym słońcu i ruszenie się tylko o parę metrów... Zapomniałem wcześniej wykupić pakietu na GPRS, więc znórachunek będzie większy, bo przez Operę Mini odwiedziłem m.in. Joggera ;-)
Windows Vista - pierwsze kilka wrażeń
Zainstalowałem Vistę, bo nareszcie mam gdzie. I mam kilka rzeczy odnośnie niej już od razu.
- O, jakie to cukierkowe! Ale nawet się podoba. Choć pewnie za parę minut poszukam tutaj stylu klasycznego...
- Rany, spora ilość akcji wymaga potwierdzenia.
- Instalator nie wymagał podania hasła administratora. Tworzy jednego użytkownika, admina właśnie - niedopatrzenie bety, w której zarządzaniem użytkowników nie ma?
- Instalacja około 50 minut, 3 restarty. Mogło być gorzej. System choć oceniony na "2" nie działa też tak znów tragicznie.
- Nowy bootloader. Opcja uruchomienia narzędzia do sprawdzania RAM. Nie da się nic prawie ręcznie edytować (albo nie znalazłem odpowiedniej opcji), wpieprzył się na miejsce poprzedniego jak zwykle bez pytania. Ciekawe czy potrafi inne systemy niż Windows i Earlier version of Windows uruchamiać.
- Mam już Psi i Firefoksa i nareszcie można coś robić :-)
- Oj, sterowniki do karty dźwiękowej trzeba zainstalować...
Wracam do podziwiania interfejsu ;-)
Z przeglądania Internetu
Autorów artykułów i poradników, którzy piszą w PHP zachowując się jakby register_globals było i musiało być włączone, trzeba eliminować. Artykuły też.
Ewentualnie poganiać autorów do natychmiastowej aktualizacji.
PLD w przyszłości
Jak myślicie, jakiej dystybucji Linuksa używają podróżnicy w czasie? Tak, oczywiście jest nią PLD.
Zaznaczam, że jest to archiwum tej listy ;-)
What the fuck?!
Sobotni wieczór. Siadam do serwera, loguję się lokalnie (po podłączeniu klawiatury i monitora) bo mi czasem jest wygodniej coś w ten sposób robić niż przez SSH. Loguję się jako root i widzę "You have new mail". Mail ukazał nową wiadomość. Mdadm powiedział, że macierz RAID się rozsynchronizowała. Pomyślałem - wina padu napięcia, zaraz poprawimy. mdadm powiedziało, ze hdc1 jest removed, więc wykonuję:
[root@lucy ~]# mdadm -a /dev/md0 /dev/hdc1
mdadm: Cannot open /dev/hdc1: No such device or address
U? Co przepraszam? Patrzę na /etc/raidtab i jak wół tam stoi, że powinno być /dev/hdc1 i /dev/hdd1. No to czas na fdisk -l /dev/hdc. Jak to nie ma prawidłowej tablicy partycji?! O kur**!
W wyniku padu zasilania na /dev/hdc zniknęła mi tablica partycji. Dzięki Bogu to był jeden z dysków w macierzy RAID 1. Wydawało mi się, że wszystko będzie dobrze, bo stworzyłem na nowo partycję i zsynchronizowałem macierz. Poszedłem spać. Dzisiaj rano siadam, uruchamiam SSH, loguję się i patrzę, że znowu tego /dev/hdc1 nie ma, przynajmniej mdadm -D /dev/md0 tak powiedziało. Zatem:
[ktos@lucy ~]# fdisk -l /dev/hdc
[ktos@lucy ~]#
WTF?! Gdzie mój dysk? Zero komunikatów?
Za chwilę serwer zrobi na jakiś czas off-line, a ja się pobawię i zobaczę co z moim dyskiem jest nie tak... Bo jak mi padł dysk fizycznie to to nie będzie to miłe, bo wtedy znowu wydatek będzie, choć przez jakiś czas po prostu bez macierzy będzie Lucy. Chyba backup tego, co na serwerze jest, trzeba zrobić.
Japoński spam
Być może kiedyś pisałem (prawie na pewno), ze dostaję od jakiegoś czasu spam z japońskich serwisów randkowych (!). Skąd to się wzięło - nie mam pojęcia. Kiedyś jednak, gdy ujrzałem list (oczywiście w folderze "Spam") zawierający same japońskie znaczki oraz link to w link kliknąłem i tym sposobem dowiedziałem się, że to ani "v1agra" ani "c1a11s" jest tylko randki. Przynajmniej tak z wyglądu strony wynika.
Z czystej ciekawości kliknąłem w jedną z sympatycznych japonek obok opisu w którym jedyne co było zrozumiałe to "Name" i "Age: 21" i ujrzałem formularz zgłoszeniowy. Następnie, razem z Dot próbowaliśmy go rozbroić (ale bez uciekania się do głupich translatorów czy czegoś takiego, ale ręcznie) i udało nam się poznać dwa pola. Koło jednego było "18" i dwie możliwe odpowiedzi więc wskazywało to na "Czy masz ukończone 18 lat?", w drugim polu były dwa człony i w jednym podany znaczek @ co wskazywało na adres e-mail.
Potem jeszcze korzystając z transkrypcji katakany udało mi się odcyfrować imię dziewczyny jako "Mikado" chyba. Niestety, zapisane w kanji miejsce zamieszkania i opis nie dały mi zbyt wielu informacji.
Zastanawia mnie jedno. Skąd to się u licha wzięło? Skąd oni wiedzą, że fascynuje mnie coraz bardziej Japonia i jakim cudem wiek większości prezentowanych na witrynie dziewczyn był do mojego zbliżony? I skąd wiedzą, że jestem samotny? Albo japończycy mają niezłego farta, albo prowadzą silnie zakrojone działania wywiadowcze ;-)
W sumie, jak się człowiek tak zastanowi to przy masowym wysyłaniu korespondencji znajdzie się taki który pomyśli "Skąd oni mają dla mnie ofertę "Penis enlargement", skąd oni wiedzieli, zę mi to potrzebne?" - i tak się ten biznes nakręca.
A ja... będę się rozglądał w rzeczywistości. I to nie japońskiej, a naszej i nie wirtualnej :-)
Stare, zapomniane i żywe?
Ciekawy jestem, czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego Windows XP nadal posiada w swoich zasobach narzędzie sysedit.exe ("Edytor konfiguracji systemu"), które ja niejasno pamiętam z czasów Windows 3.11. Obawiam się, że nawet Microsoft nie wie, czemu służą ostatnie resztki jakiś wpisów w plikach win.ini i system.ini (zachowanie kompatybilności z programami 16-bitowymi? to dlaczego config.sys i autoexec.bat umarły wreszcie?)
A na serio - myślałem rzeczywiście o kompatybilności z aplikacjami 16-bitowymi, tak jak jest to napisane w komentarzach w tych plikach INI, dopóki nie spojrzałem jakie wpisy w win.ini siedzą. Ujrzałem sekcje "bbMPEG", "AVI2MPG2", "Rad Video Tools" i kilka innych. Te programy nie są stare. Z pewnością pamiętają one czasy, gdy wszyscy wszystko zapisywali w Rejestrze. Więc dlaczego zapisywać dane w pliku, który myślałem, że wymarł w okolicach Windows 2000?
Zapisywanie danych w Rejestrze ma oczywiście swoje wady i ja zdecydowanie wolałbym tekstowe pliki konfiguracyjne w stylu Uniksów czy też pliki XML w stylu MacOS. I sam we własnych aplikacjach często z tego drugiego rozwiązania korzystam, a Rejestru zwykle nie dotykam. Ale zapisywać dane w win.ini?! Rany...
Oprócz narzędzia takiego jak sysedit to i tak stosunkowo niedawno Windows pozbył się winfile.exe (Menedżer Plików) i progman.exe (Menedżer Programów) z czasów Windows 3.0 (jak nie starszych). Ciekawe, jak bardzo stare fragmenty skrywa kod źródłowy systemu. Czy są tam elementy sięgające czasów Windows 3.0?
Z wykopalisk archeologicznych
Tak się można zacząć zastanawiać... jak wyglądały tworzone przez siebie pierwsze strony internetowe, tworzone tak dawno, dawno temu? Gdy człowiek był młody, głupi, myślał, że strona może do czegoś wypalić. I gdy nigdy nie słyszał o czymś takim jak standardy sieciowe, a strony tworzył w edytorze wiodącego producenta oprogramowania. To było straszne, dziś, gdy patrzę na to, co stworzyłem ponad 4 lata temu, to się załamuję.
W ciągu tego czasu nauczyłem się o tworzeniu stron tak wiele... Widać to bardzo po zaprezentowaniu fragmentu kodu z tejże strony:
<head>
<title>[ciach]</title>
<meta http-equiv=Content-Type content="text/html; charset=windows-1250">
<link rel="stylesheet" type="text/css" href="style.css">
</head>
<frameset framespacing=0 frameborder=0 border=0 cols="26%,*">
<frame name=Ramka2 src=ramka1.html scrolling=auto style='mso-linked-frame:auto'
target="Ramka1">
<frame name=Ramka1 src=ramka2.html style='mso-linked-frame:auto'>
<noframes>
<body>
<p>Twoja przeglądarka nie obsługuje ramek. Przykro mi, ale nie możesz
zobaczyć serwisu <b>[ciach]</b>. Skorzystaj z MS IE w wersji 5.0 by
zobaczyć serwis w pełnej krasie.</p>
</body>
</noframes>
</frameset>
Jeszcze ciarki po mnie przechodzą. Cieszmy się, że skoro taki jeden jak ja wyrósł z tego, to może i inni wyrosną kiedyś? Mam nadzieję, bo jak na niektóre strony patrzę, to one się tak bardzo od tego czegoś nie różnią niestety.
Już do mnie normalnie pisać nie można?
Ja wiem, ja siedzę w tych hateemelach od dawna, ale żeby nawet nie pisać do mnie normalnej reklamy, a wysyłać jakieś strony błędów serwera WWW? ;-)

Ciekawe co to i skąd to się wzięło :-)
Sysadmin appreciation day
Zapomniałbym prawie. Dziękuję administratorom wszelkich serwerów. Tak, Wasza praca jest niezmiernie ważna. I siebie, jako administratora pewnego serwera też docenię za chwilę robiąc sobie kolację ;-)
Kręgi w zbożu
Nasza ulubiona gazeta z wyboru podała, że "W czasie suszy UFO brak", to jest, że w Wylatowie, naszej krajowej stolicy kręgów w zbożu nie pojawił się ani jeden piktogram. No cóż. Teorie są dwie:
Zauważa też, że w tym roku znacznie spadła liczba odnotowanych piktogramów na całym świecie. - Zmniejszyła się nawet liczba znaków stworzonych przez ludzi. Myślę, że sprawiły to upały. Ludzie są zmęczeni. Nie chce im się już, tak jak w latach ubiegłych, wydeptywać kręgów w zbożu.
...
Być może kosmici przeanalizowali to, jak ludzie przez lata podchodzili do piktogramów. Mieszkańcy Ziemi nie próbowali wgryźć się w symbolikę tych znaków, tylko traktowali je jako kolejną sensację. Być może ich brak w tym roku ma nam uzmysłowić, jak ważne były znaki zostawiane przez obcych w latach ubiegłych.
Osobiście skłaniam się ku wersji z upałami - ludziom (ewentualnie kosmitom ;-)) po prostu się nie chce :-)
Zawsze, gdy na wakacjach jestem, tak jak teraz, jestem blisko wsi i rozległych pól. I od zeszłego roku myślę o zrobieniu kręgów w zbożu. W tym roku mi się już nie uda, bo kombajn sobie przedwczoraj jeździł i z takiego fajnego, wysokiego żyta już nie zostało nic, ale może w przyszłym roku? W końcu tych programów na Discovery się pooglądało trochę, a tam cała technika tworzenia kręgów była wyjaśniona... Hmm, chyba warto się nad tym zastanowić ;-)
Nie ma
Nie było mnie do dziś. Od jutra znów nie ma. Nie trzeba się martwić, zwyczajnie wypoczywam ;-)
Haircut
using Ktos;
...
public static void Main(string[] args)
{
Hair.Cut("1 cm");
}
...
I ten jeden centymetr jaki mam teraz to jest to ;-)
Virtual PC 2004 za darmo
Z tego co zauważyłem, to od paru dni Microsoft Virtual PC 2004 jest dostępny za darmo. Bez rejestracji i sprawdzania legalności systemu nawet.
Za darmo, już wcześniej, udostępnione zostało także inne narzędzie do wirtualizacji, Microsoft Virtual Server 2005.
phpBB
Najpopularniejszy system forów dyskusyjnych ma to do siebie, że skoro jest najpopularniejszy i skoro jest dziurawy, to mozna go hackować. Ofiarą tego padło niedawno forum pewnego serwisu hostingowego, który dzisiaj napędził mi niezłego stracha, gdy zobaczyłem komunikat "konto zawieszone" przy próbie odwiedzenia strony mojej grupy programistycznej. Ale nie o tym miałem mówić, a o phpBB.
Poprawki wychodzą często, co prawda nie w każdy pierwszy wtorek miesiąca, ale wychodzą i trzeba aktualizować. A jak się tego nie robi to się ma, niestety. Oprócz hakerów (choć ciekawe czy zasługują na to zaszczytne miano...) zagrożeniem jest spam (choć moje prowizoryczne rozwiązanie radziło sobie z nim idealnie) i pewnie jakieś inne rzeczy. Co zrobić? Oprócz aktualizacji można pomyśleć nad zmianą silnika forum.
Coś słyszałem o Vanilla Forum, podobno naprawdę niezłym (pamiętam z krótkiego spotkania, że nie było brzydkie), jest (płatne) IPB... Można też czekać na phpBB 3.0.
Ciekawi mnie jedna rzecz. Windows jest popularny => posiada wirusy, jest atakowany i tak dalej. phpBB jest popularne => jest atakowane, posiada spamboty i tak dalej. Czy jeżeli Linux byłby popularny to by się na niego też namnożyło pułapek, czy on jest po prostu dobrze napisany i takiego zagrożenia nie ma prawa być, a phpBB to po prostu śmieciowy kod?
PS. Bełdzio na swoim blogu teraz zaczął pokazywać potknięcia w dziedzinie XSS czy SQL Injection. Muszę teraz pamiętać aby wszystkie aplikacje swoje zabezpieczać dokładnie, bo ja nie chciał bym się w takiej galerii (nie)sławy znaleźć.
Dość
Trzy godziny przy C#. A program jak nie działał tak dalej nie działa z tym, że wiem co jest nie tak, ale nie wiem dlaczego.
Mam dość. Mam dość formularzy, protokołu HTTP i przede wszystkim ciasteczek. I mojego durnego komputera, który rózne cuda wyprawia, też mam dość.
Komentowanie
Zainstalowałem Apache, bo w końcu musiałem. Potrzebowałem mod_rewrite, którego Xitami nie mógł mi zapewnić. Wczoraj ponad godzinę spędziłem na konfiguracji i naprzemiennym oglądaniu błędów 403 i 500 by w końcu zauważyć, że zakomentowana jest pewna niezbędna linijka w httpd.conf. Załamujące.
Ale w końcu Apache, PHP i MySQL współdziałają. Jeszcze tylko przeedytować plik php.ini trzeba, albo właściwie ze starego PHP go wezmę. I chyba jeszcze jeden czy dwa vhosty trzeba utworzyć zanim to wszystko ruszy.
A co do komentarzy to do uruchomienia pewnego skryptu musiałem zakomentować jedną funkcję w jednym z jego plików. Zakomentowałem i nadal według niego redeklarowałem funkcję. Okazało się, ze i owszem, zakomentowałem. Ale nie we właściwym pliku, a w kopii zapasowej.
Zapamiętać na przyszłość: sprawdzać czy zakomentowało się to co trzeba i czy to co potrzebne nie jest gdzieś zakomentowane.
Znaki zapytania
Bardzo lubię Unikod. Systemy operacyjne i programy z jego obsługą powodują, że świat robi się tak przyjemny, mozna sobie w opisie Psi bez problemu ustawić na przykład równanie Schroedingera albo jakąś japońską sentencję (choć pewnie się na mnie zaraz rzucą niektórzy, co powiedzą, że w opisie statusu się takich rzeczy trzymać nie powinno ;-)), wielojęzyczny i wszyscy czujemy się wspólnotą :-). Niestety, niektóre programy z unikodem mają problemy. Ot, byłem u znajomego i instalowałem pewien program, który z bliżej nieznanego powodu jako domyślny język wybral język naszych dalszych sąsiadów, ktory cechuje się własnym, specyficznym alfabetem w postaci cyrylicy. I wszystko by było dobrze, gdyby tą cyrylicę pokazał - ja ją zobaczyłem tylko w dwóch miejscach, a tak to wszędzie zamiast rosyjskich napisów były znaki zapytania.
I wyskoczyło mi okienko dialogowe o treści: ??? ??????? ????? i możliwościami wyboru ?? i ???. Na wprawne oko to było albo OK/Anuluj, albo Tak/Nie. Szkoda tylko, ze nie wiem czego dotyczyło pytanie ;-) Wybrałem jednak dla bezpieczeństwa opcję najbardziej z prawej strony, po czym głeboko przeszukałem menu programu w celu znalezienia przełącznika języka na jakiś czytelniejszy którym okazał się angielski.
Program działa i wszystko jest dobrze, ale pytanie jest nadal aktualne - o co się mógł pytać? :-)
