Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


WP7, opinie, w tym moja

Mobilne

Jeżeli jakimś cudem przespaliście, że Microsoft publicznie zaprezentował swój nowy system mobilny i pewne telefony z nim, to gratuluję. Gdzie bym nie zajrzał to ktoś o tym coś pisze. Z tego powodu nie mogę być jedynym, który nic nie powie.

Zacznijmy od początku. Kilka lat temu nie podobał mi się iPhone. Jednocześnie byłem absolutnie pewien, że jeżeli Microsoft nie zrobi nic nadzwyczajnego ze swoim Windows Mobile, to ten produkt umrze. Cóż zatem producent zrobił? Wyrzucił wszystko i stworzył lepszego iPhone w swoim ekosystemie. Ot, ironia losu - Windows staje się bardziej Applowy, a Android staje się nowym Windows Mobile - systemem dla entuzjastów, co lubią pogrzebać, zmieniać, dostosować idealnie do siebie.

Używanie produktów jednego producenta daje nadzieję na ich ładne współdziałanie. Bardzo lubiłem idealną (no, prawie) współpracę Windows Mobile i Outlooka. Lubię Zune (odtwarzacz), Zune software i ich integracje z bibliotekami Windows 7. Lubię Windows Media Center i jego integrację z Home Serverem. Gdybym miał Xboksa to on też by się gdzieś tutaj wpasował, łącząc z Zune i Media Center jednocześnie. Windows Phone 7 też się ma wpasowywać. Staje się odtwarzaczem Zune, łączy z Windows Live, gry są rodem z Xbox... i póki pozostajemy w ekosystemie jednego producenta, nie jest źle [1].

Wyrzucenie wszystkiego, co widzieliśmy wcześniej w Windows Mobile to jeden z najlepszych pomysłów jaki można było zrealizować. Windows Mobile, wywodzący się z PocketPC to pomysł na żywcem przeniesiony Windows na małe ekrany. Te same okienka, krzyżyki, komunikaty, okienka dialogowe i menu Start [2]. Plus ten ekran "Today". Windows Mobile 5.5 miał być rewolucją. Gdy zmienił się w 6.0 był niczym nowym. Windows Mobile 6.5 miał być drastyczną zmianą. Był. Ale jak się człowiek zagłębił trochę dalej, to tam nadal wyzierały okienka rodem z WM2003 czy nawet starsze. Windows Mobile 7.0, codename "Photon", miał być ostateczną rewolucją. Pomysł porzucono. WM wyrzucono na śmietnik, a nowi ludzie wzięli się do roboty.

Powstało dość specyficzne UI. Wielkie geometryczne kształty, wielkie napisy, panoramy, animacje. Ten interfejs można chyba albo pokochać, albo znienawidzić. Tylko takie, skrajne opinie, widzę wśród internetowych komentarzy. Inspirowany stylami miejskimi, znakami, logo i takimi tam interfejs "Metro" [3] niektórzy już widzieli wcześniej. Interfejs odtwarzacza Zune (od 3.0, a zwłaszcza Zune HD), interfejs programu Zune, trochę Windows Media Center. Mnie osobiście się bardzo podoba. Miłość od pierwszego wejrzenia. Jakże to inne od siatki ikonek, tak dziś popularnej.

Ale się ludzie z Redmond trochę rozpędzili. Chcieli czegoś prostego i szybkiego, więc wymagają gigahercowych procesorów, wielkich ekranów, a co za tym idzie wysokiej ceny. A jednocześnie, wraz z tą prostotą, wyrzucili wszystko, czego chcieliby "power userzy". Krąży po Sieci teraz taka lista, czego to Windows Phone 7 nie ma: menedżera plików, wideorozmów, USB mass storage, wielozadaniowości, tetheringu (wtf? [4]), bla bla bla. Niektóre z tych zarzutów są rzeczywiste, inne urojone, fakt faktem nowy system jest upośledzony w stosunku do swojego starszego brata. Mnie osobiście będzie wyraźnie dokuczał brak transferu plików przez Bluetooth (który tak wyśmiewałem w iPhone kilka lat temu, o ironio) czy brak trybu USB Mass Storage. No i pewnie instalowanie aplikacji spoza Marketplace.

WP7 ma jeszcze jeden problem - brak grupy docelowej. Z jednej strony jest to produkt dla dzisiejszego uzależnionego pokolenia - Facebook tam jest w środku bardzo głęboko. Gry są, muzyka jest, skomplikowania nie ma. Czyżby targetem był przeciętny człowiek? Jeśli tak... to co u licha robi tam SharePoint? Ale telefon do biznesu to nie jest, aplikacji nie ma, tego nieszczęsnego kopiuj/wklej jeszcze nie ma, Office Communicator jeszcze nie ma, RDP nie ma, nie wiem jak sprawa z VPN wygląda...

Problemem, który trawił Windows Mobile, była fragmentacja platformy. Gdzieś ten Sense UI, gdzieś SPB Mobile Shell, gdzieś rozdzielczość taka, gdzieś śmaka. iPhone nie ma tego problemu - jeden rząd, jedna partia, jedno jabłko. Tutaj jest podobnie - jeden wygląd, minimalne wymagania, ale wielu producentów. Którzy powinni wyróżniać się sprzętem, ale na razie pierwsze telefony są dość do siebie podobne, oprócz tych dziwnych wyjątków w rodzaju HTC Surround.

Zastanawia mnie obecnie jedna kwestia - oprócz faktu, że system ma skrajnie różne opinie, to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest bardzo źle oceniany w Polsce, a całkiem dobrze za oceanem. Swoją drogą podobnie jak iPhone w pewnym momencie. Czy Polska jest zawsze ostoją negatywnych komentarzy?

Podsumowując - nie mogłem być rozczarowany, bo o wszystkich wadach wiedziałem już przed premierą. Nie byłem zaskoczony. Nie zmieniłem nagle zdania i nie przyszło olśnienie, że nowy system jest cudowny - bo nie jest! Potwierdziło się jednak, że może to być bardzo dobry wybór jako mój następny telefon.

[1] Napiszę kiedyś o tym oddzielny wpis, ale Microsoft cierpi na nadmierne rozmnożenie konkurujących ze sobą produktów - taki Windows Media Player i Zune na przykład.

[2] Mój tata, obecnie użytkownik Windows Mobile 5.0, był dość zdziwiony, że aby zadzwonić musi wybrać aplikację "Telefon" z menu Start.

[3] Nie mylić z "Metro" - XML Paper Specification, alternatywą dla PDF-a.

[4] Ja jestem starej daty i nie rozumiem dlaczego zwykły modem nazywa się teraz modnie takim dziwnym słowem.

[5] Muszę sobie zrobić jakiś automat do takich przypisów. Albo je wstawiać w nawiasach i dekoncentrować czytelnika. Jeszcze nie wiem.

12 października 2010, 17:23:05.

Komentarze wyłączone

Jak nabruździć przy IMEI?

Mobilne

Dłuższy czas temu, przez dość dziwny środek komunikacji, shoutbox na Last.fm, zwrócił się do mnie niejaki stefek99, z dość ciekawą kwestią.

Na ktos.info od jakiegoś czasu wisi strona, na której znajdują się nazwy i numery seryjne niektórych urządzeń, z jakich korzystam. M.in. znajduje się numer IMEI mojego telefonu komórkowego. W założeniu moim, gdyby ktoś bardzo okazyjnie kupił taki telefon, mógłby wrzucić jego numer seryjny do Google i natknąć się na informację, że on należy do mnie i został skradziony.

Dobrze, ale czy zatem nie można by tego numeru wykorzystać w złych celach?

Nie boisz się że ktoś poda IMEI Twojej komorki do operatora jako skradzione w celu zablokowania? Szkoda że nie opiszesz tego kejsu na blogu... :]

Kiedyś zgłosiłem kradzież telefonu, podałem w zeznaniu numer IMEI. Rok później skradziono mi rower, nie miałem numeru ramy, rozmawiałem z policjantem i jak się okazało Policja nie przekazuje do operatorów numerów IMEI w celu zablokowania - trzeba to zrobić samemu. (...)

Sięgnąłem zatem do regulaminu blokowania numerów IMEI dostępnego na stronie mojego operatora. Z tego dokumentu można wyczytać, że aby zablokować numer seryjny urządzenia potrzebne jest zaświadczenie o kradzieży z Policji, z wpisanym numerem, faktura VAT/paragon/karta gwarancyjna/umowa kupna-sprzedaży itp. z wpisanym numerem. Dodatkowo, należy przedstawić swój dokument tożsamości.

Podobne procedury wynikają z odpowiedniej ustawy (Art. 180, ust. 3 Ustawy z dnia 16 lipca 2004 - Prawo Telekomunikacyjne) i obowiązują także u innych operatorów. Więc z samym numerem nie możemy zrobić zbyt wiele... na pewno?

Istnieje możliwość zmiany numeru IMEI w istniejącym urządzeniu. Jest to oczywiście karalne (art. 306 Kodeksu Karnego względnie art. 270, par. 1 KK), ale istnieje prawdopodobieństwo, że "mój" numer IMEI zostanie przypisany do drugiego telefonu. Przedstawicielka brytyjskiego BT Cellnet stwierdziła nawet, że aż do 10% numerów IMEI może nie być unikalnych. Niestety, nie potrafię powiedzieć, co się stanie, gdy do sieci zalogują się jednocześnie dwa terminale z takim samym numerem identyfikacyjnym, ale wystarczy zrobić coś innego - narozrabiać telefonicznie na tyle, by Policja zainteresowała się numerem IMEI i poprosiła nas na komisariat na przesłuchanie. Słyszy się o znajdowaniu sprawców przestępstw po samym tylko numerze seryjnym telefonu, lokalizacji telefonów i tym podobnych sprawach.

Można pójść dalej. Wiedząc, że konkretna osoba powiązana jest z danym numerem IMEI można narobić nieprzyjemności konkretnej osobie. Są tacy ludzie, którzy potrafią wymyślić taki plan. Jednak, jeśli nie myślimy o patologicznym, wycelowanym ataku, to samo znalezienie numeru "do nabicia" nie jest większym problemem - wystarczy chwila z wyszukiwarką, względnie taki numer można sobie wygenerować, nawet z "legalnymi" danymi - algorytm wyliczania sumy kontrolnej oraz numery serii danych telefonów są dostępne w Sieci.

A co do problemu przedstawionego na początku - zasadniczo, chyba zdejmę tę konkretną stronę z mojej strony domowej przy okazji następnej przebudowy. Czy ktoś naprawdę wpadł na pomysł wpisania numeru seryjnego ledwo co zakupionego komputera do Google?

A propos numeru IMEI jeszcze jedna uwaga - zdarza się, że policjanci sprawdzają numer naszego telefonu w swojej bazie danych przy okazji jakiejś kontroli (mi np. zdarzyło się to przy jeździe rowerem, gdzie także mój rower został sprawdzony czy nie widnieje w bazie skradzionych). Numer ten jednak nie jest porównywany z tym pod baterią, więc nie da się w ten sposób wychwycić osoby, która zmieniła sobie numer seryjny telefonu. Jest to jednak metoda mało inwazyjna dla obywatela. A co do tego numeru pod baterią... jak to wygląda np. w iPhone? Bo jak wyglądało w Ericssonie T65, również telefonie z niewymienną baterią, nie pamiętam.

27 września 2010, 18:39:30.

Komentarze wyłączone

HP Compaq 2710p

Ja, Kom.puter, Mobilne

Jeszcze niedawno, prawie dokładnie miesiąc temu, świętowałem dwa lata używania HP Compaq tc1100. Jednak, kilka dni po napisaniu tamtego tekstu, coś się zmieniło.

Pojawił się w mojej głowie szatański plan. Sprzedać dwa laptopy i kupić jednego, nowego, ładnego, małego, oszczędnego... Wpadł mi w oko HP Compaq 2710p. Komputer niby dwuletni, a dało się na pewnym popularnym portalu znaleźć sztuki "nówki", pochodzące z programu "HP renew", w rozsądnej całkiem cenie. Wiedziony impulsem kupiłem. Niestety, okazało się, że kupiłem model, który po przyjściu do mnie odmówił współpracy. Kupiłem potem drugi, modląc się w duchu, by wszystko było dobrze. I jest, jak dotąd.

HP Compaq 2710p

2710p to 12,1" Tablet PC typu "convertible", znaczy z obracanym ekranem. Waży nieco ponad półtora kilograma, wytrzymuje na baterii ponad 5 godzin. Moja wersja dysponuje niskonapięciowym procesorem Core 2 Duo U7600 o częstotliwości 1,2 GHz, 2 GB pamięci RAM, zintegrowanym układem graficznym Intel X3100. Punktem, gdzie najwyraźniej widać oszczędność i co za tym idzie straty wydajności jest twardy dysk. 1,8" dysk (podłączony przez nieznany mi wcześniej interfejs ZIF) o szybkości obrotowej 4200 RPM nie jest demonem szybkości, ale działa całkiem sprawnie do zadań do jakich go potrzebuję. Sam komputer wyposażony dodatkowo jest w slot kart SD, czytnik linii papilarnych, moduł TPM, kamerkę internetową i... światełko oświetlające klawiaturę w nocy. Oprócz tego, charakterystyczna jest wysuwana antena modemu WWAN, którego (jeszcze) nie posiadam.

2710p (rotating)

Standardowo pod kontrolą Windows Vista Business, pod moim okiem używa Windows 7 Professional. Działa szybko, sprawnie, bezproblemowo. I bez większości badziewia dostarczonego przez firmę HP, które to spowodowało, że pierwsze uruchomienie i wstępna konfiguracja trwała 2 godziny - zanim mogłem cokolwiek zrobić. Niestety, do działania m.in. automatycznego obracania ekranu muszę mieć program od HP, który z kolei likwiduje dwa tryby ekranu (tzw. Landscape-Secondary i Portrait-Secondary). Dlaczego? Nie mam pojęcia.

2710p ("slate" mode)

Z ciekawostek, oprócz lampki do klawiatury - brak touchpada. Jest tylko i wyłącznie trackpoint. Mój model do tego ma brytyjską klawiaturę, w której jak dla mnie lewy Shift jest trochę za wąski. Przestawione literki mnie nie martwią, takie same mam w stacjonarnym komputerze.

Ale najistotniejsze - komputer jest mały, zgrabny, niezbyt ciężki. Jego wielkość jest porównywalna z tc1100, a rozdzielczość 1280x800 jest wyraźnie fajniejsza, jak i sama klawiatura jest wygodniejsza. Nie wspomnę o szybkości pracy. Jest cichy (choć daje się usłyszeć pisk przy pracy na baterii - jakieś problemy z zasilaniem, mam podobną sytuację w nx7400), nie grzeje się. Na baterii pracuje bardzo długo. Piórko działa doskonale i ma gumkę, której nie używam. Stacja dokująca jest mała i fajna, dodaje napęd DVD, kilka kolejnych portów USB (sam komputer ma tylko dwa) i - co ciekawe - wyjście S-Video. Czytnik linii papilarnych to fajny gadżet, choć nie zawsze rozpoznaje mój palec wskazujący. Bateria, "jak zwykle", ma diodki wskazujące poziom naładowania. A, jest też Intel vPro, któremu będę musiał się dokładniej przyjrzeć.

Nie wiem jeszcze jak wygląda praca w słońcu (ekran jest matowy, ale nie jest to Outdoor View), dźwięk jest nędzny, a dziwne zachowanie sterowników usuwające dwa tryby ekranu - denerwujące. Poza tym jednak sprzęt jest bardzo dobry. Elegancko wygląda, obudowa sprawia świetne wrażenie, nie wygląda też jakby się miała wycierać. Zobaczymy za parę lat.

Jestem piekielnie zadowolony. To drugi komputer, o którym mogę powiedzieć, że podpasował mi idealnie.

07 czerwca 2010, 17:13:53.

Komentarze wyłączone

Nokia E52 i zabezpieczenia

Mobilne

Nokia E52 to telefon klasy "biznes". I to taki wysoki biznes, stąd Nokia postarała się o zabezpieczenia dostępu różnej maści, wbudowane szyfrowanie i tym podobne opcje, by zabezpieczyć wielkie firmy przed przypadkiem, gdy dane mogą wyciec.

Podoba mi się opcja zdalnej blokady telefonu. Wysyłając wcześniej ustawioną wiadomość SMS na skradziony telefon zostaje on automatycznie zablokowany i dalsza praca nie będzie możliwa, o ile nie zostanie podany specjalny kod (zdaje się to blokuje też w jakiś sposób odczyt z karty pamięci). Taki sam kod należy podać tuż po podaniu kodu PIN i ponownym uruchomieniu urządzenia. Da się też (wciąż jednym kodem!) zablokować telefon po upływie określonego czasu.

A to akurat ciekawe jest - po upływie określonego czasu nie widać ekranu głównego, a jedynie datę, aktywny tryb i informację o blokadzie. Dopiero po podaniu kodu ujrzymy nasze skróty, kalendarz, zadania i tak dalej. Gdyby kogoś interesowało - tak, nawet z zablokowanego telefonu da się zadzwonić pod 112. Instrukcja obsługi podaje, że aby usunąć zabezpieczenie kodem należy ponownie zainstalować oprogramowanie, co wiąże się z utratą danych. Dodatkowo po 5 złych próbach wpisania kodu odblokowującego wpisanie kodu (nawet dobrego) staje się niemożliwe przez 5 minut. Ta opcja nie jest konfigurowalna.

Ale utrata danych? Na pewno? Wczoraj jeden z moich znajomych ze studiów zdawał obszerną relację na temat odzyskiwania skasowanych SMS-ów z telefonu z Symbianem. I się da - choć wymaga to kombinacji, których nie powinno się robić przy normalnych praktykach informatyki śledczej (m.in. "zhackowania systemu", by móc uruchomić niepodpisaną aplikację do zrzutu pamięci). Choć zapewne służby wywiadowcze i inni ludzie mający dostęp do odpowiedniego sprzętu mogą zrobić zrzut pamięci z użyciem jakiś zewnętrznych urządzeń. Bo okazuje się, że SMS-y nie są kasowane, a gdzieś tam w pamięci dalej zostają.

Jak się przed tym bronić? Szyfrowaniem. Nokia Eseries pozwala na szyfrowanie zarówno pamięci wewnętrznej, jak i karty pamięci. Szyfrowanie przeprowadzane jest szyfrem AES w trybie XTS z wykorzystaniem 128-bitowego klucza i 128-bitowego wektora inicjującego. Szyfrowanie jest oczywiście całkowicie przezroczyste dla aplikacji i sprzętowo wspomagane, więc nie spowalnia urządzenia, a klucze przechowywane są w zabezpieczonym obszarze w sprzęcie (jak rozumiem coś w rodzaju TPM?). Do tego Eseries wspomaga się sprzętowym generatorem liczb losowych (#).

Uwaga: przed aktualizacją oprogramowania telefonu należy odszyfrować pamięć urządzenia i kartę pamięci, bo stracimy dostęp do danych. Co w sumie logiczne.

Czego zatem nie ma, jeśli chodzi o zabezpieczenia? Mi osobiście brakuje zdalnego wymazywania danych, przynajmniej w standardzie. Zdaje się jest to możliwe przez Kaspersky Mobile Security Suite (jakaś darmowa wersja jest w Ovi Store, nie wiem jak ucięta), ewentualnie można to zrobić o ile telefon się automatycznie synchronizuje z serwerem Exchange. Serwera Exchange jeszcze nie posiadam (choć jeszcze trochę i chyba sobie postawię...).

30 kwietnia 2010, 12:05:17.

Komentarze wyłączone

Podsumowując Windows Phone 7 jak na razie

Mobilne

Byłem podekscytowany. Bardzo. A teraz mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony naprawdę spora część tych rzeczy mi się podoba. Z drugiej - jest sporo rzeczy, które mi się nie podobają. Już nie chodzi mi o te instalowanie aplikacji spoza Marketplace. Bez tego da się żyć bez problemu. Potem robi się już coraz gorzej.

Wyrzucili ActiveSync, telefon synchronizuje się z Zune Software. Ok, fajnie, lubię Zune, używam na co dzień. Ma być zrealizowane tak, że wracam do domu, podłączam telefon do ładowania, a on się sam łączy z domową siecią Wi-Fi i synchronizuje. Zune, odtwarzacz, ma tak obecnie. Całkiem fajna opcja. Ale co z moim Outlookiem? Hej, nie mam Exchange, nie chcę synchronizować się po chmurach - chcę podłączyć telefon i synchronizować. Ciekawe czy się będzie dało.

Tego braku wielozadaniowości trudno mi będzie wybaczyć. Zobaczymy oczywiście co tam jeszcze programiści Microsoftu wymyślą, ale na razie słyszałem o specjalnym API powiadomień oraz np. transferu muzyki. Więc wielozadaniowości nie ma, a mimo to muzyka z programów zewnętrznych może grać jak robię coś innego. A co z komunikatorami? A co z aktualizacją pozycji? A co...

Jednak kolejny pomysł spowodował, że krzyknąłem gromkie "SAY WHAT?!". Pozbycie się kart pamięci? POZBYCIE SIĘ KART PAMIĘCI? Czy oni powariowali? Zidiocieli? Co to, jesteśmy zbyt głupi, by kupić sobie kartę i ją włożyć? Ja nie chcę być zdany tylko na te nędzne kilka gigabajtów, jakie dostaniemy w środku telefonu! A potem zrobiło się jeszcze ciekawiej - brak dostępu do "wnętrzności" systemu plików. Nici z podłączenia telefonu jako pendrive? Nici z przenoszenia plików? Pewnie zaraz jeszcze przyjdą i powiedzą, że jak chcę przeczytać dokument Worda to go muszę sobie e-mailem wysłać. A nie, teraz modne będzie inaczej - będę go sobie musiał wgrać na SkyDrive. Jakby przejście przez pół świata było lepsze niż moja szybka domowa sieć.

Poczułem się trochę jakby to nie było Las Vegas, a Cupertino. Microsoft uruchomił swoje kserokopiarki, szkoda, że nie skopiował w tych miejscach, w których powinien, a powiela dziwnie idiotyczne pomysły ograniczające. A nie, przepraszam, jest jedna różnica już na starcie w stosunku do firmy z jabłkiem: "MMS are cool!". Szkoda, że akurat mnie to niezbyt obchodzi.

Jedna zaleta, bardzo duża zaleta. Programuje się fajnie (C# + Silverlight). A Visual Studio 2010 Express for Windows Phone będzie za darmo.

Windows Phone poszedł w stronę iPhone, a Android idzie w stronę Windows Mobile. Śmieszny jest ten świat czasami.

16 marca 2010, 11:35:36.

Komentarze wyłączone

Courier od Microsoftu

Mobilne

Korporacja z krainy Redmond1 ma ostatnio, dziwnym trafem, niezłą, pozytywną passę. Zbiera pozytywne opinie swoich nowych produktów - i to zarówno od dziennikarzy, jak i od zwykłych użytkowników. Począwszy od Windows 7, przez ZuneHD, projekt Natal (no Xbox w Polsce to akurat ostatnio nie zebrał pochwał w sprawie LIVE), aż do nowych projektów, które są albo tylko prototypami, albo wręcz tylko pewnymi zajawkami: Windows Phone 7 oraz Courier, o którym chciałem powiedzieć.

Naprawdę, dawno nie widziałem takiej ilości pozytywnych komentarzy odnośnie czegokolwiek - a zwłaszcza produktów Microsoftu. Courier dziś znów stał się gwiazdą medialną i też zobaczyłem setki komentarzy w rodzaju "chcę to mieć, już!". Czym jest Courier? Zgodnie z aktualną modą w urządzeniach przenośnych jest tabletem. Ale niezwykłym.

Microsoft Courier

Źródło: engadget.com

Courier jest dwuekranowym notatnikiem, który obsługuje na swoich ekranach zarówno piórko, jak i palce (wielodotykowo oczywiście). Według Engadgeta ma mieć wymiary w okolicach 18x13x2,5 cm (po złożeniu) i wagę w okolicach 0,5 kg. Jak na notatnik z dwoma ekranami zapowiada się ciekawie. Do tego aparat fotograficzny gdzieś z tyłu oraz gniazdo słuchawek w postaci standardowego jacka. No i zapewne Wi-Fi, a może i jakaś łączność 3G.

Courier pojawił się na językach w okolicach września ubiegłego roku gdy pojawiły się dwa filmiki prezentujące w jaki sposób miałby wyglądać interfejs użytkownika urządzenia. Od razu wzbudziły bardzo pozytywny odzew. Sterowanie za pomocą gestów palców oraz pisanie piórkiem. Ładnie opakowany interfejs, bogaty graficznie, a jednocześnie prosty. Coś idealnego do szybkich notatek, wiele notatników naraz, plan zajęć, lista kontaktów i przeglądarka internetowa od razu?

Takie rozwinięcie koncepcji Tablet PC. I jednocześnie jej zwężenie. To już nie jest PC. Engadget napisał, że można spodziewać się systemu Windows CE 6.0, będącego podstawą dla systemu operacyjnego odtwarzacza ZuneHD oraz jednocześnie będącego podstawą Windows Phone 7 Series. Czyli nie będzie "dużych" Windows. Ma to swoje zalety (energooszczędność, dostosowanie do robienia tego, co trzeba, brak wirusów i problemów charakterystycznych dla "zwykłych" komputerów) oraz oczywiście wady (głównie - brak oprogramowania). Choć akurat brak oprogramowania da się przeżyć - jeżeli to ma być faktycznie tylko notatnik, to po cóż nam coś więcej? Oprogramowanie tworzone jest przez ludzi odpowiedzialnych za m.in. InkSeine i OneNote - dodając do tego pokazywany na filmikach "user experience" zapowiada się naprawdę świetnie.

Od czego może zależeć sukces Couriera? Od tego, jak będą sprawowały się ekrany (czy to będzie LCD, czy OLED, czy e-Ink?). Od tego, czy oprogramowanie będzie naprawdę tak dobre. Od tego, czy baterie będą pozwalały na pracę w terenie. I - nie wolno zapominać, że to "tylko" gadżet - jaka będzie cena. (tak naprawdę dla mnie liczy się jeszcze kilka innych rzeczy, m.in. czy będzie rozpoznawanie pisma w naszym języku) Martwi też fakt, że może się okazać, że to wszystko w ogóle nie istnieje - albo, że pojawi się na rynku za bardzo długi czas - mimo iż w tekście linkowanym wyżej wspomina się o trzecim lub czwartym kwartale tego roku, to ja widziałem opinie, że mógłby się pojawić dopiero w połowie 2011 roku.

I felt a great disturbance in the Force, as if millions of iPad fanboys suddenly cried out in terror and were suddenly silenced.

Jeszcze jedna drobna uwaga na koniec: Microsoft zmienił trochę swoje podejście do innych urządzeń niż komputery - nie próbuje już ich przymuszać do tego, by się komputerami stały. Teraz raczej robi tak, by z komputerami współpracowały, ale sposób interakcji z nimi był inny - do ich specyfiki dostosowany. Tak możemy pożegnać zarówno Tablet PC, jak i Pocket PC. I to chyba dobrze.

1 In the land of Redmond, where the shadows lie.

06 marca 2010, 16:51:03.

Komentarze wyłączone

Windows Mobile 7. To jest Windows Phone 7. Moim zdaniem.

Mobilne

Tak, doskonale wiem, że wraz z Windows Mobile 6.5 została wprowadzona nazwa "Windows phone" i choć miałem wielką nadzieję, że zostanie wyrzucona, to jednak tak się nie stało. No cóż. Najważniejsze jest jednak kilka odczuć odnośnie tego nowego pomysłu.

Lubię Windows Mobile. Choć z ostatnimi czasy stałem się coraz bardziej świadomy jego wad i ograniczeń. Bawiłem się dawno temu Pocket PC 2002, potem 2003. Sam kupiłem telefon z Windows Mobile 5.0 (vel Pocket PC 2005). I wtedy zapowiedziano dwa fajne nowe pomysły. "Crossbow" i "Photon". Czyli odpowiednio Windows Mobile 5.5 i 6.0. Gdzie 5.5 miało być przejściowe, a 6.0 przełomowe. Microsoftowi wyszło jak zwykle. Gdzieś tam się coś obsunęło, coś tam terminy nie zgodziły się i zamiast 5.5 ujrzeliśmy 6.0, które było... takie same. Długo musiałem się przyglądać, by zobaczyć jakąś naprawdę wielką różnicę pomiędzy 5.0 i 6.0.

Nie doczekawszy się przełomu, liczyłem na nową, mityczną wersję 7. Odsuwanie jej w czasie przywodziło na myśl Duke Nukem Forever. W międzyczasie pojawił się WM 6.5, który - pomimo kilku fajnych pomysłów - jest nieporadnym tworem, hybrydą dinozaura rodem z PPC 2003 z jakimiś nowinkami w dziedzinie interfejsu. Gdzie naprawdę nowinki to pojawiły się dopiero w 6.5.3, gdzieś tam po Sieci hasającym.

Lubię Windows Mobile. Używanie "ekosystemu" jednej firmy ma swoje zalety, niczym w tych przysłowiowych słowach nt. Apple: "podłączasz i działa". Tutaj też tak jest. Podłączam telefon, synchronizuje się z Outlookiem, muzykę przegrywam przez Windows Media Player, Live Mesh automatycznie wrzuca zdjęcia z telefonu do internetu. Jest fajnie, do momentu, kiedy coś nagle przestanie działać (mi np. nie działa obecnie synchronizacja OneNote pomiędzy telefonem i komputerem). Jako posiadacz Zune podłączam odtwarzacz, i on magicznie mi się synchronizuje. I to nawet działa jak powinno, jestem pełen podziwu. Zune Software polubiłem, choć nie ma wtyczki do Last.fm, przez co przez długi czas mój Last.fm pozostawał w miejscu.

W międzyczasie wymieniłem telefon, pozbywając się dotykowego ekranu na rzecz Windows Mobile w wersji Standard, kiedyś określanej mianem "smartphone" dopóki smartphone nie stał się synonimem dowolnej "inteligentnej" komórki. Nie mogę powiedzieć, że to był błąd, raczej że nieco inne doświadczenie. Trudno mi powiedzieć jak dobre.

Ale doczekałem się. Ujrzałem Windows Phone 7 Series. Prawie bym przegapił, ale tony wpisów na Twitterze przypomniały o zaczynającym się MWC. I cóż tam zobaczyłem? Zobaczyłem coś, czego się trochę spodziewałem. Coś nowego. Microsoft ubił Windows Mobile, a potem wskrzesił od zera. Znów mogę zacytować tylko kwestię, którą polubiłem: "to błogosławieństwo, a jednocześnie przekleństwo". Podoba mi się pomysł na nowy interfejs użytkownika. Nie podoba mi się taka integracja z Facebookiem, ale to znak czasów. Będzie się dało przecież nie korzystać. Z jednej strony podoba mi się Zune bezpośrednio w telefonie - mam jedno urządzenie mniej do noszenia. Z drugiej - hm, zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.

Moje słuchawki zepsuły się jakiś czas temu, ciągle nie kupiłem nowych, i używam telefonu jako odtwarzacza muzycznego. I wiem jedno - strasznie wkurzająca sprawa. Czasem uda mi się wymacać guziki jak trzeba i zmienić piosenkę czy głośność bez wyciągania z kieszeni, ale już parę razy się zdarzyło, że gdzieś postanowił zadzwonić. Pewnie trzeba by klawiaturę blokować, ale jej odblokowywanie by zmienić piosenkę to nie mój ulubiony ruch. Liczę na jakiś pilot albo coś na słuchawkach. Byle by słuchawki miały jacka 3,5, a nie extUSB bądź inny wymysł tego typu. Jak już kiedyś wspominałem, nie wyobrażam sobie obsługi dotykowego ekranu bez wyjmowania go i patrzenia na niego.

Kompatybilność wsteczna to coś, co może przesądzić o katastrofie. Albo zwycięstwie. Z jednej strony z chęcią zobaczyłbym na moim telefonie z nowym WM moje obecne aplikacje - czy to Mesh (ale to Microsoftu), czy to WiFiFoFum, czy KeePass, czy SportyPal, TGPS czy cokolwiek innego, co mam teraz. Jeżeli będą działać - fajnie. Ale to może spowodować sytuację, że będą zupełnie nie pasować do całego nowego systemu. Brak kompatybilności wstecznej oznacza, że muszę pogodzić się z utratą tego, co mam. I równie dobrze mogę pójść do konkurencji.

Wielozadaniowość to coś, czym oprócz kompatybilności, wszyscy się martwimy. Z jednej strony narzekanie na iPhone jest modne. Z drugiej - po paru latach używania Windows Mobile - ja widzę, jakie to ma wady. Teraz to szczególnie - jak odpalę dwa programy naraz i już mam brak pamięci operacyjnej, a wyłączanie ich i włączanie może trwać wiekami. O ile lepiej by było je gdzieś "zahibernować". WM7 ma zaoferować wielozadaniowość w jakiś sposób, bo "ona nie jest czarno-biała". Dowiemy się na MIX10 w marcu co producent ma na myśli.

Trzeba jeszcze pamiętać, że Microsoft ma szczęście w nierobieniu rzeczy tak, jak należy. Marketplace które informuje mnie, że piosenkę mogę pobrać za darmo, ale darmowy kolejny odcinek "The Guild" nie jest dostępny w moim regionie mogę przeboleć. W końcu oficjalnie nie mam dostępu do Zune. Ale u licha, sklep z aplikacjami gdzie jest 5 aplikacji? Z czego dwie są istotne, dwie badziewne, a jedna kosztuje 30 zł? Hej, ja naprawdę znam angielski, dajcie mi dostęp, a nie jakieś blokady regionalne! Albo Office Mobile 2010. Liczyłem na coś naprawdę nowego, a tymczasem w obecnej wersji beta nie widzę żadnej różnicy w stosunku do 6.0 oprócz ikonek - na desktopie widzę za to spore zmiany. Dobrze, że chociaż mobilny Internet Explorer znacząco poszedł do przodu w WM6.5.3.

Mówią, że mobilna "siódemka" pojawi się na koniec roku. Jeżeli faktycznie HTC HD2 będzie miał upgrade, jak to zapowiadano, to poważnie rozważyłbym zakup - przez rok powinien trochę stanieć. Choć z drugiej strony nie wiem czy to rozsądne kupić telefon bez klawiatury...

17 lutego 2010, 21:18:27.

Komentarze wyłączone