Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Nie to samo

Groch z kapustą, Po stronach

Siedzisz i wgapiasz się w lecące z jednego komputera na drugi gigabajty danych. W międzyczasie procenty szyfrowania dysku zewnętrznego rosną i rosną.

Drugi monitor wypełniają archiwalne wpisy z pewnego dość starego bloga. Tu ktoś wspomina hackowanie Policji, tam twierdzi, że geek to osoba towarzyska, a inni się z tego śmieją.

Dopada nostalgia. Tylko kilka lat, a w Sieci jak pół wieku.

Czasem mnie dopada, aby wrócić, pisać, komentować i cieszyć się tym, zamiast próbować mieścić w 140 znakach pisząc o aktualnej pogodzie i jedzeniu. Zamiast klikać jeden przycisk wszędzie.

Ale to już nie to samo. Świat się zmienił. Sieć się zmieniła. Ja się zmieniłem.

19 marca 2011, 19:38:54.

Komentarze wyłączone

Ruchy

Groch z kapustą, Kom.puter, Po stronach

Miałem dzisiaj okazję przez kilkanaście minut i kilka gierek pobawić się słynnym kontrolerem Kinect od Microsoftu.

Zabawa jest przednia, naprawdę. Dziwne ruchy, podskoki, przysiady. Zmęczyć się też można. Sterowanie interfejsem jest dość nienaturalne i nie mogłem go za dobrze opanować, pewnie przyzwyczaja się do tego dopiero po dłuższym czasie zabawy z urządzeniem.

Kinect Adventures, gra dostępna w pakiecie z kontrolerem, jest przyjemna. Nasze prawie, że komiksowe ludziki wiernie odwzorowują ruchy, opóźnienie w trakcie grania jest ledwo zauważalne (tylko przy bardzo dynamicznych próbach odbicia szybko lecącej wirtualnej piłki dawało się to odczuć). Co oferują przygody z Kinectem? Jakieś latające piłki odbijane wszystkimi częściami ciała, kosmiczne bąbelki, w które nie grałem akurat, zbieranie punktów przy ruchu jakiejś takiej dziwnej platformy, mój zdecydowany faworyt pod względem nazwy, "20 tysięcy przecieków" polegający na zatykaniu dziur w podwodnej kabinie, no i słynny już ponton sprzeczny z prawami fizyki.

Po ukończonym etapie gry zazwyczaj prezentowane są zdjęcia uczestników w najrozmaitszych dziwnych pozach okraszonych podpisami stylizowanymi na osiągnięcia ("równoczesny unik", "podwójny wyskok" itp.), które to są dodatkowymi powodami do śmiechu.

Wada? Naprawdę głupio się wygląda. Ale trochę dystansu do siebie i zabawa jest przednia. Śmiechu co niemiara, u zarówno uczestników, jak i biernych obserwatorów.

Zdjęcia, które system zachowuje, podobno można potem wysyłać na Fejsbuka (bo to modne teraz jest). Mam nadzieję, że się tam nie znajdą, wszyscy wyglądaliśmy komicznie próbując wykonać zadania ;-)

Spróbowaliśmy też Joy Ride, zabawkowych wyścigów z trzymaniem wyimaginowanej kierownicy. Ukończyłem tor ostatni, nie umiejąc w ogóle opanować sterowania samochodem. Ale może to tylko kwestia, że i nastawiony do tej gry byłem dość negatywnie?

Super zabawa. Wygląda dziwnie, wygląda się dziwnie, ale gra się bardzo przyjemnie. Oczywiście, po paru tygodniach może się już znudzić, ale dla każdego nowego człowieka jest świetną zabawką.

15 listopada 2010, 22:14:23.

Komentarze wyłączone

TiVi

Groch z kapustą

Nie jestem jednym z tych, którzy głoszą wszem i wobec, że wyrzucili telewizor. Bo telewizja kłamie, bo mają więcej czasu na książki, bo rozwijają hobby. Nie, lubię telewizję. Nie jest ona obecnie - wbrew twierdzeniom niektórych - całkowitym śmietnikiem. Jest to raczej "śmietnik usiany gdzieniegdzie perłami". Raz na jakiś czas znajdzie się jakiś interesujący program czy film.

Czasem oglądam jakiś "megahit" na Polsacie czy innym TVN-ie, pomstując na reklamy, ich jakość i głośność. Często przed snem oglądam interesujące programy na Discovery (mimo iż jest gorzej niż kilka lat temu) lub National Geographic. Zazwyczaj na tych najbardziej interesujących programach zasypiam, na nudnych nigdy mi się to nie udaje.

Idealną sytuacją dla mnie byłoby, gdyby jakiś operator telewizji udostępnił mi możliwość własnoręcznego skompletowania pakietu kanałów. Wiążę tutaj swoje nieśmiałe nadzieje z IPTV, IPv6 i multicastem, ale z uwagi na nikły sens biznesowy takiego posunięcia - wątpię, by takie coś powstało. Dziś mogę już wybrać sobie co nieco kanałów... ale muszę wybierać pakietami. I oczywiście te najbardziej mnie interesujące programy są w najdroższych pakietach, bo jakżeby inaczej.

Moje marzenia sięgają jednak dalej, do kwestii dość spornych w dzisiejszym świecie opanowanym przez "piractwo intelektualne". Chciałbym oglądać moją telewizję przyszłości, te kilkanaście wybranych kanałów, w jak najlepszej jakości oczywiście (HD, a jak!), ale... nie podobają mi się koncepcje dekoderów wszelkiej maści. Przynajmniej w obecnej technologii.

Odbieram obecnie sygnał z sieci telewizji kablowej. Gdzieś tam do budynku jakimiś kablami lecą sobie wszystkie możliwe kanały. Do mieszkania przychodzą, przechodzą przez trójnik i lądują na dwóch telewizorach i jednej karcie tunera TV w komputerze. Jeszcze gdzieś tam siedzi sobie podłączony magnetowid. A ja mogę, bez problemów, obejrzeć na każdym urządzeniu zupełnie inny program. A także go nagrać sobie i odtworzyć ponownie, kiedyś.

Żadne z tych urządzeń nie ma żadnego dekodera. Każde radzi sobie samo z dostrojeniem się do odpowiedniego kanału. Technologia prymitywna, telewizory sprzed epoki "HD ready" (a jeden to nawet sprzed epoki LCD), magnetowid w ogóle pamiętający przełączenie pomiędzy SECAM i PAL. No, chociaż tuner TV w komputerze dostosowany do DVB-T.

W dzisiejszym świecie jednak musiałbym mieć oddzielny dekoder i oddzielną kartę abonencką dla każdego sprzętu. Są rozwiązania typu multiroom - dla dwóch telewizorów. Mało. Problemem jednak, który mnie głównie martwi, jest fakt, że to dekoder musi zajmować się zmianą kanałów. Co za tym idzie - mam kolejnego pilota. Jednym zmieniam kanały, drugim steruję telewizorem. Nie wspominając już o tym, że niektóre dekodery - np. ten u mojego dziadka - są potwornie brzydkie. A muszą stać na wierzchu, by sygnał IR pilota mógł do niego dotrzeć.

Oczywiście - zaraz ktoś może zauważyć, że istnieją dekodery z wbudowanym nagrywaniem, co likwiduje mój prehistoryczny magnetowid. Dziękuję! Ale nie likwiduje mi to mojej karty telewizyjnej. Lubię ją. Nagrywam na niej czasami to i owo. Windows Media Center automatycznie nagrywa całe serie programów, zapisuje, a także po pewnym czasie archiwizuje na domowym serwerze. Ja wiem że teraz i dekodery można podłączyć do domowej sieci, montowania gniazdka Ethernetu w każdym urządzeniu to już norma (tuż obok Wi-Fi wszechobecnego), ale czy będzie to tak samo wygodne? Czy mogę nagrany przed chwilą program obejrzeć na dowolnym komputerze, lub na telewizorze poprzez komputer? Może być problematyczne, choć nie zdziwiłoby mnie, gdyby już początki takiej technologii istniały. Wkracza jednak piractwo, znów. Jestem prawie pewien, że już istnieją, lub, że zostaną wprowadzone szybko, mechanizmy uniemożliwiające nagrywanie określonych programów. Bo sobie nadawca nie życzy, aby jego wspaniały klip pojawił się wkrótce gdzieś na YouTube. Ale można to też łatwiej zapewnić, wystarczy jakiś własnościowy format zapisu filmów przez nasz cudowny dekoder z mechanizmem PVR.

Rozwiązaniem byłoby wbudowanie dekoderów do telewizorów i kart telewizyjnych. Miejsce na kartę abonencką, deszyfrowanie, odbieranie od razu w telewizorze czy komputerze. Jedno urządzenie, wszystko zintegrowane. A może takie mechanizmy już są?

To jednak wymagałoby wielu kart abonenckich. Operator pewnie słono by sobie za każdą policzył i wprowadził dodatkowe utrudnienia, by nie "piracić" sygnału. Zatem może rozwiązaniem jest... jeden dekoder?

Wyobrażam sobie, że w przyszłości mogłoby powstać małe pudełko. Z jednej strony miałoby wejście na kabel z sygnałem operatora. Albo może nawet więcej niż jeden. I wejście na kartę dokonującą deszyfrowania sygnału. Z drugiej strony - niech ma gniazdko sieciowe, jakieś złącza cyfrowe i zwykłe złącze analogowe. Gniazdko sieciowe niech działa w sposób podobny jak oglądany przeze mnie jakiś czas temu HDHomeRun - specjalny sterownik udaje kartę telewizyjną w systemie, ale sygnał do tej wirtualnej karty leci po naszej sieci domowej. Złącza cyfrowe zapewniałyby wysoką jakość obrazu i możliwość sterowania - zmianę oglądanego kanału na przykład. Złącze analogowe, udające zwykłą antenę od operatora, musiałoby wysyłać wszystkie kanały jednocześnie - a stare telewizory niech się do tego dostroją "po staremu", jak do zwykłego kabla.

To jednak nie powstanie jak się zastanowić. Nie wiem jak dokładnie działają współczesne sieci telewizyjne, ale urządzenie odbierające setki kanałów, dekodujące je i wpuszczające w kanał analogowy? To wymaga trochę mocy obliczeniowej, a możliwe, że obecnie jest niezbyt wykonalne technicznie. Albo może zawsze będzie, bo różne cuda z szyfrowaniem kanałów mogą sobie operatorzy wymyślić.

Moje wymarzone pudełko miałoby jeszcze kilka jakiś specjalnych wyjść cyfrowych, by nowe telewizory mogły sobie same zmieniać kanały i dostawać sygnał wyższej jakości. Nie wiem czy to możliwe, prawdopodobnie sygnał zwrotny od telewizora wymagałby jakiś modyfikacji interfejsu HDMI.

Nie powstanie nic takiego z powodu, który jest wspomniany wyżej - kanał analogowy. Wirtualna karta telewizyjna w komputerze generuje bądź co bądź sygnał analogowy. Taki można łatwo sobie przechwycić, nagrać, udostępnić, a nawet rozsiać w świat. Analogicznie ów złącze kompatybilności nie będzie miało prawa istnieć już wkrótce. W końcu HDCP, Protected Video Path, DRM i tym podobne wynalazki nie śpią. Dziura analogowa jest zbyt łatwym sposobem ominięcia wszelkich "zabezpieczeń".

Boję się w takim razie jak będzie wyglądać w przyszłości moja biedna, analogowa, telewizja. Czy za kilka lat już się mój operator do mnie zwróci, bym zakupił niepotrzebny mi dekoder, albo dwa, bo stary system ulegnie wyłączeniu? Będę musiał pożegnać się ze swobodą odbioru i zostanę zmuszony do zarejestrowania każdego odbiornika, by można było mi policzyć odpowiednio zawyżony abonament?

A potem tylko krok do tego, by taki dekoder wysyłał w świat informację, że przełączyłem kanał gdy były na nim reklamy i dostanę fakturę za straty jakie przeze mnie odniósł dostawca treści.

07 listopada 2010, 21:16:52.

Komentarze wyłączone

e-mpik

Groch z kapustą

Pamiętacie eClicto? Pierwszy polski czytnik elektronicznych książek, do tego księgarnia i program zarządzający. 6" ekran e-ink, 512 MB wbudowanej pamięci. 899 zł. Choć od dzisiaj do niedzieli na targach w Krakowie można kupić za 399 zł. Ceny książek zróżnicowane, dochodzą do 30 zł, ale są i tańsze. Ale przeznaczone do czytania w ich czytniku komputerowym i urządzeniu.

Empik zrobił sobie czytnik e-książek. 595 zł, w promocji aktualnie, przeceniony z 649 zł. 6" (dotykowy) ekran typu e-ink, 2 GB pamięci, Wi-Fi i cośtam jeszcze. Połączenie ze sklepem empiku, gdzie są e-booki w cenie 30 zł i więcej, spora część "chroniona" za pomocą Adobe Digital Editions.

Czytnik empiku, OYO, jest do kupienia u naszych sąsiadów z Zachodu, w firmie Thalia. Za 139€ czyli troszkę taniej niż w Polsce. Ceny książek od ułamków (Manifest Komunistyczny - 0,79€) do 20, 30, i więcej euro (ostatnia część "Zmierzchu" - 20€). Ale zwykle ePUB.

Mam wrażenie, że Kindle ($139 w wersji z samym Wi-Fi, $189 za wersję z darmowym 3G na świecie) nadal jest najciekawszym zakupem. Ale za jakiś czas może będzie coraz lepiej, już przeskok z 900 zł za czytnik do 650 jest dość wyraźny. Parę lat, parę czytników i będzie dość tanio.

Szkoda tylko, że te książki nadal są dość drogie. Czyżby koszt druku nie miał tak wielkiego wpływu na cenę? No cóż, zostaje mi dalej iść do księgarni i kupić papierową książkę.

Przynajmniej nie będzie dużego problemu jak wpadnie do wanny.

05 listopada 2010, 10:45:59.

Komentarze wyłączone

Morderca i jego Google

Groch z kapustą, Po stronach

Podobno według danych z laptopa Ryszarda C. wyszukiwał on w internecie hasła "jak zbudować bombę", książki "Anarchistic Cookbook", jak broń bez zezwolenia kupić, szukał gdzie i kiedy się jego "cele" pojawiają.

Oczyma wyobraźni już widzę wkrótce masową nagonkę na broń każdej maści, służby specjalne wyczulone na hasło "bomba" wpisywane do wyszukiwarki oraz wsadzanie do paki posiadaczy wspomnianej wyżej książki lub do niej podobnych.

Pamiętam felieton będący wstępniakiem do PC World Komputera w roku chyba 1997 lub 1998, jak to łatwo w internecie różni fanatycy mogą znaleźć sobie instrukcję jak zbudować bombę, broń, jak wybrać cel do ataku. Sprawdziło się.

Dodam tylko od siebie - "podobno" pojawiło się w linku do artykułu, bo to są informacje, które Gazeta uzyskała jakąś nieoficjalną drogą. Więc nie są sprawdzone, podobnie jak podana w tekście lista polityków, których ów człowiek miał zaatakować. Choć, biorąc pod uwagę, że prokuratura sprawdza te informacje czy nie doszło do ujawnienia tajemnicy śledztwa, to możemy podejrzewać ich poprawność.

A wspomniana książka, nosi nieco inny tytuł, ale kto by wymagał dokładności od dziennikarzy. I jest do kupienia np. na Amazonie. Gdy trafiłem na nią, uśmiechnąłem się na widok listy "frequently bought together" zawierającej "Poor Man's James Bond" oraz "Improvized Munitions Black Book". Ciekawe czy w Stanach się FBI kupującymi te dzieła interesuje chwilę po zakupie.

Hmm, dobrze, że morderca dysku nie szyfrował, to przynajmniej to na chwilę jeszcze nie będzie zakazane.

Swoją drogą, niedawno pomyślałem, czy może by nie kupić "Poor Man's James Bond" i jeszcze dwóch podobnych pozycji, z czystej ciekawości (podobno akurat ten James Bond jest niezłym poradnikiem survivalowym). Choć w tych okolicznościach to zanim by do mnie doszły sam bym musiał pluskwy pod samochodem szukać.

A może to tylko paranoja.

29 października 2010, 20:26:29.

Komentarze wyłączone

Give a geek some love

Groch z kapustą, Po stronach

Give a geek some love

Ilekroć patrzę na ten obrazek się uśmiecham szeroko. Zwłaszcza wyraz twarzy przytulającej jest rozbrajający.

A mimo że ten tekst o geekach jako świetnych chłopakach jest trochę naciągany, to i tak się go fajnie czytało.

23 października 2010, 19:14:03.

Komentarze wyłączone

Bezprzewodowo

Groch z kapustą, Kom.puter, Po stronach

Bezprzewodowość. Aktualna moda. Bezprzewodowe sieci, bezprzewodowe zasilanie, bezprzewodowe USB. Akurat to ostatnie było by dość fajne.

Cóż z tego, że mam dużo bezprzewodowych rzeczy, skoro z mojego komputera i tak wystają cztery "stacje odbiorcze"?

Odbiornik IR do pilota, odbiornik do myszki, odbiornik do pada, stacja nadawcza do bezprzewodowych słuchawek. I jak było zagracone, tak jest nadal.

12 września 2010, 11:24:24.

Komentarze wyłączone

Astronomicznie

Groch z kapustą

Co roku, w wakacje, z nadmiaru wolnego czasu i wyjazdu z dala (no, nie tak bardzo) od cywilizacji, gdzie zanieczyszczenie światłem jest dość niskie, nachodzi mnie ochota na oglądanie gwiazd. I co roku moje oglądanie gwiazd zaczyna być coraz bardziej skomplikowane.

To już nie te czasy, że z książką "Nasze Gwiazdozbiory" siedzę i szukam co jaśniejszych punktów na niebie. Nie, już od jakiegoś czasu w samym mapowaniu gwiazd pomaga mi Sky Map Pro w archaicznej wersji 5.0, dołączony kiedyś do pewnego czasopisma [1].

Od pewnego czasu spoglądam również na heavens-above.com, na przykład przewidując przeloty Międzynarodowej Stacji Kosmicznej [2]. Dowiedziawszy się o flarach Iridium też postanowiłem zaobserwować, przy okazji zdając sobie sprawę, że w zeszłym roku widziałem coś takiego i nie wiedziałem co to może być. Niestety, okazało się, że to nic nadzwyczajnego, a dość częste zjawisko. Do tego dość fajny okazał się program Orbitron przewidujący flary off-line, bez pomocy heavens-above. Bo gdy wyjadę i mam szybkość internetu w porywach dochodzącą do 4 KB/s to nie ma co liczyć na wygodne używanie.

Dozbrojony w odbiornik GPS, kompas i laptopa wiem, co chcę zobaczyć zazwyczaj. Dzisiaj wygrzebałem lornetkę. Odpowiedni, wygodny leżak, jest już na miejscu, gdzie zazwyczaj bywam. Zostaje jeszcze przymusić sąsiadów, aby gasili światła i sprawa z głowy.

No, nie umiem jeszcze określić dobrze wysokości tego, na co patrzę, więc ciężko mi czasem powiedzieć gdzie te 20 stopni może być, ale z czasem może się uda.

A w mieście też obserwować się da. Akurat kawałek mojego balkonu pozwolił obejrzeć jedną flarę, ale niestety druga była już zbyt nisko i blok naprzeciwko (lub drzewo) zasłaniały. A jak się spojrzy w górę (mieszkam na ostatnim piętrze) to nawet i jeden czy dwa gwiazdozbiory widać. Tylko te jaśniejsze, ale i tak widzę, że w mojej okolicy nie jest zbyt jasno.

[1] Mimo iż dołączony jako "pełna wersja" Sky Map Pro 5.0 jest w rzeczywistości wersją Demo, pozbawioną dodatkowych płyt z danymi... ale za to nie ma jakichkolwiek innych ograniczeń, w porównaniu do 15 dniowej wersji aktualnej (numer 11) wykastrowanej także z kilku dodatkowych opcji w wersji demo.

[2] Nie wiem skąd wpadłem na pomysł, że jasny, szybko przesuwający się nad moją głową punkt był ISS, ale faktycznie to był ISS. Przeczucie?

13 lipca 2010, 11:14:54.

Komentarze wyłączone

Awesomeness

Groch z kapustą, Po stronach

Od jakiegoś czasu łapię się na tym, że gdy nie mogę znaleźć dobrego określenia na coś, co mi się naprawdę podoba, używam angielskiego (a chyba bardziej amerykańskiego) słowa awesome. Jeden z moich znajomych zapytał: "musiałeś aż to po angielsku powiedzieć?". Fakt, łapię się też na tym, że coraz więcej mówię (nawet do siebie!) po angielsku!

Więc jaki jest dobry odpowiednik "awesome"? Wspomniany znajomy podpowiedział "zajefajny", a jeden z tłumaczy pewnego serialu telewizyjnego używa "zarąbisty", które też mi się podoba.

Swoją drogą od zawsze myślałem, że "awesome" oznacza "wspaniały" (por. Awesome Plate of the Lion, jedna z najlepszych zbroi w Diablo I). A tym czasem Google Translate pokazuje mi "straszliwy" i "przeraźliwy".

Zarąbistość.

Choć na tłumaczeniach w napisach tworzonych przez fanów nie mogę się opierać, odkąd "ultimate" było przetłumaczone na "alternatywny". Bo do braku poszanowania ortografii się przyzwyczaiłem.

21 czerwca 2010, 22:44:24.

Komentarze wyłączone

Logika

Groch z kapustą

Fragment wypowiedzi jednego z kandydatów na prezydenta:

Tak między nami mówiąc, skoro ludzie nieheteroseksualni zawsze stanowili część ludzkiej populacji i ta mniejszość nadal jest, choć ewolucja gatunku przecież trwa, widać są oni niezbędni i potrzebni – inni, ale równi wszystkim.

#

Ja chyba niezbyt rozumiem logikę tej wypowiedzi. A może ona po prostu nie jest logiczna.

Skoro ludzie w pewnym okresie życia płodowego mają ogon, choć ewolucja gatunku przecież trwa, jasno z tego wynika, że jest on nam niezbędny. Dlatego też nasz rząd będzie refundował sztuczne ogony dla wszystkich obywateli!

31 maja 2010, 18:48:46.

Komentarze wyłączone

Wirtualny chomik

Groch z kapustą, Po stronach

Muszę to przyznać - trzymam na komputerze rzeczy, których już pewnie nigdy nie obejrzę, których już nigdy nie będę potrzebował. Czy aby na pewno? Dostałem mejla z pytaniem, które kojarzyło się z jednym z moich prywatnych projektów, jaki zacząłem pisać przed kilkoma laty. Sięgnąłem więc na półkę, w kierunku płyt CD i DVD ze starymi backupami. Projektu co prawda nie znalazłem, ale za to zamiast tego znalazłem kilka dość ciekawych rzeczy.

A to pomysł innego projektu, który wyrzuciłem do kosza, a na który dziś patrzę i stwierdzam, że może być ciekawy. A to jakiś dokument prehistoryczny, na którego widok się uśmiechnąłem. A to zapisana na dysku przed laty strona internetowa z dowcipami - nadal większość z nich pamiętam, ale zawsze można przejrzeć i się trochę pośmiać. Stare zapisy z gier, jakieś stare aplikacje...

A także stara poczta e-mail i archiwum wiadomości SMS sięgające wielu lat wstecz. Potrzebne mi to jest? Pewnie nie. Ale niech sobie leży, może kiedyś będę chciał wrócić do przeszłości, znów czegoś szukając? Wzrastająca pojemność twardych dysków to jest coś dla mnie.

Przy okazji, przeszukując teraz płyty CD nagrane przed pięcioma laty, dowiedziałem się, że nadal są idealnie sprawne. Pytanie co się z nimi stanie za kolejne pięć lat, czy nadal będzie się dało je odczytać? Trwałość pamięci to jeden z największych problemów naszej, domowej archiwizacji. Tuż po nim jest format zapisu danych. Już teraz otworzyłem choćby wspomniane archiwum SMS-ów (sięgające kilku telefonów wstecz) i nie potrafię zrozumieć w jaki sposób tamten program zapisał to. Jedyna nadzieja w tym, że jest to jakiś format CSV (ale sama treść wiadomości jest zapisywana jakoś dziwnie), oraz, że ów program był zdaje się open source, więc będę mógł przejrzeć i skonwertować co najwyżej. Ale już niekoniecznie będę mógł to zrobić dla archiwum z poprzednich dwóch telefonów, co było zrealizowane zupełnie innym programem.

Wspomniałem już, że muszę sobie kiedyś zrobić jakiegoś sieciowego NAS-a o pojemności kilku terabajtów? Gdzieś te archiwa sprzed lat trzeba przechowywać...

22 maja 2010, 21:42:21.

Komentarze wyłączone

Promieniotwórczość

Groch z kapustą

Dzisiejszy test gimnazjalny:

Materiał organiczny zawierający promieniotwórczy pierwiastek 14C trafił, na skutek nieszczęśliwego wypadku, na wysypisko śmieci. W wyniku rozkładu tego materiału, przeprowadzonego przez bakterie i grzyby, powstał radioaktywny gaz.

Nie no, trafienie "materiału organicznego zawierającego 14C" na wysypisko to faktycznie jest "nieszczęśliwy wypadek". Wręcz nie ma prawa się zdarzyć... A może coś się zmieniło odkąd byłem w szkole i ten konkretny radioaktywny izotop węgla nie jest już czymś normalnym w przyrodzie?

28 kwietnia 2010, 16:44:41.

Komentarze wyłączone

Witaj, Neysa

Groch z kapustą, Ja

Tak, znów zmieniłem telefon. Tak, znów moim nowym nabytkiem nie jest iPhone. Znów nie jest to nawet telefon z dotykowym ekranem. Ale tym razem jest jedna nowość - to Nokia.

Przyznam, że nie przepadałem za Nokią. Począwszy od czasów, gdy ich telefony "dla mas" były totalnym badziewiem okrojonym z jakichkolwiek bardziej zaawansowanych funkcji, aż do niedawna. Niedawno stwierdziłem, że zarówno Symbian, jak i nowe urządzenia fińskiego producenta, nie są złe.

Zakupiłem Nokię E52. Telefon niby dla biznesu, i to takiego klasy enterprise. Stąd Exchange, szyfrowanie (do przetestowania), bardzo duże skupienie się na poczcie elektronicznej. I ekologii, swoją drogą.

Neysa

"Neysa" to mój pierwszy telefon z Symbianem i jednocześnie pierwsza Nokia od wielu lat. Posiada wszystko, co może mieć telefon, oprócz dotykowego ekranu i fizycznej klawiatury, więc jest i moduł WLAN i wbudowany odbiornik GPS. Czyli w zasadzie - wszystko, co mi potrzeba.

Neysa vs Morgana

Dwa razy cieńszy, nieco wyższy i znacznie lżejszy od mojego HTC S710 ("Morgana"). Po dłuższej chwili bawienia się wszystko jest prawie jak być powinno. Nokia PC Suite dostarczony na karcie pamięci (kryzys czy "ekologia"?) się zaktualizował, zsynchronizował z Outlookiem i działa od ręki i automagicznie. Sam jestem zaskoczony. Trochę wkurzające było standardowe ustawienie profili dostępowych do sieci (WAP jako domyślny, nie INTERNET), dziwnie standardowo zrealizowane było działanie sieci WLAN. Ale jest ok.

Na razie widzę, że nie każda aplikacja chce się obracać przy akcelerometrze, pisanie SMS-ów będzie katorgą, bo ze słownikiem polskie znaki są wstawiane do słów, a bez słownika - po "a" następuje "ą", po "e" następuje "ę" itp., co mnie już doprowadza do szału. No i spacja jest pod zerem, a nie pod krzyżykiem, ale pewnie się przyzwyczaję.

No i jest jeden, olbrzymi minus. Standardowy, firmowy kabelek USB-MicroUSB jest długości ledwo kilku centymetrów. Nie mogę obecnie podłączyć telefonu do komputera, by nie zwisał. A że się boję zwisania, z grubej książki (którą opiszę wkrótce ;-)) oraz pudełka zostało zrobione podwyższenie, na którym mógł leżeć. Długość kabla jest idealnie taka, że nie mogę go ani położyć pod obudową, ani na obudowie komputera. Nokio! Nie wszyscy mamy laptopy w których USB leży na stole!

Nokia CA-101D

Parę pierwszych programów już wrzuconych, Nokia Ovi jest bardzo ładnym odpowiednikiem Marketplace, Ovi Maps się załadowały, tapeta skopiowana z poprzedniego telefonu, dzwonek z poprzedniego telefonu skopiowany. Czas sprawdzić w praniu.

08 kwietnia 2010, 17:28:44.

Komentarze wyłączone

CERN

Groch z kapustą, Po stronach

Internetowa transmisja na żywo przez eksperymentów z CERN? A po co? Gdy czarna dziura zacznie pochłaniać świat z pewnością zobaczę to za oknem...

30 marca 2010, 15:10:08.

Komentarze wyłączone

Praca po apokalipsie

Groch z kapustą

"Kto ma największe szanse przetrwać zagładę świata?" zapytał Discovery Channel 1002 Polaków, a Gazeta Wyborcza umieściła to w dziale "Gazeta Praca".

Polacy najczęściej wyobrażają sobie przetrwanie po globalnej katastrofie u boku lekarza (47%) i tzw. "złotej rączki" (45%). Są to dwa zawody, które zdaniem badanych, byłyby najbardziej przydatne w sytuacji odcięcia od cywilizacji. Natomiast 17% respondentów uważa, że najbardziej przydatny byłby zawód budowlańca, 13% chciałoby się w takiej sytuacji znaleźć z pielęgniarką, 7% z inżynierem mechanikiem, a 6% z informatykiem. Tylko dwóch na stu (2%) badanych wymienia biologa morskiego, natomiast tylko jedna osoba na sto (1%) uważa, że najbardziej przydatny w sytuacji kryzysowej byłby inżynier lotnictwa, instruktor samoobrony i operator maszyn.

W sytuacji globalnej katastrofy owszem, lekarz wydaje się całkiem niezłym pomysłem. Gorzej, że lekarz obecny, pozbawiony dobrodziejstw medycyny, pozbawiony EKG, PET, białej tablicy i mazaka mógłby mieć problemy. Złota rączka? To już ciekawsze.

Bardzo cieszy mnie fakt, że aż 6% respondentów chciało by zostać u boku informatyka, ale ja osobiście nie chciałbym zostać ze sobą w sytuacji końca cywilizacji. Cóż takiego może zrobić informatyk (niezależnie od specjalności), gdy - dajmy na to - nie mamy prądu, komunikacji, wody, jedzenia, a budynki leżą w gruzach? Nie wiem, może liczą na to, że zbuduje robota albo jakoś się z kimś skomunikuje. Bo patrząc na to, jak tworzy się programy, to ja bym się bał zamieszkać w schronieniu zbudowanym przez informatyków ;-)

Biolog morski? Nie potrafię sobie wymyślić "zastosowania" dla niego w pierwszej fazie odbudowy cywilizacji. No, chyba, że wie, co możemy z morza zjeść, ale i tak będziemy potrzebowali łodzi najpierw.

Przyznam, że w zależności od rodzaju katastrofy niszczącej świat zapotrzebowanie może być różne. Gdy "tylko" upadnie cywilizacja techniczna (globalny impuls elektromagnetyczny?) jest nieco lepiej niż w sytuacji, gdy asteroida Apophis uderza w Pacyfik. Ogólnie w sytuacji jednak załamania się obecnej struktury społecznej mam wrażenie, że największe szanse na przeżycie mają osoby, które nie żyją zgodnie z zasadami: przestępcy. Zwłaszcza tacy, którzy umieją się posługiwać bronią. O, właśnie, z kimś kto umie walczyć warto też być na wypadek np. ataku zombie. Gdzieś w komentarzach do tego artykułu to było wspomniane. Wspomniano też, że najlepiej by chyba było z rolnikiem - ale to też zależy. Gdy pył w atmosferze powoduje nam nuklearną zimę i rośliny nie rosną z braku światła, to i najlepszy rolnik nie pomoże.

Chyba najlepsza była by dowolna osoba, która ma szeroką wiedzę i umiejętności. Nawet podstawowe, ale rozległe. Czytaj: złapie psa w sidła, oprawi go, upiecze, naprawi lampę naftową i otworzy zamknięte drzwi zrujnowanego budynku.

A propos apokalipsy i informatyków to skojarzył mi się cytat z "Afterworld":

Sprzedawałem ludziom elektronikę. Kiedy jeszcze istniała.

I wiecie co? Bez urazy - ale nie chciałbym utknąć z prawnikiem czy ekonomistą.

16 marca 2010, 13:59:23.

Komentarze wyłączone

Ile na darmowych programach można zarobić

Groch z kapustą

Nie raz już widziałem, że na hasło "openoffice" czy inny "messenger" w najpopularniejszej wyszukiwarce wśród linków sponsorowanych znajduje się odnośnik do jakiejś strony, z której to taki program można pobrać. Problem pojawia się wtedy, gdy klikamy na taki pobrany instalator, który raczy nas informacją, że aby zainstalować należy wysłać SMS-a pod wysoko płatny numer.

Dzisiaj wchodząc na pewną stronę zauważyłem reklamę kontekstową. Poszedłem za linkiem w niej umieszczonym trafiając na nieudolnie przetłumaczoną na polski witrynę na której mogłem pobrać sobie Windows Live Messenger. Absolutnie za darmo.

Wypakowanie archiwum jakim był instalator ujawniło piękny ekran z komunikatem informującym, że należy wysłać SMS-a pod podany numer, by uzyskać kod umożliwiający instalację. Spodziewałem się tego.

Jeden z komunikatów przy instalacji

Ale nie spodziewałem się, że takie ekrany będą cztery i każdy SMS kosztuje 25 zł.

A w ogóle w archiwum instalacyjnym nie ma nawet śladu tegoż Live Messengera, za to jest jakiś toolbar do Firefoksa się dodający.

10 marca 2010, 19:17:47.

Komentarze wyłączone

Muzycznie mi gra, a ja nie wiem skąd to znam

Groch z kapustą

Przeglądałem coś związanego z Final Fantasy (mimo, iż nigdy nie grałem w żadną część) i jakoś tak niedziela zleciała w dużej części na przeglądaniu openingów/endingów gier z tej serii. Natrafiłem m.in. na opening z FF IV w wersji na DS gdzie pojawia się najpierw Ai no Theme (skądinąd bardzo fajny), a potem, w 1:08 pojawia się motyw muzyczny, którego nie znam, ale z drugiej strony jest mi znany. Nie dość, że cały podkład tego filmiku zapadł mi w pamięć strasznie i cały czas go podnucam, to ten motyw drugi nie daje mi spokoju.

Jestem pewien, że mam go na dysku. Że jest wykorzystany w jakiejś piosence, niekoniecznie japońskiej. Ale gdzie to u licha mogło być?

Podobno takie zjawisko, że jakaś piosenka wpada w ucho i nie chce wylecieć, to "swędzenie mózgu". A jak nazwać sytuację jak wiem, że coś jest i coś znam, ale nie wiem gdzie, jak i skąd?

15 lutego 2010, 20:31:57.

Komentarze wyłączone

Z przeglądu prasy

Groch z kapustą, Po stronach

Możemy się stać gazowym gigantem. Ruszają odwierty

A ja przerażony już pomyślałem, że się Ziemia zmieni w Jowisza, a ci mi mówią, że będą szukać gazu, żeby się od Rosji uniezależnić.

Klony na deptaku? Dendrolodzy: Nie przetrwają zimy

Dopóki nie doczytałem do tych dendrologów, to się już zacząłem zastanawiać kogo oni będą klonować. Ale to pewnie wina tego, że tuż wcześniej przeczytałem newsa, że Hans Reiser chce sklonować żonę (między innymi).

22 stycznia 2010, 15:48:47.

Komentarze wyłączone

Podatek

Groch z kapustą, Po stronach

Czy skoro od każdej nagrywarki i płyty są pobierane dodatkowe opłaty bo te urządzenia mogą posłużyć do nielegalnego kopiowania płyt to ja mogę domagać się opłaty od każdego bajta przesłanego w internecie bo może on posłużyć do transmisji nielegalnej kopii mojego programu?

08 stycznia 2010, 17:56:47.

Komentarze wyłączone

Czarna skrzynka

Groch z kapustą, Kom.puter, Po stronach

Rozglądałem się wczoraj za pendrive różnej maści, szukając czegoś co zastąpi mojego wysłużonego DataTravelera pierwszej generacji (drugiego już). I tak jakoś zszedłem na te ze "sprzętowym szyfrowaniem". Trafiłem między innymi na czarną skrzynkę, czyli Kingston BlackBox. Zgodny z FIPS 140-2, sprzętowy AES-256, obudowa powlekana tytanem... i cena wzięta prosto z najwyższej półki - 900 zł (wersja 8 GB).

A potem, kilka godzin później, przeczytałem news, że Kingston ogłosił, że są usterki w zabezpieczeniach. I ten BlackBox jest dziesięciokrotnie droższy od Lockera+, a do czasu wykonania update mniej bezpieczny. Ciekawe...

A ja szukając pendrive zszedłem na ścieżkę urządzeń odpornych. Może nie FIPS 140-2 i żadna norma DoD, ale tak metalowe coś nieco bardziej wytrzymałe było by wskazane. Nie chcę powtórzyć historii Kingstona DT Mini Slim, który się bardzo ładnie rozpadł i przestał działać potem, po sklejeniu. Ale mały i lekki był, to fakt.

Spodobał mi się Corsair Voyager, podobnego ma mój znajomy i nie narzeka, ale widzę sporo niezbyt pozytywnych opinii. Z punktu widzenia wytrzymałości spodobał mi się Corsair Survivor, ale - jak zwykle w takich przypadkach - cena jest wysoka. No i chyba to lekka przesada... Ciekawy też jest iamaKey, zwłaszcza, że planuję nosić dysk z kluczami ;-)

A może jednak kupić sobie coś całkowicie zwykłego, za 70 zł, zamiast 100 i wydumanej odporności na warunki zewnętrzne? Jak dotąd oprócz porysowania poprzedniego Data Travelera I (i mojego pierwszego pendrive) i rozpadu wspomnianego Mini od uderzeń i noszenia przy kluczach nic nie zniszczyłem...

02 stycznia 2010, 15:51:16.

Komentarze wyłączone

Etykietki do prezentów

Groch z kapustą, Po stronach

Szukając w domu toreb w które mogę zapakować prezenty (właśnie zdałem sobie sprawę, że to niebywale ekologiczne zachowywać wszystkie takie torebki świąteczne) znalazłem jedną, którą dałem rok temu, na poprzednie święta. Przyczepiona do niej wciąż była etykietka z adresatem.

Etykietka z ręcznym napisem to oczywiście przeżytek, prawda? Moja mama od paru dobrych lat drukuje na nieco grubszym papierze karteczki wielkości wizytówki zawierające napis "Dla Kogośtam" oraz jakiś świąteczny rysunek. A ja rok temu zrobiłem coś, o czym zapomniałem potem, a teraz znów się uśmiechnąłem na ten widok. Otóż, zrobiłem karteczkę z kodem kreskowym (wygląda na EAN-128).

Zawieszka do prezentu z kodem kreskowym

W tym roku to chyba QR-Code powinienem użyć. I od razu udostępnić mój telefon z czytnikiem by można było łatwo zobaczyć dla kogo ten prezent być powinien :-)

23 grudnia 2009, 15:58:56.

Komentarze wyłączone

Sklepowa przygoda

Groch z kapustą, Ja

Kupowałem prezenty. Ustawiłem się potulnie w długiej kolejce, gdy za mną znalazł się nagle jeden z moich prowadzących. Po chwili zauważył chyba co mam w ręce i zapytał: "o, gdzie pan tego [niespodzianka!] znalazł?!". Po wskazaniu miejsca udał się tam bez chwili wahania. Chyba dobry prezent wybrałem? ;-)

Zastanowiła mnie za to inna sytuacja. Sklep z artykułami RTV. Stoisko z akcesoriami do konsol. A na pierwszym planie wiszący na sprzedaż pad do Xboksa 360 z napisem "Bundle copy - not for resale". Ups...

A tak ogólnie w hipermarketach kolejki są nieziemskie, ceny gier na PC niekiedy wzięte z kosmosu i w ogóle czuję się jak na innej planecie. Za to przynajmniej zrobiło się cieplej, temperatura oscyluje w okolicach zera.

I dostałem zaproszenie na N-K od jakiegoś profilu wyraźnie powiązanego ze stroną sexcośtam.pl. A na Windows Live coś w rodzaju "hej, mieszkasz w moim regionie, spotkajmy się [link do strony randkowej]. Jeszcze trochę i w serwisach społecznościowych będę potrzebował antyspamu...

22 grudnia 2009, 17:07:20.

Komentarze wyłączone

Zaniedbuję

Groch z kapustą, Ja

Bloga oczywiście. Piszę coraz rzadziej, coraz mniej, w ogóle niewiele rzeczy mi się chce. Ale zbliżają się Święta, i wszyscy mamy nadzieję, że będziemy mieć trochę wolnego, trochę więcej czasu na dokończenie spraw rozpoczętych.

Zacznijmy od tego, że dziś na wykładzie znów usłyszeliśmy, że czas zająć się pracą magisterską i w czasie wolnym jaki nadejdzie już powinniśmy pisać. Chociaż nie - powinienem zacząć od tego, że dziś -14 stopni Celsjusza, cały dzień padał śnieg i poczułem się jakbym nagle znalazł się w innym świecie. Zimniejszym znacznie. A nasze zajęcia rozstrzelone pomiędzy dwoma budynkami, oddalonymi o jakieś dwa kilometry, pomiędzy którymi trzeba przejść, nie zważając na zimno i na złe rękawiczki.

Akurat w Święta chyba nie muszę - jak spora część moich kolegów - kończyć projektów. Moje projekty idą całkiem nieźle - jeden, bo to spory reużytek kodu z poprzedniego projektu, który teraz tylko szaty graficznej oraz paru mniejszych funkcji potrzebuje, drugi idzie całkiem sprawnie - nawet prowadzący miał wrażenie, że po dwóch tygodniach będzie gorzej. Po ludzku mówiąc - mój serwer XMPP umożliwia zalogowanie się klienta, podłączenie do zasobu, ustanowienie sesji... a potem na każde <iq> odpowiada, że usługi nie ma, a presence i message ignoruje ;-) A jeszcze miesiąc do terminu... tak, wiem, że za miesiąc będę przeklinał i pisał, że nie mam czasu, bo kończę projekt...

Przed chwilą dziwną wiadomością "ping" rozpoczął ze mną rozmowę ktoś, kto chciał znów dowiedzieć się czegoś o TXMLINI, klasie, którą napisałem ze trzy lata temu, której rozwój porzuciłem też dawno, ale mimo to znajdują się tacy, którzy z niej chcą skorzystać. To cieszy, siła open source chyba? Szkoda tylko, że ów produkt jest strasznie wielką amatorką, która działa bo działa.

Na początku przyszłego roku zamierzam wreszcie sprzedać mój rackowy serwer, który okazał się być kompletnie nietrafionym zakupem, oraz mojego Tablet PC, który zasadniczo obecnie już nie jest używany. Za to w głowie siedzi mi kupno AsRocka S330, małego pudełka z Atomem, do stworzenia mikro-serwerka.

Czy wspomniałem już, że zimno dzisiaj?

17 grudnia 2009, 20:12:59.

Komentarze wyłączone

Takie niespotykane połączenie

Groch z kapustą

// Copyright (C) 2009 Microsoft Corporation. // This program is free software; you can redistribute it and/or modify // it under the terms of the GNU General Public License version 2 as // published by the Free Software Foundation.

Oczywiście chodzi o Windows 7 USB/ISO Download Tool, które ktoś przyuważył, że może korzystać z kodu na GPLv2, a Microsoft, wbrew oczekiwaniom niektórych, wziął i otworzył po prostu program na tej samej licencji, zgodnie ze wszelkimi wymogami.

Świat się zmienia, nie?

10 grudnia 2009, 10:00:14.

Komentarze wyłączone

Uwaga aukcyjno-konsolowa

Groch z kapustą, Po stronach

Przeglądam Allegro szukając Xboksa 360. Niezbyt drogiego, używanego oczywiście. Wniosek? Mam wrażenie, że jak konsola nie ma bana to ma RROD-a, a jak ani to ani to to i tak zazwyczaj jest przerobiona. Niekiedy nawet widać wyraźnie w tle zdjęcia na aukcji jakieś piękne "kopie zapasowe" z namazanym markerem tytułem gry.

23 listopada 2009, 12:57:13.

Komentarze wyłączone

Phishing stulecia

Groch z kapustą

From: notifications@ktos.info notifications@ktos.info
To: ktos@ktos.info
Date: Sun, 22 Nov 2009 12:44:25 +0100
Subject: please update your ktos@ktos.info mailbox

Dear owner of the ktos@ktos.info mailbox, You have to change the security mode of your account, from standart to secure. Please change the security mode by using the link below:

http://accounts.ktos.info.[ciach]/webmail/settings/noflash.php?mode=standart&id=22210598804226363674038508170941652623762979723101&email=ktos@ktos.info

Faktycznie, muszę to zrobić! Całe szczęście operator mojej skrzynki pocztowej zadbał o moje bezpieczeństwo! A nie, moment... Przecież to ja administruję moją skrzynką pocztową ;-)

Strona widoczna pod linkiem jest już przez Firefoksa rozpoznawana jako "wyłudzająca informacje". Znajduje się tam piękny komunikat, że nie mam aktualnej wersji Flasha i mogę go pobrać, oczywiście od nich. Po pobraniu MSE stwierdził, że to Win32/Zbot.gen.

Ciekawy pomysł na wzięcie dowolnej domeny, dostawienie z przodu "accounts", wysłanie z adresu notifications@.

22 listopada 2009, 15:11:15.

Komentarze wyłączone

RSS

Groch z kapustą, Ja, Kom.puter

Stałem się fanem RSS dawno temu. Na początku pomysł mnie w ogóle nie przekonał. Używałem RSSBandit. Tak starej wersji, że już nawet nie pamiętam jaka to mogła być. Pewnie w okolicach 2005 roku. Potem, przez długi czas używam Bloglines, aż wreszcie zacząłem używać Google Readera.

W szczytowym okresie miałem w Google Readerze ponad 100 subskrybowanych RSS-ów. Dla mnie to dużo - choć pewnie jest spora grupa takich, którzy mają więcej. Ja jednak też na bieżąco wszystko to czytam i bardzo rzadko zostaje mi coś do przeczytania na później. Choć na ogół całe moje czytanie opiera się na przeleceniu po nagłówkach i odsianiu natłoku informacji od tego, co wydaje się ciekawe.

Potem zszedłem do około 70 subskrypcji, by przed chwilą, po kolejnym porządkowaniu, do 51. I pewnie jeszcze kilka mógłbym wyrzucić, ale stwierdziłem, że jeszcze są interesujące.

Próbowałem przenieść czytanie RSS do Outlooka, skoro mam już wersję która to potrafi - okropne. Nie pasuje mi zupełnie. Zostawiłem w Outlooku tylko RSS-y, w których są informacje o błędach i poprawkach i takich tam. Trochę jak nowocześniejsza lista mailingowa "announce". Raptem ze dwa takie są.

Są strony, o których już zapomniałem jak wyglądają - czytam tylko RSS. Ale są też strony, które cały czas odwiedzam na bieżąco, codziennie, mimo iż źródła RSS mają. Staromodny jestem?

20 listopada 2009, 19:34:27.

Komentarze wyłączone

Cenny

Groch z kapustą, Za firewallem

Zajrzałem dziś do Empiku. Mam kartę prezentową, na której jest jeszcze chyba 19 zł, pomyślałem, że warto by to było wydać na coś. Przejrzałem książki, sporo interesujących, jednak cena prawie zawsze w okolicach 35 zł. Nie powiem żeby to było mało, zwłaszcza, jeśli książka taka zapewnia rozrywkę tylko na kilka wieczorów. Oczywiście są książki do których chętnie wracam, nawet po wielu latach, ale to inny temat.

Obejrzałem gry. Nie zaglądałem nawet w stronę najnowszych nowości, od razu udając się w okolice w których jest seria "eXtra klasyka" lub jej odpowiedniki. Nowych gier nie kupowałem od dawna, obejrzałem kilka tytułów o których coś kiedyś usłyszałem. Ceny nie są tak porażające, jak to sobie wyobrażałem - nie wiem jak dawno była premiera takiego np. Battlefielda 2142 - pewnie około roku temu, jednak obecnie cena tej gry wynosiła około 50 zł. Dużo? Prawdę mówiąc spodziewałem się, że będzie to ze dwa razy więcej.

To ziściło się po drugiej stronie regału gdzie już Lost Planet, czy stareńkie (ale wciąż widać wspaniałe) Diablo II pokazało się za cenę już w okolicach 80 zł. A w sumie to D2 może bym kupił, skoro nigdy nie grałem, a jedynkę przeszedłem naprawdę wiele razy... Swoją drogą internetowy Empik twierdzi, że produkt jest już niedostępny, więc nie potwierdzę, czy naprawdę cena była tak wysoka.

Dziś jeden ze znajomych poinformował mnie, że ceny pamięci DDR2 poleciały do góry. I faktycznie, ceny 2 GB w jednej kości sięgają 200 zł, pamiętam gdy kosztowały tylko jakieś 60-75% tej ceny. Że DDR są dziwnie drogie, wiedziałem. Ale że nie tak stare DDR2 też się takie stały i kosztuję tyle samo, co "nówki", DDR3? Znów jakaś fabryka na Tajwanie miała pożar czy coś w tym stylu?

03 listopada 2009, 20:20:49.

Komentarze wyłączone

Wyszukiwarka osób pochowanych

Groch z kapustą

Internetowy system wyszukiwania osób pochowanych - to nowość z mojego miasta. Jestem nawet w stanie wyobrazić sobie cel istnienia czegoś takiego - zgubić się i nie móc znaleźć grobu to rzecz prawie, że normalna.

I to działa. Wpisuje się różne dane, a to znajduje zmarłego, pokazuje na mapce gdzie jest grób, nawet zdjęcie grobu. Nawet da się zamówić zapalenie znicza czy posprzątanie grobu przez sieć.

Ktoś jednak nazwał to "Grobonet". I to 2.0. A funkcja "pokaż inne osoby pochowane w tym grobie" jest jak tragikomiczna kalka z serwisów społecznościowych.

A redaktorzy gazety z wyboru nie rozróżniają adresów e-mail od adresów stron WWW - cmentarze@lublin.eu i cmentarze.lublin.eu to przecież to samo.

16 października 2009, 17:59:10.

Komentarze wyłączone

Ikonka

Groch z kapustą, Kom.puter, Po stronach, Windows

Adobe Reader przy każdej swojej aktualizacji postanawia mnie uszczęśliwić tworząc ikonkę na pulpicie oraz w menu Start.

Po jakie licho? Nie mam pojęcia. I tak zawsze uruchamiam go klikając na plik PDF, jeszcze nigdy nie skorzystałem z którejkolwiek z tych ikon. Pewnie też dlatego, że natychmiast je usuwam.

Tworzenie ikon na pulpicie bez jakiejkolwiek mojej zgody to zło. Jeden z wielu błędów jakich twórcy aplikacji nie potrafią się ustrzec.

15 października 2009, 22:17:02.

Komentarze wyłączone

« Starsze wpisy