Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Jest tylko jedna metoda backupu

Kom.puter

Tylko jedna skuteczna. Polega ona na robieniu kopii zapasowej regularnie oraz - co znacznie bardziej istotne - redundancji.

Mimo, iż z moich mechanizmów kopii zapasowej jak dotąd nie musiałem korzystać w naprawdę krytycznej sytuacji, to kopie tworzę. Absolutnie ręcznie, z użyciem robocopy, 7-Zipa, zewnętrznych dysków twardych i FreeOTFE oraz BitLockera. W miarę regularnie nawet, potem odpowiednie kopie zapisywane są w różnych miejscach, szyfrowane, kopiowanie i tak dalej. Wczoraj jednak miałem drobny test procedur bezpieczeństwa danych. Zagrożenie wynikło oczywiście z najgorszej rzeczy jaka się może zdarzyć, mojego własnego błędu.

Jestem maniakiem archiwizowania rzeczy dziwnych i już zapewne nieprzydatnych. Kopie starych backupów (naprawdę starych - najstarszy ma 8 lat), które były zrobione na płytach CD i DVD miałem, w postaci archiwów ZIP, na zewnętrznym dysku twardym. Jedno nieopatrzne użycie robocopy z parametrem /MIR, zapomnienie, że /MIR działa tak jak /PURGE i pliki, których nie było na dysku źródłowym, znikły.

robocopy pliki po prostu kasuje, nie przenosząc ich do Kosza. Wśród skasowanych danych było 15 GB kopii płyt z backupem. Kopie płyt mogę ponownie wykonać, sięgając do płyt źródłowych. O ile działają, bo nośnik jest dość nietrwały (mimo, iż moje płyty są w stosunkowo stałej temperaturze, wilgotności i pozbawione dostępu światła słonecznego). Problemem stało się jednak 8 MB archiwów, co do których nie byłem pewny ich pochodzenia.

Pliki skasowane zapewne daje się odzyskać bez większych problemów. Znam jednak tylko komercyjne narzędzia do tego, których wersje darmowe dość mało danych pozwalają uratować. Na przykład R-Studio, zachwalany kiedyś przez pewnego znajomego, w wersji demonstracyjnej odczytuje zdaje się co najwyżej 64 KB pliki. Jak na 8 MB plik potrzebny do uratowania, to za mało. Drugim problemem jest to, że program od odratowania danych musi pracować pod obecnym systemem operacyjnym i nie może być np. płytą LiveCD. Nie może operować na "niższym" poziomie, bo partycja na której trzymam kopie zapasowe była zaszyfrowana za pomocą BitLocker To Go.

Wspomniany R-Studio w swojej darmowej wersji ma jednak możliwość podglądu plików do odratowania, nawet jeśli uratować ich - ze względów licencyjnych - nie umie. Po kilkudziesięciu minutach poświęconych skanowaniu partycji backupowej program udostępnił listę skasowanych plików. Wylistowanie zawartości utraconych archiwów ujawniło, że... te dane były nadmiarowe. Okazało się, że te dwa archiwa, których pochodzenia nie byłem pewien, najwyraźniej były częściowymi kopiami pewnych starych dokumentów. A pełne kopie tych dokumentów leżały spokojnie w innych plikach ZIP.

Uratowany przez nadmiarowość danych nie musiałem skorzystać z odzyskiwania, ponownie wykonałem kopie płyt z backupami, i tym razem rozproszyłem je w pełni na trzech nośnikach co - miejmy nadzieję - zminimalizuje problem.

A dzisiaj, pragnąc ulepszać mój mechanizm backupu, błędne wykonanie polecenia md5sum w pętli nadpisało pliki, których to sumę kontrolną miało policzyć. Pliki jednak po chwili zostały odratowane z kopii na drugim dysku. Nadmiarowość rządzi?

Problemem w nadmiarowości staje się rosnąca ilość danych do zarchiwizowania. Dlatego zacząłem rozglądać się za dyskami zewnętrznymi i chyba znalazłem coś, co idealnie spełnia moje wymogi. Czy kupię, co to i jak będzie działać - wkrótce.

27 sierpnia 2010, 15:05:47.

Komentarze wyłączone

« Starsze wpisy   Nowsze wpisy »