Logika
Fragment wypowiedzi jednego z kandydatów na prezydenta:
Tak między nami mówiąc, skoro ludzie nieheteroseksualni zawsze stanowili część ludzkiej populacji i ta mniejszość nadal jest, choć ewolucja gatunku przecież trwa, widać są oni niezbędni i potrzebni – inni, ale równi wszystkim.
Ja chyba niezbyt rozumiem logikę tej wypowiedzi. A może ona po prostu nie jest logiczna.
Skoro ludzie w pewnym okresie życia płodowego mają ogon, choć ewolucja gatunku przecież trwa, jasno z tego wynika, że jest on nam niezbędny. Dlatego też nasz rząd będzie refundował sztuczne ogony dla wszystkich obywateli!
Wirtualny chomik
Muszę to przyznać - trzymam na komputerze rzeczy, których już pewnie nigdy nie obejrzę, których już nigdy nie będę potrzebował. Czy aby na pewno? Dostałem mejla z pytaniem, które kojarzyło się z jednym z moich prywatnych projektów, jaki zacząłem pisać przed kilkoma laty. Sięgnąłem więc na półkę, w kierunku płyt CD i DVD ze starymi backupami. Projektu co prawda nie znalazłem, ale za to zamiast tego znalazłem kilka dość ciekawych rzeczy.
A to pomysł innego projektu, który wyrzuciłem do kosza, a na który dziś patrzę i stwierdzam, że może być ciekawy. A to jakiś dokument prehistoryczny, na którego widok się uśmiechnąłem. A to zapisana na dysku przed laty strona internetowa z dowcipami - nadal większość z nich pamiętam, ale zawsze można przejrzeć i się trochę pośmiać. Stare zapisy z gier, jakieś stare aplikacje...
A także stara poczta e-mail i archiwum wiadomości SMS sięgające wielu lat wstecz. Potrzebne mi to jest? Pewnie nie. Ale niech sobie leży, może kiedyś będę chciał wrócić do przeszłości, znów czegoś szukając? Wzrastająca pojemność twardych dysków to jest coś dla mnie.
Przy okazji, przeszukując teraz płyty CD nagrane przed pięcioma laty, dowiedziałem się, że nadal są idealnie sprawne. Pytanie co się z nimi stanie za kolejne pięć lat, czy nadal będzie się dało je odczytać? Trwałość pamięci to jeden z największych problemów naszej, domowej archiwizacji. Tuż po nim jest format zapisu danych. Już teraz otworzyłem choćby wspomniane archiwum SMS-ów (sięgające kilku telefonów wstecz) i nie potrafię zrozumieć w jaki sposób tamten program zapisał to. Jedyna nadzieja w tym, że jest to jakiś format CSV (ale sama treść wiadomości jest zapisywana jakoś dziwnie), oraz, że ów program był zdaje się open source, więc będę mógł przejrzeć i skonwertować co najwyżej. Ale już niekoniecznie będę mógł to zrobić dla archiwum z poprzednich dwóch telefonów, co było zrealizowane zupełnie innym programem.
Wspomniałem już, że muszę sobie kiedyś zrobić jakiegoś sieciowego NAS-a o pojemności kilku terabajtów? Gdzieś te archiwa sprzed lat trzeba przechowywać...
Ku pamięci
Znalazłem dzisiaj przypadkiem mój dość stary, bo 5-letni, post na pewnym forum:
Do składania filmów to i 1024 MB RAM jest czasami mało :) (choć w sumie to jeszcze wszystkiego nigdy nie zająłęm :P ).
Popatrzyłem na to ze zdumieniem. 1 GB RAM to teraz mój system zjada na śniadanie, ledwo po uruchomieniu. Do montażu filmów gigabajt okazuje się daleko za małą wartością, podobnie jak tysiąc razy większy dysk. Nie wspominając o tym, że procesory daleko wyprzedzające ten, który miałem w tamtym okresie, też czasami już pokazują swoje niedobory. A to tylko 5 lat.
Z kolei 4 GB pamięci operacyjnej w obecnym komputerze już udało mi się zająć całe - w wyniku jakiegoś buga w Nokia PC Suite program ten zawłaszczył sobie wszystko - 100% procesora na wszystkich rdzeniach, całą pamięć i przywiesił system. Po kilkunastu sekundach komputer odzyskał działanie.
A może to "aż 5 lat" minęło?
Sześć sześć sześć
9 maja 2004 roku dodałem pierwszy wpis na moim joggu. Obecnie jest on ukryty na bardzo wysokim poziomie, ale tam nadal jest. To oznacza, że prowadzę jogga od 6 lat.
O rany, ale długo.
Dwa lata z tc1100
Dwa lata temu (i jeden dzień) w moim domu pojawił się kolejny komputer. HP Compaq tc1100 aka "Jaina". Tablet PC typu hybrydowego, absolutna legenda swojej klasy. Kupiony... w sumie nie wiem po co. Potem okazał się przydatny w paru zastosowaniach, długo był nieużywany, potem znów był serwerem, a teraz znów jest komputerem, który noszę ze sobą. Bardzo często.
W ciągu tych dwóch lat zmieniłem system kilka razy, cały czas jednak ograniczając się do systemów od producenta z krainy Redmond - fabrycznie przyszedł z Windows XP Tablet PC Edition, potem bardzo długo używałem Visty Business, przez krótki czas bawiłem się na nim Windows Server 2008 i Windows Home Server, potem używałem Windows 7 Ultimate w wersji RC, potem.. no, nieistotne. W każdym razie obecnie jest Windows 7 Professional. O trickach i problemach związanych z instalacją Windows 7 na tym dość starym sprzęcie to chyba będzie oddzielny tekst, niemniej aktualnie prawie wszystko działa.
Pojawiły się problemy z baterią. Obecnie mam nową baterię, na której działa około 3 godzin. Oraz starą, która straciła ponad połowę swojej pojemności, działa na niej w okolicach godziny, a system cały czas twierdzi, że należy wymienić. Były problemy z dyskiem, mam nowy dysk o zabójczej pojemności 80 GB, który w większości jest pusty. Mam stację dokującą, w której siedzi zazwyczaj, mam doczepianą klawiaturę, której zazwyczaj nie noszę - siedzę i stukam w ekran.
Dobra, ale jakie są wrażenia? No cóż, dla mnie, posiadacza czterordzeniowego, sześciogigabajtowego, dwumonitorowego potwora, to zainstalowany tam Pentium M o zabójczej szybkości jednego gigaherca i wydajności taniego Atoma to za mało. Windows 7 wyraźnie się czasami dusi. Da się przyzwyczaić po prostu, że trzeba co nieco poczekać. Za to dla odmiany 1 GB zainstalowanego RAM-u jest całkiem wystarczający. Układ graficzny GeForce 4 Go udźwignie Diablo i Starcrafta (wiecie jak fajnie gra się piórkiem?), ale nie poradzi sobie z Aero. Obecnie jakieś cuda dzieją się z kartą sieciową, cały czas łączy się z zabójczą szybkością 11 Mbit, mimo iż teoretycznie jest to karta typu 802.11g. Albo może tylko ja żyję w takim przeświadczeniu, a to jest b?
Od strony oprogramowania - w stosunku do XP TCE to Microsoft zrobił olbrzymi krok naprzód już w Viście, 7 jest tylko dodatkiem. Niezła klawiatura ekranowa, świetne rozpoznawanie pisma, gesty piórka. Do tego Firefox dozbrojony w rozszerzenie Grab and Drag znacząco ułatwia korzystanie z przeglądarki. Notatki? Czy jest cokolwiek lepszego niż OneNote (tak, wiem, że są inne programy i ich zwolennicy zaraz mi znajdą powody)? Zresztą cały pakiet biurowy Microsoftu pozwala mi na użycie piórka, mazanie po prezentacjach i tego typu rzeczy. Cud i miód. Do tego Experience Pack i Education Pack od Microsoftu i w nim Hexic i Ink Art i od razu pokazujemy jakie fajne może być coś tak prostego jak rysowanie czy prosta gra logiczna.
No dobra, koniec słodzenia. Sprzęt, jak na stary sprzęt przystało, ma swoje narowy. Wspomniałem o problemach z kartą sieciową, do tego są problemy związane ze sterownikami przycisków, ułamałem zawias w klawiaturze (na szczęście tylko jeden, więc nadal się trzyma). Czytnik kart pamięci potrafi zaskoczyć (choć zawieszanie się "na twardo" już nie występuje). Umieszczone po jednej stronie głośniki dają dziwny efekt. Jest powolny, a do tego potrafi podmuchać wentylatorem nieźle.
Komputer o przekątnej ekranu 10,4", ważący ledwo ponad kilogram (bez klawiatury!), daje się zabrać praktycznie wszędzie. Ideałem było by gdyby działał dłużej na bateriach oraz był nieco szybszy. Bo tak to jest ciekawie, ale co to za sprzęt dla studenta, który wytrzymuje tylko jeden wykład?
Zacząłem niedawno szukać, czy jest coś nowego, ciekawego, wśród Tablet PC. Jako następcę tc1100 traktowałem HP Slate, którego ma nie być, jako potencjalnego następcę (dla mnie) traktowałem Couriera od Microsoftu, którego też ma nie być. Przypomniałem sobie o produktach, jakie niedawno wyszły - przypomniał mi się HP EliteBook 2740p. Tablet PC typu "convertible", 12", semi-rugged, wielodotykowy i z piórkiem... i 8000 zł. Trochę za dużo. Choć starsze EliteBooki są tańsze, jedna aukcja na Allegro bardzo mi wpadła w oko. Możliwe, że w związku z obecnym trendem na tablety pojawi się coś interesującego, zobaczymy.