Miecz prawdy
Wczoraj TVP1 puściła ostatni odcinek pierwszego sezonu serialu "Miecz prawdy" ("Legend of the Seeker"). Nie miałem niestety okazji oglądać go od początku, a dopiero od drugiego czy trzeciego odcinka, jednak przypadł mi do gustu.
Zacznijmy od rzeczy oczywistych: "Miecz prawdy" opiera się luźno na prozie Terry'ego Goodkinga i serii powieści o takim samym tytule. Klasyczna historia walki dobra ze złem w malowniczych plenerach Nowej Zelandii. Producentami są Sam Raimi oraz Robert Tapert, duet który można znać z dwóch innych fantastycznych seriali z lat 90-tych - "Herkulesa" oraz "Xeny".
Historia jest jasna, archetypiczna: Richard Cypher (w tej roli Craig Horner), młody chłopak okazuje się być Wybrańcem Przeznaczenia i otrzymuje możliwość używania tytułowego Miecza Prawdy. Staje się Poszukiwaczem i w zasadzie przez całą historię walczy z kolejnym stereotypowym osobnikiem - Złym Lordem.
Darken Rahl (Craig Parker), zły imperator D'Hary, tyran, który pragnie sobie podporządkować inne krainy. Jego złe wojska rabują, gwałcą i kradną (niekoniecznie w tej kolejności), rozsiewają zarazy. Ma do pomocy oczywiście czarnoksiężników, magię, setki sługusów i tak dalej.
Choć przyznam, że nie wydaje się tak diaboliczny, sprawia wrażenie bardzo inteligentnego, choć faktycznie okrutnego, ale raczej spokojnego. Wychodzi z siebie tylko gdy znów Poszukiwacz pokrzyżuje jego plany. Do tego jest niebywale inteligentny, przebiegły i na dodatek oczywiście twierdzi, że nie jest bynajmniej złym tyranem, a to wszystko robi by ludziom żyło się lepiej. Tym zmarłym faktycznie żyje się lepiej.
Poszukiwacz też nie jest sam, na szczęście - zdobywa przyjaciół, powstaje ruch oporu, ale przede wszystkim - każdy Poszukiwacz ma swoją Spowiedniczkę. Kahlan Amnell (Bridget Regan) ma moc zmuszenia każdego człowieka do swojej woli poprzez jego dotknięcie - w ten sposób niestety też praktycznie niszczy jego duszę. Pomiędzy Kahlan i Richardem pojawia się (a jak!) uczucie, niestety Spowiedniczka ma ten mały problem, że brak kontroli w niektórych sytuacjach może odebrać duszę Richardowi, czego oczywiście by nie chciała. Walczy dwoma nożami, w jakiś sposób pomimo długiej sukni porusza się błyskawicznie i jest całkiem sympatyczna. Na drodze Poszukiwacza pojawia się przynajmniej kilka innych kobiet, ten jednak pozostaje wierny tej, z którą nie może być.
Do tej dwójki mamy kolejnego stereotypowego bohatera - Brodatego Mentora. Zeddicus "Zedd" Zu'l Zorander (Bruce Spence), Czarodziej Pierwszego Kręgu. Tak naprawdę to nie posiada brody - jedynie długie włosy, czym zaburzono moją koncepcję stereotypowej historii. Ale za to włada potężną magią, lubi atakować ognistymi kulami, i uczy Poszukiwacza. Początkowo nikt nie wie, że jest czarodziejem, a uważany jest za szaleńca, który rozmawia z kurami (Ben Kenobi też był szaleńcem, i co?). Opanowany, wykorzystuje nie raz swoją magię by pomóc w krytycznej sytuacji.
Oprócz tego kilka epizodycznych postaci, które zmieniają bieg historii, jak Jennsen, siostra Richarda, "odporna-na-magię". A sama historia? Jak to u bohaterów bywa, Prostaczek Wybraniec Przeznaczenia musi wyruszyć na Quest, wyprawę. I przy użyciu pewnych magicznych składników, magii miłości, przy pomocy przyjaciół, oczywiście musi pokonać Złego Lorda. I tak przez 22 odcinki pierwszego sezonu. Przy okazji spotykając dawnych przyjaciół, wrogów, bestie, duchy i hordy wrogich żołnierzy (którzy zazwyczaj po tych spotkaniach zostawali martwi). Walki są stosunkowo częste, ładnie kręcone, dynamicznie, z wykorzystaniem nawet efektu slo-mo, choć jednak trochę do siebie podobne - Richard i Kahlenn wpadają, on sieka mieczem, ona obraca się z nożami, wygrywają i uciekają.
Oprócz oczywistych schematów ogląda się przyjemnie. Nie jest to serial luźny i ociekający humorem - gdzieś tam się pojawia raz na jakiś czas rozładowanie sytuacji, ale nie jest to za częste. Przynajmniej kilka fajnych motywów, których nie widziałem wcześniej, poza tym kawał dobrej roboty. Choć czasem mam wrażenie, że odcinki są zbyt krótkie. W ciągu 40 minut bohaterka potrafi zapomnieć swoje życie, zostać przekonanym, że to Richard jest zły, próbować go okraść i przypomnieć sobie życie. A odcinek finałowy to już zupełny przyspieszony kurs walki ze złem - [spoiler]przeniesienie się Poszukiwacza 58 lat w przyszłość, opowiedzenie historii tych lat bez niego, powrót plus pokonanie Darkena Rahla w tempie absolutnie ekspresowym[/spoiler]. Czułem pewien niedosyt, brak zakończenia pewnych wątków, choć z drugiej strony jestem szczęśliwy nie widząc ani razu w ciągu tych wszystkich odcinków napisu "ciąg dalszy nastąpi".
Zmartwiony wczoraj gdy uświadomiłem sobie, że to ostatni odcinek, cały czas mogę się pocieszać myślą, że gdzieś za rok pewnie będziemy mogli w naszym kraju obejrzeć drugi sezon, który za oceanem jest obecnie "w trakcie".
Ocena? Kawał dobrej roboty. Książki nie czytałem, ale pewnie się nie zgadza setka rzeczy, to jednak nie jest najbardziej istotne - bo mamy to, co lubimy. A lubimy to, co znamy. Mamy zwykłą historię, z paroma udoskonaleniami, wyrazistych bohaterów, których da się polubić, mamy klasyczne walki, mamy dobro i zło, mamy też trochę odcieni szarości. Przyjaźń, miłość, magia. Nie ma magicznych stworów, nie ma elfów, nie ma krasnoludów. Nawet smoka nie uświadczyłem. Jest bieda, choroby, wojna ze złem. Są mniejsi i więksi bohaterowie, są złoczyńcy potrafiący zmienić stronę. Warto zobaczyć, choćby dla rozrywki.
13 lutego 2010 12:51:38
Książkę czytałem, odcinek jeden kiedyś obejrzałem.
mogę stwierdzić że ten serial jest raczej swobodną interpretacją. Ale pomimo to (bo nie jestem takim ortodoksem) spodobało się. Może jak znajdę trochę czasu to obejrzę wszystkie odcinki.
13 lutego 2010 17:07:35
Serial bardzo kiepski. Sztampowi bohaterowie, głupia fabuła, szablonowe rozwiązania. Szkoda czasu :)
16 lutego 2010 12:13:39
Ktos, chyba też czas zamknąć joggera? Gdzie się podziały wpisy o IT?
16 lutego 2010 20:20:08
@ja: Mój jogger nigdy nie był miejscem na którym jest tylko technicznie. W zasadzie - zawsze było inaczej. Trochę IT się pojawi w najbliższym czasie.
17 lutego 2010 20:48:53
Wiem Ktos'iu :), ale przyznaj że wpisy miały kiedyś większą wartość merytoryczną, ja tak odczułem. A Twojego joggera i "Notatki na piasku" śledzę/iłem już ładnych parę lat. Btw. Zauważyłem że znikają jedyne ciekawe blogi o IT w sieci. Twoje Notatki czy ITBlog Michała Osmendy.
17 lutego 2010 21:21:51
Możliwe, że kiedyś miały. Ale może znów będą miały, mój jogg ewoluuje, ale nie wiem w jaką stronę ;-)
Swoją drogą ja też zauważyłem znikanie naprawdę świetnych blogów. ITBlog był jednym z nich. Wielka szkoda.