Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Czarna skrzynka

02 stycznia 2010, 15:51:16. Groch z kapustą, Kom.puter, Po stronach , 0.

Rozglądałem się wczoraj za pendrive różnej maści, szukając czegoś co zastąpi mojego wysłużonego DataTravelera pierwszej generacji (drugiego już). I tak jakoś zszedłem na te ze "sprzętowym szyfrowaniem". Trafiłem między innymi na czarną skrzynkę, czyli Kingston BlackBox. Zgodny z FIPS 140-2, sprzętowy AES-256, obudowa powlekana tytanem... i cena wzięta prosto z najwyższej półki - 900 zł (wersja 8 GB).

A potem, kilka godzin później, przeczytałem news, że Kingston ogłosił, że są usterki w zabezpieczeniach. I ten BlackBox jest dziesięciokrotnie droższy od Lockera+, a do czasu wykonania update mniej bezpieczny. Ciekawe...

A ja szukając pendrive zszedłem na ścieżkę urządzeń odpornych. Może nie FIPS 140-2 i żadna norma DoD, ale tak metalowe coś nieco bardziej wytrzymałe było by wskazane. Nie chcę powtórzyć historii Kingstona DT Mini Slim, który się bardzo ładnie rozpadł i przestał działać potem, po sklejeniu. Ale mały i lekki był, to fakt.

Spodobał mi się Corsair Voyager, podobnego ma mój znajomy i nie narzeka, ale widzę sporo niezbyt pozytywnych opinii. Z punktu widzenia wytrzymałości spodobał mi się Corsair Survivor, ale - jak zwykle w takich przypadkach - cena jest wysoka. No i chyba to lekka przesada... Ciekawy też jest iamaKey, zwłaszcza, że planuję nosić dysk z kluczami ;-)

A może jednak kupić sobie coś całkowicie zwykłego, za 70 zł, zamiast 100 i wydumanej odporności na warunki zewnętrzne? Jak dotąd oprócz porysowania poprzedniego Data Travelera I (i mojego pierwszego pendrive) i rozpadu wspomnianego Mini od uderzeń i noszenia przy kluczach nic nie zniszczyłem...

Komentarze

  1. Zal
    02 stycznia 2010 16:05:09

    Ja używam OCZ Rally2 - tani, stosunkowo szybki i w grubej aluminiowej obudowie. Niestety, nie jest wodoodporny, a i aluminium nie jest najlepszym metalem, chociaż łatwym w obróbce ;>

    Co do sprzętowego szyfrowania połączonego ze składowaniem danych to się nie wypowiadam. Można jednak znaleźć sporo informacji na temat tego, że nawet "bezpieczne", certyfikowane tokeny RSA miewają poważne luki.

  2. jachacy
    02 stycznia 2010 16:07:37

    Mam Corsaira Voyager 1GB i mogę powiedzieć, że jest odporny na pranie, tj. działa po wyjęciu z pralki. Tylko ja go kupiłem ze 2 lata temu, a teraz, sądząc po komentarzach, jakość dramatycznie spadła.

  3. pim
    02 stycznia 2010 17:45:05

    Mojemu znajomemu zepsuł się Corsair, ale nie znam szczegółów, więc nie powinno to wyrokować na Twój ewentualny wybór - wadliwa sztuka może się wszędzie zdarzyć.

    Sam od roku używam Kingstona DataTraveler 4GB - jest dość wolny, ale działa :)

  4. Hoppke
    02 stycznia 2010 17:49:24

    Miałem parę Voyagerów dookoła (niebieskich oraz czerwonych GT), i żaden się nie zepsuł (jeden został skradziony...). Najsłabszym elementem jest IMO zatyczka, która (jeśli będzie się ją natrętnie zdejmować i zakładać) może się w końcu poluzować i spadać.

  5. Grzegorz
    03 stycznia 2010 00:14:44

    Też ostatnio kupiłem, dwie pamięci przenośne: 16GB PQI U273 USB 2.0 (105 zł) oraz 32GB Silicon Power eSata/miniUSB 2.0 (320 zł).

    Oba pendrive'y mogę pochwalić za szybkość i niewielkie rozmiary:
    - 16-gigowego PQI U273 podzieliłem na 5 partycji (1 szyfrowana TrueCryptem dostępną z poziomu dowolnego systemu, pozostałem to /, /home, /swap i /boot pozwalające wystartować Arch Linuksa z zainstalowanym TrueCryptem (to na wypadek jego braku w systemie, do którego podpinam pendrive'a), Firefoksem, Operą, Thunderbirdem, Kadu, GPG itd.)
    - 32-gigowy pendrive też jest zaszyfrowany TrueCryptem i służy do przechowywania kopii zapasowych.

    Dodam, że zastanawiałem się jeszcze nad modelami: PQI U339H (chyba jedyny dostępny na rynku pendrive ze sprzętowym przełącznikiem zapisu - odpadł ze względu na niską szybkość zapisu, jeśli komuś zależy na takiej funkcjonalności, lepiej kupić kartę microSD class 6 i jakiś niewielki czytnik) oraz PQI i820 (ciekawy wygląd, taki „luksusowy pendrive”, ale po tym jak go zobaczyłem — stwierdziłem, że może się dość łatwo złamać i odpuściłem jego zakup na rzecz U273, którego noszę przy kluczach).

    Miałem też Corsair Voyagera GT, który świetnie się sprawował (odporna obudowa i świetne parametry), ale jak Hoppke zauważył, zatyczka może się dość szybko obluzować. Corsair Voyager Mini padł w dwa miesiące po zakupie (odradzam, konstrukcja jest tak marna, że trzeba go nosić w pudełku ochronnym, a nie kieszeni). Poza tym często jest reklamowany jako wodoszczelny lub wodoodporny - kompletna bzdura (pendrive ma wysuwany wtyk).

  6. zdz
    03 stycznia 2010 12:28:44

    Mam OCZ Rally2, na którym zainstalowałem podręcznego Linuksa. Jest z nim problem -- bardzo się grzeje i przy intensywniejszym używaniu po kilku minutach zaczyna serwować błędy I/O.

  7. Grzegorz
    03 stycznia 2010 12:30:26

    zdz: EXT4 bez jurnalingu daje radę, choć na pendrive'ach najlepiej sprawuje się Btrfs oraz NILFS.

    Natomiast najlepszym rozwiązaniem wydaje się być opcja 'Boot from RAM' (dostępna na wielu LiveCD, która pozwala wczytać, co potrzeba do pamięci i wyjąć płytę lub klucz USB), wie ktoś jak to zrobić?

  8. Piotr / savek
    30 stycznia 2010 12:13:11

    Corsair Voyager, mam i mocno chwale za prędkość, jakość, trwałość w stosunku do ceny. Jedyny pen jaki działa ze mną z 2 lata już :) (reszt tj. DTII, BTC, TOSHIBA umarły:)

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.