Etykietki do prezentów
Szukając w domu toreb w które mogę zapakować prezenty (właśnie zdałem sobie sprawę, że to niebywale ekologiczne zachowywać wszystkie takie torebki świąteczne) znalazłem jedną, którą dałem rok temu, na poprzednie święta. Przyczepiona do niej wciąż była etykietka z adresatem.
Etykietka z ręcznym napisem to oczywiście przeżytek, prawda? Moja mama od paru dobrych lat drukuje na nieco grubszym papierze karteczki wielkości wizytówki zawierające napis "Dla Kogośtam" oraz jakiś świąteczny rysunek. A ja rok temu zrobiłem coś, o czym zapomniałem potem, a teraz znów się uśmiechnąłem na ten widok. Otóż, zrobiłem karteczkę z kodem kreskowym (wygląda na EAN-128).
W tym roku to chyba QR-Code powinienem użyć. I od razu udostępnić mój telefon z czytnikiem by można było łatwo zobaczyć dla kogo ten prezent być powinien :-)
Sklepowa przygoda
Kupowałem prezenty. Ustawiłem się potulnie w długiej kolejce, gdy za mną znalazł się nagle jeden z moich prowadzących. Po chwili zauważył chyba co mam w ręce i zapytał: "o, gdzie pan tego [niespodzianka!] znalazł?!". Po wskazaniu miejsca udał się tam bez chwili wahania. Chyba dobry prezent wybrałem? ;-)
Zastanowiła mnie za to inna sytuacja. Sklep z artykułami RTV. Stoisko z akcesoriami do konsol. A na pierwszym planie wiszący na sprzedaż pad do Xboksa 360 z napisem "Bundle copy - not for resale". Ups...
A tak ogólnie w hipermarketach kolejki są nieziemskie, ceny gier na PC niekiedy wzięte z kosmosu i w ogóle czuję się jak na innej planecie. Za to przynajmniej zrobiło się cieplej, temperatura oscyluje w okolicach zera.
I dostałem zaproszenie na N-K od jakiegoś profilu wyraźnie powiązanego ze stroną sexcośtam.pl. A na Windows Live coś w rodzaju "hej, mieszkasz w moim regionie, spotkajmy się [link do strony randkowej]. Jeszcze trochę i w serwisach społecznościowych będę potrzebował antyspamu...
Zaniedbuję
Bloga oczywiście. Piszę coraz rzadziej, coraz mniej, w ogóle niewiele rzeczy mi się chce. Ale zbliżają się Święta, i wszyscy mamy nadzieję, że będziemy mieć trochę wolnego, trochę więcej czasu na dokończenie spraw rozpoczętych.
Zacznijmy od tego, że dziś na wykładzie znów usłyszeliśmy, że czas zająć się pracą magisterską i w czasie wolnym jaki nadejdzie już powinniśmy pisać. Chociaż nie - powinienem zacząć od tego, że dziś -14 stopni Celsjusza, cały dzień padał śnieg i poczułem się jakbym nagle znalazł się w innym świecie. Zimniejszym znacznie. A nasze zajęcia rozstrzelone pomiędzy dwoma budynkami, oddalonymi o jakieś dwa kilometry, pomiędzy którymi trzeba przejść, nie zważając na zimno i na złe rękawiczki.
Akurat w Święta chyba nie muszę - jak spora część moich kolegów - kończyć projektów. Moje projekty idą całkiem nieźle - jeden, bo to spory reużytek kodu z poprzedniego projektu, który teraz tylko szaty graficznej oraz paru mniejszych funkcji potrzebuje, drugi idzie całkiem sprawnie - nawet prowadzący miał wrażenie, że po dwóch tygodniach będzie gorzej. Po ludzku mówiąc - mój serwer XMPP umożliwia zalogowanie się klienta, podłączenie do zasobu, ustanowienie sesji... a potem na każde <iq> odpowiada, że usługi nie ma, a presence i message ignoruje ;-) A jeszcze miesiąc do terminu... tak, wiem, że za miesiąc będę przeklinał i pisał, że nie mam czasu, bo kończę projekt...
Przed chwilą dziwną wiadomością "ping" rozpoczął ze mną rozmowę ktoś, kto chciał znów dowiedzieć się czegoś o TXMLINI, klasie, którą napisałem ze trzy lata temu, której rozwój porzuciłem też dawno, ale mimo to znajdują się tacy, którzy z niej chcą skorzystać. To cieszy, siła open source chyba? Szkoda tylko, że ów produkt jest strasznie wielką amatorką, która działa bo działa.
Na początku przyszłego roku zamierzam wreszcie sprzedać mój rackowy serwer, który okazał się być kompletnie nietrafionym zakupem, oraz mojego Tablet PC, który zasadniczo obecnie już nie jest używany. Za to w głowie siedzi mi kupno AsRocka S330, małego pudełka z Atomem, do stworzenia mikro-serwerka.
Czy wspomniałem już, że zimno dzisiaj?
Takie niespotykane połączenie
// Copyright (C) 2009 Microsoft Corporation.
// This program is free software; you can redistribute it and/or modify
// it under the terms of the GNU General Public License version 2 as
// published by the Free Software Foundation.
Oczywiście chodzi o Windows 7 USB/ISO Download Tool, które ktoś przyuważył, że może korzystać z kodu na GPLv2, a Microsoft, wbrew oczekiwaniom niektórych, wziął i otworzył po prostu program na tej samej licencji, zgodnie ze wszelkimi wymogami.
Świat się zmienia, nie?
Lekki laptop?
Czytając pewne forum o hardware zobaczyłem, że ktoś określił notebook ważący 2,5 kg jako lekki. "Lekki?!" - pomyślałem - "Lekki to jest taki co waży poniżej 2 kg!". Albo może ja mam jakieś skrzywione podejście, posiadając 10" Tablet PC ważącego 1,4 kg bez klawiatury (której nie nosiłem, bo ważyła dodatkowe 0,4 kg ;-)). No i wczoraj oglądałem na Allegro ładny 12" komputer ważący 1,6 kg. Tak, to są lekkie.
Ale jak dla mnie 17" słonie pracujące na baterii w okolicach godziny, grzejące się do 60 stopni i ważące po 4 kg trudne są do nazwania komputerami przenośnymi. Choć znam takich, co codziennie na uczelnię taki nosić potrafią.