Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Google Toobar się wepchało

03 września 2009, 20:06:35. Groch z kapustą, Kom.puter , 1.

Secunia PSI to program, który śledzi niezałatane aplikacje, posiadające jakieś luki bezpieczeństwa, na komputerze. Przyznam, że zainstalowałem z ciekawości, i jakoś tak zostawiłem. Uruchamiam tylko na koncie administracyjnym na jednym z komputerów. Mogę za to rozkoszować się komunikatem, że jestem bezpieczny w 100%, a średni wynik w moim województwie jest o 7 punktów procentowy słabszy.

Dziś jednak PSI poinformowało mnie, że istnieje luka w Adobe Flash Playerze, i warto dokonać aktualizacji. Odtwarzacz Flash na komputerze mam w dwóch wersjach - jedna w postaci wtyczki do Firefoksa, druga jako element ActiveX dla Internet Explorera. Jedna się zaktualizowała sama, ta od IE oczywiście nie. PSI posiada przy każdym zagrożeniu przycisk, pozwalający szybko przejść do strony producenta i pobrać zaktualizowaną wersję.

Kliknąłem, uruchomiło IE, weszło na stronę Adobe. Tam IE zapytał, zgodnie z treścią strony, czy chcę uruchomić Adobe DLM. Pomyślałem - czemu nie, to pewnie to... Okazało się, że DLM to oczywiście skrót od Download Manager, nie sama wtyczka Flash. Uruchomiony menedżer pobierania wkurzył już w pierwszej chwili, bo zapytał o proxy, a ja kliknąłem po prostu w umieszczony po prawej stronie okna "OK". No cóż, prawidłowym przyciskiem było "No proxy" po lewej. Pogwałcenie zasad projektowania interfejsów Windows można pominąć.

Ja spokojnie zająłem się poprawianiem skryptu przez SSH, a ów program miał za zadanie zaktualizować Flasha. Spojrzałem, zobaczyłem "complete", i... osłupiałem. Ukończył poprawnie dwie operacje. Aktualizację Flasha oraz instalację Google Toolbar. Moment, Google Toolbar? Skąd, jak? Czy ja wyraziłem zgodę? Czy ja chcę? Gdzie tam! Kto by mnie o zdanie pytał!

Przyzwyczaiłem się do pytania, czy chcę Google Toolbar w różnych instalatorach. Może to też być Ask! Toolbar czy jakiś inny, równie badziewny dodatek do przeglądarki. Ale tak z zaskoczenia?

Google Toolbar wyleciał natychmiast - szczęście, że znalazł się w "Dodaj/Usuń programy", a ja od tej pory zawsze będę korzystał z ręcznego wyboru wersji. W tamtych paczkach przynajmniej jeszcze dodatków nie ma.

To już kolejny ujemny punkt dla Adobe na mojej liście.

Komentarze

  1. Grzegorz
    03 września 2009 21:43:17

    Adobe DLM ma skłonność do instalowania wtyczki do Firefoksa odpowiedzialnej za aktualizacje oprogramowania Adobe. Warto to wywalić, zanim zacznie mieszać w profilu.

  2. l00natyk
    03 września 2009 23:26:23

    Dziwne to jakieś. Wykryło dziury w bibliotekach msvc++, poleciło uptate datowany na 27/07/2009 a mam win7 build 7100 który jest pewnie nowszy niz te łatki. Oczywiście nadal wykrywa to samo.

  3. Grzegorz
    04 września 2009 08:50:19

    l00natyk: Zobacz w ilu miejscach masz biblioteki msvc++. Wiele aplikacji instaluje "swoją" wersję, ignorując build systemowy.

  4. l00natyk
    04 września 2009 09:28:32

    Windows/winsxs (chyba standardowe miejsce) ale masz rację że atl80 występuje dwa razy. To jest właśnie cena jaką się płaci za burdel i kompatybilność wsteczną oraz brak normalnego package managera. Pewnie w rejestrze by doszedł co zainstalowało tę krzywą ale nie ma chętnych, ten system jest do grania. xD

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.