NAS nie dla mas, ale dla geeków
Wczoraj mój dysk twardy w jednym z komputerów odmówił załadowania systemu operacyjnego. Choć może raczej to system operacyjny odmówił załadowania się z dysku? Nieważne. Pochrupując, popiskując, terkocząc dysk sobie dzisiaj był maltretowany przez jakieś 3 godziny przez narzędzie naprawcze Windows, które niby twierdziło, że coś robi, ale ja niezbyt wierzyłem w sukces. Tym sposobem mam kolejny dysk twardy w przeciągu tego roku, z którym jest źle - tym razem nie jest to "nówka", ale jakiś czterolatek, niemniej ceny podobnych dysków na Allegro skutecznie mnie odstraszyły.
Postraszony, zmartwiony, bo na padniętym dysku był zainstalowany na czysto, świeży jeszcze, pachnący nowością system wraz z aplikacjami, zrobiłem sobie backup mojego laptopa, komputera podstawowego, bez którego jak bez ręki, nogi i oka jednocześnie. No i teraz mam sobie taki 40 GB plik VHD zawierający obraz systemu. Do tego dochodzi jakieś 100 GB różnego rodzaju dokumentów, filmów, muzyki... nie wiem ile tam z tego jest naprawdę istotne, uznajmy, że połowa. Ale i tak się pojawia problem: gdzie ja to mam zbackupować?
I tak pojawiła się koncepcja, by poszukać urządzenia typu NAS. Ale ja to nie jestem normalny. Bo ja od razu sobie wymyśliłem, że fajnie by było mieć dysk sieciowy od razu złożony z macierzy dwóch dysków w RAID1. A co, jak szaleć to szaleć. Ceny tego typu urządzeń mnie nieco ostudziły (a nawet są tego typu sprzęty, dwa dyski, RAID1, udostępnianie po SMB/CIFS), bo razem z dyskami mi jak nic 1000 zł wychodzi. Które mam, ale żal mi się z nimi rozstawać bardzo.
Zażywając kąpieli - bo jak wiadomo od czasów Archimedesa najlepsze pomysły do głowy wtedy przychodzą - oprócz wymyślenia pięknego akronimu RAIP (Redundant Array of Independent Pendrives) dla urządzenia, które się kiedyś w mojej głowie narodziło, wymyśliłem, że przecież jestem wystarczająco nienormalny, by użyć jakiegoś słabszego, starszego komputera jako NAS-a. Dzisiaj rano myślałem o jakimś terminalu (z uwagi na fascynację terminalami jednego z moich znajomych), a teraz już oczyma wyobraźni widziałem coś w rodzaju Small Form Factor...
A potem przyszło słuszne otrzeźwienie, a nawet dwa. Po pierwsze, to ja co chwila wymyślam, że przydałby mi się jeszcze jeden komputer pełniący funkcję taką to a taką. A to lekko bez sensu. Po drugie - to komputery SFF na ogół miejsca na dwa dyski 3,5" nie mają miejsca, nie zapominając, że aktualnym standardem jest SATA2, czyli bym musiał jeszcze w kontroler zainwestować.
Po trzecie jakiś głosik przypomniał mi w głowie, że oto w pokoju obok stoi serwer czekający na idące pocztą procesory oraz na leżące na biurku dwa 80 GB dyski. I na nim będę mógł składować kopię (tylko moich najważniejszych rzeczy, bo już całego dysku 80 GB nie będę miał dla siebie), ewentualnie zainwestuję w kontroler SATA oraz jakiś dysk rzędu 1 TB i będę miał NAS bez konieczności robienia nowego czegoś.
Swoją drogą gdzieś tam po głowie kołacze się jeszcze myśl, czy by streamer nie był dobrym rozwiązaniem.
A wracając do dysku z początku opowieści - z uwagi na używanie owego komputera w wielu różnych dziwnych pozycjach i miejscach pomyślałem o dysku SSD. I nawet są. I nawet na wymagane przeze mnie IDE (vel PATA). Ale cena... to ja jeszcze poczekam ;-)
11 maja 2009 22:20:59
Streamer? Zapomnij, tape is dead. Wirująca rdza jest nośnikiem backupowym, zwłaszcza, że jest bezczelnie tania. Moją macierz 4×1TB backupuje na razie na jednym 1,5TB, jak się skończy to pewnie będą w sprzedaży 4TB.
11 maja 2009 22:42:26
Osobiście uważam, że najlepsze rozwiązanie to postawienie na chacie serwera (można oszczędzać ale nie na plycie glownej i dyskach), podpiecie tego do sieci, do tv i gdzie tam jeszcze.. dzieki temu uzyskamy serwer z mediami i miejsce na backup, rozwiazanie w stylu Home Server. Nie wdrożyłem czegoś takiego ale to moje marzenie.. Można na tym oczywiscie postawic serwer http, itp. w razie takiej potrzeby (ale o zabezpieczenia to jednak warto się postarać)
11 maja 2009 23:13:23
@nn: A może warto zastanowić się nad ALIX? Małe, ciche i niewiele energii żre. Myślałem nawet nad wrzuceniem w ciemny kąt netbooka z podłączonymi doń dyskami twardymi 2.5’‘ w kieszeniach USB 2.0. Ale to chyba przerost formy nad treścią ;>
12 maja 2009 07:19:31
RAIP – genialne :D
12 maja 2009 07:34:18
RAIP z 4 pendrive‘ów chciałem kiedyś zrobić jako alternatywę dla SSD. Tyle, że RAID 10.Ale ceny pendrive‘ów tak spadły, a pojemności wzrosły, że RAID 1 starczy . ;-)
12 maja 2009 07:35:55
rozie – to moze jak jeszcze spadna to cos w stylu googlefs? (tzn kazdy plik min. 3 kopie „rozsiane”)
12 maja 2009 11:58:11
rozie: Ja chciałem zrobić, bo miałem kilka małych pendrive i ani jednego dużego, a chciałem jakoś to wykorzystać. I w zasadzie to taki LVM miał być raczej niż RAID0.
nn: O Media Center też myślałem, ale uznałem, że kolejny komputer byłby już chorym pomysłem ;-) Ale ja bym akurat – z różnych względów – jednak oddzielił poszczególne role (home storage, media center, serwer internetowy). Na przykład stosując wirtualizację. Ale to wymaga znacznie silniejszej maszyny niż posiadana przeze mnie.
zal: O ALIX nie słyszałem wcześniej, rozglądałem się po różnych produktach VIA formatu mini-ITX i mniejsze ;-)
zdz: W zastosowaniach domowych to chyba taśma była zawsze martwa.
12 maja 2009 17:14:45
Ktos, taśma w domu była kiedyś całkiem żywa. Gier na kasetach magnetofonowych nie pamiętasz? ;)
No i mój ulubieniec w kategorii domowych taśm — amigowy VBS.
13 maja 2009 00:36:24
Taśmy w „idealnych” warunkach mają 20 lat retencji, co chcieć więcej.
Tyle, że LTO4 nie jest do domu.
Pozostaje chyba faktycznie proste backupowanie na RAID 1 (10).
No bo gdzie trzymać te wszystkie zdjęcia z cyfrowych aparatów?