File is too large for Notepad
The (...)modsec_audit.log file is too large for Notepad.
Use another editor to edit the file.
Przyznam, że pierwszy raz widzę taki komunikat i nie pamiętam czy kiedykolwiek zobaczyłem (poza czasami gdy Notepad nie otwierał plików większych niż 64 KB). Ale fakt, ten plik jest spory.
PS E:\Marcin\Temp\var\log\httpd> ls.exe -lh
razem 1,1G
(...)
-rw-rw-rw- 1 Marcin 0 1007M 2009-05-17 00:05 modsec_audit.log
(...)
Ułatwiacz
Jest sobie cała kategoria urządzeń, które miały ułatwić życie. W założeniu przynajmniej. A utrudniają. Ale to nie tylko domena tych wynalazków elektroników i informatyków poprzedniego stulecia - popsuć życie może nawet ułatwiać w kuchence.
W moim mieszkaniu jest sobie kuchenka gazowa. Renomowanego producenta, kupiona dawno temu przez moją babcię. Wyposażona jest w dwa niesamowite rozwiązania techniczne - elektryczną zapalarkę i jakiś system, który zapobiega przypadkowemu pozostawieniu odkręconego gazu.
Elektryczna zapalarka dla każdego z palników jest szczytną ideą usuwającą konieczność posiadania niezliczonej ilości zapałek, usuwa też problem z zapałkami pt. "położyłaś znowu do góry nogami i się mi wysypały!". Problem pojawia się wtedy jednak, gdy owa zapalarka działa sprawnie - być może te lata temu działała, obecnie to ja nie pamiętam kiedy się udało. Można trzymać pokrętło wciśnięte przez niebywale długi okres czasu, a i tak nic z tego nie będzie. Oprócz jednego palnika przy którym nie ma żadnych problemów - i dlatego najczęściej na nim się gotowało wodę na herbatę.
Ale nawet jeśli na innym palniku (oprócz największego, bo tam to w ogóle nie działa) uda się użyć zapalarki, to do akcji wchodzi drugi ułatwiacz życia. Otóż jest to tak zmyślne urządzenie, że odcina dopływ gazu, nawet gdy pokrętło jest przekręcone, że taki powinien być. W jakiś sposób się to wyłącza automatycznie - czy odpowiednim przekręceniem, czy przytrzymaniem w danej pozycji - nikt tego nie wie. Instrukcja obsługi zaginęła w mroku dziejów, a z badań z ostatnich lat wyszło, że chyba to działa całkowicie losowo.
Cel zabezpieczenia był słuszny - żeby dzieci nie włączyły przypadkiem na przykład. Praktyka jednak pokazała, że można się zastrzelić zanim się "włączy" gaz. Dlaczego? Przekręcamy, dociskamy, zapalarka się uaktywnia, czekamy kilka sekund, zapala się. Puszczamy pokrętło - palnik gaśnie. No to jeszcze raz. I znów gaśnie. Jeszcze raz, teraz z pewnym ruchem - znów gaśnie jak tylko przestaniemy wciskać pokrętło. W tym momencie człowieka nachodzi złość i ma ochotę rzucić tym urządzeniem w projektanta. Czasem dopiero po którejś próbie się udaje - a jeżeli w dodatku zapalarka nie działa i trzeba używać zapałek, które na przykład potrafią zgasnąć tylko po pierwszej z serii prób zapalenia palnika?
Zapalniczka obecnie rozwiązała problem pierwszego ułatwiacza, a do drugiego się zdążyliśmy przyzwyczaić, nie próbując zgłębić jego zachowania. I dzięki tym rozwiązaniom niestety życie nie stało się prostsze... ot, technika.
Znów Jogger mnie wylogował, a próba ponownego zalogowania się skutkowała ciągle koniecznością zalogowania się - pewnie z powodu złego hasła wyskakiwał ciągle ten sam formularz (ale bez żadnego komunikatu że złe hasło albo coś). Komenda do bota i nowe hasło pozwoliły się zalogować. Zaczynam się bać.
Dziwna reklama - bardzo dziwna
Bardzo dziwnie. Ja słyszałem, że teraz się już nie da nabrać klientów na "nasza biel jest bielsza, a nawet najbielsza!" tylko trzeba "kopytka" wymyślać, ale to jest lekko dziwne. A może nawet nie lekko.
To chyba taki zabieg żeby pomyśleć "CJK?" i kliknąć. Tak jak ja wiedziony ciekawością.
Ale serwis umieszczony pod linkiem działa żwawo jak ślimak (pod górę i wiatr) i nie przeczytam chyba wspaniałych artykułów o tytułach "Picie coli może zabić!" oraz "Czego nie można poświęcać dla miłości? ".
Już nie wspomnę o fakcie, że serwis dla kobiet niekoniecznie jest dobrą dla mnie reklamą (kontekstową - ale nie wiem do czego to dopasowali na Last.fm) ;-)
Lifehack: Półki na szynach
Macie w swoich mieszkaniach półki? Takie zwykłe, na książki na przykład? I zapewne stwierdzacie któregoś dnia "a, przydała by mi się kolejna półka, bo zakupiłem 5 grubych tomów powieści"? Tak, jak brakuje miejsca trzeba udać się do sklepu, kupić kawałek drewna i dwie podstawki, wywiercić dziurę w ścianie, przykręcić podstawki i do nich półkę. Łatwa sprawa?
Ja wam chcę pokazać półki na szynach. Oczywiście - nie każdemu się mogą podobać, styl jest lekko specyficzny, ale pewne wartości praktyczne są nieocenione. Z czego składa się cały system półek na szynach? Z szyn, półek i podstawek. Zresztą nie wiem czy to są szyny nawet, jak to się nazywa.
Szyny przykręcone są do ściany, ja używam czterech. Oryginalny pomysł zakładał, że będą w równych odległościach, co mogło by dać możliwość zrobienia półek w dowolnym układzie - u mnie jednak są obecnie dwie "kolumny" półek. Szyny + podstawki do nich dają możliwość ustawienia półek w dowolnej konfiguracji - nigdy więcej symetrii!
Gdy kończy się nam miejsce - możemy dokupić kolejną półkę (ja używam takich z Obi, 15 zł sztuka zdaje się) oraz dwie podstawki (Obi, 6 zł sztuka) i przyczepiamy w wolnym miejscu. Raz-dwa mamy miejsce na nowe książki, misie czy cokolwiek innego. Bez wiercenia, bez problemów. U mnie nawet na podstawkach (a może uchwytach?) półki są tylko położone, nie są do nich przykręcane, więc dokładanie nowej jest bajecznie proste i szybkie.
Skąd taki pomysł? Nie wiem. Pewnie przeglądałem jakiś magazyn o wnętrzach i tam się takie coś pojawiło. Albo widziałem jakiś magazyn, bo się nieodparcie kojarzy z magazynami (bądź szafami rackowymi ;-)). W każdym razie jest fajne - jeżeli lubicie - jak moja rodzina - co jakiś czas zmieniać np. ustawienie w domu - można od razu pozmieniać ustawienie, wysokość, ilość. Bez problemów. A jeżeli macie problem, że kupiliście coś, ale nie możecie się zmobilizować by wziąć i przykręcić do ściany - to też to jest fajne rozwiązanie.
NAS nie dla mas, ale dla geeków
Wczoraj mój dysk twardy w jednym z komputerów odmówił załadowania systemu operacyjnego. Choć może raczej to system operacyjny odmówił załadowania się z dysku? Nieważne. Pochrupując, popiskując, terkocząc dysk sobie dzisiaj był maltretowany przez jakieś 3 godziny przez narzędzie naprawcze Windows, które niby twierdziło, że coś robi, ale ja niezbyt wierzyłem w sukces. Tym sposobem mam kolejny dysk twardy w przeciągu tego roku, z którym jest źle - tym razem nie jest to "nówka", ale jakiś czterolatek, niemniej ceny podobnych dysków na Allegro skutecznie mnie odstraszyły.
Postraszony, zmartwiony, bo na padniętym dysku był zainstalowany na czysto, świeży jeszcze, pachnący nowością system wraz z aplikacjami, zrobiłem sobie backup mojego laptopa, komputera podstawowego, bez którego jak bez ręki, nogi i oka jednocześnie. No i teraz mam sobie taki 40 GB plik VHD zawierający obraz systemu. Do tego dochodzi jakieś 100 GB różnego rodzaju dokumentów, filmów, muzyki... nie wiem ile tam z tego jest naprawdę istotne, uznajmy, że połowa. Ale i tak się pojawia problem: gdzie ja to mam zbackupować?
I tak pojawiła się koncepcja, by poszukać urządzenia typu NAS. Ale ja to nie jestem normalny. Bo ja od razu sobie wymyśliłem, że fajnie by było mieć dysk sieciowy od razu złożony z macierzy dwóch dysków w RAID1. A co, jak szaleć to szaleć. Ceny tego typu urządzeń mnie nieco ostudziły (a nawet są tego typu sprzęty, dwa dyski, RAID1, udostępnianie po SMB/CIFS), bo razem z dyskami mi jak nic 1000 zł wychodzi. Które mam, ale żal mi się z nimi rozstawać bardzo.
Zażywając kąpieli - bo jak wiadomo od czasów Archimedesa najlepsze pomysły do głowy wtedy przychodzą - oprócz wymyślenia pięknego akronimu RAIP (Redundant Array of Independent Pendrives) dla urządzenia, które się kiedyś w mojej głowie narodziło, wymyśliłem, że przecież jestem wystarczająco nienormalny, by użyć jakiegoś słabszego, starszego komputera jako NAS-a. Dzisiaj rano myślałem o jakimś terminalu (z uwagi na fascynację terminalami jednego z moich znajomych), a teraz już oczyma wyobraźni widziałem coś w rodzaju Small Form Factor...
A potem przyszło słuszne otrzeźwienie, a nawet dwa. Po pierwsze, to ja co chwila wymyślam, że przydałby mi się jeszcze jeden komputer pełniący funkcję taką to a taką. A to lekko bez sensu. Po drugie - to komputery SFF na ogół miejsca na dwa dyski 3,5" nie mają miejsca, nie zapominając, że aktualnym standardem jest SATA2, czyli bym musiał jeszcze w kontroler zainwestować.
Po trzecie jakiś głosik przypomniał mi w głowie, że oto w pokoju obok stoi serwer czekający na idące pocztą procesory oraz na leżące na biurku dwa 80 GB dyski. I na nim będę mógł składować kopię (tylko moich najważniejszych rzeczy, bo już całego dysku 80 GB nie będę miał dla siebie), ewentualnie zainwestuję w kontroler SATA oraz jakiś dysk rzędu 1 TB i będę miał NAS bez konieczności robienia nowego czegoś.
Swoją drogą gdzieś tam po głowie kołacze się jeszcze myśl, czy by streamer nie był dobrym rozwiązaniem.
A wracając do dysku z początku opowieści - z uwagi na używanie owego komputera w wielu różnych dziwnych pozycjach i miejscach pomyślałem o dysku SSD. I nawet są. I nawet na wymagane przeze mnie IDE (vel PATA). Ale cena... to ja jeszcze poczekam ;-)
Archeologia
Wy się tam zabawiacie Ubuntu 9.04, a ja?
$ uname -a
UnixWare Aline 5 7.0.1 i386 x86at SCO UNIX_SVR5

I jego wspaniałym CDE. I ten piękny Netscape Navigator Gold 3.04...
5
Minął kolejny rok. 5 lat prowadzenia tego bloga. Jestem pod wrażeniem. I cieszę się. To było i jest fajne :-)
Miałem z tej okazji przygotować nowy szablon, ale jak dotąd zdążyłem tylko background-color dla body ustalić.
Pakietowanie?
Unia (or Wspólnota) Europejska sobie, propozycje sobie, pakiet telekomunikacyjny sobie. Nieważne (na razie). Powiedzcie mi u licha jak wprowadzić pakietowanie internetu? Bo ja - z mojej nikłej wiedzy o sieci - sobie nie wyobrażam zanadto, ale ja nie wiem jak ISP działają...
Co, jak mam pakiet podstawowy (Onet, Nasza-Klasa i Gadu-Gadu) to jestem podłączony do specjalnego routera, który ma trzy łącza wychodzące (do każdego z tych serwisów), a wszystko inne kieruje w /dev/null? A może wszystkie moje pakiety idą sobie do takiego wielkiego sprzętu, który sprawdza MAC klienta, patrzy gdzie ten ma dostęp, i dopiero potem wysyła tam, gdzie trzeba, albo do jakiejś czarnej dziury? A może jest taki specjalny DNS, który na zapytanie o Onet i N-K wysyła dobre informacje, a o całej reszcie udaje, że nie wie, a ruch do innych DNS-ów na świecie jest ucinany? O, już wiem. Cała taka Telekomunikacja ma takiego wielkiego proxy do którego mam dostęp i nigdzie indziej, a on tylko buforuje Onet (wcześniej usuwając niechciane treści).
Wiem! Każdy z nas będzie miał "dekoder" przy swoim łączu internetowym, który będzie sprawdzał źródło każdego pakietu i jak będzie niezgodny z wykupionym pakietem, to go będzie wyrzucał! A do dekodera będzie się wkładało karty, jak do telewizji cyfrowej.
A tak na serio - w jaki sposób można to by było wprowadzić, na masową skalę?
What the OS is here?
Ot, zagadka. Jaki to system operacyjny jest zaprezentowany na screenie obok tekstu promującego "Windows XP Mode" w Windows 7.

W pierwszej chwili pomyślałem, że to Windows XP ze stylem z XPe (tamten ma podobną tapetę jakąś), ale im dłużej się przypatrywałem, tym bardziej miałem wrażenie, że to jakiś Linux. Czy tylko mnie się tak wydaje?