Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Domofon

22 stycznia 2009, 10:34:21. Groch z kapustą, Ja, Po stronach , 0.

Poranek czwartku nie był miły. Namiętnie piszczący budzik został natychmiast uciszony odpowiednim przyciśnięciem klawisza. Ciemność w pokoju wskazywała, że nie ma na zewnątrz światła godnego do przebicia się przez granatowe rolety. Mój mózg stwierdził, że ma jeszcze trochę czasu by po prostu poleżeć. Tak z pół godziny najlepiej.

Godzina 8:34 - rozległ się dźwięk domofonu. Zaspanym krokiem wstałem, otworzyłem drzwi swojego pokoju, po czym podniosłem słuchawkę urządzenia w przedpokoju i zaspanym głosem zapytałem:

- Tak?
- Administracja. - odpowiedział damski głos z drugiej strony kabla.

Otworzyłem drzwi, po czym skierowałem się z powrotem do swojego łóżka. Przyszła myśl - "może czegoś ode mnie chcą? ubiorę się". Jak pomyślałem - tak zrobił, ubrałem się i zaścieliłem łóżko. Nic jednak się nie stało, nikt nie zadzwonił do drzwi mieszkania.

Wtedy pojawiła się kolejna myśl... od tej pory gdy ktoś tego typu zadzwoni domofonem zadam proste pytanie "Do mnie?". Jak nie, to odpowiedź będzie równie prosta "To po co do mnie dzwonić?"... Dzięki nowej skrzynce przed blokiem ulotkom już mogę lepiej odmawiać im, pocztę jednak może jeszcze będę wpuszczał.

Godzina 10:12. Grzebiąc sobie palcem w oku, to znaczy wkładając soczewkę, rozmyślałem o tym, jak rozplanować zadania dnia dzisiejszego. Dzwonek do drzwi przerwał rozważania, na szczęście jednak soczewki nie zdążyłem jeszcze na oku umieścić. Założyłem okulary i otworzyłem, moim oczom ukazał się człowiek niosący siatkę jabłek i usiłujący je sprzedać. Grzecznie podziękowałem.

Godzina 10:29. Zrobiwszy kilka rzeczy wcześniej, zasiadłem do pisania tego wpisu, gdy przerwał to dzwonek domofonu.

Przepraszam, czy był tutaj ktoś z jabłkami?

Komentarze

  1. zx
    22 stycznia 2009 11:01:46

    Mhm. A domofony niby miały ułatwić pewne sprawy.

    (A zakończenie wpisu wyszło ci wyjątkowo dramatycznie.) _

  2. Livio
    22 stycznia 2009 14:59:31

    Ktosiu, a nie ma u Ciebie sytuacji, że ktoś dzwoni do Ciebie choć chce iść do sąsiada i mówi „bo nie odbiera” albo „bo ma zepsuty domofon”? Bo u mnie coś takiego dzieje się nagminnie i ludzie się wciąż nie nauczyli…

  3. Ktos
    23 stycznia 2009 10:26:18

    @Livio: Zdarza się, ale sporadycznie. Najlepszym tego typu dzwonkiem było „nie wie pan pod którym numerem mieszka ten i ten?” ;-)

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.