Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


2008

26 grudnia 2008, 22:55:15. Ja , 1.

Styczeń

Półmetek. I w sumie niewiele poza tym.

Luty

Imagine Cup - przeszliśmy do drugiego etapu. Pojawiła się W.... i odeszła. Kosiarka (jeden z moich komputerów) zrobiła "pfft". Mój dziadek... zmarł 29 lutego. Tragiczny miesiąc, nadal mnie boli jak czytam wpisy z lutego, zwłaszcza różnica pomiędzy początkiem i końcem jest zatrważająca.

Marzec

Szkolenie w W-wie - świetna sprawa. Dashione.

Kwiecień

Imagine Cup poszedł, nie ukończyliśmy projektu. Drugi półmetek - pierwszy raz w historii ktoś mnie gdzieś zaprosił. Telefon zaczął szwankować. Zastanawiałem się też wówczas nad kupnem jakiegoś routera Wi-Fi oraz komputera nowego. Zastanawiam się dalej.

Maj

Nowy komputer: tablet: Jaina. 4 lata joga.

Czerwiec

Znów przymierzałem się do zmiany telefonu - myślałem o iPhone - nie zmieniłem. A było blisko (aczkolwiek nie na iPhone, ale zmiana była blisko).

Lipiec

Amatorski montaż wideo, reżyseria i gra aktorska w akcji - dzięki Bogu nie ma tego na YT. Telefon zaczął totalnie wariować. Znowu myślałem o routerze Wi-Fi, ale mi go wycofali sprzed nosa z produkcji - i dalej nie kupiłem ;-).

Sierpień

FIlmówki ciąg dalszy. W międzyczasie telefon ledwo dycha z powodu baterii.

Wrzesień

Kurs na prawo jazdy w akcji. Samochód pod blokiem i czeka na mnie tylko. Nowa bateria w telefonie czyni cuda.

Październik

LHC nie zniszczyło świata. Chyba mi ósemka wyrosła. Kolejne rozmyślania o nowym komputerze.

Listopad

Znów komputer. Temat pracy magisterskiej wymyślony. Serwer zaatakowany - mój niestety. Nowego kursu tańca nie ma.

Grudzień

Egzamin na prawo jazdy - oblany. Soczewki na oczach po raz pierwszy - niesamowita sprawa. WIgilia, Gwiazdka, prezenty. I idzie nowy rok, warto by coś było podsumować. Może zrobię wpis z pogrupowaniem na miesiące?

Z całej tej długaśnej listy wynika jeden wniosek: blogowanie to fajna sprawa. Może nie tyle blogowanie, co prowadzenie dziennika, choć u mnie wychodzi raczej pamiętnik. Dzięki temu chociaż wiem, co się działo przez ten rok i taką listę mogłem stworzyć - o ile do września to pamiętam sam, o tyle z wcześniejszymi miesiącami był problem - oczywiście oprócz ważnych wydarzeń. Jednakże dodatkowo zdałem sobie sprawę, że całe moje pisanie tutaj w wielu wypadkach ograniczało się do wstawienia cytatu i mojego komentarza pod nim. O ile pojawiały się jakieś głębsze wpisy - zwłaszcza o osobistych, tylko dla mnie - to bardzo rzadko. Chyba muszę to zmienić, wspomnienia są jednak ważne.

W międzyczasie przejrzałem mojego Twittera mając wrażenie, że zacząłem go prowadzić na początku tego roku. Zwiększałem sobie stronę, na której jestem, zwiększałem... 115 stron? 2287 aktualizacji? Zacząłem 10 kwietnia 2007? Naprawdę to już tak dawno było? O rany. Tamto też jest kopalnią informacji o mnie.

Na karteczce koło mnie leży lista rzeczy do zrobienia. W głowie latają myśli, projekty, informacje. Powinienem napisać coś na blogu, co podsumuje to wszystko co się wydarzyło w znacznie mniej prostej formie jak wyżej. Powinienem zaplanować rzeczy do zrobienia w przyszłym roku, powinienem zapisać wszystkie pomysły jakie mi latają po głowie.

Dobranoc.

Komentarze

  1. snufkin
    01 stycznia 2009 22:16:57

    Znalazłem dwa podobieństwa:
    1) nasze joggery są bardzo podobne 3 akapit od dołu.
    2) to co Tobie zdarzyło się w lutym, mi zdarzyło się w marcu :(
    Mimo to rok, uważam, za raczej udany.

    //EDIT: tak właściwie, to sorry, ale nie zauważyłem daty dodania wpisu.

  2. Ktos
    02 stycznia 2009 10:23:09

    snufkin: A tam, nie szkodzi, miło, że ktokolwiek czyta, a jak skłoniłem kogoś do własnych podsumowań tym lepiej ;-)

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.