Zdalne grzebanie
Przykładowo SMSy oznaczają dla mnie masę niechcianego spamu, dostęp do sieci oznacza możliwość włamania się na telefon i choćby grzebanie w mojej książce czy ogólnie zdobycie prywatnych danych.
Jest nawet straszne jak mało osób zdaje sobie sprawę że zdobycie zdalnego dostępu do mega, hiper wypasionego telefonu to chwila.
Nawet jeżeli to prawda (choć na myśl mogą mi przyjść tylko ataki typu DoS na Bluetooth względnie wirusy na Windows Mobile czy Symbiana jako sposób zdobycia danych z telefonu) to ja i tak bardziej się bym bał że zdobycie zdalnego dostępu do komputera jest łatwiejsze, szybsze i bardziej niebezpieczne.
06 grudnia 2008 10:33:11
Operator może wiele…
http://laforge.gnumonks.org/weblog/2008/09/24/#20080924-things_i_learned_about_gsm
06 grudnia 2008 11:09:25
cytując prona…
po co się włamywać skoro można kraść...
i mając fizyczny dostęp do telefonu skopiować wszystko, BA można wysłać dowolne wiadomości z danego numeru przez pewien czas.
06 grudnia 2008 18:05:13
Większość, jeśli nie każdy telefon kupiony w salonie/punkcie sieci ma włączony bluetooth, a mnóstwo osób o tym (szczególnie starszych i „tylko” dzwoniących) nawet nie wie. Mojej mamie np. po miesiącu wyłączyłem BT przypadkiem, jak poprosiła mnie o ustawienie czegoś w komórce. Włamanie się do telefonu przez BT jest bardzo proste dla kogoś, kto tylko umie używać Google. Ściągasz program na laptopa, idziesz do supermarketu, na lotnisko, uczelnie czy inne miejsce, gdzie jest dużo osób i „bawisz” się. Fakt, że musi być jakiś OS w telefonie, ale to żaden problem w zatłoczonych miejscach.
Co do SPAMu na SMS, mam telefon w Heyah i gdybym raz nie wysłał SMS na konkurs do radia i nie ściągał jakiejś gry z gazety, nie dostałbym żadnej reklamy (prócz tych operatora, ale to zdaje się można zablokować dzwoniąc do BOKu). To samo jest ze SPAMem na skrzynkę emailową, ale większość się tylko żali, zamiast nie rejestrować się na podejrzanych stronach (często porno) i wrzucać adres byle gdzie na forach.