Dysk twardy i stary problem
Wiecie jaki jest każdy dysk twardy? Tak, odpowiedź jest prosta. Za mały.
Zdaję sobie sprawę, że i mnie dotyka problem jakim jest niska pojemność posiadanych dysków. Najbardziej mnie to boli, gdy słyszę że jeden z drugim kupili sobie komputer z dyskiem o pojemności powiedzmy 500 GB. Dlaczego? No cóż, jest to więcej niż łączna pojemność wszystkich dysków we wszystkich komputerach u mnie w domu. A ja, będąc dziwakiem, posiadam komputerów więcej niż jeden. Bawi mnie fakt, że stojący obok Tablet PC posiada dysk o pojemności większej niż czterodyskowy serwer1, ale to chyba śmiech przez łzy.
Mój dysk w laptopie ma 80 GB. Mało? Niekoniecznie. Problem pojawił się jednak gdy pojawiły się bardzo "dyskożerne" aplikacje i zajęcia. A to jakiś montaż filmu, a to maszyny wirtualne i tak dalej i tak dalej i nagle miejsca zaczęło brakować. Poważny problem pojawił się także, gdy zacząłem ściągać z Internetu wideo-podcasty (czyli vidcasty) - mój program zaczął je składować na oddzielnej partycji przeznaczonej pod muzykę, sama muzyka też się rozrosła i nowopobranych z Internetu plików już za bardzo nie mam gdzie umieścić.
W pierwszej chwili pomyślałem, że zrobię rekonfigurację dysku sporą, pozmieniam wielkości partycji, pozamieniam je miejscami i tym podobne kombinacje. Niestety, na wszystkich partycjach miejsca jest mało.
Ta przeznaczona pod system i aplikacje (pierwsza partycja na dysku) miała pierwotnie chyba 25 GB, co wydawało się ilością dużą. Wraz ze wzrostem objętości niektórych aplikacji (oraz używaniem hibernacji oraz paroma szczegółami) miejsca zaczęło brakować. Poprzenosiłem pliki z partycji drugiej (jakimś cudem również podstawowej, choć mam wrażenie, że powinna być już dyskiem logicznym na partycji rozszerzonej) na ostatnią, usunąłem co niepotrzebne (i oczywiście okazało się że kilka potrzebnych rzeczy też, ale dało się odzyskać) i dodatkowe 7 GB zostało dodane. Obecnie 4 GB są wolne - ale w dobie dzisiejszej technologii to taka niegdyś kosmiczna ilość danych może zniknąć przy jednym machnięciu ogona bestii znanej jako Windows.
Druga, okrojona przed paroma miesiącami, partycja ma obecnie 7 gigabajtów. Wolna jest niby w połowie - jednak przeznaczona jest na różne rzeczy w rodzaju gier, filmów kopiowanych z płyty by można je było obejrzeć bez mruczenia napędu - co powoduje, że ta pojemność może się skończyć błyskawicznie.
Trzecia zawiera mój katalog oraz katalog z pewnymi małymi aplikacjami. Ma 20 gigabajtów i wolne jest 10% tego. Mało? Biorąc pod uwagę, że jeden plik z obrazami emulatora Windows Mobile ma 700 MB to mamy problem, bo takich plików będę potrzebował wkrótce minimum dwóch.
Czwarta, ostatnia partycja, to "Muzyka". Miała 15 GB, co zostało uznane za ilość wystarczającą. Niestety - nieprawda. Wolnego miejsca jest już tam tylko-tylko. Któż by przypuszczał, że kolekcja muzyczna tak urośnie?
Tak, chyba trzeba kupić sobie nowy dysk. Choć nie wiem czy jest sens wydawać 200 zł gdy za jakieś cztery miesiące planuję kupić nowy komputer i każda złotówka będzie ważna. Może spróbuję dane rozdysponować jakoś na różne komputery?
No właśnie, różne komputery. Komputer stacjonarny ma dysk o pojemności zabójczych 160 GB. Gdy miejsce zaczęło się z różnych powodów kończyć mogłem zrobić coś bardzo fajnego - nieprzydzielone poprzednio miejsce (25 GB) wykorzystać na dodanie nowej partycji na pewne mało istotne dane. Mam też dysk 80 GB w zewnętrznej kieszeni na USB, ale on służy głównie do backupu. Oraz do trzymania ważnych (choć nie tak bardzo niezbędnych danych). A ze względu na moje archiwistyczne zapędy2 to są tam różne cuda - włącznie z niezmontowanym materiałem filmowym z wakacji.
[1] tak, ów czterodyskowy serwer (3x10 GB + 8 GB) działa, ma się dobrze, a sytuację z hakerami wykorzystaliśmy dodatkowo do zainstalowania nowej dystrybucji Linuksa, zmiany konfiguracji i dołożenia czwartego dysku. Szkoda jednak, że te wszystkie dyski takie małe.
[2] mam na komputerze pliki skryptów, które pisałem pierwszy raz gdy siadłem do nauki programowania. Sprzed 10 lat. I bardzo żałuję, że nie mam rzeczy wcześniejszych.
15 listopada 2008 21:45:00
Ja rok temu kupiłem 250GB i poważnie zastanawiam się nad kupnem kolejnego takiego, albo zewnętrznego 500GB TYLKO na muzykę, filmy, obrazy płyt i inne pierdoły a 250 zostawić na aktualnie używane. A póki co wstrzymaj się z kupnem, może za 4 miesiące za 200zł nabędzie już o pojemności 750GB więc tymczasowo powinno Ci wystarczyć:)
16 listopada 2008 11:19:47
Ostatnio naszła mnie nagła potrzeba kupienia dysku i okazało się, że to nie taki duży wydatek – najmniejsze;) 160GB – 119zł, 250GB – 129zł, 500GB – 179zł, na większe nie patrzyłem. Ceny sklepowe, na allegro może być trochę taniej.
16 listopada 2008 11:22:39
Niestety ja potrzebuję 2,5”, więc ceny są troszkę wyższe: 209 zł za 250 GB Samsunga jest jednym z tańszych za tą pojemność.
Ale faktem jest, że ceny dysków znacząco spadły. I dobrze.
16 listopada 2008 11:25:02
Nie wiem, czy tak dobrze, bo człowiek się rozleniwia i zamiast posprzątać na dysku (bo po co usuwać pliki, skoro mam jeszcze 400GB?) stwierdza, że wyda tą stówkę czy dwie na kolejną zabawkę... i się coraz bardziej uzależnia od tej wrednej elektroniki
16 listopada 2008 14:56:29
80GB w notebooku to mało, jeśli notebook to Twój główny komputer.
17 listopada 2008 16:29:10
Uzależnieni od technologii
Do napisania notki skłonił mnie Ktos. Nie, nie będzie o jakichś wielkich ideach, o olbrzymich zmianach zachodzących w społeczeństwie itd. - nie jestem socjologiem. Będzie prosto, o drobnostkach, które potrafią uzależnić, na pewno nie tyl[...]