Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Cool!

Kom.puter

E:\>nslookup 69.69.69.69
(...)
Name: the-coolest-ip-on-the-net.com
Address: 69.69.69.69

thx to liDEL

27 listopada 2008, 22:03:58.

Komentarze wyłączone

Eko

Groch z kapustą

Odnoszę wrażenie, że ekologia staje się dla niektórych nową religią, a ilość porad "jak żyć ekologicznie" rośnie coraz bardziej i pojawiają się wszędzie. A walka o planetę staje się modna, także i u nas. Teraz właśnie przeglądam dodatek "ekoNewsweek" z "Newsweeka" (w formacie dead-tree, jedynym słusznym formacie dla czasopism i książek, żaden ekolog nie wmówi mi, że czytanie z ekranu jest lepsze). Oczywiście wiele z zaprezentowanych w artykule o oszczędnościach w domu zasad może być dobrych, lub nie, w zależności od naszej sytuacji.

Mnie oczywiście zaciekawił najbardziej fragment o elektronice. Oczywiście o szkodliwości trybu stand-by mówi się wiele i mówi. Staram się wyłączać sprzęt, by w trybie stand-by nie był, mimo iż w przypadku mojego telewizora jest to wkurzające, bo nie zapamiętuje pewnych ustawień po wyłączeniu z gniazdka.

Jeżeli nie korzystamy z komputera dłużej niż szesnaście minut, wyłączmy go. Szesnaście minut równoważy ilość energii potrzebną do jego ponownego włączenia. (...) Ekologicznie byłoby także zamienić komputer stacjonarny na laptopa, bo zużywa mniej energii i wytwarza mniej szkodliwego promieniowania.

O, szesnaście minut. Jak mniemam jest to jakaś wartość dla jakiegoś konkretnego komputera, bo jak wiadomo ich zasilacze i komponenty mogą się od siebie różnić. Nawiasem mówiąc, co jakiś czas korci mnie by zakupić watomierz i zmierzyć pobór energii elektrycznej przez moje komputery, jak na razie jednak ciągle to odkładam. Ciekawi mnie też niezmiernie to szkodliwe promieniowanie, dobrze, że laptopy mniej wytwarzają... tylko o jakież to promieniowanie chodzi?

Nie używam suszarki do włosów, siedzę w ciemnicy (albo przy lampce tylko), nie słucham radia/nie używam sprzętu grającego, mam zakręcony kaloryfer i odłączyłem switch od prądu. Jestem już wystarczająco ekologiczny?

26 listopada 2008, 18:29:31.

Komentarze wyłączone

Niezdecydowanie

Kom.puter

E:\>ping fe80::203:ffff:fef6:ffff
Pinging fe80::203:ffff:fef6:ffff from fe80::8d1:12ca:ab36:251c%10 with 32 bytes of data:
Request timed out.
Destination host unreachable.
Request timed out.
Destination host unreachable.
Ping statistics for fe80::203:ffff:fef6:ffff:
    Packets: Sent = 4, Received = 0, Lost = 4 (100% loss),

Ciekawi mnie ta różnorodność komunikatów. Z drugiej strony kabla siedzi sobie komputer twierdzący za każdym razem (każdym pingiem), że "Sieć jest nieosiągalna". Przynajmniej jest zdecydowany co do błędu.

22 listopada 2008, 20:59:05.

Komentarze wyłączone

Dysk twardy i stary problem

Kom.puter

Wiecie jaki jest każdy dysk twardy? Tak, odpowiedź jest prosta. Za mały.

Zdaję sobie sprawę, że i mnie dotyka problem jakim jest niska pojemność posiadanych dysków. Najbardziej mnie to boli, gdy słyszę że jeden z drugim kupili sobie komputer z dyskiem o pojemności powiedzmy 500 GB. Dlaczego? No cóż, jest to więcej niż łączna pojemność wszystkich dysków we wszystkich komputerach u mnie w domu. A ja, będąc dziwakiem, posiadam komputerów więcej niż jeden. Bawi mnie fakt, że stojący obok Tablet PC posiada dysk o pojemności większej niż czterodyskowy serwer1, ale to chyba śmiech przez łzy.

Mój dysk w laptopie ma 80 GB. Mało? Niekoniecznie. Problem pojawił się jednak gdy pojawiły się bardzo "dyskożerne" aplikacje i zajęcia. A to jakiś montaż filmu, a to maszyny wirtualne i tak dalej i tak dalej i nagle miejsca zaczęło brakować. Poważny problem pojawił się także, gdy zacząłem ściągać z Internetu wideo-podcasty (czyli vidcasty) - mój program zaczął je składować na oddzielnej partycji przeznaczonej pod muzykę, sama muzyka też się rozrosła i nowopobranych z Internetu plików już za bardzo nie mam gdzie umieścić.

W pierwszej chwili pomyślałem, że zrobię rekonfigurację dysku sporą, pozmieniam wielkości partycji, pozamieniam je miejscami i tym podobne kombinacje. Niestety, na wszystkich partycjach miejsca jest mało.

Ta przeznaczona pod system i aplikacje (pierwsza partycja na dysku) miała pierwotnie chyba 25 GB, co wydawało się ilością dużą. Wraz ze wzrostem objętości niektórych aplikacji (oraz używaniem hibernacji oraz paroma szczegółami) miejsca zaczęło brakować. Poprzenosiłem pliki z partycji drugiej (jakimś cudem również podstawowej, choć mam wrażenie, że powinna być już dyskiem logicznym na partycji rozszerzonej) na ostatnią, usunąłem co niepotrzebne (i oczywiście okazało się że kilka potrzebnych rzeczy też, ale dało się odzyskać) i dodatkowe 7 GB zostało dodane. Obecnie 4 GB są wolne - ale w dobie dzisiejszej technologii to taka niegdyś kosmiczna ilość danych może zniknąć przy jednym machnięciu ogona bestii znanej jako Windows.

Druga, okrojona przed paroma miesiącami, partycja ma obecnie 7 gigabajtów. Wolna jest niby w połowie - jednak przeznaczona jest na różne rzeczy w rodzaju gier, filmów kopiowanych z płyty by można je było obejrzeć bez mruczenia napędu - co powoduje, że ta pojemność może się skończyć błyskawicznie.

Trzecia zawiera mój katalog oraz katalog z pewnymi małymi aplikacjami. Ma 20 gigabajtów i wolne jest 10% tego. Mało? Biorąc pod uwagę, że jeden plik z obrazami emulatora Windows Mobile ma 700 MB to mamy problem, bo takich plików będę potrzebował wkrótce minimum dwóch.

Czwarta, ostatnia partycja, to "Muzyka". Miała 15 GB, co zostało uznane za ilość wystarczającą. Niestety - nieprawda. Wolnego miejsca jest już tam tylko-tylko. Któż by przypuszczał, że kolekcja muzyczna tak urośnie?

Tak, chyba trzeba kupić sobie nowy dysk. Choć nie wiem czy jest sens wydawać 200 zł gdy za jakieś cztery miesiące planuję kupić nowy komputer i każda złotówka będzie ważna. Może spróbuję dane rozdysponować jakoś na różne komputery?

No właśnie, różne komputery. Komputer stacjonarny ma dysk o pojemności zabójczych 160 GB. Gdy miejsce zaczęło się z różnych powodów kończyć mogłem zrobić coś bardzo fajnego - nieprzydzielone poprzednio miejsce (25 GB) wykorzystać na dodanie nowej partycji na pewne mało istotne dane. Mam też dysk 80 GB w zewnętrznej kieszeni na USB, ale on służy głównie do backupu. Oraz do trzymania ważnych (choć nie tak bardzo niezbędnych danych). A ze względu na moje archiwistyczne zapędy2 to są tam różne cuda - włącznie z niezmontowanym materiałem filmowym z wakacji.

[1] tak, ów czterodyskowy serwer (3x10 GB + 8 GB) działa, ma się dobrze, a sytuację z hakerami wykorzystaliśmy dodatkowo do zainstalowania nowej dystrybucji Linuksa, zmiany konfiguracji i dołożenia czwartego dysku. Szkoda jednak, że te wszystkie dyski takie małe.

[2] mam na komputerze pliki skryptów, które pisałem pierwszy raz gdy siadłem do nauki programowania. Sprzed 10 lat. I bardzo żałuję, że nie mam rzeczy wcześniejszych.

15 listopada 2008, 21:32:22.

Komentarze wyłączone

Zanim kupię ten router ile się ponarzekam

Groch z kapustą, Kom.puter

Wiecie od kiedy planuję kupić router bezprzewodowy? Od początku tego roku. I cały czas jest sobie plan, że pójdę, wezmę to co mi trzeba, podłączę kablami i bez kabli i będzie działać. Ale gdzie tam mogło by być tak prosto w moim przypadku.

Nie dość, że zacząłem wydziwiać niedawno, czego to bym nie chciał (alternatywne oprogramowania, IPv6, VPN-y i takie tam), to jeszcze dzisiaj się jeszcze postanowiłem po stronach przejść, patrząc czy czegoś ciekawszego od mojego zaplanowanego Linksysa WRT160N nie ma. Znalazłem Netgear WNR834B, który przynajmniej wygląda normalnie, ale nie mam zaufania do do tej firmy, nie wiem jak wygląda ich oprogramowanie standardowe (i czy umożliwia operacje, których od routera wymagam) i nie wiem jak się ów model w 802.11n sprawuje (i czy jest kompatybilny z innej marki urządzeniami w tym jeszcze-nie-standardzie.

A jak już narzekać na design sprzętów Linksysa to wzięli słynnego WRT54G i włożyli go do nowego, designerskiego pudełka w stylu takim jak wspomniany WRT160N tworząc wersję "v2". Wygląda okropnie jak dla mnie.

Ale cóż, to tylko router, nieważne który zakupię i tak będzie musiał stać na podłodze i tak, więc co za różnica jak wygląda?

08 listopada 2008, 16:00:38.

Komentarze wyłączone

O magisterce czas myśleć

Groch z kapustą, Ja, Po stronach

Jako iż zdaliśmy sobie sprawę, że jest za późno, czas się wziąć do roboty i tak dalej, udaliśmy się do jednej pani doktor mając nadzieję, że jednak za późno nie jest i uda się by to ona była naszym promotorem. Niestety - było za późno, ma już komplet.

Przedwczoraj krojąc chleb wymyśliłem temat pracy magisterskiej. Szukałem czegoś, co najlepiej by było nieznane, mało znane, w technologii której jeszcze nie ma, albo coś w tym stylu. I przypadkiem przyszło olśnienie. Pomysł jest skrzyżowaniem dwóch pomysłów, które po mojej głowie chodzą od jakiegoś czasu, ale wydawał się całkiem fajny.

Dziś jednak, przy rozwiązywaniu pewnego "problemu dnia codziennego" wpadłem na kolejny pomysł. Mój mózg w rozwiązanie problemu zaangażował m.in. grafy skierowane, a że istnieje możliwość, że inna pani doktor, w której dziedzinie właśnie algorytmika się znajduje, ma jeszcze miejsca dla magistrantów - to ten pomysł zaczął zyskiwać w moim umyśle przewagę. Choć może też mieć na to wpływ fakt, że nowe pomysły są zawsze fajniejsze niż stare.

Oczywiście mógłbym czekać do grudnia i zobaczyć cóż to za gotowe pomysły na prace magisterskie się pojawią, ale... jestem specyficzny.

Teraz tylko mam nadzieję, że druga wybrana osoba jednak moim promotorem może zostać - bo jeśli nie ona, to zostaje tylko jeden jeszcze wykładowca, w którego dziedzinie są takie pomysły, ale jego bym zbyt specjalnie nie chciał.

A mogłem się wziąć wcześniej i do wykładowców polecieć się zapisać - nie, to pomyślałem, że mam jeszcze czas... ech.

07 listopada 2008, 12:40:58.

Komentarze wyłączone

Ale piękność

Kom.puter

Rzecz jasna mówię o obudowie.

Dell OptiPlex 960 (desktop)

Zakochałem się. Po prostu piękny sprzęt. Aż zacząłem się poważnie zastanawiać nad rezygnacją z kupna laptopa na rzecz powrotu do komputera stacjonarnego. Tylko dlaczego u licha jak ja znajduję jakiś sprzęt, który mi odpowiada, to to od razu musi być wyższa klasa biznesowa? Przy wyborze laptopa też tak wyszło, że najlepiej mi te biznesowe pasują.

Oczywiście cena zestawu, który sobie wyobraziłem i zacząłem konfigurować jest troszkę zbyt wysoka (także z uwagi na dwa monitory LCD), więc chyba po prostu zostanę z tym, co mam i poczekam, aż się rozpadnie albo kompletnie przestanie wystarczać. Co nie powinno zająć zbyt wiele czasu.

...jako iż aktualnie mam w planie postawienie wirtualnej sieci wirtualnych maszyn by pobawić się IPv6...

06 listopada 2008, 20:51:09.

Komentarze wyłączone

Limonka

Groch z kapustą

Tymbark produkuje ten napój, seria "Owoce świata". Napis na opakowaniu sugeruje limonkę (plus cytrynę i miętę drobniejszym drukiem), w rzeczywistości skład wskazuje na limonkę, jabłko i cytrynę oraz oczywiście miętowy aromat.

Fajny zapach, fajny smak, trudny w określeniu, kojarzy mi się z jabłkiem plus miętą, trochę chyba jednak czuć tej limonki. Pierwszy raz spróbowałem tego napoju, całkiem całkiem. Nie za słodki, orzeźwiający.

Kolorem kojarzy się z kaktusem, jest od niego jednak znacznie jaśniejszy - ale nadal zielony. No, zielonożółty powiedzmy.

A w lodówce czeka granat. Już się boję ;-)

06 listopada 2008, 11:35:46.

Komentarze wyłączone

« Starsze wpisy   Nowsze wpisy »