Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Właśnie się dowiedziałem, że komputery są nielegalne

31 maja 2008, 21:15:15. Kom.puter , 0.

Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom urządzenia lub programy komputerowe przystosowane do popełnienia przestępstwa określonego w art. 165 § 1 pkt 4, art. 267 § 2, art. 268a § 1 albo § 2 w związku z § 1, art. 269 § 2 albo art. 269a, a także hasła komputerowe, kody dostępu lub inne dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. (...)

Widzimy się w areszcie.

Bo tak w sumie to każdy komputer może zostać użyty do popełnienia przestępstwa określonego w artykułach podanych wyżej.

Komentarze

  1. Wasacz
    31 maja 2008 21:15:53

    Zasada noża. Hm.

  2. mateyko
    31 maja 2008 21:18:04

    Łelkam tu Poland

  3. Livio
    31 maja 2008 21:24:59

    O jaaa, to ja jestem recydywą :> .

  4. torero
    31 maja 2008 21:34:54

    Uważam, że należy zgłosić do prokuratury fakt popełnienia przestępstwa przez Microsoft i wystąpić o Europejski Nakaz Aresztowania dla Gatesa.

  5. Lukem
    31 maja 2008 21:54:34

    Aż sobie poczytałem te artykuły i faktycznie jest tak jak piszesz.

    Chociaż ja tam nadal naiwnie wierzę w domniemanie niewinności…

  6. Uzytkownik
    31 maja 2008 21:57:07

    Tak. Może dlatego przestaniemy działać prewencyjnie i zaczniemy krać za rzeczywiste przestępstwa…
    PS. Czy posiadanie nagrywarek CD nadal jest nielegalne?

  7. Asmo
    31 maja 2008 22:07:21

    Proponuje nazwe dla tego absurdu:
    „Prawo Kononowicza.”

    Koniec z dziurawym Windowsem, Uniksem, BIOSem. Koniec z nagrywarkami, kodekami i sieciami. Niech nie bedzie niczego.

  8. Wasacz
    31 maja 2008 22:07:50

    Enter. Padłem :D

  9. byte
    31 maja 2008 23:46:22

    Uwielbiam jak lajkoniki zaczynają czytać paragrafy :)

    Noł ofens.

  10. Piotr Pyclik
    31 maja 2008 23:52:43

    Ta, bo oczywiście każdy prokurator i każdy sąd interpretuje ten artykuł na chłopski rozum. Mała sugestia: literalna interpretacja przepisów w prawie praktycznie nie występuje.

  11. Arvin
    01 czerwca 2008 00:49:34

    To się chyba nazywa „kontratyp” ;) A przynajmniej chodzi o coś podobnego – niby spełnia kryteria ustawy, ale jednak nie bierze się pod uwagę ;]

  12. sharnik
    01 czerwca 2008 08:14:01

    Piotr Pyclik: A szkoda, bo skąd obywatel miałby wiedzieć co mu wolno, a co nie jak w kodeksie tego nie wyczyta?

  13. Ktos
    01 czerwca 2008 08:39:00

    Akurat nie wiem czy to dobrze, że prawo jest jak poezja i można interpretować, ale fakt faktem w sprawach KK jestem lajkonikiem i rozumiem co tam napisano na chłopski rozum – czyli zapewne źle :-)

    Przyznacie jednak, że z „prostego” punktu widzenia to ten przepis jest bardzo ogólny, prawda?

  14. sharnik
    01 czerwca 2008 08:41:36

    Ktos: Bycie lajkonikiem nie ma tu nic do rzeczy. Vagla też o tym kiedyś pisał, a do lajkonika mu daleko. Z „obywatelskiego” punktu widzenia, ten przepis jest na tyle ogólny, co prosty w interpretacji – właśnie takiej jak Twoja.

  15. Piotr Pyclik
    01 czerwca 2008 09:11:53

    sharnik: z faktu że prawnicy w bardzo znacznym stopniu odbiegają niekiedy swoimi interpretacjami od literalnego brzmienia przepisów można akurat się cieszyć. Prawo jest tworzone przez polityków, wszyscy wiemy jakimi „intelektualistami” potrafią oni być.

    Oczywiście lepiej byłoby gdyby przepisy były jasne i jednoznaczne, ale to nie tak działa. W przypadku prawa karnego powinny po prostu nie odbiegać od przeciętnej moralności, pojęcia dobra i zła. Trudno sobie wyobrazić, żeby każdy miał w domu Kodeks Karny i znał go na pamięć.

  16. Uzytkownik
    01 czerwca 2008 10:43:33

    Co do prostoty i powszechnej znajomości prawa (pierwsze jest warunkiem koniecznym) to się zgadzam. Co do moralności – nie. Prawo nie ma mi mówić co jest dobre a co złe. Ma mówić co mi wolno a co nie – idealnie powinoo rostrzygać, gdzie kończy się moja wolność a zaczyna Twoja.

  17. Piotr Pyclik
    01 czerwca 2008 11:01:47

    Prawo nie ma mówić co jest dobre a co złe. Prawo ma opierać się na tym, konkretyzować powszechnie przyjętą moralność. Oczekujesz że każdy będzie znał KK na pamięć? Jak to sobie wyobrażasz?

  18. Uzytkownik
    01 czerwca 2008 11:18:13

    Nie – oczekuję od prawa, że nie będzie się wtrącało do jakiejkolwiek moralności. Mam święte prawo być niemoralnym. Nie powinno opierać się tym bardziej na KKK – przepisach religijnych. Prawo, moralność i religia to 3 odrębne dziedziny – i moralność-religia są jeszcze wmiare związane – ale też oddzielne.
    1. Mogę być moralnym tylko dokonując wyboru, który jet dla mnie niekorzystny, Jeśli jest dla mnie korzystny [bo nie zostanę ukarany] to nie jest to wybór moralny (może być co najwyżej niemoralny).
    2. Co masz na myśli mówiąc „powszechnie przyjętą moralność”? Czy masz na myśli „moralność Kalego” którą dzieli 99% ludzkości niezależnie od kultury, religii i pochodzenia ;)
    3. Wyobrażam sobie, że moja wolność kończy się, gdzie zaczyna się twoja. Prawo ma strzec tej nieprzekraczalnej granicy. Prawo nie ma zapewnić, że będę zaludniał ziemię „aż po jej krańce” – to moja prywatna sprawa co i z kim (no i tej drugiej strony) – może się wtrącić jeśli ta druga strona nie chcę(naruszam jej wolność). Prawo nie ma zapewniać że będę chodził do kościoła/meczetu/synagogi(niepotrzebne skreślić) – to sprawa między mną a Nim. Prawo ma jedynie zapewnić, że nikt nie będzie ograniczał mojej wolności i ja nie będę ograniczał cudzej (ewentualnie tego typu rzeczy co po której stronie się jeździ na drodze – ale to już dyskusyjne wbrew pozorom).
    Być może to są skrajne poglądy – jestem ‘wyznawcą’ Prawa naturalnego i to niekoniecznie z głównego nurtu.

  19. Piotr Pyclik
    01 czerwca 2008 11:24:31

    Też jestem wyznawcą prawa naturalnego, ale dobrze wiesz, że tych praw naturalnych jest tyle ilu ludzi mających poglądy na ich temat. Jak myślisz – masz opory przed zabiciem drugiego człowieka dlatego, że czujesz że to złe, czy dlatego że art. 148 KK ci tego zabrania? Jakkolwiek by się nie chciało oddzielać prawa od moralności czy religii, to zawsze musi się ono odnosić do wypracowanych w danej kulturze standardów. Gdyby art. 148 KK nagle wykreślić, ludzie wcale nie powychodziliby na ulice z siekierami.

  20. sharnik
    01 czerwca 2008 11:26:00

    > Mogę być moralnym tylko dokonując wyboru, który jet dla mnie niekorzystny, Jeśli jest dla mnie korzystny [bo nie zostanę ukarany] to nie jest to wybór moralny (może być co najwyżej niemoralny).

    Czyli jak się komuś powodzi (wiedzie życie usłane samymi korzyściami) to jest niemoralny? :)
    Moralność, a wybory korzystne/niekorzystne to dwie różne rzeczy.

    A skąd się tutaj nagle religia pojawiła, to stanowi dla mnie niezbadaną tajemnicę ;)

  21. Uzytkownik
    01 czerwca 2008 11:39:26

    Piotr Pyclik: Czy ja powiedziałem, że te dziedziny nie mają wspólnych podzbiorów? Nie. Są one od siebie niezależne (przepraszam – moja wina – nie są rozłączne tylko niezależne).
    Zresztą czy Prawo(pisząc prawo mam na myśli prawo obowiązujące a Prawo – naturalne) z samej definicji nie jest niezależne od kultury i wspólne dla wszystkich? Gdyby art. 148 KK wykreślić to ludzi powstrzymałby: – Poczucie moralności – Poczucie Prawa
    Tylko jednym z czynników jest prawo.
    (PS. przpraszam za pierwszym razek KK pomylił mi się z KKK [myślałem, że mówisz o KKK) więc przepraszam – część mojej wypowiedzi była nie na temat)

    sharnik: Nie. Jeśli rezygnuje z czegoś na rzecz(a właściwie dla niej – nie dla wałasnej korzyści) drugiej osoby to jest to wybór moralny. Jeśli rzecz jest korzystna dla obu stron to jest to poza moralnością (kupując w sklepie nie jestem moralny/niemoralny – ja na tym zyskuje, właściciel sklepu zyskuje i jego pracownicy zyskują).
    Jeśli natomiast odnoszę korzyść czyjimś kosztem to można nazwać to nie moralnym. (Odnoszenie korzyści strat jest oczywiście w moim odczuciu przed).
    Podsumowując: – Gdy myślę, że obie strony mają zysk/ nie myślę: Sytłacja neutralna – Gdy myślę, że ponoszę stratę a druga strona ponosi korzyść: Moralna – Gdy myślę, że mam zysk a druga strona stratę: Sytłacja niemoralna (chyba, że jest ona tego świadoma i mimo to się zgadza z własnej woli – tzn. przyjęcie darowizny nie jest niemoralne – wymuszanie jest). – Gdy myślę, że obaj ponosimy straty: Niemoralna lub ktoś nas zmusza
    Należy to oczywiście traktować nie do końca dosłownie. Nie każdy ‘zysk’ się liczy – np. przyjemność z tego, że sprawiłem, że ktoś nadal żyje nie wlicza się ;) . Zysk/stratę należy rozumieć jak w ekonomii – w prównaniu do wszystkich innych możliwych wyjść.

  22. sharnik
    01 czerwca 2008 11:43:04

    Uzytkownik: Czyli dla Ciebie moralność to coś innego niż dobro/zło?

    Bo jeśli pomogę staruszce zanieść zakupy do domu (ewidentnie dobry uczynek), a nic mnie to nie kosztuje, to dla Ciebie jest to sytuacja neutralna, dobrze rozumuję?

  23. Uzytkownik
    01 czerwca 2008 11:46:53

    Kosztuje mnie – czas, wysiłek. Dla przyjemności prawie nikt nie nosi zakupów – tzn. poza tym, że patrzymy, że to dla drugiego człowieka lub żeby pokazać, jacy to jesteśmy uczynni i dobrzy. Pierwszy przypadek (dla drugiego człowieka) jest moralny. Drugi (dla siebie) można ocenić w zależności od sytłacji.

  24. sharnik
    01 czerwca 2008 11:50:07

    Nigdzie się nie spieszę, jestem silny, a i tak szedłem w tym samym kierunku.

    Jeśli liczyć w kategoriach czasu i wysiłku to dosłownie „wszystko” kosztuje. A tak rozumując dochodzimy do tak mikroskopijnych ‘strat’ i ‘zysków’, że aż do absurdu.

  25. Uzytkownik
    01 czerwca 2008 11:55:37

    1. Napisałem, że należy tą tabelkę traktować raczej jako przybliżenie – nie należy jej stosować zawsze i widzę dużo kontrprzykładów. Liczy się głównie cel.
    2. Mam wrażenie, że część silnych, nie spieszących się osób idących w tym samym kierunku nie poniosłoby tej straty ;)
    3. Na podstawie takich właśnie drobnych zysków i strat przeżywamy życie. Wielkie zdarzają się stosunkowo rzadko – a „Kto jest wielki w sprawach małych będzie wielki w sprawach wielkich, kto jest mały w sprawach małych będzie mały w sprawach wielkich” – czy jakoś tak.

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.