Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Świat bardziej beta

Groch z kapustą, Po stronach

Zastanawialiście się dlaczego w Polsce jest wiele rzeczy, które wymagają poprawy?

Oto odpowiedź. Polska jest wciąż w wersji beta.

Polska (beta)

Odpowiedzi na to pytanie udziela nam "Narodowy Portal Turystyczny".

30 kwietnia 2008, 13:45:25.

Komentarze wyłączone

Wrażenia

Po stronach, Windows

Zainstalowałem zarówno Windows Vista Service Pack 1 (dawno temu) jak i Windows XP Service Pack 3 (wczoraj). Wrażenia mam równorzędne. Nie widzę różnicy oprócz nowego numerka w informacjach o systemie :-)

Skąd tym ludziom te skoki wydajności wzięły to ja mogę jeszcze zrozumieć - albo efekt placebo albo naprawdę czasem pomoże w jakimś specyficznym przypadku. Ale jeżeli ktoś nadal wierzy, że SP3 do XP-eka przyniesie mu wygląd Visty albo cokolwiek w tym rodzaju - bzdura.

Nawet IE7 nie ma.

29 kwietnia 2008, 10:52:01.

Komentarze wyłączone

Pełen podziw

Kom.puter

Malware (ekhem, "złośliwe oprogramowanie") prawie po polsku. Nawet jakieś komunikaty pokazuje, ale stronę zrobili już głównie po inglishu.

Ale domena jest bardzo po polsku.

oczyszczaczkomputerza.com/

27 kwietnia 2008, 19:57:57.

Komentarze wyłączone

Wybór

Groch z kapustą, Ja, Kom.puter, Po stronach

Ale jaja.

Przejrzenie pewnego popularnego serwisu aukcyjnego wykazało, że jeden z moich planowanych (w sferze odległych i niekoniecznie gotowych do realizacji) zakupów zbliżył się cenowo do innego mojego planowanego zakupu z tej samej sfery i kategorii, a zatem są to sprzęty wykluczające się wzajemnie, co powoduje że mam teraz ciężki dylemat.

Z jednej strony sprzęt nowszy i bardziej "powerful", ale cięższy i większy. Z drugiej mniejszy i lżejszy (o jakieś 0,2 kg), ale słabszy technicznie, ale na pewno bardziej "niezwykły".

Gorzej, że muszę jeszcze znaleźć jaki sensowny powód dla którego powinienem posiadać takie urządzenie.

I nie, nie zamierzam kupić Maka. Sorry.

25 kwietnia 2008, 21:32:29.

Komentarze wyłączone

Cytaty

Cytaty, Po stronach

I am looking forward to see the world without Micro$oft.

It was called the 19th Century, and you missed it.

Jak to się mówi w tych nowoczesnych kręgach: pwned.

23 kwietnia 2008, 21:51:38.

Komentarze wyłączone

Świat się powoli kończy, a tylko krowa nie zmienia zdania

Groch z kapustą, Ja, Kom.puter

Zacznijmy od tego, że zmieniam telefony średnio co rok. I z reguły (jeden wyjątek) zmieniam każdy telefon na coraz bardziej technologicznie zaawansowany. Zapewne próbując znaleźć sprzęt idealny, co nie jest ani sprawą łatwą ani też tanią.

Nieco ponad rok temu w moich łapach znalazł się HTC Wizard. A kilka miesięcy wcześniej pojawił się na świecie iPhone (czy też może wzmianki, nie pamiętam dokładnie). Zarzekałem się, że mój sprzęt jest lepszy, i że produkt Apple nie jest rewolucją. A teraz minął rok. W ciągu tego roku zdarzyło się głównie to, że spotkałem się z iPhone osobiście, i poużywałem troszkę. Co prawda moją główną uwagą jest to, że zostają na nim tłuste paluchy, ale - powiem absolutnie szczerze - spodobała mi się pewna rzecz.

W tym momencie czytelnicy myślą "multi-touch"! Inni myślą o interfejsie albo o systemie operacyjnym. Gdzie tam. iPhone jest cienki oraz lekki - choć w porównaniu do Wizarda to każdy telefon jest cienki i lekki... Niestety po używaniu tej cegły już wiem, że następny telefon mogę mieć bez fizycznej klawiatury - ale ma być cienki i lekki.

Patrząc na tytuł czytelnicy zaczynają już podejrzewać co ja za moment chcę powiedzieć. I znów rozczarowanie - pomimo iż przekonałem się do iPhone, nie chcę go kupić, a przynajmniej nie w tym momencie. Dlaczego? Po pierwsze, bo z bliżej nieznanych mi powodów nikt nie sprzedaje wersji o pojemności 4 GB. (okej, żartuję - 8 GB też może być ;-)) Ale dlaczego najniższa z możliwych wersji? Proste. W teorii powinna być najtańsza. A do tego - odtwarzacza MP3 nie potrzebuję zwyczajnie, jako iż posiadam oddzielny produkt, do tego tylko przeznaczony. Powód drugi, dla którego aktualnie iPhone mi nie pasuje, to rzecz czysto osobista. Nie podoba mi się aluminiowy tył. Może iPhone-next-generation będzie ładniejszy? Powód trzeci jest już jednak znacznie bardziej poważny - urządzenie jest dyskwalifikowane przez upośledzony Bluetooth. Brak aplikacji nawigacyjnej w oparciu o GPS z prawdziwego zdarzenia, która mogła by współpracować z moją Nokią LD-3W i brak odpowiednika programu WiFiFoFum. Albo ja przynajmniej tego nie widzę. No i rzecz jasna brak możliwości jakiejkolwiek transmisji plików via Bluetooth to totalna porażka na całej linii. Oczywiście znając Apple to zaraz ktoś przyjdzie i mi powie, że to dla mojego dobra, żebym nie mógł wysyłać piosenek do kogoś innego albo że Bluetooth jest stary i że powinienem używać Wi-Fi.

Z drugiej strony już się udało mi dowiedzieć, że iTunes (którego osobiście nie lubię swoją drogą) umie zsynchronizować kontakty/terminarz/zadania z Outlooka z telefonem, a więc sprawa jest z głowy - bezproblemowa synchronizacja to jedna z rzeczy jakich wymagam od telefonu.

Istnieje możliwość, że gdy pojawi się iPhone-next-generation (ponoć w tym roku coś mi mówiono) to telefon pierwszej generacji stanieje, oraz że jakiś masta-haker napisze aplikację która z zewnętrznym modułem GPS będzie współpracować co zatem spowoduje, że może i zdecyduję się na zakup tego urządzenia. Obecnie - przeglądam różne alternatywy, choć chyba najbardziej prawdopodobna jest najbardziej leniwa opcja, to jest zostanie przy tym, co mam, co jest sprawdzone i godne zaufania. Nawet jak czasem wysyła SMS-y dwa razy czy też gubi kontakt z kartą SIM.

22 kwietnia 2008, 15:11:50.

Komentarze wyłączone

Nie ma to jak postawić system biurowy

Linux

Otrzymałem zadanie uruchomienia jednego z komputerów, jakie w domu posiadam, dla celów ustawienia go jako działającego w sklepie, należącym do mojego rodziciela. Ze względu na konieczność cięcia kosztów i legalności jednocześnie wybór padł na uruchomienie na tej maszynie jakiegoś systemu Linuksowego.

Kiedyś, dawno temu, na tym komputerze znalazł się Ubuntu Linux w archaicznej bądź co bądź wersji 5.04. Mając teraz trochę wolnego czasu ściągnąłem wersję 7.10 i próbowałem ją zainstalować. Niestety - userfriendly poszło do przodu tak bardzo, że we współczesnej wersji Ubuntu instalacja jest przeprowadzana z poziomu czegoś w rodzaju Live CD. I ów to system startujący z płyty postanowił, że nie wystartuje. Nie miałem zielonego pojęcia dlaczego - jedyne, co się pojawiało, to pewne komunikaty (exception Emask 0x0 SAct 0x0 SErr 0x0 action 0x2) dotyczące ata1.01, czyli mojego napędu CD-ROM.

I tyle ujrzałem. Krokiem drugim moim stało się porzucenie Ubuntu i skierowanie się w stronę PLD - jednak przyznaję, że mnie przerosło to zadanie. PLD dla celów desktopowych nie umiem postawić - wyszły mi pewne problemy przy konfiguracji Xorg, które zaaowocowały ostatecznie tym, że GDM powodował regularne zwisy serwera X-ów.

Skierowałem się w stronę Ubuntu po raz drugi. Tym razem, sięgając po Alternate Install CD z wersji 6.12 (tak ładnie się to nazywa Professional). Pierwsza próba była kolejnym udowodnieniem, że to co się sprawdza w niektórych przypadkach, to w innych nie działa. Oprócz faktu, że mój napęd CD-ROM zachowywał się bardzo, bardzo dziwnie, twierdząc że nośnika instalacyjnego nie ma, względnie całego napędu nie ma (choć może raczej: to Linux tak stwierdził), to do tego problemem stało się moje założenie, że 20 MB na partycję /boot jest wielkością wystarczającą. Nie, nie jest.

Jak się okazało - Ubuntu przy próbie aktualizacji (owej wersji 6.12) postanowiło sobie wgrać nowe jądro. Ale nie mogło mieć jednego jądra - po aktualizacji wyszło na to, że jąder jest na dysku pięć (generic, safe mode i coś takiego) i nie starczyło mu miejsca na partycji by wygenerować initrd. Więc restart spowodował piękny kernel panic...

Próba druga, po repartycjonowaniu, znana także jako próba aktualna. Wpadłem na pomysł, znacznie inteligentniejszy, by od razu po zainstalowaniu systemu od razu zmienić repozytoria na "gutsy" i zaktualizować przy minimalnej ilości pakietów. Kolejnym krokiem było ściągnięcie metapakietu (czy jak to się tam nazywa) ubuntu-desktop. Trwało to i trwało i trwało... a najwięcej wiecie co trwało? Nie, nie ściąganie z internetu. Aktualizacja dokumentacji przez scrollkeeper. Musiało trwać jakieś 40-50 minut. Szlag mnie trafiał. Ale wreszcie, około północy, otrzymałem działający system.

Problem jednak z Emask występuje nadal. Google ujawniło fakt, ze to błąd w kernelu jest. System jednak nie zamraża się na stałe, jak to uczynił Live CD, ale jedynie na jakieś dwie czy trzy minuty i kontynuuje start. Trzeba zobaczyć czy zaprezentowane w linku podanym wyżej rozwiązanie mu pomoże. W najgorszym wypadku zawsze mogę usunąć napęd CD, jako już niezbyt potrzebny ;-)

Dzisiaj rano system zlokalizowałem i zainstalowałem niezbędne w biurze pakiety, czyli OpenOffice. Do doszlifowania czeka kilka szczegółów - wspomniany problem ze startem, domyślny tryb 5 na starcie oraz dodanie nowego użytkownika.

I będzie działający, mam nadzieję.

A PLD na desktop to ja sobie dla siebie postawię, ale nie wiem kiedy. Jak mi się zechce któregoś dnia.

O ile wcześniej nie przejdę na produkty z nadgryzionym jabłkiem.

Żartowałem. Nawet jeżeli o tym myślę, o tyle jestem zbyt związany z platformą Windows na razie.

19 kwietnia 2008, 20:49:20.

Komentarze wyłączone

Czy można być z kimś, kto czyta kiepskie książki?

Groch z kapustą, Ludzie, Po stronach, Za firewallem

Kilka lat temu obudził mnie telefon od koleżanki. Właśnie zerwała z chłopakiem, którego nadal kochała, i czuła silną potrzebę, żeby usprawiedliwić przede mną swoją decyzję. "Możesz to sobie wyobrazić? - wykrzyknęła w słuchawkę - on nie miał bladego pojęcia o Puszkinie!"

#

I już wiem dlaczego żadna mnie nie zechce. Puszkin mi się tylko z konserwami kojarzy.

To ja wrócę lepiej do czytania "Inżynierii oprogramowania" Andrzeja Jaszkiewicza może.

15 kwietnia 2008, 14:13:42.

Komentarze wyłączone

Po prostu świetnie

Ja, Kom.puter

Mój telefon/PDA zaczął teraz mieć coraz dziwniejsze rzeczy - widziałem już jak ma problemy ze znalezieniem karty SIM i na szczęście się to poprawiło na jakieś trzy miesiące - teraz wróciło znów. Ale do tego doszła gorsza sprawa - zdarza się jej wysyłać dwa SMS-y pod rząd - nawet jeżeli ja wyślę jeden. Do tego czasem wysyła jednego SMS-a, a potem drugiego po jakiejś godzinie na przykład. Tego samego.

Cholera wie skąd to się bierze - obstawiam, ze faktycznie mogą być problemy z kartą SIM - tyle, ze raczej leżące w gniazdku telefonu niż w karcie jako takiej, bo w drugiej komórce moja (stareńka jak na dzisiejsze standardy :-)) karta działa bez najmniejszych usterek.

Istnieje pewna możliwość bardzo prosta - jedno urządzenie pozostanie moim PDA, a drugie, starsze, pozostanie telefonem, ale... przyzwyczaiłem się do pisania na pełnej klawiaturze palmtopa, do automagicznej synchronizacji i do tego, że praktycznie nie pamiętam o ładowaniu, bo ładuje się podczas synchronizacji.

Powrót do "zwykłego" telefonu? Chyba prędzej poszukam jakiegoś nowego urządzenia...

A na domiar złego chyba za bardzo poczułem wiosnę i skończyło sie to katarem i osłabieniem dzisiaj. Nie mam siły i ochoty na nic, do tego drapie mnie w gardle, mam chrypkę i coś jeszcze, ale przynajmniej jeszcze nie doszedłem do zużywania ton chusteczek.

12 kwietnia 2008, 11:24:10.

Komentarze wyłączone

Ta, pierwszy kwietnia

Groch z kapustą, Kom.puter, Po stronach

CIekawe czy oni żartują też, bo jakoś mnie to wcale nie śmieszy.

Prawdopodobnie padłem ofiarą piractwa mówi mi program do sprawdzania oryginalności Office

Ciekawe jakim cudem nieoryginalny może być Visio, skoro do niego nawet nie wpisałem kodu jeszcze?

I dlaczego u licha przy pobieraniu szablonu do PowerPointa czepiają się tej niby-fałszywości Visio...

To ja już wolę informacje, że MS przejął Open Source Initiative. Chociaż przejęcie FSF było by fajniejsze.

01 kwietnia 2008, 21:53:40.

Komentarze wyłączone

Hello Norway!

Ja

Tak jakoś wyszło, że miałem zamknąć bloga na Prima Aprilis. Dużo ludzi to robi, ewentualnie zmieniają szablon na różowy, czy coś w tym stylu. Ale to głupie jest.

Bo ja za to mam bardzo poważną informację. Wczoraj, jak wiecie, były targi pracy, na których między innymi była firma Opera Software.

I tak jakoś wyszło, że po błyskawicznej rozmowie kwalifikacyjnej (podobno biorą każdego, niezależnie od doświadczenia, studiów i tak dalej, liczą się umiejętności i osobiste predyspozycje) otrzymałem propozycję współpracy przy rozwoju Opery Mobile, tylko, że o ile zwyczajną Operę można rozwijać we Wrocławiu, to ja skierowany zostałem do Oslo w Norwegii.

Wyjeżdżam pod koniec tygodnia.

Zastanawia mnie w jaki sposób mam teraz używać Firefoksa ;-)

01 kwietnia 2008, 10:50:42.

Komentarze wyłączone

« Starsze wpisy   Nowsze wpisy »