Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Telefonicznie w moim mieście

31 grudnia 2007, 11:14:41. Ludzie , 0.

(...) Co do szkodliwego działania PEM naukowcy są podzieleni. Prof. Lucjan Pawłowski, dziekan Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Lubelskiej podchodzi do sprawy z rezerwą. - Nie ma bezpośrednich dowodów na szkodliwość pola. Na pewno oddziaływanie jest, ale pytanie na ile szkodliwe? Wiem z własnego doświadczenia, że jak mieliśmy nadajnik na naszym budynku, to były problemy z otworzeniem i uruchomieniem samochodu. Kiedy nadajnik zniknął, to problemy ustały. (...)

#

Ot, ciekawe. Ciekawe czy ktoś inny też to zauważył.

Bo mój rodzinny samochód stojący obok przekaźnika BTS nie ma takiego problemu.

Komentarze

  1. Caladan
    31 grudnia 2007 11:49:33

    Może masz samochód odporny na zakłócenia elektromagnetyczne? Na przykład jakiś stary, bez dużej ilości najnowszej elektroniki? :P

  2. zx
    31 grudnia 2007 13:07:31

    Ewentualnie jakiś nowy z zabezpieczeniami przeciw zakłóceniom zewnętrznym? ;)

  3. Uzytkownik
    31 grudnia 2007 13:46:43

    Jeśli dobrze wiem (usłyszałem to od fizyka z IPJotu, ale mogłem źle zapamiętać etc. – nie jestem fizykiem)

    1. Promieniowanie stosowane w nadajnikach jest niejonizujące
    2. Może więc dodać energii kinetycznej czątkom (tzn. podgrzać jak to się dzieje w kuchence mikrofalowej). Jednak badania na modelu głowy pokazały różnicę 0.001 K.

    Ale jak usłyszałem ostatnio promieniowanie jest szkodliwe, bo ludzie wierzą że jest szkodliwe ;)

    PS.
    Opisywano kiedyś w gazecie jak jakiś bliżej nieznany związek nauczycieli w Anglii narzekał na wi-fi w szkole i powodowane przez to bóle głowy. Jakoś prawie 100% czasu przebywam w zasięgu takiej sieci i jeszcze nigdy takiego efektu nie spotkałem (ani nikogo, kto odczuwałby taki efekt) – co innego zmiany ciśnienia ;)

  4. Caladan
    31 grudnia 2007 13:49:19

    Tylko to nie chodzi o podgrzewanie. Jeśli masz nadajnik jakiś i zrobisz sobie pętlę z drutu, to już tym możesz odbierać sygnał. Wystarczy, że płytka z elektroniką nie jest ekranowana i może niechcący złapać jakiś sygnał. Mi kiedyś udało się na prostym przesterze (pare tranzystorów i diod), złapać niemieckie radio…

  5. zx
    31 grudnia 2007 13:50:22

    Uzytkownik, to, że nie znasz nikogo takiego o niczym jeszcze nie świadczy. Ja np. nie używam komórek do dzwonienia, bo jak trzymam aparat blisko głowy, to potem dość długo trzyma mnie taki stan ‘otępienia’ (w głowie kręci, ciężko się skupić), do tego ‘słyszę’ (nie wiem jak to inaczej nazwać) jak w mieszkaniu płynie prąd i pamiętam, że najlepiej przespaną nocą była ta kiedy coś siadło i prąd wyłączyli. Obudziłem się około szóstej, bo ‘usłyszałem’, że włączyli.

    Sorry, ale ludzie są różni i na każdy reaguje inaczej na różne rzeczy.

  6. Uzytkownik
    31 grudnia 2007 13:57:30

    @Caladan: Głowy nie dam, ale do tego potrzebny jest przewodnik taki w którym wytworzy się rezonans – inaczej efekt jest dosyć słaby (przynajmniej jeśli wierzyć mojemu podręcznikowi do fizyki).

    @zx: Rozumiem. Całe życie się człowiek uczy. Zastanawia mnie co jest za to odpowiedzialne (szczególnie za ‘słyszenie’).

  7. Caladan
    31 grudnia 2007 14:01:23

    Hehe, a obliczysz pojemnosci i indukcyjnosci rozłożone? A
    demodulacja na elementach nieliniowych?

    Podam najprostszy przykład:
    Kolega robił taki ukłąd, gdzie był generator prostokąta i licznik z dekoderem 1 na N. Migało diodami dookoła. Ale kolega zepsuł generator, więc wylutowaliśmy go.
    Wejście zegara zostało niepodłączone, licznik był wykonany w technologii CMOS. Niby nie miał sygnału, ale…. zaczłą liczyć okresy napięcia w sieci oświetleniowej. Z powietrza :]

  8. zx
    31 grudnia 2007 14:01:39

    Nie wiem. Co prawda nauczyłem się lubić swoje dziwactwa, ale to nie jest nic ciekawego (w sensie, że czasem przeszkadza). Dlatego większość wolnego czasu spędzam z dala od miasta i dlatego też na noc wyłączam w mieszkaniu wszystko co się da. Najchętniej zwyczajnie wyłączałbym dopływ prądu, ale rodzina bez świadła nie daje rady. ;)

  9. Marcin / Ktos
    31 grudnia 2007 14:08:00

    @Caladan: No cóz, mój samochód ma 15 lat, ale akurat chyba jakąśtam szczątkową elektronikę posiada (choćby alarm nawet) ;-)

    @Uzytkownik: Jedne badania mówią, ze nie ma wpływu, inne że ma, ale nie wiadomo jaki, a inne że jest szkodliwe. Kto tam wie. Ja obstaję ciągle za normami, które są w PL 45 razy ostrzejsze niż w UE.

    @zx: Człowiek, który potrafi wyczuć pole e-m? Gratulacje, jesteś pierwszym z nowego gatunku. Mutancie :-)
    Gorzej, że jak taka cecha się pojawi u większości populacji to runie moja teoria pewna.

  10. Uzytkownik
    31 grudnia 2007 14:09:36

    @Caladan: Nadal wydaje mi się, że efekty w roztworach (tzn. tym co mamy w głowie) są znacznie słabsze niż w układach elektronicznych (zazwyczaj zrobionych z materiałów dobrze przewodzących prąd). Nie policzę tego z jednego prostego powodu nie umiem (mam nadzieje że mogę dodać ‘jeszcze’) – powtarzam tylko to co usłyszałem i (mam nadzieje) zrozumiałem – co zaznaczyłem.

  11. Caladan
    31 grudnia 2007 14:10:33

    @KToś: i pewnie masz dobre blachy w samochodzie – takiej klatiki Faradaya nic nie ruszy, nawet impuls jak z GoldenEye :P Natomiast niestety – elektronika jest czułą na zakłócenia. Szczególnie ta nowoczesna, niskonapięciowa, szybka…

  12. zx
    31 grudnia 2007 14:11:37

    @Ktos: Ale to przecież nie jest jakiś wyjątek. Wystarczy się porozglądać po Googlach i się okazuje, że całkiem sporo jest osób, które różne podobne dziwactwa ma. :P

    Napisz kiedyś o tej teorii, myślę, że chętnie poczytamy.

  13. Marcin / Ktos
    31 grudnia 2007 14:18:19

    @zx: W skrócie: ewolucja nam daje narzędzia, żeby bronić się przed zagrożeniami, prawda? Dotychczas nie wykształciliśmy żadnego typu czujników które mogły by wyczuwać promieniowanie e-m w zakresie poza światłem widzialnym. A światło widzialne i jego receptory, oczy, są przydatne na przykład, żeby zobaczyć tygrysa szablozębego (dziś powiedzmy na tym miejscu znajduje się nielubiany szef) i uciec.
    Podobnie też mamy fazy snu i czuwania w ten sposób, że potrafimy się obudzić w razie niebezpieczeństwa. Kubki smakowe są rozmieszczone w taki sposób, że pokarmy potencjalnie niezbezpieczne (gorzkie, kwaśne) możemy jeszcze wypluć, zanim byśmy je połknęli. A więc skoro nie mamy nic, co by nas ostrzegało przed promieniowaniem mikrofalowym to się nie ma czego bać.
    A zatem gdy takie czujniki zaczynają się pojawiać... to zły znak.

    PS. A propos niemożności używania komórki do dzwonienia polecam słuchawkę Bluetooth. Dużo mniejsza moc, a oddala komórkę od głowy.

  14. zx
    31 grudnia 2007 14:22:51

    @Ktos: Jak dla mnie teoria całkiem słuszna. Tyle, że ja tam od zawsze sądzę, że technika nas zabija i że wpływ na nas ma praktycznie wszystko. I – jak to mówią – świat się zmienia.

    A do mojej Nokii 5510 słuchawek nie wymyślili (tzn. wymyślili, ale takie standardowe, tyle, że jakiś czas temu mi się rozwaliły), o Bluetoothie nawet nie mówiąc. ;)

  15. Uzytkownik
    31 grudnia 2007 14:24:04

    @Ktos: Żeby czujniki zaczeły się pojawiać ktoś z tymi czujnikami(nawet prymitywnymi) musi mieć większą szanse przeżycia niż ktoś bez (zapewne przez ucieczkę). No chyba, że wchodzimy w ID.

  16. Marcin / Ktos
    31 grudnia 2007 14:25:21

    Fakt. Po prostu musimy zobaczyć czy my, czy taki zx uciekający od prądu będziemy żyć dłużej i będziemy mieć lepszą szansę na rozpropagowanie genów ;-)

  17. Caladan
    31 grudnia 2007 14:25:57

    @Użytkownik:
    No taki roztwór, głównie woda z elektrolitami własnie, przewodzi całkiem nieźle. Pomijając „oporną” skórę, w środku to są najwyżej dziesiątki omów oporu.
    Poza tym wtedy należy rozpatrywać to inaczej, patrząc jak mocno ośrodek pochłania promieniowanie. Zakłądając pochłanianie na przykład dla całej głowy 50% energii. Maksymalna moc nadawania telefonu w paśmie 1.8GHz – 1W. Założmy, że głowa jest płaszczyzną, więc odbiera połowę mocy nadawania, z czego kolejną połowę przepuszcza. To daje 0.25W. Ciepło właściwe wody: 4.2J/(cm^3*K), co oznacza, że w ciągu 15 sekund ogrzewamy gram wody o jeden stopień. Dalej można sobie już liczyć samemu. Biorąc pod uwagę, że jeszcze przyciskamy rękę do ucha, to temperatura rzeczywiście może wzrosnąć nawet o całe stopnie.

  18. zx
    31 grudnia 2007 14:27:01

    Tjaaa… będę dziennik prowadził i notował każde ważnejsze wydarzenie. A potem wydam ‘Dzienniki Mutanta’. ;P

  19. Uzytkownik
    31 grudnia 2007 14:48:08

    1. Pamiętaj że głowa jest ciągle chłodzona, więc należy znaleźć punkt równowagi. A najwięcej energii będziesz miał przy skórze (z jednej strony blokowane będzie przez telefon z drugiej ma największą szanse być chłodzone)
    2. Mam wątpliwości czy mozna uznać że roztwór zajmuje całe 2π – część zajmuje czaszka etc.
    3. Nie jestem w stanie zweryfikować tych 50% które pochłaniane jest przez głowę więc może być równie dobrze 1% jak 99%. Jakbyś podał źródło byłbym wdzięczny.

  20. Caladan
    31 grudnia 2007 14:56:58

    To było tylko takie założenie. Wg wikipedii fale o częstotliwości 2.45 GHz wnikają na głębkość 2.5cm w jedzenie, co oznacza, że cała ich energie WYDZIELA się właśnie w zewnętrznej 2.5 centrymetrowej warstwie.
    EDIT: Angielska wiki podaje, że przemysłowo stosuje się 915MHz, co jest bliskie pasmu komorkowemu 900MHz. Też jestdobre pochłanianie. W przemyśle pewnie złego by nie brali, skoro na taka skalę :P

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kuchenka_mikrofalowa
    http://en.wikipedia.org/wiki/Microwave_oven

  21. Uzytkownik
    31 grudnia 2007 22:23:52

    OK. Dzięki – tam nie sprawdzałem. Teraz tylko należy sprawdzić jak wiele ciepła odpływa…

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.