Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Jak przeżyć rok 2012?

01 listopada 2007, 22:14:18. Groch z kapustą , 0.

Ze względu na to, że temat roku 2012 jest temu blogowi niezwykle bliski, znalazłem kolejną porcję jakże ważnych wiadomości.

Miejscem naszego przetrwania będą góry Drakensberg w południowej Afryce. W momencie kiedy będziemy w wysokich górach zostaniemy wystawieni na potężne burze i radiację słoneczną. Jedynym zatem sposobem przeżycia jest zbudowanie bunkra lub pomieszczeń wysoko w górach. Należy przy tym ograniczać używanie stali, bo przyciągać będzie zagubione pioruny. To zadanie jest najtrudniejsze, ponieważ będziemy musieli uzyskać rodzaj pozwolenia na prace przy budowie schronu.

Może ja tu widzę niekonsekwencję, ale skoro w wysokich górach będzie radiacja, to schowanie się niewiele da, bo przecież promieniowanie jest takie fajne, że potrzeba naprawdę grubych murów, by się ochronić...

Wiele osób pyta, czy sensowne jest budowanie schronów w Europie. Moja odpowiedź brzmi: NIE, chyba że myślimy o wysokich górach w Hiszpanii lub Turcji. W niskich partiach górskich lub na nizinach, taki bunkier poddany byłby bardzo silnym trzęsieniom ziemi, nie mówiąc już o fali zalewającej wszystko na swojej drodze i wbijającej napotkane budowle głęboko w muliste dno. Nawet gdyby jakimś cudem udało się nam przeżyć, nie wydostaniemy się na powierzchnię bo obszary niskie będą przez długie miesiące głęboko pod powierzchnią wody. Według obliczeń PRZEWAŻAJĄCA część Europy będzie po kataklizmie bardzo zimnym miejscem.

Obliczeń?

W katastrofie przesunięcia biegunów magnetycznych, wszystkie istniejące na świecie struktury i budowle przestaną istnieć. Większość ludzkości zginie. Potrzeba będzie wielu ludzi.. żywych ludzi, aby myśleć o przetrwaniu po katakliźmie. Bardzo potrzebne będą:
- materiały do przetrwania
- ekwipunek do budowy nowego świata
- rowery do transportu
- jedzenie
- nasiona, ziarna, ryż, ziemniaki
- nietonące łodzie
- mini biblioteka książek zawierająca:
# podstawy matematyki (algebra, geometria przestrzenna)
# podstawy fizyki
# podstawy chemii (chemia ogólna i chemia węglowa)
# podstawy elektroniki
# podstawy przewodnictwa i prądotwórstwa
# podstawy biologii
# literatura związana z rolnictwem (w szczególności "uprawy", "wzrost biologiczny warzyw i owoców")
# książki traktujące o "anestezji" (znieczulenia, narkoza)
# książki traktujące o medycynie ogólnej
# książki traktujące o stomatologii
# literatura budowlana, architektura (produkcja papieru i atramentu, szkła, detergentów, stopów metali, tworzyw sztucznych)
# literatura inżynieryjna (jak zbudować silnik parowy, paliwowy: diesla)
# literatura techniczna (jak zbudować radio, telefon itd)
# literatura dotycząca pomiarów radioaktywności
# książki militarne (proch strzelniczy, materiały wybuchowe)
- drewniane liczydła
- mapy na podstawie których można będzie zlokalizować minerały
- dokładne mechaniczne zegary
- soczewki optyczne

Szczerze mówiąc głównie zainteresowany jestem po jaką cholerę nam te książki militarne. Skoro zostanie sobie na świecie po katakliźmie parę tysięcy osób, to jeszcze się mają nawzajem wyrzynać? A może jak już to może spróbować stworzyć cywilizację bez wojen (o ile człowiek takie coś potrafi).

Jeśli ktokolwiek z nas przetrwa... będzie mógł wraz z innymi poprowadzić cywilizację w lepsze jutro... Zastanów się.. czy ta strona, na której czytasz teraz te informacje powstałaby zupełnie bez powodów? Wszystko ma sens i wszystkie działania mają swoje powody. Być może dzięki temu, że tu trafiłeś będziesz jednym z nielicznych żywych grzebiących w błocie po katastrofie.

#

Grzebanie w błocie po katastrofie. Kusząca perspektywa.

Hm, to ja na razie zacznę się zastanawiać jak ochronić przed impulsem elektromagnetycznym elektronikę jednak...

Komentarze

  1. Michał Moroz
    01 listopada 2007 22:25:20

    Zatanawiam się, w jaki sposób książki miałyby uratować faunę. Bo florę zabraliśmy w nasionkach ze sobą.

  2. radmen
    01 listopada 2007 22:38:15

    Ech czy mi się wydaje, czy paranoja 2012 TM staje się powszechna?

    Przyjdzie nam zginąć to tak się stanie. Przeżyjemy to przede wszystkim będzie trzeba osób silnych, a nie takich co mają wykształcenie i na tym się kończy. Poza tym jeśli będą takie schrony budowane to będzie sytuacja podobna do tej z pewnego filmu, w którym kometa ma się zderzyć z Ziemią – tylko garstka „wybrańców” tam trafi..

  3. Uzytkownik
    01 listopada 2007 22:48:02

    Czy ktoś może powiedzieć ile tak średnio wypada końców świata na wiek?

    > Według obliczeń PRZEWAŻAJĄCA część Europy będzie po kataklizmie bardzo zimnym miejscem.

    Histeria globalnego oziębienia w XIX w., globalnego ocieplenia na przełomie XX i XXI i oziębienia na początku XXI?

  4. Mouser
    01 listopada 2007 22:56:26

    - ekwipunek do budowy nowego świata – hahaha, rozwaliło mnie to :D. Ogólnie to nie lepiej wziąć jakieś dyski twarde z całą np. biblioteką kongresu, sprawnego i naładowanego UPSa i zestaw komputerowy i zamknąć w jakimś sejfie zamiast tylu książek? :P

    Albo włożyć go na te nietonące łodzie :D. Niezły tekst :D. Ciekawe co to będzie w roku 2011, czy te wszystkie świry będą się szykować na koniec świata ;).

  5. Yazhubal
    01 listopada 2007 23:07:02

    Gdzie udało Ci się wygrzebać te informacje :)

  6. Uzytkownik
    01 listopada 2007 23:07:31

    Na dole jest link.

  7. Yazhubal
    01 listopada 2007 23:08:24

    Dziękuję :] nie byłem czujny wzrokowo :D

  8. Marcin / Ktos
    02 listopada 2007 08:06:39

    Mouser, ty nie wiesz, że promieniowanie czy tam inne przesunięcie biegunów zniszczy cały sprzęt elektroniczny i tylko książki przetrwają? Nie ma tak łatwo ;-)

    Michał Moroz: No to chyba jasne, że do książek sobie włożymy myszy, owady, słonie… :-)

    Użytkownik: W przypadku XX wieku to jakoś tak więcej tych końców świata na wiek przypada chyba.

    radmen: Ja się naprawdę zastanawiam czy ta paranoja nie osiągnie szczytu w 2012 roku i już się boję jak to będzie wyglądać.

  9. D4rky
    02 listopada 2007 09:24:18

    trzeba zabrac G.E.C.K. :P

    a co do 2012 – prawdziwa katastrofa bedzie w 2039 i tyle w tym temacie. przebiegunowanie? juz zombie apocalypse jest bardziej prawdopodobne, wiec zamiast tych bzdur lepiej wezcie pare dobrych strzelb (ale NIE shotguna, chyba ze jednego z tych automatykow), pistolety i sporo zarcia

  10. Dziudek
    02 listopada 2007 10:57:57

    Mnie to osobiście zastanawia jakim cudem wiele obszarów niżej położonych ma być przez wiele miesięcy głęboko pod powierzchnią wody. Z tego co mi wiadomo to ta ciecz ma taką właściwość, że szybko spływa na jak najniższy poziom… Czyżby jakieś cuda ?

    Zresztą sama koncepcja koncepcja gigantycznej fali jest dla mnie ciekawa – nawet gdyby założyć, że Ziemia zacznie kręcić się w drugą stronę to nie uwierzę, że takowa fala przewali się przez całą Amerykę Północną z zachodu na wschód zwłaszcza, że na zachodzie USA są góry o wysokości ponad 4km…

    Podsumowując – trzeba mieć rzeczywiście bardzo otwarty umysł, by przyjąć do wiadomości takie głupoty… Skoro neandertalczycy przetrwali przebiegunowanie to jak cywilizacja o wiele wyżej rozwinięta technicznie (umysłowo to niewiele wyżej niestety) miała by wyginąć ?

  11. radmen
    02 listopada 2007 10:59:41

    Dziudek: odnośnie neandertalczyków to byłbym skłonny powiedzieć, że oni byli lepiej fizycznie przystosowani :)
    Poza tym jak wielka może być fala, o której mowa?

  12. D4rky
    02 listopada 2007 10:59:45

    Dziudek – ty nie rozumiesz. Neandertalczycy byli po prostu za glupi, zeby zrozumiec, ze mieli umrzec. Nikt im nie powiedzial :P

  13. Uzytkownik
    02 listopada 2007 11:02:07

    Ale teoretycznie da się je ekranować (tzn. promieniowanie). A wykorzystując nośniki niemagnetyczne…
    Fala ma zalać europę, więc wyższa niż Alpy więc jakieś 3 km będzie – skoro schronów nie proponują budować w Szwajcarii (a może chodzi o koszty terenu?).

  14. Dziudek
    02 listopada 2007 11:08:06

    @radmen – dobra, ale my mamy ubranka, sprzęt i generalnie siła mięśni i odporność nie jest tak ważna jak kiedyś ;) My możemy uprawiać roślinki nawet na biegunie, a wodę pitną to i z morza możemy uzyskać (oczywiście kwestia kosztów, ale gdyby przypadkiem zdarzyła się jakaś katastrofa to nikt na nie patrzył nie będzie).

    Co do wysokości fali to osobiście słyszałem wartości od kilkuset metrów do 2km, ale skąd te wartości biorą, Bóg jeden raczy wiedzieć ;)

    @D4rky – w sumie racja >XD

    @Uzytkownik – powiem tyle – ROTFLr™ >XD Żeby fala dotarła do Alp musiała by mieć z 30km wysokości. Przecież ona musiałaby przebyć kilka tysięcy km po lądzie… Te wartości są wyssane z palca, a ludzie którzy wymyślają te bzdury przespali lekcje fizyki w szkole… I później nagle okazuje się, że z oceanu, który ma głębokość ~3.6km może powstać fala o takiej samej wysokości ^

  15. radmen
    02 listopada 2007 11:09:51

    Dziudek: oczywiście należy wspomnieć, że w 2012 TM stracimy całą tchnologię, także z ciuchów zostaną strzępy. W ogóle to proponuję pakować, pakować, jeszcze raz pakować. Później proponuję jechać do Tybetu i przez rok bawić się w survival ;]

  16. Dziudek
    02 listopada 2007 11:20:46

    @radmen – noo… to już wiemy kto na tej „katastrofie” zarobi >XD Ale się nam gospodarka rozbuja – najpierw EURO 2012, potem masowe inwestycje tych co chcą „przetrwać”, kto by nie rządził i tak tego się nie da zepsuć >XD

  17. Uzytkownik
    02 listopada 2007 11:21:01

    Dziudek: W zasadzie mogłaby od m. Śródziemnego - pomijając ilość wody w nim i jego głębokość (~1.4 km). Patrząc na mapę z Atlantyku do Alp najbliższa droga wiedzie przez Francję, która (znów wartość na oko) ma chyba ok. 500 km więc nie wiem gdzie te 'kilka tysięcy km'. Oczywiście po drodze jest przeszkoda o nazwie Massif Central... Radmen: Na koszty będziemy patrzyli. Nie pieniężne, ale ograniczone zasoby mielibyśmy jak nigdy przedtem. Nie będzie nas stać aby wydobywać tą wodę z Oceanu, jeśli możemy mniej środków zaalokować w pozyskanie tej samej ilości pitnej wody z innego źródła a różnice przeznaczyń na na przykład uprawę ziemników.

  18. Dziudek
    02 listopada 2007 11:31:34

    @Uzytkownik – ale przy Francji masz płyciznę w Zatoce Biskajskiej – ta fala musiała by mieć kilkanaście km wysokości by przejść przez Masyw Centralny i Alpy. Żeby ta fala była konkretna musiała by iść od Hiszpanii… A co do M. Śródziemnego – od kiedy to fale mogą „płynąć” na północ przy zmianie kierunku obrotu wokół osi ? To jest tak samo realne jak ta fala o wysokości 3km czy więcej (a musi mieć kilka razy tyle by mieć te 3km w odległości kilku tysięcy km od oceanu)...

  19. Uzytkownik
    02 listopada 2007 11:45:30

    @Dziudek: O Masywie Centralnym wspomniałem (miałem o nim tylko na francuskim, więc wybacz, że nie podałem polskiej nazwy). Z moich skromnych wiadomości wynika, że płycizna powoduje rozlewanie się fali na boki. O zmianie kierunku obrotu nie doczytałem (choć tak niezbyt mi się to zgadza z prawem zachowania momentu pędu – jakie siły mają niby działać? I dlaczego na ląd a nie na wodę?).

  20. Dziudek
    02 listopada 2007 11:56:50

    @Uzytkownik – dlaczego mi się wydaje, że pomimo mojego sceptycyzmu do całej sprawy wiem o niej więcej niż Ty ? Przecież główna idea tego „straszaka” jest taka, że przy przebiegunowaniu Ziemia zacznie się kręcić w drugą stronę co spowoduje opisywane fale. W sumie ja innej okazji nie widzę do wystąpienia oceanów z brzegów jak zmiana kierunku obrotu przez Ziemię... Aczkolwiek całość wydaje mi się bez sensu, ale jak chyba cały ten temat…

    Co do Masywu Centralnego – też miałem przypadkiem francuski (>XD) i wspomniałem o nim jeszcze raz dlatego, że warto zauważyć co „rośnie” na drodze opisywanej przez Ciebie fali… Do Polski to to nie ma szans dotrzeć chyba, że fala będzie miała 50km wysokości…

  21. kkk
    02 listopada 2007 12:04:17

    Prawdopodobnie przebiegunowanie zakłóci siłę przyciągania ziemskiego. Dlatego spekulacje na temat wysokości i zasięgu fali wody z mórz i oceanów są dowolne, bo nie da się ich niczym poprzeć ani obalić.

  22. Dziudek
    02 listopada 2007 12:09:07

    @kkk – ?? a to co Ziemia nagle straci na masie, że siła grawitacji spadnie ?

  23. D4rky
    02 listopada 2007 12:44:00

    Dziudek – http://x.d4rky.net/after2012.jpg

  24. Dziudek
    02 listopada 2007 12:45:26

    @D4rky – mocne >XD

  25. Uzytkownik
    02 listopada 2007 12:47:36

    Dziudek: Właściwie to ruchy magmy mogłyby zmienić rozkład masy(czyli zmienić siłę grawitacji w różnych punktach). Ale: 1. O ile? g zmieni się o 0.001%? 2. Nadal nie tłumaczy to zmiany momentu pędu (który dla izolowanych układów chyba jest stały) 3. Różnica ciśnień spowoduje szybki powrót do stanu wyjściowego D4rky: Dobre

  26. Dziudek
    02 listopada 2007 12:49:16

    @Uzytkownik – i właśnie dlatego w bajkę o roku 2012 nie wierzę ;)

  27. kkk
    02 listopada 2007 12:51:22

    @Dziudek, a kto pisał, że „spadnie”? Będzie zakłócona, tak gdzieś przeczytałem, nie pamiętam już gdzie. Może wydarzyć się wiele, a może nic. Jeżeli prędkość obrotowa Ziemi zostanie zakłocona, lub zmieni się wartość precesji, to mogą dziać się różne dziwy.
    Za wikipedią:
    „Generalnie, źródłem grawitacji są wszelkie postacie energii dające wkład do wyżej wymienionego tensora energii pędu: masy, gęstość energii promieniowania i ciśnienia.”
    Tak po chłopsku, jak wieziesz wiadro pełne wody i raptownie zahamujesz, to co się stanie z wodą?

  28. Uzytkownik
    02 listopada 2007 12:56:56

    @Dziudek: A kto tutaj wierzy :) . Rozsądniejszą wersję o której słyszałem, to że ok. roku 2010-2015 nastąpi wzmożona aktywność słońca co spowoduje zakłócenia w przesyłaniu informacji drogą radiową (m. innymi w paśmie 2.4 GHz). W to ostatecznie mogę uwierzyć, chociaż nadal jestem bardzo sceptyczny

    @kkk: 1. Co spowoduje siłę która zmieni moment pędu? Albo dlaczego zmieni się promień ziemi (dwie metody zmiany prędkości obrotowej)
    2. Tak. E = mc^2. Czyli energia to masa. A ponieważ przy prędkościach nierelatywistycznych większość energii to i tak energia niespoczynkowa jest pomijalna. PS. Żeby zachamować wiadro z wodą muszę zadziałać siła z zewnątrz zmieniając pęd i energię. Skąd jest ta siła. Praw zachowania nie przeskoczysz. (no oprócz nieoznaczalności, która przy obiektach makroskopowych jest pomijalna).

  29. D4rky
    02 listopada 2007 13:00:57

    zakł!!!Ó!!!cenia.
    Ó. ÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓ!!!!!!!!

  30. Dziudek
    02 listopada 2007 13:03:31

    @Uzytkownik – koło 2012 ma nastąpić szczyt aktywności Słońca, ale jest to związane z cyklami 11-letnimi więc będzie to co zwykle – plamy na Słońcu i problemy z satelitami… Generalnie jak popatrzyć na wykres aktywności Słońca podczas maksimum cyklu to raz maksimum jest słabsze, a raz silniejsze – jakiejś reguły tu zbytnio nie widać... IMHO ludzie robią z igły widły…

  31. Uzytkownik
    02 listopada 2007 13:07:08

    @Dziudek: Wiem. Tylko gdyby Majowie nie przewidzieli końca świata 20-któregoś grudnia 2012 to nie byłoby histerii. A oni przewidzieli przyjście białego człowieka jak w radiu Erewań. Nie bóg tylko człowiek, nie przyniósł pokoju i nie miał dobrych zamiarów. Coś im słabo idzie z przepowiedniami…

  32. D4rky
    02 listopada 2007 13:09:48

    Uzytkownik – ale oni nie przewidzieli konca swiata, tylko nie zrobili dalej kalendarza. Zreszta i tak nowe odkrycia archeologiczne pokazuja, ze Majowie przewidzieli costam powyzej 4000 roku ;]

  33. Uzytkownik
    02 listopada 2007 13:11:17

    @D4rky: Za mało się znam na tym (traktuje to jako ciekawostkę) ale wydaje mi się, że oni mieli koniec świata co 2000 lat…

  34. Dziudek
    02 listopada 2007 13:11:18

    @Uzytkownik – Nostradamusowi też ludzie wierzą, a to był po prostu cwaniaczek, który wykorzystał proste zależności, jakoś nikt nigdy nie zdołał na podstawie jego przepowiedni przewidzieć czegoś przed zdarzeniem… A dopasowywać zdarzenia do czyjegoś bełkotu po fakcie to każdy potrafi…

  35. D4rky
    02 listopada 2007 13:11:50

    Dziudek – on tez w sumie nic wielkiego nie przewidzial.

  36. Dziudek
    02 listopada 2007 13:12:46

    @D4rky – nie no wiesz ja słyszałem, że przewidział obie WŚ, atak na WTC itd. Ale w sumie te „przepowiednie” można interpretować jak kto chce ;)

  37. Uzytkownik
    02 listopada 2007 13:13:48

    3 interpretacje Apokalipsy św. Jana (przeszłość/teraźniejszość/przyszłość)?

  38. kkk
    02 listopada 2007 13:19:45

    Link:
    http://fj0.gourl.org
    „ Pierwsza tajemnicę zmiennego pola grawitacyjnego Ziemi upatruje w oceanach. Ruchy gigantycznych mas wody, jakie dokonują się za sprawą morskich prądów zmieniają grawitację naszej planety. Wraz z przemieszczaniem się wody słodkiej i słonej zmienia się rozkład mas na naszej planecie. A grawitacja jest wszak wprost proporcjonalna do masy.”

  39. D4rky
    02 listopada 2007 13:24:00

    Dziudek – wierszyk o ataku na WTC to hoax. Nie on to napisal.

  40. Dziudek
    02 listopada 2007 13:26:53

    @kkk – gdyby rzeczywiście te zmiany były takie duże, to jak mniemam raz kg cukru powinien ważyć 1kg, a raz 0.8kg – a jakoś tak nie jest, zatem opisywane zmiany są niezauważalne…

    @D4rky – eee to teraz już w ogóle można przestać wierzyć w tego bajkopisarza >XD

  41. D4rky
    02 listopada 2007 13:31:23

    Dziudek – ya, ale wtedy i ty i waga stajecie sie lzejszymi, wiec nie wyczuwasz zmiany :P
    Bardziej trafne by bylo, gdybys raz z ta sama sila podskoczyl o pol metra, a raz o poltora :P

  42. Dziudek
    02 listopada 2007 13:33:08

    @D4rky – zależy jaka waga, bo IMHO są takie wagi co będą nieczułe na to, a chyba ktoś by zauważył, że coś zelżało o 1/5 nie ?

  43. Uzytkownik
    02 listopada 2007 14:10:00

    kkk: Ale co powoduje zakłócenia? Coś musi być pierwszą przyczyną ;) A ruchy mas są pomijalne sądząc po tym, że do szkolnych obliczeń używa się 9.81 ms^-2 (tzn. dokładność do 3 cyfr znaczących). D4rky: Z tego co wiem wagi mierzą siłę (wyjątek – wagi szalkowe ale nie widuję takich na ‘codzień’). I tak wagi sprężynwe wykorzystują siłę sprężystości, która jest niezależna od g.
    Jeśli jesteśmy tacy dokładni to wagę powinniśmy podawać w niutonach albo kilogramach-siłach.

  44. D4rky
    02 listopada 2007 14:10:54

    Uzytkownik- zakl !!! *Ó* !!! cenia

  45. kkk
    02 listopada 2007 15:09:44

    @Uzytkownik, te całe spekulacje myślowe kręcą się wokół przypuszczalnego przebiegunowania. I to może (nie musi) być powodem rozmaitych nieokreślonych zjawisk-zakłóceń.
    Jest takie przysłowie: „Czasem mały wiatr sieje burzę”.
    A tak zwany „efekt motyla” znasz? Nie ma sensu tej dyskusji traktować zbyt serio, to tylko takie dywagacje i nie ważne, kto ma rację. Dożyjemy, przeżyjemy, to się dowiemy.

  46. kkk
    02 listopada 2007 15:17:14

    Co do wag sprężynowych, za wikipedią:
    „Jeżeli na wadze sprężynowej zawiesimy ciało o masie 1 kg, to wskazania wagi będą różne w różnych miejscach na kuli ziemskiej. Na biegunie waga wskaże 1,002 kG, a na równiku 0,997 kG. Wynika to różnic w sile grawitacji i braku siły odśrodkowej na biegunie.”
    Czy:
    „I tak wagi sprężynwe wykorzystują siłę sprężystości, która jest niezależna od g.”?
    Siła odśrodkowa, przy raptownym przebiegunowaniu może zmienić wielkość precesji i siły odśrodkowej.
    Czyli może nieźle „chlapnąć” wodą oceanów i mórz itd.

  47. Uzytkownik
    02 listopada 2007 15:59:30

    Miałem na myśli, że siła sprężystości jest niezależna od g. Ciężar jest zależny od masy i siły grawitacji oczywiście.
    kΔl = gm
    Czyli odczyt wynosi Δl = gm/k . Czyli przy zmianie g odczyt się zmieni (czyli mimo zmiany ciężaru wagi odczyt się zmieni). Za g można uznać wypadkową sił bezwładności i grawitacji. Siła sprężystości jest niezależna od g ale ciężar tak – być może nie wyraziłem się jasno ale właśnie to miałem to na myśli (że odczyt jest inny).

  48. Uzytkownik
    02 listopada 2007 16:20:52

    Znam efekt motyla ale moment pędu jest zachowany z tego co pamiętam(można policzyć o ile się zmieni). Przed prawami zachowania się nie ucieknie…

  49. Berbel
    02 listopada 2007 18:19:37

    Będzie inna katastrofa – najlepsze stadiony świata będą w Polsce i na Ukrainie O.o

  50. Sowiak
    02 listopada 2007 22:53:08

    Jak uda sie Euro, to dopiero bedzie katastrofa. Koniec swiata. ;)
    Zabija nas kibice, zabraknie zywnosci, wody, pradu. ;)

  51. TM
    03 listopada 2007 12:36:12

    To chyba jest tekst o tym jak schować się przed wstydem jak sie mistrzostwa wspaniałe nie udadzą.. a wszystko na to wskazuje :D

    Bardzo podobają mi się stwierdzenia iż potrzebne będą „nietonące łodzie” i „rowery do komunikacji”
    Podziwiam autora tekstu i autora strony, który znalazł ten tekst i nam go przybliżył.
    Nic dodac, nic ująć – po prostu koniec świata! :P

  52. Minstrel
    03 listopada 2007 14:06:13

    Polecam książkę Carla Sagana „Umysł Broca”. W jednym z rodziałów profesor rozprawia się z pewnym hochsztaplerem, który twierdzi, m. in., że w pewnm momencie historii Ziemia się zatrzymała.

  53. brzenek
    03 listopada 2007 18:27:52

    PIOSENKA O KOŃCU ŚWIATA

    W dzień końca świata
    Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
    Rybak naprawia błyszczącą sieć.
    Skaczą w morzu wesołe delfiny,
    Młode wróble czepiają się rynny
    I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

    W dzień końca świata
    Kobiety idą polem pod parasolkami,
    Pijak zasypia na brzegu trawnika,
    Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
    I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
    Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
    I noc gwiaździstą odmyka.

    A którzy czekali błyskawic i gromów,
    Są zawiedzeni.
    A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
    Nie wierzą, że staje się już.
    Dopóki słońce i księżyc są w górze,
    Dopóki trzmiel nawiedza różę,
    Dopóki dzieci różowe się rodzą,
    Nikt nie wierzy, że staje się już.

    Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
    Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
    Powiada przewiązując pomidory:
    Innego końca świata nie będzie,
    Innego końca świata nie będzie.

    Czesław Miłosz Moim zdaniem tak bedzie wyglądał koniec świata.

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.