Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


2007

Ja

A miało być tak pięknie... miało nie wiać w oczy nam... i ociekać szczęściem...

Miało być pięknie. Miał być udany Sylwester w gronie znajomych osób. Udany to będzie średnio, bo z mojego nosa znów pociekła Amazonka (cholera, skąd w człowieku tyle wody?), więc co chwila muszę smarkać. Ale pora przestać się użalać i czas ustalić plan. Oczywiście znając życie nie zostanie wykonany, ale!

W roku 2007 oficjalnie planuję:

  1. Przestać pisać tyle o komputerach, czy o Windows (w przypadku "Notatek"). Windows będzie dalej, ale teraz w ramach oddzielnego projektu, i niniejszym ogłaszam jego istnienie.
  2. Skończyć PewienTajnyProjektTM
  3. Zrobić nowy wygląd strony ktos.info
  4. Naumieć się w końcu C# w stopniu wyższym niż obecnie
  5. Wreszcie wystawić serwer "Lucy" ponownie na świat
  6. Uczyć się, zdać wszystkie egzaminy w sesji, bez n-tego terminu poprawki
  7. Zagadać do PewnejTajemniczejOsobyTM (mogę to napisać, bo i tak nikt nie wie, kogo mam na myśli ;-))
  8. Skończyć pisać opowiadanie, być może pomyśleć nad nowym
  9. Trenować jakąś sztukę walki. Najlepiej z mieczami
  10. Nie oglądać tyle bzdur w TV

Chyba tyle.

A już tak nawiasem, to główny wypaśny telewizor wczoraj się zepsuł. Mruga czerwoną diodą, a instrukcja w tej sytuacji radzi "udaj się do autoryzowanego serwisu". Kurde, ma 5 lat i pada (marka Sony), a mój drugi ma 17 lat i nic mu nie jest (marka Otake). Nowoczesny sprzęt to szajs.

31 grudnia 2006, 16:57:47.

Komentarze wyłączone

Reinstalacja lekarstwem na zło świata

Windows

Instalacja Linuksa jest podobno trudna. Ja tam róznicy w stosunku do zainstalowania Windows zbytniej nie widzę, a reinstalacja Windows to przecież lekarstwo idealne na wszystkie bolączki systemu i kazdy to potrafi

Problem: Znikła przezroczystość pod podpisami ikonek na pulpicie. Wątek na pewnym forum w dwóch postach zalecał reinstalację, skoro ustawienie opcji w "Opcjach wizualnych" nie dawało rezultatu. Rozwiązanie: wyłączyć Active Desktop, albo zablokować elementy AD na Pulpicie.

A reinstalujcie sobie te systemu i co miesiąc, dla treningu. Jak dla mnie - szkoda zdrowia.

30 grudnia 2006, 20:27:43.

Komentarze wyłączone

Eragon

Film

Byłem wczoraj w kinie na filmie roku, na podstawie książki cudownego dziecka i tak dalej. Na "Eragonie". Wrażenia mam mieszane, a dzisiaj mogę je wymówić, bo przejrzeniu drugiego tomu przygód chłopaka, co smoka dosiada. Uwaga, spoilery.

Po pierwsze, film dostanie plusa. Za Aryę. Nie znam aktorki, ładna. Choć już tak nawiasem to inaczej sobie ją wyobrażałem (raczej w typie Arweny (tak jej było? może się nie zbłaźnię) z "Władcy"), wyszła ładniej niż w mojej wyobraźni - plus ;-) Ale zgodzę się też z Amused Monkey:

Inna sprawa, że scena (a właściwie parę scen-migawek), w której Aria (tak jej było?) leżała na stole w dość jasny sposób zdradzała zainteresowanie reżysera tematyką porno, a ze scenografa to kawał fetyszysty :D

Dobra, a teraz do rzeczy. Zakończenie jest inne niż książki, Arya wcale do siebie nie odjechała, bo robi to (i towarzyszy jej Eragon) w części drugiej. Brakuje w zakończeniu także blizny Eragona i wizji Togiki Ikonoki. Brakuje kilku wątków - pechowego błogosławieństwa (które jest ważne w części drugiej), Bliźniaków (widać wolnych aktorów nie było, bo się zajęli rządzeniem pewnym krajem), Sapphira rosła w ciągu kilku sekund, nie było genialnej sytuacji jak szukał dla niej imienia (bla, bla, bla... dlaczego ci nie pasują?.. a no jasne! ja wymawiam same męskie, a ty jesteś smoczycą!), Ra'zacowie czy jak im tam wyglądali gorzej niż myślałem, nie było Solembuma, nie było w ogóle krasnoludów i rozbicia tej ich róży podczas walki z Prawą Ręką Głównego Złego. A, no i był dubbing. Dziwnie mi tak jakoś się to oglądało z dubbingiem.

Mam jeszcze jedno odczucie. Oglądając film, przed oczami stanęły mi Gwiezdne Wojny. I ze względu na to, że byłem w kinie z dwoma fanami tegoż filmu (i innych s-f i fantasy też) podzieliliśmy się tą informacją. Główny bohater lecący za księżniczką, co ją w śnie zobaczył (notabene to, że Arya jest księżniczką, to dowiaduje się dopiero w części drugiej i jest zaskoczony...), ma mentora (brodatego!) który ginie, uwalnianie księżniczki w twierdzy wroga, nauka używania Mocy, tfu, magii, przystąpienie do Rebeliantów. Jedynie Prawa Ręka Głównego Złego, który jest Głównym Złym w tym odcinku nie jest ojcem bohatera, nie walczą na miecze świetlne i nie ma robotów (ale jest smok i też czasem ma fajne komentarze)... Imperium Zła i Ciemności też jest obecne.

Dla rozrywki - można pójść. Ale cudo to to nie jest. Elfka też nie walczy praktycznie nigdzie ani nic, więc nie można zobaczyć jak się porusza ;-)

Aktorka od Aryi to Sienna Guillory, występowała wcześniej w "Troi" i "Wehikule czasu". Aż dziwne, że nie poznałem.

30 grudnia 2006, 10:53:32.

Komentarze wyłączone

Czego to nie wymyślą

Groch z kapustą, Ludzie, Po stronach, Za firewallem

Międzynarodowy dzień pocałunku dzisiaj? Nie wpadłbym, że takie święto w ogóle można wymyślić :-)

Ciekawe ile osób w jednej sekundzie się na świecie całuje. I ile bakterii się tą drogą przenosi ;-)

28 grudnia 2006, 15:46:05.

Komentarze wyłączone

Groch z kapustą, Po stronach

1855 r. - (..) do Kongresu Stanów Zjednoczonych Kościół wniósł projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona ziemi ropy naftowej, która Bóg tam umieścił, aby czarci w piekle mieli czym pod kotłami palić

Ale tam teraz zimno musi być w tym piekle...

27 grudnia 2006, 13:58:41.

Komentarze wyłączone

Książek dość!

Ja, Książki, Po stronach

...dostałem jako prezentów ;-)

Mam co czytać. Ale z takim tempem czytania... wczoraj dostałem "Lux perpetua", ostatnią część trylogii Sapkowskiego, po paru dobrych godzinach, dziś wieczorem, historia zakończona została.

Przyznaję się, ja, stary chłop, zapłakałem nad losem Reinmara i Jutty i Samsona, gdy [trach! (dysk twardy po łbie poleciał) Co im będziesz fabułę zdradzał, niedobry ty, chamie ty! Jak zdradzisz to skończysz jak Samson... ups, chyba się wygadałam...], no, mniejsza o to. W każdym razie dostałem też Jakuba Wędrowycza pióra Pilipiuka w najnowszej odsłonie i jeszcze coś, czego tytułu w tym momencie nie wspomnę, ale także fantastyczno-jakieś. Przed sesją muszę się wyrobić z przeczytaniem. Hmm, moja umiejętność szybkiego czytania znów się okazuje przydatna i nieprzydatna jednocześnie.

Tym niemniej jednak muszę jeszcze raz przejrzeć tą całą trylogię w poszukiwaniu jakiś cytatów, tekstów łacińskich i innych obcych, coby nimi potem móc rzucać tu i ówdzie.

PS. Przepraszam, mój komputer próbowała mnie ukarać za wyjawianie fabuły, ale sama język ma za długi widać ;-)

25 grudnia 2006, 22:01:33.

Komentarze wyłączone

Poprawki

Windows

329 MB poprawek. No kocham serwerowe Windows.

23 grudnia 2006, 18:48:57.

Komentarze wyłączone

Zapach

Ja, Po stronach, Za firewallem

Wiecie, czego mi brak, i to bardzo? Brakuje mi jakiegoś sposobu na zapamiętywanie zapachów. Zapach to taka składowa życia, której zapamiętać nie można w żaden sposób, a i wszelkie sztuczne aromaty nigdy nie oddadzą tego, co zapach nam daje. Co roku, gdy ubieram choinkę, to jej zapach jest piękny i przywodzi na myśl wspomnienia. Wspomnienia tego ubierania choinki sprzed roku, dwóch... uwielbiam ten zapach :-)

Zapach lasu w lecie, świeżej żywicy, zapach nowości nowego sprzętu, nowej zabawki, zapach choinki, czy wreszcie, ten unikalny zapach domu rodzinnego. Coś, czego zapamiętać się nie da. O ile samą choinkę mogę obfotografować, co i pewnie zaraz uczynię, to jej zapachu zapisać na moim dysku nie mogę. Co najwyżej mogę posiłkować się sztucznym... ale to nie to samo.

Mój wzrok, mój słuch, mój dotyk i mój węch są otaczane przez bodźce kojarzące się ze Świętami Bożego Narodzenia. Widzę lampki na choince, czuję jej zapach i czuję jej kolce. Ze słyszeniem jest gorzej, bo nie słyszę niczego, co mi się ze świętami kojarzy, wzrok też mówi, że śniegu nie ma, a smak ciągle czeka na swoją kolej. Ale ja wiem, że oto nadchodzi kolejny rok. Za każdym razem mam nadzieję, że to nie będzie ostatni rok, w którym moja rodzina jest w obecnym stanie, ale z wiekiem coraz bardziej wiem, że prędzej czy później nadejdzie czas, gdy niektórzy z nas odejdą. Zbiera mi się na płacz, gdy o tym myślę. A z drugiej strony wiem, że to co dostaliśmy, przyjdzie pora by oddać. I że nie umieramy, oto tylko zmienia się nasz stan... Ale pora jest by się cieszyć, oto jest kolejna rocznica narodzenia się tego, który pokazał, że śmierć tak straszna nie jest, i można ją pokonać.

Co roku wyczerpuję limit życzeń już w sierpniu, gdy patrząc w gwiazdy liczę, że odnajdę te spadające. Mimo, iż wiem, że to tylko okruchy skalne spalające się w atmosferze naszej planety, to mają one w sobie coś magicznego. Ale liczmy na to, że trochę kapitału życzeń mi zostało z lat poprzednich.

Życzę wszystkim, tego, co uznają za ważne dla nich. Każdy jest inny, każdy potrzebuje czego innego, a ja nie mam pojęcia czego mógłbym życzyć komukolwiek z Was. Wybierzcie więc sami. Wybierzcie mądrze. A czego ja bym chciał? Chciałbym spotkać tą jedną, jedyną istotę, która zechce mnie. Egoizm? Być może.

Niech Śmoc będzie z Wami! E...y... chyba coś nie ta bajka ;-)

Post scriptum: Aby nie być do końca atechnicznym to niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego "Renatki" edytor tekstu mój próbuje mi zamienić na "Denatki" :-)

23 grudnia 2006, 14:57:25.

Komentarze wyłączone

Komiksy

Groch z kapustą, Ja

Gdy patrzę na ostatnie notki, jakie dodaję tutaj, to uznaję, że jest źle. Tylko narzekanie i technikalia i tak na zmianę. A przecież mogę pisać o wielu innych rzeczach, mogę pisać o muzyce, o sztuce, o pięknych dziewczynach (tak gdybym jakieś znał... [bach, łup, trach, ja nie mówiłem że nie jesteście ładne! trach, aaa!, chodziło mi o...!, aaa!, trach]). Więc z okazji tego, że nie zgiczałem kompletnie (mam nadzieję, bo jeśli tak, to już po mnie) to porozpisuję się trochę o komiksach internetowych. O, temat ciekawy.

Sam czytam, od jakiegoś czasu, bliżej nieokreślonego, kilka tylko, które pewnie wszyscy znają, ale trudno. Czytam userfriendly.pl, czysto geekowy komiks, spolszczany, bo angielskiej wersji mi się nie chce. Czytam obcojęzyczne Questionable Content, xkcd, polskie A Quartz Bead (Kokoart mi zamknęli, też lubiłem, ale i paciorek nie jest zły... gdyby się akcja szybciej rozkręcała), Bug City i uśmiecham się również przy rzadko aktualizowanym Dramarili (pozdrowienia dla autorki ;-)). Co mi daje czytanie komiksów? Codzienny (lub rzadszy) uśmiech, trochę tekstów, którymi potem rzucam naokoło i nie wszyscy rozumieją (pieczarki! :-D).

Kiedyś próbowałem troszkę własnych sił, ale mam nadzieję, że nigdzie w Internecie efektów tego już nie ma, bo gdy dzisiaj na to patrzę, to trafia mnie coś. Jejku, jakie to było brzydkie, skopiowane z różnych miejsc, bez talentu graficznego... Uff, dobrze, że się świat pozbył :-)

Brak jakiegokolwiek zmysłu artystycznego to moje przekleństwo, zdarza mi się, że mam w umyśle coś, co mogło by się spodobać, niestety zero możliwości przeniesienia tego na papier czy ekran komputera powoduje, że to ginie w moich odmętach mojej chorej wyobraźni. Obecnie na przykład, jeżeli ktoś czytuje takie opowiadanka, co tutaj publikowałem, to mam w głowie jak jaki dajmy na to statek kosmiczny powinien wyglądać. Nie umiem jednak ani tego opisać, ani narysować. Tragedia.

A już tak ze względu na to, że nie umiem w jednej notce pisać na jeden temat, to dodam jeszcze jeden szczegół, muzyczny tym razem. Coma to moje nowe "odkrycie". Bardzo fajny zespół. I a propos muzyki to zauważam u siebie tą prawidłowość, że najbardziej podobają mi się te piosenki, które już znam. I są takie zespoły i piosenki których lubię słuchać ciągle i ciągle, choć już znam na pamięć.

22 grudnia 2006, 12:25:01.

Komentarze wyłączone

Publikowanie w Visual Studio

Kodowanie

Tworząc pewną niezwykle zaawansowaną aplikację (zapisuje do pliku określoną ilość losowych danych) przypadkiem pobawiłem się funkcjami publikowania projektów, jakimi dysponuje Visual Studio. I w sumie, to ja jestem bardzo pozytywnie nastawiony. Małe pliki, manifesty nazwijmy to, które umożliwiają zaprogramowanie albo tego, by aplikacja pobierana była z serwera, albo instalowana, zapewniają łatwe możliwości upgrade, deinstalacji... Bez tworzenia jakiś własnych instalatorów, bez konieczności męczenia się z zależnościami, jakie w C# są potrzebne - np. .NET Framework 2.0 czy SQL Server 2005 (można nakazać zassanie ich z serwera Microsoftu, bądź z określonej lokalizacji)... czysta wygoda dla programisty. W sumie to przypomina mi w pewnym stopniu takiego menedżera pakietów - klikam, a program mi się instaluje, dodaje do Menu Start, łatwo się to aktualizuje, łatwo usuwa. Żeby tak wszystko miało takie instalatory :-)

Choć akurat moje full-wypas aplikacja będzie rozpowszechniana jako jeden plik .exe, bo w końcu ma 20 KB, działa w konsoli i z pewnością instalator jej potrzebny zbytnio nie jest...

20 grudnia 2006, 20:59:53.

Komentarze wyłączone

Narzekam, uwaga!

Groch z kapustą

Wiecie, czytając niektóre artykuły o tym, jaka to Vista jest zła to uznaję, że narzekania "miłośników" Windows pod tytułem "Linux jest zły, bo u mnie nie działa" można spokojnie wziąć i wykonać tylko s/Linux/Vista...

A jak już ponarzekać, to nie mogę za nic zrozumieć słownika jakiego używa Firefox 2. Bardzo często zdarza mi się pisać "mozna" zamiast "można" (a już swoją drogą na laptopie nie przyzwyczaiłem się jeszcze do klawiatury i trafiam w ten klawisz od menu, zamiast w alt gr ciągle), a Firefox próbuje to poprawiać na "moszna", a "można" nawet w polu wyboru nie ma.

A co to u licha jest "żen", na które proponuje mi poprawę mojego częstego błędu, jakim jest "żę"? Nowa filozofia? "The żen of CSS Design"?!

A jak już narzekać, to u fryzjera była kolejka, musiałbym czekać godzinę, to ja przyjdę w czwartek. I oby nie było kolejki, bo ja już zarośnięty na głowie jestem...

A jeszcze na grono mógłbym ponarzekać, ale już mi się nie chce :-)

17 grudnia 2006, 11:27:24.

Komentarze wyłączone

Last Christmas

Ja, Muzyka

Niektórzy nie wiedza, ale ja mam awersję do tej piosenki. A zawsze w okresie świątecznym jest ona puszczana w radiu z dużą częstotliwością. Awersję mam... w sumie nie wiem z jakiego powodu, ale od trzech lat staram się jej nie usłyszeć do możliwie jak najpóźniejszego momentu. Radia ogólnie nie słucham, więc nie jest to dla mnie tak trudne (na Last.fm jeszcze nie trafiłem :-)).

Niestety, to, że ja nie słucham radia, nie oznacza, że inni nie słuchają. W zeszłym roku usłyszałem Last Christmas u Dota w domu, w okolicach 10 grudnia, w tym roku - we własnym domu, w piątek. Akurat mój ojciec był, włączył radio i...

No i znowu się nie udało. Ech. Pytanie jednak pozostanie - skąd ja mam niechęć do tego świątecznego przeboju? Nie mam zielonego pojęcia.

Teraz znów radio włączone i zgadnijcie co leci... Czym prędzej biorę słuchawki na uszy...

11 grudnia 2006, 20:15:15.

Komentarze wyłączone

Tak jess-t.

Ja, Kom.puter

Mam laptopa. HP nx7400 EY508ES. Core Duo, 1 GB RAM, 80 GB dysku. Pod kontrolą Windows Vista RC2. Wszystko działa, teraz wykonuję wielką migrację moich danych. To jest to, czego nienawidzę przy nowych komputerach.

Do tego Outlook 2000 pod Vistą stroi fochy. Ale nie jest źle. Zdjęcie jutro ;-)

Ach, otrzymał(a) imię Jess. Ot, takie do głowy wpadło.

08 grudnia 2006, 21:49:56.

Komentarze wyłączone

Nowoczesność implikuje drogość

Ja, Kom.puter

Mam dodatkową kasę na wspomnianego kiedyś lapka. Tak, oczywiście jeszcze nie kupiłem. Ale to oznacza, ze jak będzie dobrze, to będzie Core Duo. I teraz mi powiedzcie jedno. Dlaczego nie da się zrezygnować z Windows przy zakupie?!. Oszczędzenie 300 PLN było by mi na rękę.

Ogólnoświatowy spisek producentów, psia ich mać. A co najlepsze, to gorsza wersja lapka (której notabene poza internetem to nigdzie nie ma) to systemu nie ma. A do lepszej to nie można by tak?

Szczerze mówiąc to i tak najbardziej mnie wkurza to, że będzie tam jakaś durna patrycja serwisowa, a płytki z systemem to nie dostanę znając życie, i trzeba będzie kombinować... fuj.

05 grudnia 2006, 21:15:02.

Komentarze wyłączone

Folder domowy

Kom.puter, Windows

Denerwują mnie ostatnio dziwne rzeczy. Jak to, że Psi standardowo umieszcza swój katalog PsiData w %USERPROFILE%, a nie jak na porządny program przystało w %APPDATA%. Co powoduje, że zaśmieca mi katalog domowy. Zresztą nie tylko on ma tę (miałem ochotę powiedzieć - Linuksową) manierę, bo i widzę w moim domowym katalogu jakieś równie śmieciowe ".borland" i jeszcze jakieś z kropką na początku.

Oczywiście nie tylko programiści aplikacji najprawdopodobniej portowanych z systemów Uniksowych mają takie dziwnie podejście. Programiści PowerShella też kazali mi w "Moich dokumentach" stworzyć podkatalog z PSConfiguration, a w nim jeden plik, coś w rodzaju .bash_profile.

Podkreślam - katalog "Dokumenty", tak jak i %USERPROFILE% nie jest do trzymania danych aplikacji. Do tego jest %USERPROFILE%\Dane aplikacji ewentualnie %USERPROFILE%\AppData\Roaming (względnie Local) w zależności od systemu. Naprawdę proszę...

Psi chociaż da się narzucić gdzie PsiData swoje ma umieścić...

01 grudnia 2006, 13:57:15.

Komentarze wyłączone

Ech, kasa

Kom.puter

Znalazłem na Allegro, przypadkiem, coś, czego szukałem od jakiegoś czasu. Płyta główna na dwa procesory na podstawce Socket 370, obsługująca IDE standardowo. I to dwa kanały. Gdybym tylko miał pieniądze... Znaczy akurat mam, ale niestety wszystkie idą w przeciągu bardzo krótkiego czasu na laptopa. No mniam po prostu. Mój domowy serwer miał by wydajność pewnie z kilka razy większą niż obecnie (a obecnie ma ciut za małą, co widać przy paru operacjach).

Trudno. Ważne jest to, że i tak mój park maszynowy, jak dobrze sytuacja wyjdzie, powiększy się, urośnie znacznie. Wybór został podjęty. HP nx7400 EY505ES jest prawie pewny. Spowoduje to znaczne rekonfiguracje wszystkich domowych maszyn.

Zamysł jest taki, aby Lucy (obecny serwer CVS), została wystawiona do sieci wreszcie (ciągle zapominam numeru umowy sprawdzić, a to do zgłoszenia chęci zewnętrznego IP jest potrzebne), Siwydym (obecny komputer rodziców) stał się drugim serwerem czegoś (być może na zewnątrz także) - chyba HTTP + SQL (bardzo mnie kusi MS SQL Server 2005). Kosiarka stanie się komputerem bardziej rodziców i mniej moim, a nowy laptop stanie się tylko moim (my precioussss)... A jak wyjdzie to się dowiemy w przyszłości.

A jeszcze brakuje mi pieniędzy żebym WiFi w domu zrobił. Więc tylko kabel zostaje na długi czas, zanim znów coś zarobię chyba...

01 grudnia 2006, 13:14:50.

Komentarze wyłączone

« Starsze wpisy   Nowsze wpisy »