Siedzę
...u babci i piszę z komputera nie swojego, ale ze swojego portable-firefoksa i korzystam z własnego portable-psi. Internet będę miał w środę. Co oznacza, że mam sporo czasu na robienie różnych bzdur. Na przykład dzisiaj bawiłem się rozpoznawaniem mowy w Viście.
I jeszcze raz potwierdziły się przypuszczenia, że nie stanie się to podstawowym interfejsem komunikacji z komputerem. Korzystanie z czegoś takiego w głosnym otoczeniu jest bzdurne, ludzie przeszkadzają sobie nawzajem. Nie wyobrażam sobie też podawania hasła krzycząc do komputera.
Niemniej jednak sprawdzanie poczty poprzez powiedzenie "Start Firefox", "Gmail", "Close that" jest całkiem fajnym pomysłem. BTW to słowa jakie Vista nauczyła się prawidłowo rozpoznawać wreszcie to "Mozilla Firefox" i "Firefox" ;-) Ale dyktowanie tekstu i obsługa systemu w którym są polskie nazwy i nalezy je zangielszać w wymowie jest dziwne. Żeby otworzyć mój folder muszę mówić "Marsin" czy jakoś tak :-)
15 września 2006 18:45:38
Heh... Akurat podawanie hasła to najmniejszy problem - identyfikacja po melodii głosu, zamiast po wypowiedzianych słowach. Wówczas nikt, nawet jak Cię usłyszy, nie dostanie się do Twojego kompa. No chyba, że jest niesamowicie dobry w naśladowaniu ludzkiego głosu :).
Co do dyktowania komputerowi polskiego tekstu po angielsku to nonsens, ale zawsze można dyktować tekst angielski :).
16 września 2006 16:11:15
A jak jesteś chory to się nie zalogujesz...
BTW to nowe mechanizmy Text to Speech w Viście przebijają RealSpeaka. Niezy postęp od starego Syntalka :-)
16 września 2006 16:12:36
E... Bo jak człowiek jest chory, to powinien leżeć i się kurować, a nie do kompa zasiadać :D
18 września 2006 13:16:55
"No chyba, że jest niesamowicie dobry w naśladowaniu ludzkiego głosu :) (...)" ... albo jeśli posiada urządzenie umożliwiające zapis i odtworzenie dźwięku z dość dużą jakością (: choć te mikrofoniki komputerowe są na tyle beznadziejne że może nawet przeciętne urządzenie by wystarczyło