No, jestem dobry
Ledwo siadłem i zepsułem. Ech. I tak jest lepiej, przed momentem nawet trybu graficznego nie chciał odpalić.

Zaraz będziemy ratować. Ale powiem jedno - brakuje mi w DOS-ie (czystym) dopełniania nazw plików, listy ostatnio używanych poleceń i wirtualnych konsoli. Te Linuksy i Windowsy mnie rozbestwiły. Kiedyś nawet nie przyszło by to do głowy, a teraz? :-)
Prąd mnie kopnął
Ale mu nie oddałem. Ale po kolei. Pierwszy raz po przeprowadzce uruchamam Lucy - podłączyłem kabel do zasilania i sieciowy, naciskam magiczny przycisk, słyszę jak się rozkręcają dyski (głośne toto jak nie wiem co), uruchamiam SSH po jakimś czasie na Kosiarce, łączę się... i nic. Ping? Nic. Gubi pakiety. No co jest, przecież widzę, że dyski nie pracują już, czyli system powinien się uruchomić.
Podłączam monitor i klawiaturę, startuję. Nic. Czysty ekran. Podłaczam głośniczek po otworzeniu obudowny. Nic - nie piszczy ani na poprawność ani na błąd. No to po kolei odłączamy różne rzeczy - najpierw dwa dyski stanowiace macierz RAID. Wystartowało.
"What the fuck?!". Podłączam dyski - nie działa. Odłączam - działa. Podłączam jeden - nie działa. Podłączam drugi - działa. Startuje i działa jak trzeba tylko sygnalizuje, że macierz jest uszkodzona. Podłączam nieco inaczej taśmę (w bardzo dziwny sposób - górny kawałek do dysku niżej, dolny do dysku wyżej i jest teraz wszystko powykręcane jak przy wyżymaniu) - działa. No to wkłądam koszyk z dyskami do obudowy, trzyma się (przykręcać? to dla mięczaków! ;-)). Odłączam monitor, dotykam przypadkowo kaloryfera... o fuck!
Jeszcze raz - kopie. Co jest? Jedną rękę miałem na obudowie, drugą na kaloryferze - kopie. Czyżby w nowym mieszkaniu instalacja elektryczna przebijała nawet dziwactwa poprzedniej?
Nie wiem co jest z prądem, ale nie interesuje mnie to tak bardzo, bo moze obudowę jednak zamknę, a i stać będzie gdzie indziej. Dobrze, ze chociaż działa. Choć przez jakiś czas w myślach tylko martwiłem się aby dyski mi na serwerze nie padły, bo to niemiłe by było. Bardzo.
Pytanie dnia - gdzie jest przebicie? Wina komputera czy kaloryfera?
Dobra. Po krótkiej zabawie okazuje się, że mam fazę na uziemieniu. Pogratulować inwencji.
Rowerowanie wieczorne
Jazda na rowerze wieczorem i w nocy jest fajna. Mało ludzi, nie trzeba tak często omijać. W nocy to jest spokojnie, ale teraz to jechałem jak ruch uliczny był jednak całkiem spory. Nie to co o drugiej w nocy jak kiedyś jechałem ;-) Powiem, że mimo iż nie dotykałem roweru przez ostatnie dużo czasu, to jednak jechało się bardzo dobrze.
Choć może powinienem powiedzieć "średnio" biorąc pod uwagę fakt, że usłyszałem jedno "kur**, jak jedziesz ch***!" i jedno "dziękuję" - więc chyba się wyrównało. Dziwne że mnie autor pierwszego cytatu nie zauważył, przecież zgodnie ze zdrowym rozsądkiem rower świecił z dwóch stron (ci którzy jeżdżą bez świateł chyba nie mają wyobraźni - ledwo takiego jedneo sam zauważyłem).
Zastanawia mnie fakt, że dookoła mojego nowego bloku jest jakoś tak ciemno. Latarnie niby są, ale jakoś tak mało światła dają. A może w poprzednim miejscu były bardziej nagromadzone na małej przestrzeni? Wygląda na to, że to kompletnie ciemne boisko daje taką plamę ciemności, która powoduje, że czuję się dziwnie. Baterie co prawda już zaczynają co jakiś czas sygnalizować (profesjonalną diodką świecącą na lampce) że wkrótce będą wymagały wymiany. Trzy razy AA... czy ja mam tak kosztowny sprzęt gdzieś w domu? ;-)
Dobra. Czas poczytać nowego PCWK. A tymczasem ściąga mi się Vista RC1 wreszcie. Jeszcze pewnie ze dwie godziny.
Testujemy swoje łącza!
Znając życie to będzie nowym hitem Joggera ;-)

Myślalem, że upload będzie lepszy, ale jest i tak świetnie.
Pogromca mitów
Odcinek 1
Piramidy
Słyszeliście być może, że wysokość Wielkiej Piramidy, znanej też jako piramida Cheopsa, pomnożone przez miliard równa jest średniej odległości Ziemi od Słońca?
146,5 m * 10^9 = 1,465 * 10^11 m = 146 500 000 km
Odległość Ziemi od Słońca jest dokładnie tyle równa! No dobra, 149 597 887 km. Zbieżność niby jest, ale trochę błędna. 2% błędu. Sporo jak na przybyszów z Kosmosu którzy zbudowali piramidę, prawda? Ale uznajmy jednak takie dowodzenie zwolenników teorii paleokontaktu za prawdę. Piramida ma taką wysokość, bo to jest związane z odległością Ziemi od Słońca.
Zastosowałem ten mechanizm do innych monumentalnych budowli, jakie nie mogły być wzniesione ręką człowieka. I wszystko się zgadzało! Wobec tego ja bym chciał przekazać, że Pałac Kultury i Nauki także jest dziełem Kosmitów! Ten sensacyjny fakt ujawnił mi się tylko dzięki wnikliwym analizom. Oto do czego doszedłem - wysokość Pałacu Kultury to 230,67 metra. Mnożymy wysokość PKiN przez miliard i dostajemy 230 670 000 km. Nadal nie wiecie? Odległość Marsa od Słońca (średnia) wynosi dokładnie tyle! Z błędem 1%, ale możemy uznać, że przez parę tysięcy lat to się Kosmitom ulepszyła technika.
Najbardziej zaciekawia mnie to, ze te wszystkie obliczenia dokonywane przez "badaczy" piramid i dowodzące jakiś proporcji odległości, masy, wymiarów Wielkiej Piramidy są dokonywane w metrach. Był też taki, który obliczał to w calach angielskich i mu się zgadzało. Ciekawe, że starożytni Egipcjanie używali cali angielskich oraz metra, prawda?W sumie to proporcje pozostają przy każdej jednotce miar te same, głupi jestem...
Ja rozumiem, ja też bardzo chciałbym potwierdzenia hipotezy paleokontaktu czy potwierdzenia istnienia życia poza Ziemią, ale jak po raz n-ty słyszę te niedorzeczne dowody to coś mi się robi...
Siedzę
...u babci i piszę z komputera nie swojego, ale ze swojego portable-firefoksa i korzystam z własnego portable-psi. Internet będę miał w środę. Co oznacza, że mam sporo czasu na robienie różnych bzdur. Na przykład dzisiaj bawiłem się rozpoznawaniem mowy w Viście.
I jeszcze raz potwierdziły się przypuszczenia, że nie stanie się to podstawowym interfejsem komunikacji z komputerem. Korzystanie z czegoś takiego w głosnym otoczeniu jest bzdurne, ludzie przeszkadzają sobie nawzajem. Nie wyobrażam sobie też podawania hasła krzycząc do komputera.
Niemniej jednak sprawdzanie poczty poprzez powiedzenie "Start Firefox", "Gmail", "Close that" jest całkiem fajnym pomysłem. BTW to słowa jakie Vista nauczyła się prawidłowo rozpoznawać wreszcie to "Mozilla Firefox" i "Firefox" ;-) Ale dyktowanie tekstu i obsługa systemu w którym są polskie nazwy i nalezy je zangielszać w wymowie jest dziwne. Żeby otworzyć mój folder muszę mówić "Marsin" czy jakoś tak :-)
Papa
Przeprowadzka coraz bliżej. Odezwę się znów, gdy ping ode mnie do google.pl pójdzie z nowego mieszkania. I gdy dojdzie oczywiście ;-)
Screenów tego, jak obecnie wygląda mój pokój lepiej nie będę robił, zrobię screeny nowego pokoju.
Do usłyszenia ze mam nadzieję parę dni.
Turbo Delphi
Ponad 29 minut temu (o 21:00) na witrynie TurboExplorer miały się pojawić nowe produkty Borlanda - Turbo Delphi, Turbo C++ i Turbo C#. I co? Ano nie ma. Szkoda. Zobaczymy później czym to znów chce ta firma zawojować świat i czy godnego następcę TP uda się stworzyć z TD.
Jak tak na Turbo Delphi patrzyłem to to takie Delphi 2006 było, okrojone zapewne strasznie.
Zarabianie na blogu
Książka „Blogi od A do... sławy i pieniędzy” pokaże Ci, jak wyróżnić się spośród 20 milionów zwykłych blogów i stworzyć taki, który nie tylko przyciągnie tysiące lub miliony czytelników, ale także będzie Ci przysparzał stałych zysków.
Ja wiem jak zarobić na blogu, bez czytania tej książki. Po prostu trzeba napisać taką książkę albo inną głupotę. Takie poradniki są w cenie.
Ech.
Przeczytałem darmowy kawałek dostępny ksiązki. Gdyby nie kosztowała tyle forsy to może bym nawet sobie poczytał co tam autor wymyśla (zarabianie na reklamach na blogu - AdSense?), ale tak drogo - mi się nie chce.
Siedzę i piszę
Od blisko 2 godzin siedzę przy pewnym frameworku do PHP, opartym o wzorzec projektowy MVC i przepisuję system obsługi strony domowej, czyli dzisiejszy Harper. To coś nowego, wraz z nowym systemem downloadu i paroma innymi nowymi sprawami będzie stanowiło następną generację Ktosiowej strony domowej. Która tak nawiasem będzie też mogła być użyta przez kogoś innego, bo projekt zostanie udostępniony - oczywiście po zmianach, bo to co ja piszę, to jest miejscami tragiczna prowizorka.
A w weekend przeprowadzka. Internetu nie powinienem nie mieć tak znów długo, wszystko jest prawie przygotowane. Ja się tam niezbyt cieszę, ale może się do nowego domu przyzwyczaję :-)
Heh, życie wirtualne jest prostsze
A jednak przeprowadzka. Pod koniec miesiąca. Dwadzieścia lat mojego życia spędziłem w tym miejscu, a teraz niestety - czas iść gdzieś indziej i to IMO na koniec świata ;-)
Pakuję książki. I wiecie czego mi brakuje?
tar -cf books.tar /dev/pokoj/polka/*
No trudno. Trzeba to ręcznie było zrobić. Jeszcze tylko dwie półki (ksiązki informatyczne głównie), ale tymczasowo skończyło się miejsce... pudełka znaczy :-)