Staroć, staroć...
Mój komputer się starzeje. Wczoraj wydał po raz pierwszy po włączeniu odgłos przy którym dopiero zasługuje na swoje miano (Kosiarka). Zaczął tak warczeć zasilaczem niemiłosiernie... Ale bardzo informatyczna metoda brute-force zadziałała idealnie. Jest cicho. Niemniej jednak muszę do niego zajrzeć.
Dzisiaj zainstalowałem testowo Microsoft Office OneNote 2007. Kiedyś bawiłem się wersją 2003 i powiem, że to takie małe przyjemne coś do luźnego zarządzania notatkami. Łatwo się pisze, łatwo się dodaje obrazki, linki, nagrania i takie tam. Gdybym miał Tablet PC to by jeszcze rozpoznawało pismo ręczne, a tak to nie wiem jak mam ucyfrawiać moje bazgroły z wykladów (pozatematyczne), czasami konstruktywne :-) Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że miało to coś możliwość sprzęgnięcia z obsługą zadań w Outlooku. Niestety, po instalacji odpowiedniego modułu Windows Desktop Search okazało się, że obsługuje Outlooka tylko w nowszych wersjach niż moja. Tylko 2003 i 2007. A z mojego leciwego już 2000 nici. Widać czas kiedyś dokonać upgrade ;-)
Rany, a jak patrzę tak a propos starości na leżące przede mną aparat cyfrowy i odtwarzacz MP3 to od razu myślę o starzeniu się technologii. 3 miesiące po zakupie aparatu był dostępny jego lepszy model, za tą samą cenę. A co do odtwarzacza... dziś, za tę samą cenę, mozna by mieć 4 razy pojemniejszy.
Chlip. Dobrze, że chociaż jeszcze nie są to takie antyki jak parę ciekawych układów czy płyt głównych jakie mam w szafie :-) A i komputer stojący obok tego, na którym pisze te słowa też na przykład swoje lata ma, ten za ścianą jest mniej więcej taki sam. A mimo to nawet Skype na nim zadziałał. Nie tak jak powinien, nie da się na przykład otworzyć menu w trakcie rozmowy, ale działa :-)
31 maja 2006 19:31:05
Cóż, mój leciwy aparacik cyfrowy obecnie służy raczej jako webcam, tudzież jeszcze fotkuje na mniej wymagających imprezach rodzinnych. 2mpix aparaty z lepszym zoomem to teraz w średniej jakości komórkach montują... ech...
31 maja 2006 19:53:26
Co do antyków, to ja pracuję na antyku :) C466 i SDRAMki się jeszcze ma, a i Riva TNT2 śmiga ;) Zastanawiam się czy kupić normalnego PC czy iMaca z Intel Core Duo (tylko kto mi da prawie 6k zlotych? :P).
Co do apratów/MP3 to uważam, że nie opłaca się ich kupować, bo i tak miesiąc później okaże się, że przeplaciliśmy parę setek, bo 2x lepszy jest w tej samej cenie :).
Kermit.
31 maja 2006 23:44:25
No to ja pracuję w takim razie na prawie antyku - Athlon 1000MHz (co ciekawe bios wykrywa go jako Durona, mimo że napisane na nim wyraźnie jest Athlon :p), 384 SDRAMu, Radeon 9600-128MB, więc zasadniczo z mojego sprzętu to jeszcze kartę graficzną można uznać za umiarkowano antyczną. No i chyba mi się płyta główna sypie, bo często doświadczam niezapowiedzianych zwisów sprzętu, i to nie zależnie jakiego systemu operacyjnego używam (tak po linuxem tez, nawet w czasie instalacji jakiejś dystrybucji...). Cóż też by mi się raczej wymiana przydała...
14 czerwca 2006 09:59:20
PeCet: Skurczybyk - mam identyczny sprzęt, tylko pamięci 256MB, nawet takiego samego nieszczęsnego Athlona identyfikującego się raz jako Duron 995 MHz, a raz jako Duron 1000 MHz :P (Zmiana częstotliwości to już pewnie wina płyty).