Nienawidzę bajzlu w rejestrze
Najgorzej jest, że sam do niego doprowadziłem.
Obecnie każdy program, który chce dodać swoją akcję pod menu kontekstowe dla plików typu "Folder plików" automatycznie powoduje, ze akcja ta staje się domyślną. Tak przed momentem domyślne stało się "Open Notebook in OneNote", a dawno temu "Enqeque in Winamp", a już wieki temu "Wyszukaj".
Taka sytuacja nie mia prawa mieć miejsca - teoretycznie. Bo ja kiedyś nabałaganiłem troszkę z tymi akcjami właśnie i od tego czasu tak się dzieje. Jasna cholera. Jak po restarcie OneNote znowu sobie akcję przywłaszczy to nie będzie miło, bo ja dodać akcji "open", domyślnej, nie mogę. Znaczy mogę, ale wtedy dzieją się rzeczy dziwne, bardzo dziwne, a dla mnie zwyczajnie wkurzające.
Jeszcze trochę i naprawdę tą reinstalkę chyba zrobię. Albo łatwiej będzie zajrzeć do kogoś kto ma normalny rejestr, jak to u niego jest zrobione. A nawet nie do kogoś - przecież mam świeżą kopię XP na czystej partycji. No tak. Zapomniałem :-) Jeden eksport jednego klucza i mam nadzieję, że sytuacja wróci do normy.
Bo zasadę reinstalacja jest zła wyznaję dalej.
Staroć, staroć...
Mój komputer się starzeje. Wczoraj wydał po raz pierwszy po włączeniu odgłos przy którym dopiero zasługuje na swoje miano (Kosiarka). Zaczął tak warczeć zasilaczem niemiłosiernie... Ale bardzo informatyczna metoda brute-force zadziałała idealnie. Jest cicho. Niemniej jednak muszę do niego zajrzeć.
Dzisiaj zainstalowałem testowo Microsoft Office OneNote 2007. Kiedyś bawiłem się wersją 2003 i powiem, że to takie małe przyjemne coś do luźnego zarządzania notatkami. Łatwo się pisze, łatwo się dodaje obrazki, linki, nagrania i takie tam. Gdybym miał Tablet PC to by jeszcze rozpoznawało pismo ręczne, a tak to nie wiem jak mam ucyfrawiać moje bazgroły z wykladów (pozatematyczne), czasami konstruktywne :-) Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że miało to coś możliwość sprzęgnięcia z obsługą zadań w Outlooku. Niestety, po instalacji odpowiedniego modułu Windows Desktop Search okazało się, że obsługuje Outlooka tylko w nowszych wersjach niż moja. Tylko 2003 i 2007. A z mojego leciwego już 2000 nici. Widać czas kiedyś dokonać upgrade ;-)
Rany, a jak patrzę tak a propos starości na leżące przede mną aparat cyfrowy i odtwarzacz MP3 to od razu myślę o starzeniu się technologii. 3 miesiące po zakupie aparatu był dostępny jego lepszy model, za tą samą cenę. A co do odtwarzacza... dziś, za tę samą cenę, mozna by mieć 4 razy pojemniejszy.
Chlip. Dobrze, że chociaż jeszcze nie są to takie antyki jak parę ciekawych układów czy płyt głównych jakie mam w szafie :-) A i komputer stojący obok tego, na którym pisze te słowa też na przykład swoje lata ma, ten za ścianą jest mniej więcej taki sam. A mimo to nawet Skype na nim zadziałał. Nie tak jak powinien, nie da się na przykład otworzyć menu w trakcie rozmowy, ale działa :-)
A myślałem
Że mnie to nie spotka...
hej:)fajny blogasek:)wejdz na moj i skomentuj www.Kasia2525.blog.interia.pl pa
Taa. Komentarze to zło tego blogowego świata :-)
Microsoft Office 2007 beta 2 do pobrania
Microsoft Office 2007 w wersji Beta 2 jest już dostępny do pobrania dla wszystkich zainteresowanych! Jedyne co trzeba zrobić to posiadać .NET Passport, wejść na stronę Microsoft i wypełnić krótką ankietę. Dostępne są już wszystkie składniki nowego pakietu Office 2007: zarówno zestaw Office Professional z podstawowymi aplikacjami, jak i Visio, Project, OneNote, Sharepoint oraz nowe aplikacje Groove i Forms.
Ja co prawda nie pociągnę (a przynajmniej nie na razie, z kilku powodów), ale chętnie pooglądam jakieś screeny/filmiki, jeśli ktoś miły uostępni :-)
Windows Vista beta 2 też wkrótce do pobrania dla wszystkich chętnych.
Dwa światy, jeden katalog, różne odczucia

Nie no, nie ma. No przecież go za cholerę nie widać. Pytanie tylko czy to TortoiseCVS jest ślepy czy ja coś źle skonfigurowałem server CVS :/
Bardzo śmieszne.
Nie ma to jak kopia zapasowa
Niewiele osób niestety zdaje sobie sprawę, jak ważna jest kopia zapasowa. Niestety, alekomputer - rzecz zawodna. Ja sam wykonuję kopię zwykle raz na miesiąc na płytach CD. Ale oprócz tego część danych leży na odległych serwerach FTP, jeszcze inne gdzieś na jakiś CVS, na innych komputerach w domu...
A odkąd w domu pojawiła się "Lucy" to w sumie najważniejsze dane składowane są na 3 komputerach, na 4 dyskach twardych (bo Lucy dysponuje macierzą RAID1), na płytach CD-Rw, oraz - niektóre - na zdalnych serwerach CVS. Zabezpieczenie idealne?
Mam nadzieję, że nie będę się musiał o tym przekonywać. Ale wiem jedno. Bez sensownego sposobu porządkowania danych i jakiegoś skryptu do automatyczneo robienia backupu to ja długo nie pożyję chyba... Swoją drogą dzisiaj posprzątałem na komputerze. Nagle jakieś gigabajty się odnalazły, zagubione przez bety kilku programów, potem zostały zajęte przez inne programy... no i wreszcie mam .NET Framework 2.0, którego nie mogłem instalować bo długi, długi czas miałem betę tegoż. A że coraz więcej programów zaczęło wymagać...
Teraz tylko jeszcze jedna rzecz została do zrobienia. Jakieś sensowne rozplanowanie obecnych partycji, by móc zainstalować Windows Vista (tak, beta). Najbardziej się obawiam, że nie uda mi się 15 GB znaleźć wolnych. A na nowy dysk, przynajmniej w tym miesiącu, mnie nie stać. A może by tak zainstalować system od nowa? ta perspektywa pozbycia się ton śmieci z systemu wydaje się ciekawa, w końcu przez 3 lata to mi się nazbierało zapewne głupot, zwłaszcza, gdy system pełen jest wersji beta czegoś... Ale ponowna instalacja wszystkich tych programów, tego całego badziewia? Nie chce mi się!
Miałem styl Luna, oliwkowozielony, próbuję się przyzwyczaić do srebrnego. Ale chyba zaraz wyląduję z klasycznym Windows rodem z 98, bo nie umiem się w tym cukierkowym świecie odnaleźć. Już się boję tego systemu następnego, co to cały jak okno będzie. Dobrze, żę będzie się do normalnego, ascetycznego wyglądu dało wrócić. O. Chyba z tematu początkowego zszedłem trochę...
Cytaty #1
Writing CSS is very much like having sex. Not everyone does it the same way and there is no particular “right” way to do it.
Nie wiem czy to powinno znaleźć się na poziomie 0 ;-)
Czy ktoś mi to wytłumaczy?
E:\Marcin>nslookup ktos.info
*** Nie moľna znale«┼ nazwy serwera dla adresu 192.168.0.1: Non-existent domain.
Serwer: ns1.pronet.lublin.pl
Address: 86.63.129.29
Nieautorytatywna odpowied«:
Nazwa: ktos.info
Address: 193.189.117.74
E:\Marcin>ping ktos.info
Badanie ktos.info [67.15.82.32] z użyciem 32 bajtów danych:
Control-C
^C
E:\Marcin>
Dlaczego ping sięga do starego IP skoro DNS według nslookup podsuwa mu już nowy?
O. Ciekawe co z tego wyjdzie.
Nasza ulubiona firma zmieniła regulamin. Nie, nie Microsoft. Gadu-Gadu sp. z.o.o. Korzystanie z innych klientów niż oryginalny jest nielegalne - teraz bardziej stanowczo. Ciekawe co z tego wyjdzie, ciekawe czy zablokuję inne klienty (a jeśli tak - to jak?). To może być strzał w stopę, bo jeśli odetną się od innych klientów może część ludzi odejść. A z nimi ich znajomi. Ale kontakt z niektórymi utrzymywać będzie trzeba, więc kto wie jak się sprawy potoczą.
A ja zrobiłem porządki na liście kontaktów. Z blisko setki zrobiło się piękne informatyczne 64 ;-) Jeszcze trzeba będzie nad archiwum popracować i wszelkie nadmiarowe kontakty pojawiające się w kilku egzemplarzach pousuwać (jak można mieć 4 konta Jabberowe?).
WKIOI
19-20 maja. Katolicki Uniwersytet Lubelski. IV Warsztaty Kryptografii i Ochrony Informacji. Wstęp wolny (#)
Warto zobaczyć. Wybieram się na Bezpieczeństwo .NET Framework oraz Łańcuchowe ataki XSS na pewno, zaraz może postanowię coś jeszcze - niestety w tym samym czasie jest też kilka inncyh fajnych rzeczy i jest mi cholernie trudno się zdecydować na co iść... Outlook niewiele pomaga :-)
Word dla bloggerów
Microsoft stawia na blogi. To już było widać po sporej ilości blogów róznych osób i teamów programistycznych. A teraz - blogowanie w następnym Wordzie. Fajne.
Jak wrócę z "wyjazdu" to będzie o tym więcej.
Oni są dookoła
Otaczają mnie. Zbliżają się coraz bardziej. Niepostrzeżenie przemykają się do mojego świata, próbując naruszyć jego wewnętrzną harmonię.
Ich macki sięgają dookoła, czuję ich oddech na plecach, widzę, jak przekradają się pod moim domem.
Linuksowcy.
:-) A na serio to chodzi o to, że poszedłem do pewnego sklepu w celu zakupienia płyt CD-R (a wróciłem i z nimi i z książką przy okazji, ale nieważne) i wchodząc do tego przybytku konsumpcji, dumnie nosząc koszulkę z niebieskim ekranem śmierci, minął mnie gość z koszulką "Debian". No normalnie wszędzie już te Linuksy próbują mnie dopaść ;-)
Minęły dwa lata
Dwa lata temu zalożyłem Joggera. Nikt nie wiedział co z tego wyjdzie, pierwotnie to tylko miała być prosta możliwość by pisać o rozwoju projektu "Ring". Nie wyszło. Stało się coś zupełnie innego. Blogowanie mnie wciągnęło.
Jak na pierwsze wpisy patrzę, to się załamuję. Tak wiele się zmieniło od czasu, gdy moje wpisy miały jedną linijkę zwykle.

Heh. Ale jaja.
Dyski
Zakupiłem na Allegro dwa twarde dyski. Maxtor, 6,4 GB sztuka, które pójdą za kilka dni do serwera, w który przekształci się Lucy.
Rok produkcji 1999, więc nic dziwnego, że mogę być w stanie slabym. Produkt Maxtora nawet napisał, że "mogą zawieść" i żeby zrobić backup. Ale póki nie jest z nimi tak źle, jak z tym Caviarem, to jest nie wydają odgłosów harczenia, to nie jest źle ;-)
Cała rodzinka na moim biurku :-)
Rzeczywistość jest brutalna
Kolor włosów: bląd
A myślałem, że to się tylko w dowcipach zdarza... Potem, że w pierwszej chwili pomyślałem, że to jedna z osób na pewnym portalu randkowym (podpowiem, że nowopowstałym) tak sobie napiała. Przejrzenie kilku kolejnych profili wzbudziło podejrzenia.
Zarejestrowałem się więc. Trudno, wszelkie e-maile z tego wyślę na spam. Ale mam teraz dowód - gdy zagraniczne firmy wchodzą na polski rynek to może im trochę nie wyjść. I nie tylko o te włosy "bląd" chodzi.

Kawałek regulaminu (który trzeba oczywiście przeczytać i zaznaczyć, że się przeczytało) po angielsku? Czy to aby nie przesada? Paskudne napisy w rodzaju "Szukam: kobietę"? Jak macie tak wchodzić na rynek to lepiej nie wchodźcie. Nieco lepiej wam wyszło niż tym hotelom, ale te włosy "bląd"...
PS. W pierwszej chwili gdy zobaczyłem "płeć: męska, szukam: kobietę" to się zdziwiłem. Potem do mnie dotarło, że rzeczywiście może być inna możliwość ;-)
PSS. A o kilku głupich błędach w formularzach się nie wypowiem. I kilku rzeczach, jakie swobodnie mozna by zautomatyzować, a nie użytkownika to tego zaprzęgać.
Zapytanie - router i kable
Skoro tutaj, na Joggerze, tak techniczne towarzystwo...
... to trzeba to wykorzystać ;-) Mam zapytanie:
Czy do routera mogę podłączyć komputer kablem skrosowanym czy muszę użyć kabla prostego?
Wy terroryści!
![Żart fajny, nie ma co :-) 8 out of 10 terrorists is using Linux operating system - [joke]](http://fun.drno.de/pics/linuxisevil.gif)
GIF jest animowany, Radzę poczekać, może niektórzy dowiedzą się czegoś o tym świetnym systemie ;-)
Ktosiowi gratulujemy intelektu
Dzisiaj mózg podpowiedział w pewnym momencie "masz wolną partycję, to zrób PLD swapa, bo nie ma". A potem mózg odwołał się do pamięci pobierając stamtąd dane, że partycją na to przeznaczoną jest /dev/hda2.
Dalej ciało wystukało na klawiaturze polecenie:
makeswap /dev/hda2
Po czym nieopatrznie nacisnęło Enter, zanim mózg zdążył zareagować z komunikatem "e, czekaj, /dev/hda2 to jest /, a tobie chodzi o /dev/hda4". I tak pozbyłem się głównej partycji.
Pogratulować intelektu. Jak można było nie sprawdzić czy to ta partycja o którą chodzi?
Chrome.pl nie działa. A ja po raz kolejny siadam do PLD. I tym razem ustawię swapa tak jak być powinien... Jak tylko odbuduję partycję / ;-)
Widać, że z nowym IE będą problemy!
Oczywiście nie mówię o tym, że będzie zły, będzie źle interpretował strony, nie będział miał obsługi eglebegle... Nie. Chodzi mi o rzecz lepszą dla orędowników standardów. IE7 będzie lepiej rozumiał CSS. A wszyscy, którzy jechali na hackach i błędach będą musieli się przystosować.
Ot, na przykład pewien polski portal. Śledząc jego forum zauważyłem, że oto się strony w jednej części źle wyświetlają pod Internet Explorerem 7 beta 2. I to jest fakt potwierdzający, że strony trzeba będzie przystosowywać do standardów w miarę jak IE 7 będzie rósł w siłę (a będzie, to jest pewne).
Nici z jechania już na hackach, na błędach w HTML-u i tak dalej. Webmasterzy, czas się wziąć do roboty, czas sprawdzić własny kod, czas stosować komentarze warunkowe. Bo IE 7 nie będzie już tak pobłażliwy na wszelkie błędy, jak wersje poprzednie. A swoje dziwactwa pewnie mieć też będzie ;-)
Dlatego, jeżeli macie możliwość - pobierzcie IE 7, jeżeli wolicie nie niszczyć sobie systemu, to zróbcie z niego wersję bezinstalacyjną (1, 2) i sprawdźcie, jak Wasze dzieła wyglądają na nowym dziecku Microsoftu. Bo można się rozczarować.
U mnie na przykład ucinany jest nagłówek, ale nie wiem czemu ;-)
Giczo mi...
Zaczynam się czuć dziwnie w otoczeniu w jakim jestem ostatnio ;-)
Naprawdę, obsługa dwóch komputerów, przy użyciu dwóch klawiatur i dwóch minitorów, to nie jest najlepszy pomysł. Usprawnić tego jakoś nie można? Bo na razie na SSH na "Lucy", czyli najnowszym moim komputerze, nie mam co liczyć, z uwagi na przede wszystkim brak karty sieciowej :-)
Lucy jest potężną maszyną, której zastosowanie nie jest nadal jasne, ale dysponuje nowoczesnym procesorem Pentium II 266, 64 MB RAM, kartą graficzną GeForce 2 oraz ledwo zipiącym dyskiem twardym o pojemności 2 GB, z czego 1 GB nadaje się do użytku, oraz współpracuje to wszystko z nowoczesnym CD-ROM-em szybkości 24x, który nie chce odczytywać wielu płyt ;-)
O ile się wczoraj pytałem jaki system (czytaj: dystrybucja Linuksa) na tak zaawansowany sprzęt będzie najlepsza, to odpowiedzi się nie doczekałem a) satysfakcjonującej, b) w rozsądnym czasie (tak, Adam, tak, wiem, że to czytasz! ;-)), więc wybrałem PLD. Bo nie miałem nic nigdy z nim wspólnego, a po drugie to się pewnie idealnie na tak nowoczesny sprzęt nada, a po trzecie to podobno fajne jest :-) Wczoraj w nocy (rzadko mi się to zdarza, ale jednak robienie czegoś przy komputerze w nocy jest fajne :-)) instalowane było PLD z płyty Mini CD, jak dodam temu urządzeniu kartę sieciową, to zostaną doinstalowane jakieś pakiety dalsze. Bo na razie to nie ma prawie nic :-)
Źle jest, że nie mam gdzie tego sprzętu postawić zbytnio. Na razie trzeba się nad tym będzie zastanowić dobrze. No i wypadałoby uprzątnąć ten komputer i może go poskręcać :-)
PS. Wolę Vim-a od Vi.


