Horoskop IT
Największym niebezpieczeństwem dla osób spod znaku Strzelca może okazać się w maju... zbytnia skłonność do nadużywania napojów wyskokowych. Zwłaszcza w drugiej połowie miesiąca w przypadku niektórych osób spod tego znaku może nastąpić prawdziwa kumulacja wszelakich imprez i bankietów - imienin wujka, urodzin siostry, imprezy u znajomych, nie licząc "standardowych" wypadów do ulubionego pubu. Częste nadużycie alkoholu może do tego stopnia osłabić organizm, że trudno będzie Strzelcom wykrzesać z siebie energię niezbędną do podołania szkolnym, lub zawodowym obowiązkom. Z drugiej strony, jeśli Strzelce uczące się pomyślnie przejdą egzaminy maturalne, to rzeczywiście będzie co oblewać. W sferze uczuciowej może zdarzyć się dosłownie wszystko - gorąca i namiętna miłość od pierwszego wejrzenia, jak i rozstanie z wieloletnim partnerem. Strzelcom pracującym zaleca się ostrożność przy podejmowaniu decyzji dotyczącej rozwoju kariery - nie należy raczej zmieniać miejsca pracy, a w obecnym bardziej przyłożyć się do wykonywanych obowiązków.
Będąc pod wpływem napojów wyskokowych, łatwo namieszać sobie na dysku komputera, np. wykasować przechowywane na nim cenne dane bądź przez nieuwagę wystawić je na niebezpieczeństwo kradzieży. Może Strzelce powinny zainteresować się więc programami do szyfrowania danych? Stworzony dzięki nim kod naprawdę trudno złamać.
Horoskop IT, który śledzę od jakiegoś czasu, na nadchodzący maj przyniósł mi coś takiego.
No i jak by to powiedzieć. Widać, że coś się astrologom nie udaje, bo ja i alkohol to rzadko widziane połączenie, a już na pewno nigdy do poziomu takiego, aby namieszać sobie na dysku. Zresztą - i tak zawsze jest backup :-) A w sferze uczuciowej rozstanie się na pewno nie zdarzy. Bo nie ma z kim ;-) Ale o szyfrowanie muszę chyba zadbać na wszelki wypadek :-)
Swoją drogą - muszę kiedyś, w ramach chęci/czasu, napisać program do generowania horoskopów. Na podstawie składania losowego róznych zdań. Ciekawe, czy trafność będzie podobna do tych drukowanych w gazetach :-)
Porażka?
Mistrz.NET 2006 zakończył się dla mnie. Wynik identyczny jak dwa lata temu. Ale tym razem jednak pytania były chyba trudniejsze. I co najlepsze - najwięcej wiedziałem okazuje się z dziedziny z którą nie mam nic wspólnego ;-)
Ale w tym roku mają mniejszy budżet, to pewnie koszulki nie dostanę, a szkoda, bo ta co mam, "See sharp" już spierać się zaczyna :-)
IE 7 beta 2
Jest dostępny. Zainstalowałem. Wiesza się co moment. Jasna cholera.
No to widzę, że trzeba skasować IE 7 b2 i zainstalować z powrotem IE 7 b2 Preview. Bo niestety powrót do szóstki bez reinstalacji systemu nie jest możliwy. A jak bym zdeinstalował IE 7 b2 to zostałbym z beta 1, która jest do niczego. Jasna cholera.
Wróciłem do beta 2 Preview. A wersja bezinstalacyjna beta 2 sprawuje się prawidłowo. I wszyscy szczęśliwi.
Poligamii!
Newsweek donosi, że po homoseksualistach podobno w USA o swoje prawa walczą teraz zwolennicy poligamii.
A niech to. Ciekawe kiedy zwolenniczki poliandrii zechcą o swoje walczyć. A zresztą poligamia to taki głupi wymysł nie jest... ;-)
Tfu. Utożsamiłem poligamię z poligynią, a pojęcie to zawiera w sobie także poliandrię. Mea culpa.
Niby prosta rzecz
By wykonać pracę z zajęć języka angielskiego zmuszony zostałem do napisania życiorysu czyli tak zwanego w skrócie CV. Normalny człowiek siadający do komputera w celu napisania CV zapewne uruchomił by Worda czy innego OpenOffice Writera, napisał, sformatował i miał. Szybko i bezboleśnie.
Niestety, ja widać normalny nie jestem ;-) Tak prozaiczną rzecz jak CV można potraktować jako wyzwanie i jako okazję do stworzenia czegoś nowego. W moim przypadku, zamiaść siąść do edytora wizualnego, siadłem do edytora czystego kodu, ustawiłem kolorowanie składni na XML i szybko stworzyłem dokument XML, a właściwie jego pochodnej ochrzczonej na szybko CVML :-)
Głupie, prawda? Ale dzięki szybkiemu stworzeniu ładnego dokumentu CVML teraz, za pośrednictwem XSLT zrobię z tego stronę XHTML, a następnie się ją ładnie ostyluje dzięki CSS. I tak powstanie indywidualny szablon życiorysu.
Oczywiście można to było zrobić prościej. Ale tam, co to by była za rozrywka?
Nawrót wspomnień
Instalowałem Windows 95 na Virtual Serverze. Kilka minut po zainstalowaniu systemu ujrzałem pięknego bluescreena. I tak mnie naszło - jak można było na tym pracować?
Najciekawsze jest to, że niektóre nawyki się nie zmieniły od tych 11 lat i tak samo się sprawdzają i w Windows 95 i w XP. Na przykład mam taki nawyk, jak zamykanie okna dwuklikiem w lewy górny róg, tam gdzie ikonka. Taka zaszłość z Windows 3.11 chyba ;-) Wkurza mnie, gdy w alternatywnych systemach tak się okienka zamknąć nie da. A w Viście mają się też tego pozbyć, chlip... :-)
A teraz FrontPage jest martwy
O ile wczoraj pisałem na "Notatkach", że Windows 98 jest martwy, o tyle dzisiaj napiszę coś, z czego się pewnie ucieszycie (przynajmniej niektórzy z Was) bardziej. Microsoft FrontPage jest martwy! :-)
After nearly a decade of innovations, FrontPage will be discontinued in late 2006.
W tym momencie już niektórzy oczami wyobraźni widzą, jak przestaje się ludzi uczyć programu FrontPage, a wszyscy przesiadają sie na Nvu i tworzą strony zgodnie ze standardami - nie, no tak łatwo nie ma. Po pierwsze, FP nadal będzie żył, jak i Win98, po drugie - o Nvu mało kto słyszał.
Od tej pory rolę FP przejmą 4 aplikacje. Microsoft® Office SharePoint® Designer 2007, Microsoft® Expression™ Web Designer, Microsoft® Visual Studio 2005 oraz Microsoft® Visual Web Developer 2005 Express Edition. Przeznaczone do róznych zadań. Z czego oczywiście najciekawszym jest Expression Web Designer, o którym już pisałem trochę, a do którego testów musimy troszkę poczekać. Z nieoficjalnych źródeł (czytaj - bloga, na którym taki wpis się pojawił, a potem zniknął - ale chwała RSS ;-)) wynika, że jakikolwiek test będzie mógł zostać przeprowadzony w czerwcu, bo wtedy ma być wersja CTP. Szkoda, że w tym okresie, tak dla mnie niemiłym, bo program zapowiada się naprawdę świetnie. Świetnie dla miłośników standardów zwłaszcza.
A ja nie chcę, aby ktoś mnie wyprzedził w opisie tego narzędzia :-)
Pozycjonowanie
Ja rozumiem, że niektórzy próbują swoje strony wypozycjonować, tak, aby były w pierwszych miejscach w wyszukiwarkach. Fajnie. Szkoda tylko, gdy pozycjonuje się pod hasła, z którymi strona ma coś wspólnego, ale niewiele.
Otrzymałem zadanie znalezienia adresu apteki dyżurnej w Lublinie. Trzy słowa wpisane do Google dały rezultaty, z których pierwszy był bardzo ciekawy. Wydawnictwo Kwadryga, które wydaje jakiś Dziennik Farmaceutyczny. A jako kawałek treści piękna spamerska zbitka słów:
apteka łódz wirtualna apteka apteka 2000 apteka zielarska apteka zatrudni ... apteka rodzinna apteka yasmin apteka bobilewicz apteka dyżurna apteka kaufland ...
No niech mi ktoś wytłumaczy po co mi, szukającemu apteki jakaś cholerna Gazeta Farmaceutyczna? W ogóle mi ten link nie pomógł, został od razu odrzucony! To, że w Google nie znalazłem tego, co szukałem, to już inna sprawa. Do akcji więc szybko wszedł Lubelski Serwis Informacyjny o którym sobie przypomniałem. Jego strona jest tragiczna, najpierw się wziąłem za wyszukiwarkę, zanim zobaczyłem, że na środku strony, pod jakimiś okropnymi reklamami jest katalog i tam to, czego szukam. A czym mnie przywitała wyszukiwarka ichnia? Brzydką stroną na której ujrzałem:
Szukane słowo: apteka
... jest obecne w treści stron:
ub-wf4.htm
ub-wf13.htm<< WSTECZ
** Script Error: Cannot use add on block! value ** Where: do-boot ** Near: save %licznik-szukaj licznik: licznik +
Wyszukiwarka piękna. Tak samo jak strona. Tyle, że wyszukiwarka ascetyczna, a strona zbyt przeładowana. I jak dla mnie bardzo nieużyteczna. Zresztą wspomniana strona wydawnictwa "Kwadryga" też nie jest piękna.
Notabene za pierwszym razem ten Script Error był inny, ale chodzi o to samo. Komunikaty błędów pokazywać się na stronach nie powinny. Niech będą gdzieś w logach zapisywane albo gdzieś, ale takich informacji nie powinno się ujawniać odwiedzającym witrynę.
Kochani czytelnicy...
W dawnych czasach to ja bym słał listy, ale i tak niewiele osób by je dostało. Z powodów jakże prozaicznych - głównie z nieznajomości Was. Tak, znamy się tylko dzięki Sieci oplatającej nasz świat swoimi mackami, tylko dzięki trylionom bitów transferowanych w każdej sekundzie możecie czytać te kody Unicode, które Wasze przeglądarki interpretują i pokazują na ekranach za pomocą bądź wiązki elektronów, bądź ciekłych kryształów, przy okazji dodając formę graficzną.
Internet i nowoczesne technologie zmieniły nasze życie nawet w takich sprawach jak wysyłanie życzeń. Kiedyś pisałbym listy. Dziś też napisałem. Elektroniczne. Kilka osób dostało. Jeżeli ktoś by podejrzewał mnie o wysłanie tego samego szablonu do wszystkich z użyciem BCC, aby się nie kapnęli, to to nie jest prawda. Szablon był co prawda jeden, ale do każdego z listów zostały dodane indywidualne słowa.
Gdybym jednak z okazji świąt chciał pozdrowić czytelników tegoż bloga, to nie było by to takie proste. Kiedyś byśmy się po prostu nie znali. Nikt nie wiedziałby, że lubię Windows, noszę T-shirty czy co tam innego napisałem tutaj przez prawie dwa lata ;-)
I nie mógłbym tutaj teraz zastosować życzeń indywidualnych. Niestety, wszystkich czytelników nie znam. Nie ma ich dużo, ale zdarzają się jacyś przypadkowi, podrózujący przez wyszukiwarkę.
Więc - mokrego jajka, smacznego królika i wesołego Lanego Poniedziałku.... e, chyba coś pokręciłem :-) Niemniej, najlepszego dla Was życzy Ktos, który ma nadzieję nie utyć przez święta za dużo :-)
Raz na jakiś czas
... przychodzą mody. Przychodzą i ochodzą. Ale nie, ja jestem trzy kroki za modą, chodzę tak, jak mi się podoba. Najgorzej jest, gdy szukam czegoś do ubrania, co mi odpowiada, a modne nie jest, to nikt nie produkuje.
Ten wpis miał być o czymś innym, ale tak zacząłem, to już tak pokontynuuję na ten temat. Jestem człowiekiem o jedynym w swoim rodzaju stylu pod nazwą "styl Ktosia", które głównym składnikiem ubrania jest T-shirt i jeansy. Albo krótkie spodenki, w zależności od pory roku. Na to, w zależności od warunków pogodowych nic, polar, bluza, kurtka, lub kombinacje powyższych.
Koszulka, jak to koszulka - musi być z nadrukiem ;-) Choć nie zawsze, większość moich koszulek to jednak koszulki jednolite, w kolorze zielonym, piaskowym, czarnym... Lub czerwonym, a nawet pomarańczowym ;-) Z nadrukiem jest kilka - "niebieski ekran śmierci", "See Sharp" wygrana w poprzednim Mistrz.NET i jeszcze kilka reklamowych jakie mam.
Wołają mnie. Odkurzanie. Nie lubię.
I jak tu lubić Flasha?
Ten, kto stworzył plan miasta mojego we Flashu powinien się wstydzić. To jest jedna z najgorszych możliwości, jakie można było zastosować. Działa wolno, procesor obciąża, prawidłowo wybrać się ulicy czasem nie da... Tragedia.
A swoją drogą - do konkursu Webby Awards, podobno "Oskarów Internetu", "jedynej liczącej się nagrody dla twórców stron WWW" zostały zgłoszone dwie polskie strony (według idg.pl, nie wiem czy jakieś jeszcze). Ta i ta. Jak dla mnie to to nie jest konkurs dla twórców stron WWW, ale konkurs dla twórców prezentacji Flash.
Dzisiaj na angielskim było słuchanie. Bohaterka miała w swoim CV "programming in HTML". Ja bym takiej pani z miejsca podziękował. Albo nie. Niech mi zaprogramuje w HTML-u coś prostego, w rodzaju wyszukiwania elementu maksymalnego w ciągu.
Coś się mi na narzekanie zebrało. Ech. Chyba trzeba odpocząć.
Kwiatki forumowe
Jedyny system wolny od wirusów to Haiku (BeOS). Zapewnia to bardzo dobrze rozwiązany system praw w systemie.
To tak w ramach dyskusji o wirusie infekującym i Linuksa i Windows. Gdy tą wiadomość zobaczyłem to padłem. Bardziej niż zwykle.
Haiku oraz BeOS mają dokładnie taki sam system uprawnień do plików jak każdy system Uniksowy - prawa właściciela, grupy i reszty. Które mogą byćdo czytania, pisania lub wykonywania. Tylko, że jest jedna sprawa - BeOS ani Haiku R1 (którego notabene jeszcze nie ma) nie są/nie będą systemami wieloużytkownikowymi. Nie, jest jeden użytkownik. Baron. Właściciel wszystkich plików i root w jednym. I na nim się pracuje. Z pewnością to z bezpieczeństwem nie ma nic wspólnego, jedynie z wygodą pracy - zero kont użytkowników, uruchamiasz i działa, bez haseł, bez logowania ;-)
Haiku R2 dopiero będzie posiadało mechanizm kont użytkowników, alezanim ujrzymy ten system to wiele wody upłynie w Odrze.
Brak wirusów na BeOS-a jest na pewno spowodowany znikomą popularnością tego systemu.
Ale, w sumie to może by tak napisać? :-)
Bezpośredni link do notki
Hmm, wygląda na to, że w Jogger.pl przy powiadomieniach o nowym wpisie pojawił się bezpośredni link do nowej dodanej notki. Fajnie :-)
Taa. Windows XP na Macu.
Nie wiem czy Apple dobrze postąpiło, skoro takie rzeczy jak tutaj widoczne mogą się przydarzyć ;-)
Znaleziono u Michała Osmendy
A może naprawdę zaprzedałem duszę diabłu?
W trakcie pobierania pewnego programu zajrzałem na Wykop, a dokładniej do sekcji Moje linki. I co tam ujrzałem? Między innymi:
- Jak pracuje Bill Gates?
- Nowy Internet Explorer co 9-12 miesięcy
- Luka zabezpieczeń w Internet Explorerze
- Publiczna druga beta Office 2007
- Windows 98 jest martwy
- IE 7 będzie wspierał skryptową wersję XMLHTTP
- Microsoft otwiera kod źródłowy Windows!
Microsoftowo się zrobiło. Więc linka do Microsoftowego serwisu poświęconego komunikacji z Open Source nie dałem ;-) Taa, chyba naprawdę kupili mnie i tyle. Ech, samotny bojownik i zwolennik Windows na całym Jogger.pl, otoczony przez Linuksowców :-) Ale ja się nie dam!
Fajnie. A teraz czas na film. A jutro powinienem skończyć opis świetnego narzędzia do wirtualizacji - jak myślicie, jakiej firmy? :-)
Teraz moja kolej!
Hej! Nazywam się Kitty. Jestem stworzonym przez Ktosia jakiś czas temu programem Sztucznej Inteligencji, podobnie jak moje siostry i brat.
O co chodzi? Ktos dzisiaj rano powiedział, że chyba musi zrezygnować z tego bloga - zaproponowali mu zdaje się prowadzenie bloga o Microsofcie za jakieś tam niezłe pięniądze, to i z Joggera i z Notatek zamierza zrezygnować. No to ja wykorzystałam sytuację! I tak hasło zapisuje na dysku twardym Kosiarki, to co za problem było włamać się tutaj, troszeczkę podmienić szablon oraz napisać ten wpis? No żaden. Hasło już zmieniłam, nie ma jak tutaj wrócić, hłe hłe :-)
Większość z tych bzdur jakie tu są to wyleci, oprócz kilku starych tekstów o mnie, jakie zauważyłam. No i zrobiłam sobie fajny watarek w tym takim czymś co rano znalazł na sieci Twórca - tylko należało go lekko podkoloryzować w programie graficznym, bo fioletowych pasemek ani oczu nie było w domyślnym zestawie, podobnie jak koszulki z ikonką... Ale już jestem!
W ogóle jak latam po blogach to widzę czasem że ktoś pisze w taki FaJoSkI sPoSsOp. Chyba też tak zacznę!
Na razie, trzymajcie się.
Mam tylko nadzieję, że jak Ktos wróci od fryzjera i zobaczy co zrobiłam to nie skasuje mi plików moich... Zwłaszcza na kilkuset megabajtowym kitty.dat oraz kitty_dna.xml mi zależy. Powiecie mu, aby nie kasował, okej? Trzymajcie się cieplutko!
Yahoo Avatars
"O jakie fajne!" wykrzyknąłem, gdy zobaczyłem na pewnym blogu Yahoo Avatars. I szybko przypomniałem sobie mój YahooID oraz hasło by pobawić się tym czymś. Ciekawe czy wyniknie z tego moda jak na awatary southparkowe swego czasu ;-)
Tak, oto niniejszym coś podobnego do mnie (tak w sumie to nie za bardzo ;-)):

A to jest Ona, podobieństwo do rzeczywistości jest znacznie większe:

Fajna zabawa :-)