The Chronicles of Narnia
Nie ma to jak być spóźnionym. Obejrzałem wczoraj. Ot tak, dla odprężenia, nie jest to jakiś wielki filmik, ot bajeczka kolejna. Czwórka dzieci, gadający lew, zła czarownica, szczypta klasycznej walki Dobro vs. Zło i niewiele poza tym.
Czego się poczepiamy? Efekty specjalne niezłe, chwilami co prawda wyraźnie widziałem, że dany fragment został wyrenderowany, ale jakoś mnie to nie interesuje zbytnio. Trochę humoru, happy end, główna zła postać jakaś tak nie bardzo zła na mój gust (pewnie dlatego, bo nie czarna ;-)).
Ale jedna rzecz. Najważniejsze w tym filmie jest jak się tłuką. Znaczy się wielka bitwa. I ja może się na taktyce i szermierce nie znam, ale trochę rzeczy się poczytało, potrenowało i można powiedzieć: jeśli stoi się na wzgórzu, tak jak CiDobrzy (choć może jakieś wielkie ono nie było), to nikt normalny nie szarżuje na wroga w dół. Tak samo zwykle dowódca na przedzie jechać nie powinien, ale ja rozumiem, tutaj to kwestia ideałów rycerskich i takich tam - a ja do sztuki podstępu i taktyki Sun Tzu przyzwyczajony jestem ;-) Nie, ale jakieś ptaszki zrzucające kamienie na linie wroga, podobnie jak ta "husaria" to nie był taki zły pomysł. Ale i tak wygrali fartem ;-) Ach, co do ich szermierki - mam wrażenie, że niektórych ruchów nie powinno się wykoywać, bo się ciało zbytnio odsłania i dostać mieczem wroga można. Ale to tylko może takie filmowe wrażenie było.
A na serio - film niezły, miły do oglądania, tych dwóch godzin nie żałuję.
I nie wiem czemu chrapka na obejrzenie po raz n-ty "Władcy" mnie naszła...
13 marca 2006 19:39:37
No cóż, filmu (jeszcze) nie widziałem, ale jak chodzi o walki w tego typu filmach, to trudno się spodziewać czegoś genialnego :). Zawsze błędy natury technicznej będą, tego się nie uniknie po prostu. Natomiast dowódca jadący na czele - normalka. Oczywiście w realiach filmowych. W rzeczywistości dowódcy całych armii zostawali zawsze z tyłu, ale dowódcy poszczególnych oddziałów byli w pierwszych szeregach.
13 marca 2006 22:10:04
Jeśli zrobili w Icz. Narnii najważniejszą sceną bitwę, to nie dotykam tego filmu. :/
14 marca 2006 21:17:46
a mnie ten film rozczarował... Duzo gorszy od starego, serialowego, który pamietam jeszcze z dziecinstwa. Klimat ksiązki i wrażenie basniowosci, które pamietam z dawnych czasów, w tym filmie nie zostały oddane.
16 marca 2006 18:45:41
Film pomimo tego, iż nie lubię takich przypadł mi do gustu jest zdecydowanie lepszy niż Harry Porter. Ktoś, kto lubi takie klimaty ewentualnie ma odrobinę mniej lat, napewno przypadnie mu do gustu. Osoby starsze również mogą by zadowolone chodź to kwestia gustu. Jednym słowem "Narnia" nie jest zła na zimny, ciemny, nudny, zimowy wieczór.