Giczo
Riddle napisał fajny wpis o byciu geekiem, ale (ach zły, niedobry) komentarze wykastrował, więc u siebie do tego tematu odnieść się muszę (jak Yoda mówić zaczynam ostatnio :-)).
Bycie geekiem to oprócz bycia pasjonatem i optymistą jeszcze jedna rzecz. Nie wiem czy jej nie zauważyłem zbytnio w Piotrkowym wpisie czy co, ale bycie geekiem to bycie indywidualistą. Geek jest odmienny od sporej rzeszy ludzi - i to jest dla niego dobre. Nie chce identyfikować się z szarą masą ludzi dookoła. Geek jest jedyny w swoim rodzaju. Rozwija swoje zainteresowania, ma swój styl życia, ubierania i - po prostu - swój styl bycia. Jeden jedyny.
Tak, jestem geekiem. Przynajmniej tak myślę ;-) Jestem odmieńcem, indywidualistą - w stylu ubioru, w poglądach, w podejściu do życia. Jestem pasjonatem - nowoczesnej techniki, a zwłaszcza niektórych jej aspektów. A od niedawna - uczę i wskazuję drogi, przekazuję to, co sam umiem. Z czystej radości, że ktoś chce mnie przeczytać, chce się czegoś ode mnie nauczyć. To daje wielkiego kopa - absolutnie polecam.
Ale co do jednej rzeczy absolutnie się z Ridem zgodzić nie mogę. Nie umiem nauczać. Próbuję to robić, ale tylko na odległość. W kontakcie bezpośrednim nic mi nie wychodzi. Nie każdy geek musi umieć wyklarować jakąś rzecz. Nie umiem tłumaczyć, nie potrafię zarazić optymizmem. Talentu pedagogicznego oraz marketingowego nie mam za grosz.
Jak i w każdym środowisku, tak i tutaj znajdą się przecież jednostki nie pasujące do tego schematu, który to Piotrek nakreślił. Geek, jak wspomniałem, jest indywidualnością. I będzie się zawsze wyłamywać ze schematów i ram! Tak, tak, drodzy Czytelnicy - sam się sobie dziwię, wydawało mi się, że znam ramy własnego zachowania, ale po przeczytaniu dzisiaj prawie całego Jogga, w związku ze sprzątaniem i kategoryzowaniem powiem - sam potrafię wyłamać się z własnych ram. Nie da się mnie, jak i każdego geeka, zamknąć w klatce.
Gicze zabawki i atrybuty, jak tablica korkowa, opaska na rękę (to aluzja do mnie była?), czy też miecz samurajski ;-) + nowoczesne gadżety nic nie znaczą bez indywidualizmu.
O. I kropka.
05 marca 2006 20:36:55
Hmm... Zastanawiam się, co napisać w komentarzu :)
1) Chyba też jestem Geekiem :) Indywidualistą na pewno :P
2) Zarazić optymizmem potrafisz. Inaczej nie byłbym takim fanatykiem standardów na dzień dzisiejszy :)
3) Tablicę korkową mam, opaski na rękę nie mam (nie lubię niczego na ręce na dobrą sprawę, przez jakiś czas nosiłem zegarek, ale w sumie nieporęczne toto narzędzie), miecza samurajskiego też (choć ostatnio myślałem, że jakiś taki ostry atrybut by się człowiekowi przydał ;) ).
4) Nowoczesne gadżety... Hmm... W sumie brak, przynajmniej tych, z którymi się pokazuję. Wręcz przeciwnie. Cofam się do jazdy konnej, myślę o jakimś płaszczu, ale bynajmniej nie w stylu Neo, a raczej... Hmm... Rycerza Jedi czy Aragorn'a, ogólnie interesuję się rzeczami typowymi bardziej dla rycerza niż komputerowca. No ale w sumie jest to mój sposób na bycie innym, nawet innym niż wszyscy geecy (tak to się odmienia?!) :)
A, i jeszcze jedno, jedna z naszych wspólnych cech - uśmieszek (bądź inna emotka zależnie od nastroju) na koniec praktycznie każdego zdania ;D.
//Dodane po zastanowieniu:
"Z czystej radości, że ktoś chce mnie przeczytać, chce się czegoś ode mnie nauczyć. To daje wielkiego kopa - absolutnie polecam." Muszę powiedzieć (no dobra, napisać :) ), że w ogóle pomoc daje cholernego kopa. Taka totalnie bezinteresowna, gdy robisz coś dla kogoś innego, nie po to, by Ci zapłacił albo coś. Jak szkoda, że w naszym czasie rzadko jest czas, by coś robić bezinteresownie. Trzeba korzystać z czasu, póki można (Dodatkowego kopa dostaję, jak robię coś dla kogoś poświęcając czas, w którym mógłbym zrobić coś, co powinienem, na przykład DFT :) - poświęcenie czegoś dla kogoś jest źródłem na prawdę... Kurde, nie wiem jak to nazwać... "Pozytywnej energii" brzmi głupio :D).
05 marca 2006 20:59:34
...hmm
...chyba jestem "Geekiem inaczej" (?)
...z całą pewnością "INACZEJ" (!)
;)))
05 marca 2006 21:53:30
Ja też jestem geekiem. Bynajmniej uosabiam sie z tą społecznością. Chociaż mógłbym powiedzieć, że jestem tak z 75% Geekiem. Nie używam Linuxa, Star Trek mnie nudzi, nie pijam Kawy, wole soki, niż Pepsi, czy Coca-Colę ;). Więc, zgadzam się z Tobą, Geeka nie można opisać, go trzeba poznać. Trzeba nim być.
PS. Jutro też napisze notkę o tym :P.
05 marca 2006 21:58:58
Ja też nie używam Linuksa. Bo ja jestem geekiem, który zagubił drogę (inni powiedzą, że zaprzedał duszę diabłu ;-)).
Geeka nie da się opisać i skategoryzować (otagować się może i da...), więc w gruncie rzeczy to opis Riddla to opis jego a nie geeka jako takiego :=)
05 marca 2006 22:02:53
przeczytałem tak pół-na-pół i wydaje mi się, że jesteś cyberpunkiem, a nie geekiem :P
05 marca 2006 22:42:14
Buu.. czyli pesymisci nie moga zostac geekami? Moj biedny swiatopoglad sie wali :(
06 marca 2006 07:20:45
Albo nie zauważyłem albo brakuje jednej bardzo ważnej rzeczy u Ciebie i Riddla: tego, że geek zawsze dochodzi do czegoś samemu, indywidualną drogą i nie chodzi tu bynajmniej o dojście do na uczelnie po dachach miejscowych bloków, lecz rozwiązywanie problemów głównie natury technicznej, ale nie tylko. ;) Czasami potrafi przesiedzieć dwie noce rozwiązując problem, mając możliwość przeczytania tego w dokumentacji i zrobionia tego w 5 minut. Jednak geek będzie szczęśliwy jak zrobi to samemu.
06 marca 2006 11:19:05
Święta racja Regamst. Sam nie lubię, gdy ktoś mi podaje rozwiązanie jakiejś skomplikowanej zagadki.. zawsze samemu :) A, i co Wy z tym optymizmem wyskoczyliście? Geek, nie musi być optymistą. Po prostu kiedy on komuś coś tłumaczy, czy pokazuje itd, to jest tak tym podniecony, że po prostu swoją euforią imituje optymizm życiowy. Czy nie poprawia Wam się humor, gdy komuś bezinteresownie pomagacie w czymś bardzo trudnym?
06 marca 2006 20:42:02
Hmm, D4rky, czy to dobrze? Bo nie wiem czy się cieszyć :)
A może i ten optymizm jest euforią maskowany. Humor nam się poprawia, gdy komuś pomagamy, specjalnie - gdy uda się pomóc :) Macie rację. Ten optymizm odwołać chyba można.
Chodzenie własnymi ścieżkami i unikanie podsuwanych rozwiązań to jest jednocześnie i siła i słabość. Niestety to teraz bardzo wyraźnie widzę :) ALe przejaw indywidualności - geekowatości jak najbardziej.
A na uczelnię chodzę po dachach budynków :)