Teraz Linuksiarze mnie pobiją ;-)
Choć oczywiście mam nadzieję, że nie. Bo zrobiłem coś tak strasznego... teraz nie mogę już zaprosić żadnego Linuksiarza do używania mojego komputera... Tak... Kupiłem mysz Microsoftu :-)
Bezprzewodowy manipulator diodowo-stołowy o pięknej nazwie "Standard Wireless Optical Mouse", kosztujący tyle co klawaitura (129,- PLN) zastąpił wysłużoną mysz marki LongTech, która miała już swoich kilka latek i która już po prostu była a) podniszczona i b) niepasująca do klawiatury (bo zielona). A że myszka z ogonkiem mnie bardzo denerwowała, to zakupiłem bezprzewodową.
A że Microsoftu... Podobno myszy i klawiatury robią dobre ;-) A ja zbytnio się nie martwię tą marką - ważne że jakiegoś rozsądnego producenta, a Microsoft mi nie przeszkadza.
Jednocześnie okazało się, że mam poważny problem. Brakuje wolnych portów USB w komputerze. Normalnie chyba rozgałęźnik będę musiał kupić, bo do przednich dwóch gniazd nic poza MP3 i aparatem nie opłaca się podłączać... Ale jaja. A kiedyś miałem jedno urządzenia USB - aparat. A teraz? Mysz, klawiatura (ale podłączona na PS/2 jest :-)), drukarka, Bluetooth, odtwarzacz MP3. I drugi aparat, który ma własny typ kabla, a nie normalne MiniUSB (ech, a producent porządny...) A że mam zamiar dokupić skaner na USB, to gniazd wolnych zabraknie...


11 lutego 2006 14:30:39
Zależy od linuksiarza ;) Znam jednego wieloletniego, zawziętego nieco na windows użytkownika debiana, który korzysta z myszki Microsoftu i twierdzi do tego, że te myszki są najlepsze ;)
11 lutego 2006 14:38:50
Ja też dłuuuugo używałem myszki MS, dopiero niedawno przeniosłem się na logitecha.
Trzeba przyznać, że myszy MS są dobre...
11 lutego 2006 14:42:17
Ech, no ja Cię Ktos nie zamorduję :P Zresztą, już dawno wspominałeś o chęci zakupienia tego manipulatora diodowo-stołowego. Sam też będę musiał sobie chyba jakąś bezprzewodową myszkę kupić, bo ten kabel mnie strasznie wkurza :P. Czy to będzie taka mysz jak Twoja? Nie sądzę, szkoda kasy :P Potrzebuję w sumie dowolnej myszki bezprzewodowej, jak będzie optyczna, to się nie obrażę. Ale może się okaże, że i tak będę musiał tyle kasy na to wydać?
11 lutego 2006 15:00:29
O jaki ładny "szczurek" :D
Mam nadzieję, że nie grasz w jakieś gierki FPP, bo jeśli tak to ten kaleki (bo bez ogonka ;( ) gryzoń się nie nadaje, ale to tylko moja opinia.
11 lutego 2006 15:01:45
klawiatura do dupy, scieraja sie literki (u mnie po roku nie ma juz calego wsad'u i kilku innych :>)
11 lutego 2006 15:03:08
@pajq: Tak z ciekawości: Co kalectwo myszki przeszkadza w grach FPP?
11 lutego 2006 15:05:46
W gry FPP gram bardzo od święta, raczej wolę strategiczne :)
U mnie na klawiaturze najbarziej prawa część spacji i prawy alt są zużyte, mam ją od czerwca zeszłego roku. No i tak zauważyłem, że przydaloby się ją umyć :)
11 lutego 2006 15:13:58
od dawna jestem fanem myszek Microsoftu. :) Tak z rok temu przymierzalem sie do kupienia Natural Keyboard, jednak krótki test kazał mi z tego zrezygnować, wygodna, ale głośna i niechlujnie wykonana.
11 lutego 2006 15:16:15
A to na pewno microsoft sam robi? Nie mm jakiegos outsourceingu?
11 lutego 2006 15:22:07
Odnośnie Microsoft Natural Keyboard - jest niewygodna. Ma beznadziejny układ klawiszy. Natomiast jej tania (stosunkowo) podróbka produkcji Chicony jest bardzo wygodna, samemu mam dwie takie klawiatury w domu, mój tata w pracy używa trzeciej i jesteśmy zadowoleni. Najnowszą kupiłem ze dwa-trzy miesiące temu za 43 zł + przesyłka.
11 lutego 2006 15:36:14
Pajq - zależy, jaka mysz bezprzewodowa. Nie wszystkie są takie złe do FPP. :) Niektóre są nawet rewelacyjne.
11 lutego 2006 22:10:01
http://tnij.org/mysz_w3k Moja myszka :)
Znaczek A4 już się starł, farba w jednym miejscu również. Troszkę się świeci jak psu jaja, na początku rozpraszało w nocy. Ale teraz się przyzwyczaiłem i jestem zadowolony, służy mi już rok. A klawaitura jakaś zwyczajna. 20PLN :) produkcji Vientmaskiego chyba, Unikeya :)
14 lutego 2006 19:44:01
<quote>U mnie na klawiaturze najbarziej prawa część spacji i prawy alt są zużyte, mam ją od czerwca zeszłego roku. No i tak zauważyłem, że przydaloby się ją umyć :)</quote>
Hahahaha [gromki śmiech wypełnił me mieszkanie].
Klawiatura za 130PLN i nie wytrzymała roku? Normalnie symbol dzisiejszych czasów: bubel.
Ja przed godziną zmusiłem się [pół roku mi to zajęło] do wyszorowania mojej w strugach prysznica. Jej wiek oceniam na 15 lat - ze mną jest od 10, wcześniej klepał na niej jakiś pan zza zachodniej granicy. Jakiś noname na chipsecie Intela [zaraz, zaraz.. dziś odkryłem mały napis na wewnętrznej blasze 0.6mm 'Mitsumi' - więc jednak nie noname :))]. Tak na nią patrzę... wygląda, jak kupiona wczoraj - zerowe ślady użytkowania [co dzień po 16h klepania].
No i największa jej zaleta - brak przycisków Win [do dziś nie wiem po grzyba one są prócz przeszkadzania w pisaniu PL znaków].
Więc drogi Ktosiu, wyrzuć tę swoją drogą zabawkę i spraw sobie porządną klawiaturę :)
A co do myszki [uhm, to chyba główny wątek]. Miałem daaaaawno temu jakąś Microsoft - średniawa była. Od lat 6 [+/-1] używam bezprzewodowej Logitecha i sprawdza się wyśmienicie - również w grach.
Oto i ona http://tiny.pl/m94l
Nieco się rozpisałem ;)
14 lutego 2006 19:50:41
Heh - U mnie klawiatury wszystkie wytrzymały wiele lat, no ta na której teraz pracuję jest dość nowa, ale tego samego producenta - Chicony - więc myślę, że będzie długo trzymać. Tylko jedna klawiatura (mojego brata) ma większość przycisków białe na białym, bo była w polskim układzie z naklejkami na każdym przycisku, żeby do normalnego układu klawiatury dopasować :D. Myszkę właśnie dziś sobie kupiłem, firmy e5, bezprzewodowa optyczna, za połowę tego, co Ktos wydał na swoją - zobaczymy, jak się sprawdzi.
P.S. Dużo lżejsza jest od Ktosiowej, bo zamiast dwóch akumulatorów AA ma jeden drobniutki AAA i ładowarkę, dzięki czemu w nocy mi się będzie uzupełniać, albo jak będę na uczelni.
P.S.2. Czy ja czasem nie pisałem już o swojej klawiaturze tu? :) - Tak, pisałem, ale w innym kontekście, to niech zostanie już jak jest :D
14 lutego 2006 21:28:58
"Zużyte" oznacza, że pod światło widać, że powierzchnia niektórych klawiszy nie jest matowa, a "wyślizgana". Niektóre klawisze, jak "v" czy prawy Ctrl są prawie identyczne jak po zakupie, większość ma coś jednak jak "odciski palców". Ale nie jest to na szczęście białe jakby farby nie było. Zresztą znaczki są tak samo widoczne jak przy nowych :)
Najbardziej byłem przywiązany do mojej klawiaturki Chicony, która też była świetna, bo zerowe ślady zużycia miała po długim czasie użytkowania. Ale w niej coś Enter zaczął wariować i przestawał działać.
Bubel to dopiero moja poprzednia klawiatura i myszuka, w których w miejscach, gdzie najczęściej trzyma się palce w ogóle już nie ma farby... Nigdy więcej zielonej klawiatury/myszy.
15 lutego 2006 01:05:07
Faktem jest, że bezprzewodowe gryzonie są 3..4x cięższe od swoich optycznych odpowiedników na kablu, ale swoboda ruchu wygrywa.
Ładowanie myszy na podstawce uważam za zle rozwiązanie - trzeba zaprzestać używania myszy na czas ładowania, albo doładowywać w nocy, co piekielnie dobija akumularor [tak, tak.. każdy ma pamięć choćby w reklamach pisali inaczej].
A co do tego, że inny układ klawiatury.. u mnie same umlauty, jakieś dziwne znaczki.. ale kto patrzy na opis klawiszy? :) np. nawiasy mam na '8' i '9' więc jak patrzę, to zawsze źle wpiszę ;)
Jeszcze warto zwrócić uwagę, by klawa była membranowa [mam to szczęście] a nie np. wciskowa, która przy naciskaniu klawiszy pod kątem 10 stopni od pionu sprawia już spore problemy :/
I za sprawą złego Marooned'a zamiast o myszkach, gadamy o klawiaturach ;)
15 lutego 2006 01:17:43
Jeśli chodzi o masę - moja nie jest więcej jak półtora razy cięższa od mojej dotychczasowej myszy. Czyżby to sprawa tego, że ma mniejszą masę akumulatorków - napewno. Ale może nie tylko.
Co do niszczenia się akumulatorków przez ładowanie... No cóż, jak się zużyje zbytnio, to może się uda kupić nowy taki sam... Jest wymienną baterią ładowalną AAA, zgodnie chyba ze wszystkimi standardami, może się uda coś pasującego dostać. Chwilowo się tak strasznie tym nie przejmuję, wrzucam do ładowarki jak tylko nie używam. A że i tak więcej czasu spędzam z dłońmi nad klawiaturą, nie na myszce, to sobie siedzi spokojnie zazwyczaj. Jak to mawiają - we'll see what future brings.
Co do klawiatury membranowej - moja nie wiem jaka jest, chyba nie membranowa, bo zbyt głośna, ale chodzi gładko (w okresie nowości były lekkie problemy ze spacją, ale szybko się wyrobiła). Co do tych nalepek - no cóż... Tak była sprzedana :). Ja też zazwyczaj nie patrzę na klawiaturę, wolę widzieć co się pojawia na ekranie, zamiast się w klawiaturę lampić, ale czasem spojrzę, szczególnie jak jakoś nie mogę trafić w ten klawisz co trzeba przez dłuższy czas (czasem się tak zdarza), albo jak zaczynam pisać, to pierwsze parę liter piszę podświadomie patrząc na klawiaturę, jak mi się ręce ułożą, to już nie. Klawiatura była kupiona taka a nie inna, bo mój brat fizycznie uszkodził gniazdo PS/2 i na gwałt potrzebował klawiatury USB, żeby móc dalej pracować i brał pierwszą lepszą (jedyną w jakimś tam podrzędnym sklepie komputerowym, jaka była na USB w rozsądnej cenie), a jak już kupił i miał, to mu się nie spieszyło zmieniać, przyzwyczaił się do takiej, jaka jest :).
15 lutego 2006 02:40:58
A, zapomniałem o jednej ważnej rzeczy. Klawiatura Ktosia ma mały skok - uważam to za największą wadę jaka może być [no.. bez skrajności typu połamane klawiatury].
A chciałbym przy okazji porównać mój zabytek z nowymi klawiaturami co do... wagi :)
Właśnie zważyłem swoją [bez kabla] i wynik jest niezły: równo 1400g - zawsze mówiłem, że można ją wykorzystać jako broń :>
Ciekawi mnie ile Wasze ważą - wiem.. jestem oryginalny ^_~
Dla porównania, myszka z bateriami: 160g
17 listopada 2006 22:21:43
nie chcę mi się tego czytać...;/!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!<haha> kto ma gadu-gadu niech napisze numer????!!!!!!!to rozkaz!!żartowałam