Co powiesz nieznajomemu?
Autorespondery. Co jakiś czas na Joggerze pojawiały się notki w rodzaju "Jestem off-line, zostaw wiadomość.". Ale to, co zobaczyłęm na stronie głównej naszego alfa (czemu nie beta?!) Joggera2 było gorsze. Kilkanaście wiadomości automatycznych. Jedne krótkie, inne dłuższe. Tak, bot Jogger2 zaatakował przecież powiadomieniami.
Jedni zabraniają pisania stylem "haxiorskim" czy "rOshoFFym". Inni każą się przedstawić. Inni każą wpisać podane hasło, aby dopuścić do rozmowy.
Czy umiłowanie do stosowania autoresponderów wynika tylko z chęci obronienia się przed "jellonkami"? Czy naprawdę jest ich tak wielu i tak ciągle was atakują? Są tak natrętni, że każdy nieznajomy jest traktowany tekstem o zasadach dobrego wychowania?
I pytanie ostatnie - czy stosowane autorespondery nie mają jakiś filtrów? Tak, aby Jogger nie dostawał tych powiadomień? Rozumiem, że Jogger2 jest nieznajomym na razie, ale czemuż tenże zwykły też był tak wiele razy atakowany tekstami "Cześć Jogger, nie ma mnie od 15:34:98"?
Autorespondery pouczające użytkownika może i odsiewają niektórych. Ale mogą też być denerwujące. Warto się zastanowić, czy ten mechanizm jest nam tak naprawdę niezbędny.
Łubudubu
Zainstalowałem Łubudubu. Ubuntu znaczy. Ubuntu to jak wiadomo staroafrykańskie słowo oznaczające "Nie umiem skonfigurować Debiana" ;-). To mój trzeci Linux. I pierwszy który ma jakieś szanse zostać tutaj dłużej - a może nawet na zawsze. Na razie nie jest tak źle, czeka mnie duuży update (prawie 500 MB), zainstalowanie troszku niezbędnego oprogramowania, skonfigurowanie tego do moich potrzeb.
Jestem jedynie pełen podziwu dla projektantów UI instalatora, który w pewnym momencie domyślnie podświetla opcję "Wyczyść dysk i automatycznie partycjonuj" (czy jakoś tak). Bardzo nie-destrukcyjna opcja jako domyślna, prawda?
Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Dlaczego to wygląda tak dziwnie? Jakieś czcionki nie teges, jakoś tak niewyraźnie. A może spać mi się chce i gorzej widzę? :-)
Dobra, dyski FAT32 zamontować muszę. Bo MP3 trzeba do odtwarzacza wgrać. A teraz właśnie w telewizorze obok leci reklama Microsoftu :-)
One to rule them all...
Three pings for the BSDs under the sky,
Many for UNIX-es in their halls of stone,
Rest for the other systems doomed to die,
One ping for the Dark Windows on his dark throne
In the land of Redmond, where the shadows lie.
One ping to rule them all, one ping to find them all,
One ping to bring them all and in the darkness bind them
In the land of Redmond, where the shadows lie.
Przypomniało mi się dzisiaj, poszukałem w otchłaniach włąsnego dysku i znalazłem. Głupie, nie? :)
Zapamiętać
Slax na Qemu, Borland Developer Studio 2006, Firefox i Psi naraz to zbyt ciężki komplet dla jednego procesora.
Co tam dwurdzeniowiec. Jak tak dalej pójdzie to będę potrzebował dwóch dwurdzeniowców. Tak aby każde wymagające zadanie chodziło na oddzielnym procesorze. Przynajmniej RAM-u mi na razie jeszcze wystarcza :)
Ech, niedziela.
Próbowałem wyjść do kiosku, kupić bilety autobusowe. Wybieram się do kina ze znajomymi, bilety by się przydały, by się tam dostać. Niestety. Pięć kiosków w okolicy, cztery zamknięte, jeden nie ma biletów. No bo niedziela.
Jak handlu w niedzielę zabronią to ja się zdenerwuję jeszcze bardziej.
A bilety.. trudno, kupię u kierowcy za 200% ceny...
Czasami świat jest tak mały.
Czasami, gdy błądzę po róznych forach internetowych i serwisach natrafiam na różnych ludzi. Natrafiam na nicki mi nieznane w dużej większości, ale czasami też widzę znajome. Bardzo znajome.
Zdarzyło mi się też zostać przywitanym w stylu "O, kojarzę ciebie z 4programmers.net". To jest fajne uczucie, bo daje człowiekowi takiego kopa do pracy tam, skąd jest znany ;-)
Kiedyś nie przypuszczałem, że głupie forum może uczynić człowieka rozpoznawalnym. A jednak. To zadziwiające, ale ten polski półświatek webmastersko-programistyczny wydaje się bardzo mały. A odkąd poznałem Joggera - jeszcze bardziej. Tutaj są ludzie, których potem widuję w róznych miejscach, nie spodziewając się tego zupełnie.
Czasem słyszę jakieś nazwisko czy nicka i myślę "ja skąś znam...". Po chwili przychodzi olśnienie w rodzaju "a, on jest administatorem serwisu example.com!". W polskim Internecie są osoby wybitnie rozpoznawalne (przynajmniej w tej części w której się obracam), pojawiające się w wielu miejscach. Niektóre serwisy przyciągają osoby mi znane - czy to dogłębniej, czy rozpoznawane po samym nicku - prawie jak magnes. Zwłaszcza dobre projekty, w rodzaju Wykopu czy Spinacza. Ostatnio patrząc jakiś komentarz na Wykopie "hmm, czy to nie jest ten xxx?". Chwila sprawdzenia, kliknięcie w profil - tak, to ta sama osoba.
Zadziwiające!
Komentarz
Wielkimi literami polski portal internetowy chwalący się, że jest największy, doniósł "Samotni Norwegowie rzadko się całują". Oczywiście, że musiałem spojrzeć na komentarze, przecież nie był bym sobą, gdym nie popatrzył, jakie głupoty ludzie potrafią wypisywać.
Ale nawet tam potrafi znaleźć się normalny komentarz, taki sam jak moja pierwsza myśl.
Skoro są samotni to z kim mają się całować? Z lustrem?
Jednak odpowiedź była zadziwiająca. Taka, że spadłem z krzesła.
Z fiordami.
:D
Wielki upgrade
Dawno tyle nie robiłem. Wreszcie, po wielu miesiacach użytkowania prehistoryczncyh na dzisiejsze standardy wersji różnego oprogramowania dokonałem upgradu. Na pierwszy ogień, wczoraj, poszło PHP. Zaktualizowane zostało z wersji 4.3.4 na 5.1.2 (ale skok, nie?), stojące "obok" 5.0.3 poszło na śmietnik, głównym interpreterem zostaje teraz PHP 5. Oczywiście, że instalacja tego nie mogła pójść gładko, prawda? Na szczęście dokumentacja pomogła i kilka zmian w pliku php.ini załątwiło uruchomienie PHP5. A skrypty, które były, chodzą bez problemów, cieszmy się :-)
Dzisiaj na ogień poszedł serwer HTTP, Xitami, zaktualizowany do wersji najbardziej aktualnej 2.5c2. Tuż po nim zająłem się bazą MySQL, która z archaicznego 4.0.17 stała stę nowoczesnym 4.1.18, a obok niej za niedługo pojawi się 5.0 w celach testowych. Póki co.
Windows 2003 odszedł w niepamięć, główny system Windows XP teraz dodatkowo zyskał serwer CVSNT, prywatne repozytorium. Powinno się przydać, po ostatnich wypadkach gdzie nadpisywałem własną pracę...
Tyle, że po co mi na localhost PHP5 i MySQL 5, skoro na ktos.info tego nie uświadczę, a i nie wiem czy na jakimkolwiek serwerze? Z żadnych dobrodziejstw tego, co mam, nie skorzystam nigdzie indziej.
Dobra, ale chyba czas na upgrade fizyczny. Co mam na myśli? Nie, nie ulepszenie sprzętu. Nowa karta grafiki by się przydała i cichszy wentylator, ale ja postawię an face-lifting. Znaczy się posprzątam biurko, powycieram kurze, wytrząsnę brud z klawiatury i ładnie poupinam kable - obecnie określiłbym to jako "teoria chaosu" :-) Dochodzi do tego, że próbując coś wyciągnąć inne rzeczy mi się wyciągają z gniazdek...
Teraz Linuksiarze mnie pobiją ;-)
Choć oczywiście mam nadzieję, że nie. Bo zrobiłem coś tak strasznego... teraz nie mogę już zaprosić żadnego Linuksiarza do używania mojego komputera... Tak... Kupiłem mysz Microsoftu :-)
Bezprzewodowy manipulator diodowo-stołowy o pięknej nazwie "Standard Wireless Optical Mouse", kosztujący tyle co klawaitura (129,- PLN) zastąpił wysłużoną mysz marki LongTech, która miała już swoich kilka latek i która już po prostu była a) podniszczona i b) niepasująca do klawiatury (bo zielona). A że myszka z ogonkiem mnie bardzo denerwowała, to zakupiłem bezprzewodową.
A że Microsoftu... Podobno myszy i klawiatury robią dobre ;-) A ja zbytnio się nie martwię tą marką - ważne że jakiegoś rozsądnego producenta, a Microsoft mi nie przeszkadza.
Jednocześnie okazało się, że mam poważny problem. Brakuje wolnych portów USB w komputerze. Normalnie chyba rozgałęźnik będę musiał kupić, bo do przednich dwóch gniazd nic poza MP3 i aparatem nie opłaca się podłączać... Ale jaja. A kiedyś miałem jedno urządzenia USB - aparat. A teraz? Mysz, klawiatura (ale podłączona na PS/2 jest :-)), drukarka, Bluetooth, odtwarzacz MP3. I drugi aparat, który ma własny typ kabla, a nie normalne MiniUSB (ech, a producent porządny...) A że mam zamiar dokupić skaner na USB, to gniazd wolnych zabraknie...
Ech, zaliczenia
Jak zawsze w tym okresie na programistycznych forach dyskusyjnych panuje wzmożony ruch. Różni ludzie proszą o napisanie im programu na zaliczenie, w róznych językach. Większość nie umie napisać poprawnie tematu posta, niektórzy dają do złego działu zupełnie (tak! C# to nie C++!). Jedni gotowi są zapłacić, inni liczą na darmówkę.
Post jaki zobaczyłem, mający wiele mówiący temat "PROSZĘ O POMOC" miał być już skasowany. Ale spojrzałem na pytanie i oprócz tego, ze ktos nie wiedział w jakim języku ma to w końcu być, to samo pytanie było proste. Tyle, ze do napisania w C#. Jak wiadomo, C# nie znam, uczę się, to dlaczego miałbym nie spróbować?
Po około kilkunastu minutach (bo musiałem spojrzeć do dokumentacji - byłoby krócej) Achilles4 został skompilowany... I nie zadziałał, bo próbowałem stringa do inta przypisać. Ale mała zmiana i zadziałało. I to zgodnie z oczekiwaniami - jedynie potem trzeba było drobną poprawkę wprowadzić do kodu. I co jest w tym najlepsze? Że to, czego nie wiedziałem - czyli jak wygenerować liczbę losową, udało mi się wydedukować z intuicji, MSDN i dzięki podpowiadaniu parametrów funkcji, jakie oferuje Visual Studio 2005. Drugą rzecz, której kiedyś nie wiedziałem, czyli jak zamienić stringa na inta, sprawdziłem swego czasu w Google i teraz zapamiętałem.
Jaki z tego morał? Nawet jak się nie umie języka, to nauczyć się składni i pewnych poleceń przy pomocy Google, i można napisać prosty program w kilkanaście minut.
A ja mam jeszcze dwie informacje od siebie. Po pierwsze szlag mnie trafi, bo nie mogę do Riddle'a zagadać ani przez Chrome, ani przez JabberPL, a po drugie to okno komentarzy w IE jest za małe, ale dlaczego - NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA! Jak ktos ma jakiś pomysł na poprawę CSS to niech mi powie, bo moje idee się wyczerpały wczoraj wieczorem.
Komu potrzebny tytuł?
Cztery strony A4 zapisane maczkiem, znaczkami, nawiasami, sigmami, literkami i innymi takimi to wszystko, co zostało z semstra wykładów z Teoretycznych Podstaw Informatyki, kiedy się wziąłem za powtarzanie przed egzaminem. Niedużo. Większość to głupoty i rzeczy, które nietrudno zapamiętać. I całe szczęście.
Moja pierwsza sesja to obecnie wynik 2:2 dla mnie. I oby doszło do 5:0 dla mnie :P
Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że ja chyba albo piszę niewyraźnie (na klawiaturze?) albo wielu ludzi nie umie czytać. Toczyła się dyskusja, a ja napisałem wyraźnie "HTML nie jest językiem programowania". I coś jeszcze o asmie. W odpowiedzi dostałem stek róznych bzdur na temat wspaniałości assemblera i takich rzeczy jak "html jest wysoki językiem". Myślałem, ze nigdy nie zobaczę gdziekolwiek pytania "Jak zostać hakerem?". W końcu, polega ta zabawa między innymi na tym, ze samemu się dochodzi do czegoś, szuka i tak dalej. Ale jednak zobaczyłem...
Ja nie wiem, czy lenistwo to tak popularne jest? Ciągle tylko "potrzebuję programu", "jak zrobić", "szukałem w Google, ale nic nie było". Jestem prawie pewien, że kilka lat temu, gdy zaczynałem karierę na róznych forach to mam wrażenie, że to wyglądało inaczej. Ja wiem, stary jestem i narzekam.

