Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Zjadłem śniadanie...

23 stycznia 2006, 18:58:35. Ja, Niewiadomoco , 1.

Tak w nawiązaniu do nielubianych wpisów "śniadaniowych" opowiem, co dziś się wydarzyło ;)

Dzisiaj sprawy róznie się potoczyły. Rano, gdy mój giczy budzik (giczy tylko dlatego, że synchronizowany radiowo i widać mu układy w środku) o godzinie 6:50 zadzwonił, a ja nie spałem już od kilkunastu minut walnąłem go i spojrzałem na termometr, który to urządzenie posiada. W domu było około 23 stopni w skali Celsjusza. Po zwleczeniu się z łóżka termometr zaokienny (oczywiście także cyfrowy - no bo jakżeby inaczej?) wskazywał 25 stopni. Tylko, że poniżej zera. Po doprawieniu codziennych rytuałów ruszyłem autpbusem linii 14 na uczelnię.

Gdy wysiadłem z autobusu na tym przystanku - nie mógł z niego ruszyć. Podchodząc jak zwykle do faceta z gazetą bezpłatną "Metro" zdziwiłem się, że on tam w ogóle stoi. W gazecie nic ciekawego, jakaś zima podobno przyszła. Coś podobnego mówili ci, co przyszli po mnie pod salę gdzie były laboratoria. W horoskopie nabazgrali, że nie ucieknę przed obowiązkami.

Labki upłynęły nienajgorzej, mam nadzieję, że kolos poprawkowy zostanie zaliczony. Na logice usłyszeliśmy, kto ma zaliczenie. Jakimś cudem znalazłem się wśród tych szczęśliwców. Na fizyce byliśmy u pewnej osoby, konsultując nasze projekty związane z fizyką, w celu uniknięcia egazminu z tego przedmiotu. A potem przyszedł nasz profesor i miał być "termin 0" egzaminu.

I tu dochodzimy powoli do puenty. Ów "termin 0" mojego pierwszego egzaminu miał przebierg taki, że musiałem opowiedzieć, co zrobiłem w tymże fizycznym projekcie oraz... (coś czego się nie spodziewałem), opowiedzieć III zasadę dynamiki Newtona. Dzięki Bogu, umiałem to - szybkie wytłumaczenie i byłoby dobrze. Podsumowanie jednak, z opisem II zasady w przypadku startujacej rakiety, zasłyszane wczoraj na Discovery, tylko pomogło pozostawić dobre wrażenie. I tak, z pierwszego egzaminu w mojej studiowej historii dostałem 5. Cieszmy się i radujmy ;)

Dzisiaj nadrobiłem szkolenie biblioteczne wreszcie, jeszcze trzeba tylko po wpis się udać... I po laborki z TPI. I po fizykę. I jak bardzo dobrze pójdzie, to w sesji tylko dwa egzaminy mi zostaną. Matematyka dyskretna 2 lutego i TPI 8 lutego.

I wiecie co? Ja tak nie potrafię pisać. No nie umiem, odzwyczaiłem się :)

Komentarze

  1. Reqamst
    23 stycznia 2006 19:04:07

    Co studiujesz jeśli można spytać?

  2. Ktos
    23 stycznia 2006 19:05:07

    Informatykę. Na Polibudzie w Lublinie/

  3. Tomasz "Alpha" Topa
    23 stycznia 2006 19:22:18

    Widzę, że w Lublinie też obowiązkowe szkolenie biblioteczne na zaliczenie. Hm, a ja się śmiałem ze znajomego z Polibudy Śląskiej... Czyżby wszystkie polibudy miały jakiś ukryty święty cel w posiadaniu jak największej ilości pozycji w indeksie? ;)

  4. Ktos
    23 stycznia 2006 19:32:11

    Na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej też szkolenie biblioteczne jest obowiązkowe ;)

    Więc to nie tylko biblioteki mają ukryte cele :)

  5. RedHand
    23 stycznia 2006 19:58:10

    Notatkom śniadaniowym mówimy stanowczo nie! ;P

  6. Dot
    23 stycznia 2006 20:05:09

    Tak... Ale jak słyszałem od ludzi, to to przysposobienie biblioteczne można robić na zasadzie: Wybierz a), idź dalej. Jak się nie trafi, wylosuje inną kolejność. Znów wybierz a) i idź dalej. I tak w kółko, aż się uda. Ta sama zasada do pozostałych zadań. Kolega w pięć minut zrobił zaliczenie sobie i koleżance z akademika. Śmieszne :)

  7. Puck
    23 stycznia 2006 21:05:54

    Marcin, prowokujesz :)

    @Tomek, tak, każda Polibuda ma szkolenie biblioteczne.

  8. paszczaq
    30 stycznia 2006 11:15:14

    na Wacie tez mielimy szkolenie biblioteczne, gosciu pokazywał na rzutniku zdjęcia ;) ...z biblioteki offcoz

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.