Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Horoskopy

12 stycznia 2006, 14:35:09. Groch z kapustą, Niewiadomoco , 0.

Gdy prawie codziennie rano dostaję darmową gazetę Metro, wydawaną (a raczej chciało by się rzec - rozdawaną) przez Agorę, zaglądam z ciekawością na stronę, na której znajduje się horoskop dla danego dnia.

Wierzyć w horoskopy nie zamierzam, aczkolwiek niektóre są trafne. Niektóre zaś napisane tak, że trudno, aby nie były trafne. Dzisiejszy przepowiedział mi, że znajdę pomocników i naśladowców. Pomocników chętnie był znalazł na nadchodzące kolokwium (jeszcze półtorej godziny). A naśladowców? Nie wiem w czym za bardzo ;) Chyba, że w pewnej Idei, która leży w mojej głowie, ale z tym będzie trudno. Mam się nie bać trudności i będę w dobrym humorze. Fajnie :) Akurat w dobrym humorze jestem, ale trudności (wspomnianego kolosa) się obawiam, tak jak i następnego kolosa...

Ale poprzednie dwa dni w ogóle nie zgadzały się, choć pomagałem jak się da. Szczęścia w miłości nie znalazłem, nikt mi niczego miłego nie mówił, nikt mnie nie podrywał. I o pieniądzach też bym nie myślał, gdyby nie napisali w horoskopie, że będę myślał ;)

Swoją drogą, nie wiem kto to pisze, ale musi mieć niezłą wyobraźnię... A i muszę zobaczyć ze dwie gazety z horoskopami codziennymi, ciekaw jestem jak bardzo się różnią :)

Komentarze

  1. PeCet
    12 stycznia 2006 15:25:47

    na pewno jakiś GreatHoroskopyGenerator im to generuje albo cuś :p, swoją drogą pisałem kiedyś taki programik w VB6 :p.

  2. Michał Górny
    12 stycznia 2006 22:02:44

    Ja "Metro" biorę codziennie po 3 sztuki od dwóch dilerów (bo więcej nie chcą dawać q:). I też zawsze czytam horoskop - bo tamtejsze horoskopy się nigdy nie sprawdzają, więc wiem co się nie wydarzy q:.

  3. Yano
    13 stycznia 2006 11:43:11

    Michał, a do czego Ci aż tyle? Może zamiast gazet jakiś ciepły kocyk? ;P
    A horoskopy? Rozrywka dla naiwnych. Kiedyś czytałem, żeby sobie humor poprawić, dziś już nawet to mnie nie bawi. Żal mi tylko tych ludzi, co po przeczytaniu horoskopu dostają kociokwitu i traktują horoskopy jako ostateczną wyrocznię.

    A tak przy okazji - podobno 70% (wg innych ocen 90%) polskiego społeczeństwa to Katolicy, a wróżby wszelkie raczej się sympatią KK nie cieszą (ZTCW). Ciekawi mnie więc czemu horoskopy cieszą się większą popularnością niż cokolwiek innego?

  4. Michał Górny
    13 stycznia 2006 14:41:12

    @Yano:
    Aż tyle biorę, bo potem po klasie rozprowadzam - i schodzą jak ciepłe bułeczki q:.

    A tak serio, to właściwie dla jaj te horoskopy czytam. Raczej tylko katolicy traktuję je poważnie, bo to taka głupia religia dla mas - jak Windows q:.

  5. Ktos
    13 stycznia 2006 14:43:56

    Katolicy nie powinni traktować ich poważnie - bo wiara we wróżby i zabobony to grzech.

    A Windows to nie religia. Nie znam osób które "modlą" się do swojego systemu. Choć jak się czyta wypowiedzi niektórych "Windowsiarzy" (ale Linuksowców też!) to nie mozna oprzeć się wrażeniu, ze oni tylko wojnami (prawie religijnymi!) żyją ;-)

  6. Yano
    17 stycznia 2006 23:26:44

    @Ktoś: Jak to się nie modlą? Cały czas! Od momentu instalacji (modlą się, żeby była bezbłędna) oraz podczas użytkowania (żeby się nie wykrzaczył jak pracują nad czymś istotnym). ;)

  7. uzytkownik
    18 stycznia 2006 13:02:19

    @Michał Górny: Czasami mam wrażenie, że tzw. Oświeceniowi Ateiści chętnie by wydali świętą wojne wszystkim religiom.

    1. Jeśli jest to 'głupia religia', to to są głupi ludzie: ks. Józef Tischner, Jan Paweł II, Mikołaj Kopernik, ...?

    2. Jakie prawem mamy oceniać innych? Gdybym był(może jestem) głupi to czy mówiłbym, że głupi są mądrzy?

    3. Wydaje mi się, że wlaściwie nie jesteśmy w stanie w 100% stwierdzić co jest prawdziwe, a co nie. Ja wierzę, że Bóg istnieje, ty że nie. Nie wiadomo, kto ma rację...

    4. Najgorszę jest nie użwyanie X, czy wiara w Y. Najgorsza jest bezmyślny wybór czy (nie )wiara.

    Pozdrawiam

  8. Yano
    18 stycznia 2006 16:10:40

    @uzytkownik: pozwolisz, że ja odpowiem.
    Ad.1: Niestety (i mów o mnie co chcesz) ale przekonałem się na własnej skórze, że tych dobrych i mądrych jest nieporównywalnie mniej niż tych głupich i złych. Poza tym jak wytłumaczysz ten fenomen, o którym wspomniałem w pierwszym komentarzu?

    Ad.2: Prawem wolności wypowiedzi? Pytanie powinno raczej brzmieć „jak daleko możemy się posunąc w ocenianiu innych”.

    Ad.3: To nie kwestia wiary ale tego czy żyjemy podług zasad wyznawanych przez grupę społeczną, do której się przyznajemy. Jeśli łamię zasady obowiązujące w tej grupie (jawnie czy po kryjomu) to coś ze mną jest nie tak. Jeśli grupa toleruje takie zachowanie, to znaczy że coś nie tak jest z daną grupą.

    Ad.4: Problem w tym, że ci, o których mówimy wykazują się właśnie bezmyślnością. Bo ktoś podjął za nich decyzję (najczęściej rodzice), bo im wygodniej, bo to głupio tak przed sąsiadami, rodziną. Ale tak naprawdę ich zaangażowanie w sprawie sprowadza się do pustej deklaracji i odwiedzin raz czy dwa razy do roku w stosownym przybytku.

  9. uzytkownik
    18 stycznia 2006 16:22:23

    1. I dotyczy to chyba prawie każdej grupy: Katolików, Ateistów, Protestantów...

    2. Nie codziło mi o prawo 'prawne', tylko moralne. Pytanie do 'zastanowienia się'.

    3. Nie do końca widze związek z moją odpowiedzią...
    Gdybym mogł prośić o wyjaśnienie,

    4. To czy o nich morzna powiedzieć, że Wierzą, czy że wierzą?
    Zresztą rodzice równie dobrze mogą za nas wybrać oświeceniowy ateizm i my nigdy się nad tym nie zastanowimy.

    Pozdrawiam

  10. Yano
    18 stycznia 2006 17:02:32

    Ad.1: „Prawie” robi wielką różnicę. Oczywiście w każdej grupie znajdą się czarne owce. Problem pojawia się wtedy, gdy tych „czarnych” jednostek jest zdecydowanie więcej niż „białych”.

    Ad.2: Ależ właśnie o moralnym aspekcie mówię. Prawo gwarantuje nam wolność sumienia i wyznania. Nie znaczy to, że nie mam prawa odnieść się krytycznie do działalności jakiejś grupy. Oczywiście w granicach rozsądku. A ten jest wyznaczany przez poziom naszej moralności.

    Ad.3: Faktycznie trochę nie w temacie. Zaczęło się od „głupiej religii dla mas” a przeszło do tego, czy to w co wierzymy jest prawdą. Jednakże czym jest nasza deklaracja wiary, jeśli to co robimy jawnie temu zaprzecza? A co do posiadania racji — obawiam się, że jak już nam przyjdzie poznać, jak to jest na prawdę, to będzie już za późno na zmianę zdania. Oczywiście pod warunkiem, że On istnieje, bo jeśli nie, to nasza deklaracja co do wiary i tak nic nie daje poza ew. dobrym samopoczuciem w tej ostatniej sekundzie.

    Ad.4: Otóż to — tak naprawdę nikt się nie zastanawia nad tym, czy to jest dobre czy złe. Pozwalamy decydować zrządzeniu losu. Urodziłeś się w Polsce więc pewnie jesteś Katolikiem, gdybyś się urodził w Grecji byłbyś wyznawcą prawosławia, w Arabii — Islamu, a gdy w Afryce — pewnie byś biegał dookoła ogniska w ubraniu z liści i potrząsał oszczepem w oczekiwaniu na deszcz. I wyrastamy w tej kulturze przyjmując nauki rodziców za pewnik, ale gdyby ktoś nas zapytał dlaczego tak jest a nie inaczej to nie potrafimy odpowiedzieć.

  11. uzytkownik
    18 stycznia 2006 17:36:07

    1. W prawi chodzi o to, że podejrzewam, że w Mensie dosyc dużo ludzi ma wysoką inteligencje matematyczną ;)

    2.1 Mamy prawo, mówić, że nie podoba nam sie ich działanie. Ostatecznie można oceniać czyny (rm ~ był raczej głupim posunięciem), ale nie mamy prawa oceniać ludzi.

    2.2 Może ktoś być rozsądnym i nie moralnym (wedłuk mnie nie w 100% mądrym, ale to kwestia przyjętej przeze mnie filozofii).

    3. Z tego co wiem, jeśli On istnieje i (powołuję się na ks. Tischnera książka "Tishner czyta Katehizm") jest On taki, w którego warto Wierzyć to czy Mu robią różnice takie 'detale'?
    A jeśli nie, to czy nasza wiara nie jest próżna (było to w którymś liście apostolskim)?

  12. Yano
    19 stycznia 2006 01:45:02

    Miałem coś więcej napisać, ale właśnie odstawiłem najmłodszego do szpitala i nie mam weny. Więc tylko ad.3:
    Jeśli On dał prawo, którym się należy kierować, a ktoś będzie to prawo jawnie i świadomie łamał to niech nie liczy na pobłażliwość. To nie sa detale. Bo jeśli jest tak jak mówisz to rzeczywiście nie warto się poświęcać, bo i tak nam wszystko zostanie wybaczone. Nie, nie tędy droga.

  13. uzytkownik
    19 stycznia 2006 09:36:25

    Źle mnie zrozumiałeś.
    Jeśli pżeżyłem życie tak, jak należy(kierując się tzw. prawem naturalnym, które znajdziemy u wszystkich 'Wielkich Nauczycielach Ludzkości'). Ważny jest fakt Dążenia do Niego. A czy On może mieć pretensje, że w swojej słabości szukałem w innym mieście(On wszystko wie, więc wie, czy szukałem Go prawdziwie, czy nie)?
    I czy Mu sprawia różnice nie takie szczegóły, jak zaprzeczanie któremuś z rzykazań dotyczących ludzi, ale np. z której strony należy rozłupywać jajko na miękko?
    Daleki jestem od tworzenia 'pierwszego kręgu piekielnego'.

    Pozdrawiam.

    PS. Życzę zdrowia dla najmłodszego.

  14. Michał Górny
    19 stycznia 2006 17:26:01

    @uzytkownik:
    Za to "pżeżyłem" trafiłeś na moją czarną listę. Od teraz możesz się spodziewać w nocy gościa, wyposażonego w piłę łańcuchową...

  15. Dot
    19 stycznia 2006 17:49:40

    Wszystko opiera się na tym, że nie liczy się, jak nazywamy Boga, w którego wierzymy. Czy nawet po prostu staramy się dobrze postępować. Czy fakt, że ktoś został nauczony w dzieciństwie, że Bóg nie istnieje, jeśli dobrze postępował ma mu nie dawać szans? Nie sądzę.
    Kolejną sprawą - podchodzenie do miłosierdzia na zasadzie, że robię co mi się podoba, a potem i tak mi wybaczy nie ma sensu - dla katolików jest to jeden z grzechów śmiertelnych, inni mogą to nazywać inaczej. Każdy czuje (chyba?), że z takim postępowaniem jest coś nie tak.

  16. uzytkownik
    19 stycznia 2006 19:12:06

    @Michał Górny:
    Moja wina, moja wina - zapomniałem sprawdzić aspellem.
    Czy można prosić o przekwalifikowanie czynu na czyn w afekcie?

  17. Yano
    19 stycznia 2006 23:10:25

    Ktoś kiedyś powiedział, że błądzić jest rzeczą ludzką. I rzeczywiście — jeśli nas wychowano tak a nie inaczej to trudno potem mieć do nas pretensje, że coś robiliśmy inaczej niż się powinno. Ale jak ktoś nam zwróci uwagę, że to co robimy jest złe i poda *konkretne* argumenty, a my nadal będziemy się upierać przy swoim, to co wtedy? Już nie będziemy się mogli tłumaczyć, że nie wiedzieliśmy. Hominis est errare, insipientis in errore perseverare.

    Naprawdę chwilę myślałem jak obrazowo to przedstawić i chyba pewien przypadek z życia wzięty dość dobrze to ujmuje.
    Zlecasz komuś budowę domu. Gość zabiera się do roboty i po jakimś czasie idziesz odebrać chatę. Domek robi wrażenie, ma piękny ogród, idealnie urządzone wnętrza i tak dalej. Tylko jest jeden problem — został zbudowany na sąsiedniej (nie Twojej) działce. I co robisz? Mówisz „oj tam, to drobiazg; grunt, że domek śliczny” czy raczej „no sorry gościu, ale spieprzyłeś sprawę”?
    Nie ma innej możliwości — albo spełniamy wymagania, albo nie. Oczywiście mogą istnieć pewne „okoliczności łagodzące”, ale nie możemy liczyć na to, że usłyszymy „NO DOBRA, NIECH BĘDZIE” jak przyjdzie do rozliczenia.

  18. uzytkownik
    19 stycznia 2006 23:27:27

    Jakby to powiedzieć. Są mniejsze błędy i większe. Ortograficzny należy do tych mniejszych - tzn. jeśli się zdarzy(nie za często) nikt nie ponosi wielkiej straty. Gdyby była możliwość zmiany komentarzy zmieniłbym, więc nie upieram się przy swoim (np. że można pisać pżeżyłem zamiast przeżyłem).

    Wydaje mi sie, że nagana w komentarzach z przeprosinami są odpowiednią karą, a niekoniecznie od razu kara śmierci.

    Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam.

  19. Yano
    19 stycznia 2006 23:29:42

    Ech, ja nie o tym, tylko wracam do przerwanego wątku. ;)

  20. uzytkownik
    19 stycznia 2006 23:35:05

    To przepraszam.
    Ale raczej porównywałbym stosunki Bóg człowiek na zasadzie Miłości niż handlu.

  21. Yano
    20 stycznia 2006 00:58:22

    Tu nie chodzi o handel ale o nagrodę za wykonaną pracę. Poza tym nie jestem pierwszym, który dokonuje podobnego porówania (nie chodzi o treść, tylko o formę).

    Ale proponuję zakończyć dyskusję bo się offtopic zrobił, a religia i polityka nie należą do „spokojnych” tematów i Ktoś nas zaraz pogoni. ;)

  22. Michał Górny
    20 stycznia 2006 06:21:52

    @Yano:
    Poganiam Cię w imię Tuxa. Odejdź w pokoju, niech Mocz będzie z Tobą!

  23. Ktos
    20 stycznia 2006 09:45:37

    Poki nie będzie tak źle z komentarzami jak u Riddle'a po wpisie z petycją o otwarcie Joggera, to ja jestem spokojny ;)

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.