Jeszcze raz o "thin clients"
Cienkie klienty. Tak... W okolicach 1997 roku firma Sun przepowiadała, że teraz wszystko będzie napisane w Javie, uruchamiane na serwerze, a cienkie klienty (następcy "glupich terminali") będą sobie z tego korzystać. I co? Nadal jest to mało popularne.
W listopadowym PC World Komputer jest artykuł zatytułowany "powrót chudego". I tam jest napisane, że wiele firm się obecnie decyduje na to rozwiązanie, rezygnując z "peceta na każdym biurku". Bo thin client ma wiele zalet - brak systemu operacyjnego, odporność na wirusy, łatwiejsze zarządzanie, instalowanie poprawek, niska cena, wolniejsze starzenie się... I tak dalej. I na końcu tego artykułu jest przepowiednia. "Według eksperta Johna Krisha, systemy oparta o cienkie klienty, (...) znajdą entuzjastów wśród użytkowników domowych. Po drugiej stronie przewodu sieciowego widzi on miejsce dla dostawcy usług internetowych, oferujących nie tylko dostęp, ale i sieciowe aplikacje". Przy współpracy z siecią, cienki klient, ma zaoferować podobne możliwości jak stacjonarny pecet.
Oczywiście nikt tu nie mówi o grach, programach graficznych itp. W takich zastosowaniach końcówki sieciowe nie mają szans. Ale praca biurowa, przeglądanie WWW - niby czemu nie?
Pisałem już o tym oddalaniu się od "mojego komputera". I byłem przeciwny. I nie ukrywam, że nie podoba mi się to rozwiązanie nadal. Nie chcę mieć urządzenia, z którym nic nie mogę zrobić. Nawet, jeżeli nigdy nic nie zrobię, to chcę mieć tą możliwość. Ale dla cienkiego klienta, a zwłaszcza mobilnej jego wersji, znalazłem zastosowanie, nawet dla geeków.
Otóż - wymarzyłem sobie lekkiego, przenośnego, cienkiego klienta. Coś w rodzaju palmtopa. Z modułem Wi-Fi. Ale nie połączeonego z serwerem jakiegoś usługodawcy. Nie. Z moim komputerem. Normalnym pecetem w domu. Dzięki temu w każdym miejscu z dostępem do Wi-Fi miałbym na przykład dostęp do tego, co leży u mnie na dysku. Mógłbym się położyć w łóżku i czytać e-booka znajdującego się na dysku komputeraz z drugiego pokoju. A gdyby ów mój wymarzony klient był jednocześnie telefonem komórkowym - cudo. Z drugiej strony, gdy nie ma dostępu do sieci bezprzewodowej, staje się bezużytecznym ciężarem. Dlatego, albo musimy poczekać na upowszechnienie się rozległych sieci typu WiMax, albo zostać przy klasycznych palmtopach rozbudowanych o takie cudne możliwości.
Przepowiednia Sun się nie sprawdziła. Ich pomysły były nieodpowiednie. Dziś, znacznie ulepszone i poprawione - wracają. A jak będzie dalej?
02 listopada 2005 09:22:23
cosmopod.com - miłe i przyjemne.
A swoją drogą... narzedzie vpn dla palmtopa? No niegłupia idea :)