No i wreszcie
Kurde, cholernie mi był przez ten czas niedziałania Jogger potrzebny. Głównie, żeby kilka osób do pewnych tekstów czy to Nbw czy Marcoosa, czy moich własnych odesłać. A tu lipa.
Jest. Wrócił. Faaajnie. Szkoda tylko, że główna strona Jogga każdego to error 404. Ale chyba się to poprawi :)
PC World Komputer
Przyszedł kolejny numer tego czasopisma. Prenumeruję je od roku, prenumerata byłą prezentem na urodziny. I przyszedł ostatni numer w tej prenumeracie. I czas się zastanowić - czy kontynuować.
Inne czasopisma - CHIP-a i Komputer Świat czytuję w miarę regularnie, jako że mam dostęp poprzez pewną bibliotekę. A PCWK mam własne, w domu sporo tego lezy. Oprócz tego co jakiś czas "Twoja Komórka".
Papierowe czasopisma mają jedną, wielką zaletę. Mogę sobie wziąć, położyć się i poczytać. Czytanie z ekranu komputera mnie denerwuje w większości przypadków, e-booków pod tym względem bardzo nie lubię. Nie umiem tak czytać.
Ech, czy zamawiać dalej PCWK, czy nie... Na płytach często rózne przydatne rzeczy, w samej gazecie też zwykle sporo fajnych tekstów. Nie wiem. Zastanowię się.
A co mi powiedzą Czytelnicy?
No, przyszła chęć do pracy!
Wreszcie. Tym sposobem zrobiłem zadania z algebry liniowej, jeszcze tylko 6 zostało do zrobienia, ale zrobię jutro. No, ale skoro wróciła chęć do pracy to ja powiem, co się szykuje.
- Program do wyszukiwania KIFS w wersji 0.6 będzie dostępny najprawdopodobniej pod koniec listopada. A w nim znaczne ulepszenia i poprawienia błędów.
- Piąta część "Prawdziwej Terry" nie jest zakończeniem tej historii. Nie, to jest dopiero początek :) Entuzjastyczne komentarze i mój niedosyt twórczy spowodowały dwie rzeczy. Po pierwsze, że pojawi się wersja poszerzona opowiadania, jako PDF/RTF na stronie, artykuł o moich inspiracjach, wraz z notatkami na temat "wszechświata" oraz przede wszystkim - jest planowane następne opowiadanie osadzone w tych realiach. Znacznie dłuższe i mam nadzieję, że lepsze.
- Nigdy o tym nie pisałem, ale planujemy nakręcić fan-film osadzony w świecie Star Wars. Z grupką znajomych. Dzisiaj w trakcie "przerwy" odbyłem dłuższą pogawędkę na tak interesujące tematy jak walka mieczem świetlnym ;) Z ludźmi innymi, którzy przypadkiem się dowiedzieli o naszym zamyśle. I jako takżę twórcy filmiku postanowili nam udzielić trochę dobrych rad, za co im niezmiernie dziękuję :) Jednak dziś, znajomy zaproponował, aby zrezygnować z SW i zajać się filmem zupełnie innym... Pomysł jest cholernie ciekawy, napiszę więcej jak ustalimy w końcu co i jak :)
- Nowy blog, "Notatki na piasku", jest w fazie już coraz bardziej zaawansowanej. Co to będzie, jak to się będzie miało do Joggera - zobaczycie. Zapewniam, że nie uciekam z Jogger.pl, nawet w tak miły dla nas, śledzących go przez Jabbera, sposób jak Riddle.
- Dawno żadnych stron nie oceniałem (nie objechałem?) - spokojnie. Mam już kilka na oku. Będzie jak zawsze :)
Ogólnie coś mi się stało, że mam więcej energii i jestem chętniejszy do życia. Nie wiem co jest tego przyczyną, bo się nie zakochałem (bo nikogo nowego nie spotkałem :)), ale nawet dzisiejsza kolejna kartkówka z logiki mi tego nie przekreśliła :) Jestem szczęśliwszy. I cholernie mi się to podoba :)
Czas wrzucić do odtwarzacza MP3 kolejne piosenki.
Nie chce mi się!
Ptasia grypa. Ludzie zaczynają się bać kupować mięso drobiowe. Wołowniny nie, drobiu nie, wieprzowiny nie... Nawyki żywieniowe będziemy musieli zmienić? <teoria_spiskowa>wegetarianie powodują te wszystkie choroby aby zmusić świat do jedzenia roślin :)</teoria_spiskowa> A tak na serio to jak by mi się chciało to bym napisał coś na temat żywienia właśnie. Wegetarianizmu, świętych wojen, złych nawyków żywieniowych i tak dalej. I to już niedługo.
Właśnie! Nie chce mi się wielu rzeczy robić, ale wiem, że muszę. Ale jak mnie ktoś nie pogoni do roboty to się sam nie wezmę chyba. Kto chce z jakimś batem nad Ktosiem stanąć? :)
Kaczki
Wczoraj w Ogrodzie Botanicznym zrobiłem całkiem ładne zdjęcia kaczek na wodzie, ale umieszczę dopiero w zakończeniu ciszy wyborczej :) Tak aby nikt się nie zasugerował ;)
Nie każ mi myśleć!
Czy ktoś czytał książkę Nie każ mi myśleć! O życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych? Tak na pierwszy rzut oka to wydaje się ciekawą pozycją, ale te 26 PLN kosztuje. Przydało by się dowiedzieć czegoś zanim ewentualnie zakupię :)
Koszulki

Fajne. Szkoda tylko, że 12 ojro czarna i prawie 10 ojro ta biała. A to jak dla mnie stanowczo za dużo. Idę przejrzeć inne serwisy z koszulkami :)
Jestem wkurzony na politykę
Znowu wrócimy do polityki. Uwaga, będę przeklinał.
Miałem napisać o tym już jakiś czas temu, ale jakoś tak wyszło, ze mi się to odwlekało. Otóz chodzi o to, że dziadek Tuska podobno był w Wehrmachcie. Wcielony siłą, bądź też zgłosił się na ochotnika - rózne są teorie. Ale ja stawiam tylko jedno pytanie, jako młody człowiek. Co to kurwa ma do rzeczy? Co mnie obchodzi co czyjś dziadek robił 50 lat temu? Co to ma do rzeczy przy obecnej sytuacji politycznej? Czy przepraszam dziadek Tuska może przekazał swojemu wnukowi jakieś geny nakazujące mu porzucenie własnego kraju? Przecież to bzdura.
Po drugie, Kaczyński powiedział za Endrju Lepperem: "Balcerowicz musi odejść!". "Kaczyński zapewnił, że jego opinia w sprawie Balcerowicza nie ma nic wspólnego z Lepperem i poparciem jakiego szef Samoobrony udzielił mu w II turze wyborów.". Nie, no na pewno nie, no skąd. Nic wspólnego. A dlaczego nigdy wcześniej nic o tym nie było słychać? Tylko tak nagle teraz to głośno powiedział?
Tusk podobno nic specjalnego nie robił. Żadnych wniosków i czegoś tam jeszcze. Więc co? Oczywiście, wielka reklama jego rywala. A czarnego PR miało nie być... Ale to prawda, że tutaj coś jest z Tuskiem nie w porządku.
Artykuł sponsorowany naleziony na pewnym portalu:
Lech Kaczyński urodził się w 1949 r. w Warszawie. Matka jest emerytowanym pracownikiem IBL PAN. Ojciec był wykładowcą Politechniki Warszawskiej. Obydwoje byli w Ruchu Oporu. Matka była żołnierzem Szarych Szeregów, Ojciec żołnierzem Armii Krajowej i Powstańcem Warszawskim.
I znowu kurwa. Co mnie obchodzi, że jego RODZICE walczyli za Polskę? On przecież nie walczył w trakcie II Wojny. Nie mógł, urodzony 4 lata po jej zakończeniu. Jedynie to może prowadzić do stwierdzenia, że mówiono mu o miłości do kraju w młodości. Ale czy ktoś wie, czy on słuchał rodziców?
Dwaj kandydaci idą łeb w łeb. I zobaczymy jak to będzie, aczkolwiek jestem przeciwko Kaczyńskiemu. I już.
Jestem wkurzony, nawet nie mogę sobie poczytać newsów ze świata IT, bo zaraz się we mnie gotuję, gdy widzę jakieś komentarze Linuksowców nt. Windows czy innych Windowsowców nt. Linuksa. Czas odpocząć.
Freesql.pl
Za wątkiem na forum 4programmers.net trafiłem na stronę Freesql.pl. Projekt ten ruszył wczoraj, i na razie nie oferuje niczego. Ale w przyszłości (jak mniemam, stosunkowo odległej) ma dawać "biednym" webmasterom miejsce na bazę danych SQL, co by pozwalało wykorzystywać serwis na przykład na kontach z PHP ale bez bazy danych MySQL czy PostgreSQL. Ma oferować po prostu darmowe bazy danych w Polsce, jak na przykład FreeMySQL.net, czy FreeSQL.org.
Projekt jest ciekawym pomysłem, aczkolwiek na razie nie ma niczego i całkowicie liczy na ochotników. Potrzebuje osób które mogą zaoferować własny komputer na serwer (a więc wymagany 24h uptime, zewnętrzny IP, niezłe łącze i spore dyski twarde), reklamodawców i przede wszystkim - domeny i serwera. Bo na razie stoi na darmowym (chyba) cba.pl. A chce sie stać Freesql.pl.
Ale nie był bym sobą, gdybym też nie ocenił strony. Jest to jakiś gotowy CMS i szablon, jakość kodu HTML jest nędzna (walidator znalazł około 60 błędów), wszystko na tabelkach. Typowe, już się do tego zdążyłem przywyczaić. Niestety, nie tylko to mówi, że strona nie jest nadzwyczajna. Malutkie <input> i <textarea> na stronie "przyłącz się", nieprawidłowo sformatowane teksty (spacja przed przecinkiem, brak jakiś akapitów), sporadyczne błędy ortograficzne ("nie pracującym").
Uważam pomysł za całkiem sensowny. Tylko jest jeden problem. To się nie opłaca. Nikomu się nie opłaca stawianie darmowych baz danych MySQL. Tak samo jak oferowanie darmowych kont WWW bez reklam. Więc potrzeba ludzi dobrej woli. Nie wątpię, że ich w Internecie nie brakuje, ale czy dla tego projektu znajdą się ochotnicy, gotowi poświęcić swój wolny czas?
Ten wpis jednocześnie być może zapewni nieco większą popularność temu Freesql.pl, pozycję w Google mam całkiem niezłą, jak zauważyłem. Co prawda, dla haseł "2012" i "jęczmień na oku", ale może się to zmieni w przyszłości.
Życzę, aby się to powiodło, choć sam polecam jednak, w miarę własnych możliwości finansowych, uniezależniać się od darmowych usług. Niestety, to co darmowe - to na to nie mamy gwarancji, że będzie działać dobrze i stabilnie. A akurat w przypadku hostingu (także z bazami danych MySQL), to naprawdę oferta róznych firm jest bardzo szeroka.
LiveStrong
Na moim nadgarstku pojawiła się żółta, silikonowa opaska.
Powiecie, że to moda, ewentualnie, że chciałem być, jak to się mówi "jazzy". Nie. Po prostu chciałem wspomóc walkę z rakiem. Skoro mój komputer już przestał uczestniczyć w projekcie WorldCommunityGrid, to mogę pomóc jeszcze tak.
Kto nie wie o co chodzi? Chodzi o to, że zakupiłem sobie opaskę Nike LiveStrong. Przez znajomego, który je "sprowadza" z USA (i nie zarabiając na tym).
O, i przepraszam za jakość fotki. Nie chciało mi się iść po lepszy aparat, skorzystałem z tego grata co go mam pod ręką.
Ale wracając do opaski. Na studiach zauważyłem trzy osoby w grupie noszące je. Ogólnie rzadko widzę. A mówią, że to takie popularne i "trendi" (a, sory - "jazzy").
A teraz pytanie główne - czy ja uległem modzie, a sam podświadomie sobie wmawiam, że jest inaczej? Czuję, że tak niestety może być i jestem przerażony. Dotychczas skutecznie opierałem się modom, trendom i trzymałem własny styl (o ilemożna to tak określić).
Ogólnie zauważyłem zmiany w moim zachowaniu i charakterze na przestrzeni nawet ostatnich kilku miesięcy. Co się stało? Nie wiem. Wiem tylko, że jestem bardziej zdecydowany i agresywny (tak, Tomku, masz rację - jestem agresywny!). Choć jednocześnie jestem spokojny, nie wdaje się w flejmy, spokojnie na przykład odpowiadam na głupie pytania, nie wyprowadzają mnie z równowagi niepowodzenia. Zmiany. Wszystko się zmienia. Gdy porównuję siebie z zeszłego roku widzę, że teraz potrafię spjrzeć na rózne sprawy z innej perspektywy, nareszcie uznać swoje błedy i próbować je poprawiać.
Cholera, jestem innym człowiekiem. Ciekawe czy lepszym, czy gorszym?
eMPeDrai
Dawno, dawno temu pisałem że zakupiłem sobie odtwarzacz MP3. I pomimo tego, że było to już ponad rok temu to ja do dziś nie rozgryzłem metody jaką wybiera to maleństwo przy sortowaniu listy utworów. Najprawdopodobniej ustawia utwory według kolejności wgrywania... Ale czasami wychodzą różne dziwne pomieszania. Ja się z tego cieszę - w ten sposób jest kompletna losowość.
Tak Więc do odtwarzacza MP3 załadowane zostało kilka piosenek zastępujac kilka które już tam były i cały czas utrzymując się na liczbie 26 utworów. Klimaty kompletnie różne, od soundtracków z kilku filmów (John Williams i nie tylko) do czegoś co bym określił jako hard rock.
I tak chodząc na uczelnię i wracajac z niej słucham muzyki. Słuchawki, pomimo, iż douszne to dobrze się nadają jako odizolowanie wnętrza ucha od zimna. Właściwie to jak zacznę nosić opaskę (miejmy nadzieję, że jeszcze długo do tego nie dojdzie) to już chyba kompletnie nie będę słyszał co się dzieje dookoła mnie :)
Cały sprzęt, jak kiedyś wspominałem, wisi na szyi dzięki smyczy z logiem pewnego koncernu z h'Ameryki. Całe szczęście jeszcze na swojej drodze nie spotkałem jakiś maniakalnych zwolenników Linuksa i uchodzę z życiem ;)
Brr. Zimno!
Niedawno narzekałem, że jest zimno, ale dzisiaj to już było nadzwyczajnie. 3 stopnie w skali niejakiego Celsjusza rano. Dwa razy więcej, gdy w porze obiadowej wracałem z uczelni. A ja jeszcze wpadłem na inteligentny pomysł wracania do domu na piechotę. Zimno było, ale w miłym towarzystwie się tego tak nie zauważa. Dopiero potem, gdy już trzeba iść samemu, to słuchawki w uszach i nie jest źle.
Dzisiaj na labolatoriach z informatyki na których zrobiliśmy jak zwykle więcej niż poprzednie grupy (na wszystkich ćwiczeniach wszystkich wyprzedzamy ;)) wśród już coraz lepiej znanych mi osób z grupy pojawiła się jeszcze jedna osoba. Płci nie powiem jakiej ale nie mojej (© mój matematyk z LO 2002-2005). Nie widziałem wspomnianej osoby wcześniej, tak z głębszego przyglądnięcia się całemu rokowi to nie jest żadna z "naszych" (trzech, jak wspominałem) dziewczyn. Hm?
Zbieram się do napisania głebszej notki na tematy płci pięknej, a dokładnie na temat tego co się podoba (mi, autorytatywnie), ewentualnie co nie. Ale się nie mogę zebrać. Tak samo nie mogę się zabrać za napisanie paru innych rzeczy... I tak sobie uświadamiam, że mi jakiegoś notatnika z notkami - muszę WordPressa wykorzystywać do tego celu ;)
Do odtwarzacza muzyki trzeba sobie nowej nieco nagrać, może czegoś ostrzejszego, bo aktualnych rzeczy niektórych, spokojnych, jak ostatnio dużo muzyki jakiej słucham, nie słychać w autobusie czy koło ulicy.
No, czas się przysiąść, stworzyć szablon dla komentarzy, a potem uczyć się logiki. Jutro jest prawdopodobna kartkówka.
[Lady Pank - vademecum skauta]
Update [16:48]: Szablon dla komentarzy jest gotowy.
Permalink
Jak powiedział, tak i zrobił. Wziął szablon WordPressa, który zastosował wraz ze "zdradą", przerobił go lekko i przystosował i gotowe. Strona główna zyskała nowy wygląd. Strona z komentarzami, oraz homepage nowe uzyskają wkrótce, gdy tylko chęć do przysiąnięcia się znowu przyjdzie :)
Tymczasem być może niektórzy zauważyli coś, co nazwane jest permalinkiem. Linkiem do wpisu, który to link się nie zmienia wraz z upływem czasu. Oraz jest "przyjazny" dla wyszukiwarek. Na razie, jest to wersja bardzo testowa, ale być może zadziała lepiej wkrótce. Cały mechanizm jest oparty o jeden prosty skrypt PHP na moim serwerze i moduł mod_rewrite serwera Apache. Nie jest to tak genialne rozwiązanie jak te zastosowane np. w WordPress, gdzie link ma postać np. domena.com/blog/2005/10/25/tytul-wpisu. Ale chyba nie jest też jakoś tak najgorsze, prawda? Jak zobaczę, że wszystko jest okej, to to "area51" zniknie z linku jedynie. I wkrótce być może pojawi się nowa, lepsza wersja, która będzie obsługiwac także inne Joggi. Linki będą mogły być podawane w taki sposób:
http://www.ktos.info/jogger/{DOMENA JOGGA}/{EID}/
na przykład:
http://www.ktos.info/jogger/ktos/e157099/
czy
http://www.ktos.info/jogger/riddle/e156967/
Jakieś opinie? :)
Jestem dziwny!
Ledwo miesiąc temu ten oto widoczny teraz szablon wprowadziłem, kiedy sobie uświadomiłem, że on mi się jednak niezbyt podoba. I coś nowego bym chętnie zobaczył. Ale tym razem - coś własnego.
Biorę się do pracy :) Czy ja jestem dziwny?
Jogger - raz jeszcze
Wczoraj napisałem że zdradziłem Joggera. A dziś, jeszcze raz, na świeżo, napiszę parę słów.
Zupełnym przypadkiem dowiedziałem się, po napisaniu poprzedniego wpisu, co o mnie pomyślała pewna osoba, która bardzo szanuję i lubię. Riddle. Chyba jeden z pierwszych, który zaczął śledzić moje wypociny, i nadal to robi, sam nawet nie wiem za bardzo czemu :)
Zdałem sobie sprawę, jak bardzo się przejmuję opinią innych osób. Oczywiście niektórych, ale on akurat sie do tych zalicza. Stąd też przemyślałem jeszcze raz, jak to będzie z Joggerem oraz drugim blogiem, który na razie jest praktycznie ukryty. Choć, jak się ktoś postara, to może go stosunkowo łatwo odnaleźć.
Otóż, ja poczekam na rozwój sytuacji. Chyba już większość użytkowników Joggera wie o petycji skierowanej do Sparrowa z prośbą o uwolnienie kodu Jogger.pl. Tak, aby grupa tych, którzy się znają, mogła spojrzeć i dodać elementy, których brakuje. Przeciętnemu użytkownikowi Joggera może ich nie brakować. Ale... poużywałem WordPressa przez tylko kilka godzin i zobaczyłem jakie to są wielkie możliwości. Kategorie wpisów, TrackBack oraz permalinki. To to, czego mi najbardziej brakuje. Pomysł, aby wziąć się do roboty nad Joggerem spodobał mi się od razu. I zaoferowałem moje poparcie oraz wsparcie, gdyby się powiodło. Z PHP, mySQL, XHTML i CSS mam do czynienia, rochę umiem. Oczywiście nie tyle co taki Sparrow, Patrys, Nbw czy inni. Ale mogę te moje skromne umiejętności zaoferować.
Bo wyprowadzka była by najgorszym z możliwych rozwiązań. Byłem zdenerwowany, stworzyłem nowego bloga i pochopnie napisałem o rozdziale. Ale nie. Popełniłem błąd i przepraszam. Po prostu zdałem sobie sprawę, że nie mógłbym porzucić tego wspaniałego "community" jakim jest Jogger.pl. Przyzwyczaiłem się, polubiłem je - polubiłem ludzi i ich podejście do innych.
Ja tu zostanę. Chyba, że naprawdę doszło by do czegoś tragiczznego. A gdyby udało się uzyskać dostęp do kodu Jogger.pl - pomogę. Jak będę umiał i w miarę czasu.
Howgh.
Wczoraj, gdy przeglądałem stare wpisy z Jogga, padł Internet. A już myślałem że Jogger i byłem zdenerwowany :)
Autocytaty
Tak korzystając z okazji że Jogger działa (a także próbując udowodnić, że jednak nie opuszczę tego serwisu!) i w związku z tym, że wena nie miała co robić i teraz do mnie przyszła napiszę jeszcze jeden wpis :).
Otóż, gdy napiszę coś ciekawego, uda mi się jakaś sentencja czy zgrabna myśl, to ją zapisuję. Zapisuję na pewnej ukrytej stronie na hołmpejdżu. Gromadzę moje cytaty. Zacząłem niedawno, a że myśli nadających się do tego zbioru mam niewiele, to nie jest on zbyt rozległy - ot, na razie kilkuelementowy.
Ale czy to gromadzenie własnych cytatów to nie jest popadanie w narcyzm? Może ja nie powinienem tak robić?
Zdradziłem
Tak proszę państwa. Zdradziłem Joggera.
Założyłem sobie blog oparty o system WordPress. Na własnym serwerze, płatnym, od którego wymagam 99% uptime (czego od Joggera żądać nie mogę - jestem wdzięczny Sparrowowi, ze w ogóle ten system działa :) ).
I tam teraz będą się znajdywały notki, hmm... głebsze. Takie podpadające pod felietony czy artykuły. A cała reszta zostaje tutaj. Także wszystko prywatne, oraz oczywiście te pseudo-opowiadania sci-fi ;).
Przepraszam ludzi czytających moje wypociny, że teraz się będą musieli rozdwoić. Jeśli nie chcecie - przykro mi. Bardzo mi przykro. Nie chcę porzucać Joggera, przyzwyczaiłem się. Do tych ludzi, tego specyficznego i bardzi miłego środowiska. Ale też do rzeczy technicznych - do tych ułatwień, jak notki z poziomu komunikatora i powiadamianie o komentarzach przez Jabbera. Z drugiej strony autonomiczny blog daje mi też spore możliwości - od mechanizmów Trackback do nawet wyglądu linka w postaci domena/data/tytul-wpisu. Dlatego zdecydowałem się rozdwoić.
Update, 19:52: Nie chciałem zostać źle zrozumiany. Nie chodziło mi o publiczne narzekanie, że tu jest bu i się wynoszę. Gdyż to nieprawda! I bo to jest, to prawda, zachowanie nie na poziomie. Nie narzekam na Joggera - wręcz przeciwnie - to jest znakomity serwis, jestem wdzięczny ludziom, którzy poświęcają swój czas, aby rozwijać ten projekt. Jestem wdzięczny Joggerowi za to, że tu się znalazłem, poznałem ciekawych ludzi!
Zmieniłem troszeczkę wpis oraz szablon. Linki do drugiego bloga zniknęły, wpis poszedł na poziom 1. Jak będzie - zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Bo po dłuższym namyśle, to niestety rozdwojenie nie jest dobrym pomysłem. Chyba bym tak nie umiał :)
Zimno
Rano, jak prawie codziennie budzę się o 6:50, a o 7:30 wychodzę na autobus, jest w ostatnim czasie około 4-5 stopni w skali Celsjusza. Zimno. Póki co, mój polar + bluza pod spodem zapewniają wystarczającą ochronę przed zimnem, ale w głowę mi jest coraz zimniej. Obawiam się, że wkrótce trzeba będzie zacząć mojej opaski na uszy. Pisałem ja o niej? A, nie pisałem, bo Jogg zacząłem prowadzić przecież w okresie już ciepłym :)
Po długim okresie używania czapek zimowych tudzież innych takich wynalazków nie odpowiadało mi to do końca. Zwłaszcza, gdy jakiś idiota wpadł na pomysł, że zabrać mi czapkę i powiesić na drzewie jest fajne :) (oczywiście nie zauważył, że jestem na tyle wysoki, że do mojej czapki dosięgam bez problemu, nakładam na głowę i idę dalej :) ) I tak, od zimy roku 2004 używam polarowej, czarnej opaski na uszy. Jest ciepło w uszy, a cała reszta głowy mnie nie interesuje :)
Zaraz zwolennicy długich włosów powiedzą, że oni nie mają takich problemów, ale ja się nie dam :) 2,5-3 cm to optymalna długość włosów! :)
Flamewar
Jogger nie działał przez weekend i w tym czasie zamiast pogrąźać się w lekturze blogów, ewentualnie w pisaniu własnych wypocin, przegląałem fora internetowe. Bo pracą się nie zajmowałem ;) Zresztą jestem przeziębiony znowu. Ale nieważne. Chodzi o to, co ludzie wypisują...
Dla rozrywki czytałem kilkanaście dyskusji o wyższości PewnegoSystemuOperacyjnego nad AlternatywnymSystememOperacyjnym i odwrotnie. Załamać się było można, zwłaszcza że główne argumenty pozostają niezmienne. Z obydwu stron barykady. Już napisano tyle na ten temat, że dziwne jest, że ktoś jeszcze chce dyskutować. Podobnie czytałem dyskusję o wyższości pewnego producenta telefonów komórkowych nad innym - to dzięki panu, który trolluje na forum gazeta.pl od jakiegoś czasu i zapewnia sporo rozrywki.
Ale ja napiszę, skoro już jestem w takim flejmowym nastroju coś na temat pakietu biurowego OpenOffice.org. Uczymy się go obecnie na labolatoriach z podstaw informatyki. Dziś właśnie mieliśmy pierwsze. Na dwóch zajęciach będzie OOo, potem kolokwium. I wnioski z używania OpenOffice oraz uczelnianych komputerów są dwa. Po pierwsze, to klawiatura jest do niczego, ciągle trafiam nie w te klawisze co trzeba - Powere, Sleep i Wake Up są nad strzałkami co powoduje, że ja chcąć nacisnać Delete ciągle trafiam w Power. Dzięki Bogu nie działa. Po drugie to niektóre klawisze nie reagują na delikatne naciśnięcia, takie jak ja stosuję u mnie w domu :) Po trzecie, to OOo jest strasznie wolny. Mało jest programów wolniejszych od niego. Po czwarte - może to przyzwyczajenie, ale ja jestem zdecydowanie bardziej produktywny przy normalnym Wordzie niż OOo Writer. Word jest dla mnie znacznie bardziej intuicyjny. Być może to kwestia przyzwyczajenia, ale mam jakieś takie wrażenia. Całe szczęście, z OOo tylko dwa zajęcia, potem coś innego już będzie.
Po drugie, odniosę się do firmyprodukującej telefony komórkowe. Pochodzi ona z Finlandii i nazywa sie Nokia. Zapewne słyszeliście ;) Otóż, jeżeli ktoś mnie zapyta to ja prawie nigdy nie polecę nikomu telefonów tej firmy. Mam do niej uraz - dlaczego? Bo wprowadzanie nowinek technicznych do telefonów średnich to nie jest jej domena, a modele takie jak mnei interesują, to są stanowczo za drogie. Inni producenci oferują to samo, po znacznie niższej cenie. Ponadto, jak w przypadku Microsoftu oraz Linuksa, prawda? Tak samo też Nokia nie trzyma się standardów itp.
Dziś pewien znajomy oświadczył, że od teraz jego głównym systemem stanie się Linux. Oczywiście całkowitego przerzucenia się na tą platformę nie rozważa - podobnie jak ja programuje w Delphi, co automatycznie zmusza go do używania Windows. A i jego "największe dzieło" co za tym idzie też jest tylko na Windows. No cóż :)
Sprawa kolejna. Szanowni użytkownicy. Jak się już kłócicie to weźcie chociaż podawajcie fakty i argumenty. Bo to czym się w większości przerzucacie...
Czas na akcję "pogromcy mitów". Mitów komputerowych, wyczytanych w Internecie.
- BeOS nie ma nic wspólnego z Linuksem (prawie - obydwa to systemy POSIX), więc w jednym szeregu z Linuksami prosiłbym go nie stawiać
- Windows nie zawiera na płycie standardowo trojana/wirusa jakiegośtam. To jest kompletna bzdura. Podobnie rzekome szpiegowanie użytkownika przez Microsoft jest też nieprawdą. Nie są przesyłane ani żadne dane osobowe, ani dane o zainstalowanych programach itp. Co najwyżej identyfikator systemu i kilka dodatkowych informacji
- Linux - ten system nie jest niezawieszalny. Przy błędach sprzętu nawet Linux wyświetli błędy i się ewentualnie nie uruchomi. Liczyć na komunikat "Brak procesora. Naciśnij dowolny klawisz i pracuj dalej." nie można niestety. A są pewnie i inne metody na zawieszenie całego systemu (a X'ów na pewno)
- Nie tylko Windows potrzbuje kodeków - Linux także. I nie wmawiajce mi bzdur, ze nie. Bo ja wam udowodnię, że się mylicie. Co najwyżej może je mieć domyślnie zainstalowane jakaś dystrybucja. Ewentualnie może być program, który nie wymaga kodeków systemowych od dekomprecji filmu (VLC).
- Jak się podaje że taki to a taki program jest pod Linuksem do robienia czegośtam to zauważcie, że ten program może też mieć wersję pod Windows - a więc, że Linux wcale nie jest w tym przypadku lepszy :)
- Wirusy na systemy Linuksowe istnieją. Nie tak groźne jak na Windows, ale są. Więc nie mówcie, ze nie ma wcale.
Więcej grzechów nie pamiętam.
Ach, jeszcze jedna sprawa - czy jest możliwe napisanie programu który sprawdza jaka to jest dystrybucja Linuksa i ewentualnie jeżeli jest to jakaś w stylu Ubuntu to wykonuje np. "sudo <tutaj jakieś groźne polecenie>" i tym sposobem robi wszystko na prawach roota? Bo jeżeli tak, to wysłanie tego do niedoświadczonego użytkownika (zakładając że Linux zdobył duża popularność) i nakłonienie do otworzenia tego będzie tak samo działało jak robaki pod Windows... czy to jest możliwe? Bo mnie taka złowroga koncpecja naszła (ale spokojnie, nie mam zamiaru robić czegoś takiego :) )...
O czymś innym. O tworzeniu programów.
Ten Jogg w ciągu ostatniego tygodnia stał sie jakiś taki nt. sci-fi oraz studiów. Czas z tym skończyć. Dla odprężenia od pisania czwartej (przedostatniej) części "Prawdziwej Terry" postanowiłem że opiszę kilka błędów, jakie programiści (amatorzy) popełniają projektując interfejs do swojego programu. I sam program. Po wrażeniach z używania pewnej aplikacji. Nie powiem głośno jakiej, bo i nie ma po co.
Po pierwsze - nazewnictwo. Programy, nawet proste, tworzone przez początkujących często mają nazwy w stylu super-doskonałych produktów komercyjnych. Czyli na przykład: Costam Corporation - Program 2007 PRO. Po co? Po co to "Professional", po co "Moj Corporation"? Po co rok w nazwie, jeżeli opracowanie programu trwa krótko, a w roku może pojawić się kilkanaście wersji? Ja też tak robiłem. Reflex Software Penknife 2003 XP nadal leży u mnie na dysku. Ale to, że program na "superwypasioną" nazwęmozę po prostu zniechęcić, zwłaszcza gdy sam program jest prosty i zrobiony byle jak. Zwykłe numerowanie wersji, czy to w stylu x.y czy x.y.z jest dobre. Ale jest jeszcze ta magizna bariera wersji 1.0. Wiele projektów pozostaje w fazie 0.99 i nigdy nie osiągają tej magicznej granicy wersji "stabilnej" 1.0. 1.0 nie oznacza, że program jest doskonały. Nic nie jest doskonałe, błedy są zawsze. Nie należy się bać numerka 1.0. A sprawą drugą jest to, ze nie należy się spieszyć w dążeniu do numerka 1.0. I na przykład wypuszczać kilkanaście wersji 1.0 beta. Lepiej jest wydłużyć okreś beta-testów, chyba, że jest jakiś błąd krytyczny.
Rzecz druga. Pomoc. Jeżeli w programie nie umieszczamy pomocy - bo jest na przykłąd banalny w obsłudze i każdy głupi sobie poradzi to nie umieszczamy też w menu opcji "Pomoc". I nie robimy tak, aby po jej wybraniu pojawiło się okno w stylu "Ten program jest banalny w obsłudze i nie potrzebuje pomocy". To jest głupie po prostu i tyle. A co do okna "o programie". Umieszczanie w nim nadmiaru obrazków, animacji itd. - po co. Wystaczy tylko tekst informujący o autoach, nazwa programu, wersja i ewentualnie informacje o licencji.
Po trzecie. Poprawność ortograficzna. Programy, w których pojawiają się teksty z błędami niemogą być brane na poważnie. To bardzo kłuje w oczy. Tak samo jak literówki. Przed wydaniem tej magicznej wersji np. 1.0. należy się zwrócić do całkowicie niezwiązanej z projektem osoby o przejrzenie tekstów i wyszukanie ewentualnych błędów. Podobnie nalezy postępować przy sprawdzaniu interfejsu użytkownika. To, co dla twórcy jest wygodne, dla użytkownika nie musi być takie samo.
Po czwarte - zwracanie uwagi na szczegóły. Takie rzeczy jak brak zmiany stylu okna dialogowego na uniemożliwiające np. minimalizację czy maksymalizację, zwracanie uwagi czy gdzieś nie ma tekstów "systemowych" typu "MainOkno" w tytule głownego okna itp. Rzecz kolejna to obsługa wszystkich błędów. Użytkownicy są nieprzewidywalni. I lepiej, aby nie zobaczyli komunikatów w rodzaju "Program Super.exe has generator exception EAccessViolation at address 53643. Read of address 00000000.". Też używanie takich rzeczy jak tytuł okna "Pytanko :)" z treścią "Naprawdę chcesz opuścić program? :'(" jest niezbyt wskazane. Jeżeli program ma uchodzić za poważny.
Odpowiedni dobór glyphów, bitmap, kolorów, mało przeładowany interfejs użytkownika, dążenie do najmniejszego rozmiaru pliku wykonywalnego to też ważne sprawy.
SMS w kosmos
Pojawiła się kampania "Wyślij wiadomość". Rozpoczęła się dzisiaj i potrwa 97 dni, do 11 stycznia 2006 roku. A o co chodzi? Chodzi o to, żę każdy kto wejdzie na stronę projektu, możę wpisać 360 znaków. Ten tekst zostanie wysłany w Kosmos za pomocą radioteleskopu w Państwowym Ośrodku Kontroli i Testów Kosmicznych w Eupatoria na Krymie. 360 znaków to mniej więcej dwa SMS-y. Tak więc transmitując zebrane wiadomości (których ilość przewiduje się na około 500 tysięcy) zostanie wysłany "SMS od Ziemian".
No, na szczęście nie muszęjednak budować własnego radioteleskopu aby wysłać wiadomość w Kosmos. Mogę skorzystać z formularza na stronie internetowej. Tak samo jak zostawiłem moje nazwisko na tym, co będzie wiozła sondakosmiczna New Horizons (która też chyba startuje w styczniu 2006).
Ktos na studiach - wrazenia
Tak więc jestem to pierwszych zajęciach. I co powiem. Teoretyczne podstawy informatyki zanudziły nas na pierwszej godzinie, na frugiej nie było lepiej. Ale ma być gorzej. Znaczy to jest podobno ten przedmiot z którego 40% nie zdaje. Matematyka dyskretna (wreszcie wiem co to jest) i ćwiczenia z niej poszły w miarę gładko. Indukcja matematyczna nie jest taka znowu trudna.
Ale znając studia to będzie już tylko coraz gorzej. ale przynajmniej jeszcze tylko jutro i weekend. Trzydniowy, to o czym zawsze marzyłem :)
A kolejną część "Prawdziwej Terry" zaprezentuję niedługo. Leży już w zaawansowanej formie na dysku. Co gorsza fabuła mi się w głowie rozwija i nie wiem czy nie za dużo wątków wprowadzę, najprawdopodobniej z niektórych się zrezygnuje i stworzy z nich oddzielne, krótkie tekściki w tworzonym przez mnie Wszechświecie :)
Andromeda raz jeszcze
Wspaniały serial, ale nadające go Tele 5 oraz AXN mnie zdenerwowały. Pierwsza stacja zamiast nadawać po druigm sezonie trzeci zeson zaczęła od początku drugi sezon, zaś druga stacja po dzisiejszym ostatnim odciunku czwartego sezonu na to miejsce wsadziała Star Trek: Enterprise. Natomiast odcniki piątego sezonu co piątek o 20:20. Obecnie od odcinka 15-stego. Zacząłem oglądać od dwunastego.
Szkoda. Ale z drugiej strony dzieki temu nie będę musiał się martwić tym, że ćwiczenia z logiki i teorii mnogości trwają akurat w czasie Andromedy ;)
Ktos na studiach
Dzisiaj była inuguracja roku 2005/2005 dla pierwszego roku. Tak więc po róznego rodzaju opowiadaniu o historii szkoły, po straszeniu nas pierwszym semestrem staliśmy się studentami Politechniki Lubelskiej.
Wykład inauguracyjny (tytułu dokładnego nie zapamiętałem) dotyczył projektowania systemów informatycznych. Trochę podstaw, rzeczy, które warto sobie uświadomić podczas projektowania systemu informatycznego, ogólne zahaczenie o dokumentację (w tym UML. Kilka ciekawych stwierdzeń, obalenie kilku mitów... I na koniec podsumowanie zilustrowane słynnym już obrazkiem z huśtawką i analogiami do systemu informatycznego. Ot, podstawy inżynierii oprogramowania.
Plan. Całkiem przyjemny, tylko raz w tygodniu tracę Andromedę (podziękujmy ćwiczeniom z logiki i teorii mnogości). Piątek wolny. Dni pozostałe raczej luźne.
Jak by się ktoś zastanawiał - ilość osób płci pięknej na roku - trzy. U mnie w grupie chyba żadnej nie ma. Szkoda.
Będzie dobrze. Przynajmniej taką mam nadzieję :)
Pollub
Ogłoszenie na stronie Politechniki - "inauguracja blablabla 4 październiak blablabla". A co dzisiaj? Tak, spotkanie organizacyjne i inauguracja dla pierwszego rocznika. Znaczy dla mnie.
Tak więc trzeba było założyć garnitur i za 10 minut droga na autobus. I zaczyna się. Ech. Trudno.
Favikonki
Skoro tak Peres prosił o dowód wdzięczności, to porzuciłem system favikonek Pawła C. i wprowadziłem Peresowskie favikonki w komentarzach, które mają być teraz ujednolicone i żeby przeglądarki nie pobierały obrazków z dużej liczby innych domen,
Systemy się chyba pokrywają w ilości osób (posiadających ikonki), więc to praktycznie nie ma różnicy :)
UFO
A dzisiaj na tym blogu na który najłatwiej trafić szukając informacji o roku 2012 oraz jęczmieniu na oku zajmę się innym czymś "niewyjaśnionym". Porzućy tematy komputerowe oraz zmiany biegunów w 2012 roku. Czas na UFO. Niezidentyfikowane obiekty latające.
Ta myśl naszła mnie wczoraj wieczorem, podczas czytania ksiażki zawierającej futurologiczne wizje. Książka napisana w 1981 roku, więc po prostu sprawdzałem twafność przewidywań. W każdym bądź razie m.in. był temat innych cywilizacji oraz wlaśnie "latających talerzy". Widoczne w róznych częściach świata, o kształcie dysku, świecące, zawisajace nieruchomo, bezszelestne... Ale pojawia się też taka rzecz, żę byli piloci myśliwców wojskowych, którzy śledzili te obiekty - dlaczego - bo radar wykrył, że się pojawiły nad terytorium kraju. I co w tym takiego dziwnego? Ano jak dla mnie to to, że cywilizacja typu I, zamieszukjąca 3 planetę od gwiazdy typu widmowego G2 stworzyła, i to już dawno temu, maszyny które zdolne są bezproblemowo oszukać radary - również prymitywną technologię. Samoloty typu "stealth", od nieśmiertelnych SR-71 i F-117 do najnowszych F-22 i B-2 są praktycznie całkowicie niewykrywalne dla radarów. Ślad pozostawiany jest porównywalny ze śladem mewy. Natomiast ewentualne pojazdy cywilizacji o daleko wyższym stopniu rozwoju są na naszych radarach doskonale widoczne. Czy to nie paradoks? Czyżbyśmy mieli lepsze systemy wykrywające niż ewentualni Kosmici? To przecież głupie!
Jak do mnie przyjdzie wena to napiszę coś jeszcze na temat UFO...
Windows Genuine/Delphi DeXter
Co za przekleństwo. Muszę uruchamiać IE, żeby ściągnać jakieś intresujace mnie rzeczy ze strony Microsoftu. I to nawet nie łati czy coś, a przykłady do artykułów. Nie mogą przypisać "Thank you for using genuine Windows" do mojego profilu w .NET Passport, abym mógł to robić z każdej przeglądarki? Ech. Trudno, artykuły o tworzeniu nowego wyglądu dla aplikacji, aby dostosować wizualnie do Visty odłożę na później. Nie chce mi się teraz bawić.
Tymczasem sporo już wiemy na temat następcy Delphi 2005 oraz C++ Buildera. Od teraz to będzie jedno narzędzie. Nazwa kodowa Delphi DeXter. szykuje się całkiem sporo zmian, choć nie o charakterze rewolucyjnym. Ot, po prostu dalsza ewolucja IDE. Na pewno istotną rzeczą jednak jest zintegrowanie C++ Buildera w jednym IDE, razem z Delphi, Delphi.NET oraz C# Builder ;). Na temat DeXtera pozwoliłem napisać sobie wątek na 4programmers.net.
Windows Vista - prezentacja
Serwis dobreprogramy.pl przygotował dla ludzi nie mogących się doczekać następcy Windows XP prezentację w formie prezentacji Flash. Ściąga się czas dłuższy, ale jest całkiem przyjemna.
Osoba komentująca system powiedziała kilka rzeczy, które mnie rozśmieszyły ("zauważamy nowy pasek zadań oraz tapetę", "zamierzam przedstawić jeszcze jedną nowość, która nie działa w beta 1"). Pokazano kilka opcji wprowadzonych w Viście (Parental Control, Synchronizacja, wyszukiwanie), IE 7.0 ("gwóźdź programu").
Przyjemna rzecz. Dla tych, co chcieli by zobaczyć Vistę, ale nie mają skąd jej wziąć. Na przykład dla takich jak ja :)
