Coraz bardziej się oddalamy od "mojego komputera"?
Sam przerzuciłem się z śledzenia Joggów via Jabbera i RSS na Bloglines (choć to też RSS), za dużo zakładek zaczęło mnie denerwować, więc też założyłem moje del.icio.us... Używam też teraz głównie GMaila... I powiem tyle, że częściowo martwi mnie wizja przyszłości jaka nadchodzi.
Pisało się o tym już kilka lat temu, w artykułach fachowych, ale taka wizja pojawiała się także w książkach ("Wielki Wyścig", z serii "Zwiadowcy" Toma Clancy'ego mi się przypomina). Otóż coraz bardziej rezygnujemy z używania naszych, lokalnych komputerów na rzecz usług gdzieś na odległych serwerach.
Zaleta tego podejścia, uniezależnienie dostępu do naszych danych od jednego komputera jest niezaprzeczalna. To jest świetne rozwiązanie, z dowolnego miejsca na świecie, przy użyciu róznych środków dostepu (telefonów komórkowych, PDA, komputerów PC, komputerów przenośnych) możemy mieć dostęp do naszych danych. Czy są to e-maile, Ulubione strony czy cokolwiek innego.
Wizja przyszłości, w której posiadamy tylko i wyłącznie "głupie terminale", które łączą się z jakimiś serwerami, gdzie mamy wykupione miejsce do przechowywania naszych danych, korzystamyz aplikacji zainstalowanych na serwerze, to wizja straszna. Czyżby nadchodził kres komputera osobistego? Nigdy już nie będziemy mogli powiedzieć, że wiemy co się dzieje z naszymi danymi. Teraz komputer na jakim to piszę jest prawdziwie "mój". Mój komputer, na dysku moje dane, wiem gdzie one są fizycznie, sam dbam o ich bezpieczeństwo. A co będzie w przyszłości?
Przechowywanie danych nie na komputerze pracownika firmy, a na na przykład firmowym serwerze daje możliwości takie jak praca grupowa, systemy kontroli wersji dokumentów, łatwiejsza archiwizacja i zabezpieczanie danych. A dla użytkowników domowych? Możliwość dostępu do danych z dowolnego miejsca na świecie - z kawiarenku internetowej, z innego miasta, z innego kraju... Już nie trzeba by było przenosić fizycznie komputera do nowego, tymczasowego miejsca zamieszkania. Wystarczyło by uruchomic stojący tam terminal. A jak się zapłaci firmie za backup i ochronę antywirusową - też będzie dobrze, samemu się nie będziemy musieli martwić.
Interfejs aplikacji sieciowych jest coraz lepszy. GMail i jego system webmail uchodzi za wzór doskonałego systemu obsługi poczty przez WWW. Dzięki technologiom AJAX, nowym, lepszym stronom, bardziej dostępnym mamy coraz wygodniejsze narzędzia do obsługi naszych danych. Darmowe skrzynki e-mail zachęcają użytkowników do ich usług oferując na przykład także terminarze dostępne przez WWW, coś w stylu PIM, rozbudowane książki adresowe... Są też procesy intergracji danych użytkownika i danych w całej Sieci, choćby Google Desktop Search. Wiele osób nie używa już własnych agregatorów RSS, a raczej zbiera dane poprzez spersonalizowane strony startowe, takie jak oferuje Google, pochodny od MSN start.com, czy polski startowy.com. Aplikacje typu Wiki ułatwiają wspólną pracę nad dokumentami... Nasze dane i nasze komputery powoli stają się rzeczami niezwiązanymi.
Burzliwy rozwój odnoszą też media strumieniowe, zamiast polegania na własnej bibliotece mediów na lokalnym komputerze.
Czy za kilka lat, gdy usiądę przy moim pececie z Windows 2010 SP4 na pokładzie (czy choćby Ubuntu 9.34, Fedore Core 10 czy Slackware 20.0) to nadal będę odczytywał dane i aplikacje z mojego twardego dysku? A może już będę pracował na czymś zewnętrznym? Zamiast kupować pakiet Microsoft Office 2010 zapłacę mojemu dostawcy Internetu za możliwość napisania określonej liczby dokumentów w Wordzie 15.0 i spokojnie będę pracował poprzez przeglądarkę internetową... Wyniki zapiszę na moim prywatnym koncie i korzystając z webmaila wyślę stworzone dokumenty do kolegi... Czy będę jeszce mógł powiedzieć że mam dane na moim komputerze?
Ale jak będzie jak zwykle pokaże przyszłość.
24 września 2005 14:24:38
coś mi się nie wydaje żeby scenariusz, pokazany pod koniec notki, miał szybko nastąpić...
24 września 2005 14:27:25
O tego typu pomysłach słychać już od dobrych kilku lat (sam pamiętam artykuł z PCWK z roku 2000), więc coś podobnego może strać się faktem. Czy do roku 2010 i czy to będzie Word to nie jestem pewien... Ale technologia jednak coraz bardziej idzie w kierunku oddzielenia komputera i danych.
24 września 2005 14:33:24
nie będzie Ubuntu 9.34, jedynie 9.04 albo 9.10 ;)
ciekawy artykuł... mi odpowiada to że gdzie bym nie był mam pocztę, mam jabbera (lista kontaktów na serwerze), mam swoje e-maile. :)
24 września 2005 14:54:52
Takie "głupie terminale" o ile byłyby niewielkie i przenośne, nie byłyby złym pomysłem. Zawsze mogłyby być terminalami dla własnego komputera w domu, geekostwo na pewno by tak właśnie robiło.
24 września 2005 22:56:13
Fajny wpis. Przestraszyłem się, więc wracam na śledzenie joggów. Po pierwsze co ma jakieś Bloglines zbierać info co czytam, po drugie zbyt dużo czasu mija jak to przeczytam. :>