Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Harry Potter

21 września 2005, 10:34:56. Niewiadomoco , 0.

Przeczytałem 5 części tej książki, większosć jako rozrywkę, na szóstą poczekam aż ktoś (na przykład młodszy ode mnie brad cioteczny, fan tychże książek) sobie kupi, to przeczytam. Bo ebooków czytać nie lubię, wiem, ze polskie "pirackie" tłumaczenie już jest. Ale i tak mimo to wiem o paru ważnych wydarzeniach z części szóstej.

Dzisiaj trafiłem na dyskusję pewną, w której kilka ciekawych stwierdzeń się znalazło.

"Pani Rowling zapetlila sie z tym zmieniaczem czasu i teraz wszystko jest bez sensu"

"Magia magia, ale logika logika. Nawet w swiecie magi, a wlasciwie zwlaszcza tam powinno byc logicznie."

Pani Rowling się zapętliła ze zmieniaczem czasu... Sama się przepraszam może cofnęła w czasie? :) Nie, nieważne. Podoba mi się to, ze magia magią, ale logika musi być ;)

Ale Harry Potter i zmieniacz czasu to nie to o czym miałem pisać :) Chodzi o to, że jak wiadomo są ludzie szukający w ksiązkach róznych podtekstów, od satanizmu do okultyzmu. No cóż, wszelkiej maści narwańcy są obecni. Akurat jak dla mnie to te ksiązki żadnych podtekstów nie mają. Choc mogę się mylić, ale jakiś dowodów na to nie znalazłem specjalnych.

Jednak czytając wspomnianą dyskusję znajduje się tam głosy, mówiące, że ten nieszczęsny zmieniacz czasu nie został użyty w okolicznościach, gdy mógł zostać użyty w celu przywrócenia do życia zmarłych. Dlaczego? Część osób twierdzi, że nie mozna uczyć dzieci, ze wszystko się da naprawić i że śmierć jest ostateczna, że to nie gra, w której się ma wiele żyć. Bo w części 6 pewna ważna postać ginie (nie, nie Harry :)), choc oczywiście są źródła które twierdzą, ze pewnie powróci w części następnej. I czy ten powrót, gdyby sie okazało, ze sfingował własną śmierć byłby czymś uczącym (skoro książka ma też jakiś cel edukacyjny)? Dobre pytanie.

Na zakończenie cytat:

"za każdym razem najmniej podejrzewana osoba staje się sprzymierzeńcem Voldemorta (Quirrel, Szalonooki, Riddle)"

Riddle jest sprzymierzeńcem Sami-Wiecie-Kogo-Mam-Na-Myśli? ;)

Komentarze

  1. Paweł Ciupak
    21 września 2005 15:55:37

    Riddle? Jeżeli masz na myśli Korwina-Mikkego, to tak ;).

  2. Dot
    22 września 2005 12:31:40

    E... Ja bardzo przepraszam, ale komuś się coś... Pomyliło :]
    Riddle, czyli w pełni Tom Marvolo Riddle to jest Lord Voldemort we własnej osobie, a nie jakiś tam jego marny sprzymierzeniec. Marnymi sprzymierzeńcami Ciemnego Lorda byli Quirell, Wormtail, osoba podająca się za Mad-Eye Moody'ego i w sumie tyle. W pewnym sensie, trochę nieświadomie, również pani dyrektor Hogwartu przez część roku piątego, ale tutaj nie było żadnej niespodzianki ;).
    P.S. Chce Ci się czy nie chce czytać e-booków, nie masz czasem HP VI w wersji oryginalnej (czyt. angielskiej)?

  3. Ktos
    22 września 2005 12:34:10

    Tja, ja wiem, ale w cytacie tak nie było :P

    HP6 nie mam. Jak chcesz to Google i do roboty ;)

Zostaw komentarz

W komentarzach dozwolona jest składnia Markdown do formatowania.