Komputery, Windows i masa kompletnego bałaganu. Tak, to mój dziennik.

ktos.jogger


Język polska być trudna...

Niewiadomoco

Więc zastosujemy wstawki z języka obcego...

czy któreś z web-based accounts pozwala na wykorzystywanie ich jedynie dla outgoing mail?

Czy ludzie nie wiedzą, ze jak się pisze posta na forum to by wypadało wybrać jeden język w jakim się pisze?

Because ja nie like kiedy languages są mixed w one zdaniu. To gut is niet.

30 września 2005, 21:37:25.

Komentarze wyłączone

Gdy siądziesz do kompilatora...

Niewiadomoco

Chcesz zostać programistą. Takie powziąłeś postanowienie. Dlaczego? A bo chcesz sie wyróżniać, chcesz być dobry, chcesz poznać komputery od środka, chcesz by komputer robił to co ty chcesz. Bo liczyć na poważanie u płci pięknej nie masz szans. Jak to kiedyś powiedział Patrys: "Laski uciekają na widok geeków. Jeśli ktoś liczy na to, że poderwie pannę na opowieści o .htaccess czy sztuczki w Ruby on Rails, to jest w błędzie raczej ;]". Więc uznajmy, że masz inne powody.

Więc postanowione. Chcesz zająć się programowaniem. Pierwszy krok - należy wybrać język. Tak więc pytasz znajomych, ewentualnie pytasz na jakimś forum. I rozpętujsz kolejną wojnę typu "C vs Pascal - od czego zacząć?". I w końcu dostajesz tą odpowiedź. Sam sobie wybierz to co ci najbardziej odpowiada. Nieważne czy to jest C, Pascal, Java, Python, Visual Basic czy cokolwiek innego co wymyślono. Bo programowanie to nie jest jeden język. W ogóle programowanie ma niewiele wspólnego z językiem programowania. To jest sposób myślenia. Myślenia algorytmicznego, logicznego. Plus potrzebny jest upór, wytrwałość i pewnie jakaś mała doza talentu.

Ściągnałęś tak więc kompilator i jakieś kursy z Internetu i rozpoczynasz swoją zabawę. zaczynasz od nieśmiertelnego programu "Hello world!". Pokazanie tekstu na ekranie. Wpisujesz mozolnie kod z kursu, ksiazki czy czego tam, naciskasz magiczną kombinację klawiszy odpowiadającą za uruchomienie, wstrzymujesz oddech... i jest. Twój pierwszy program. Ale może nie? Może wystąpił jakiś błąd? Co się stało? Kompilator pokazuje błąd: "; expected on line 1". Chwila zastanowienia - znasz angielski - tak. Więc co to może być? Ach tak, zgubiony średnik w pierwszej linii kodu. Mała poprawka, rekompilacja i jest. Działa.

Co dalej? Trzeba by napisać jakiś ciekawy program. Może kalkulator? I tak uczysz się, tworzysz coraz bardziej złożone programy, posiłkując się kursami, pytając na forach (cczywiście przedtem należy szukać!). I rozwijasz się. Po jakimś czasie dochodzisz do wniosku - coś trzeba napisać, co można by pokazać światu. Tak aby zobaczyli, że oto pojawił sie kolejny, który coś umie.

I myślisz. Co by tu zrobić? To często jest okropne. Gdy wysilasz się, chcesz coś zrobić, ale nie masz co. Kolejny notatnik, komunikator, program do wysyłania poczty, wirus? Nie masz pomysłu? Rozejrzyj się. Brakuje ci czegoś w codzinnej pracy? Napisz narzędzie, które ułatwi Ci życie. Cokolwiek. A może komuś też to pomoże? Tak więc udostępniasz kod gdzieś w Internecie i otwrzymujesz pierwsze komentarze od innych niż ty użytkowników twojego programu.

Dowiadujesz się, że program nie działa na Windows innych niż XP + SP1, że program wywołuje błędy.... Wściekasz się. I co teraz? No właśnie, teraz należy pracować, aby błędów nie było. Co z tego, że program X też ma błędy? Co z tego, że Windows ma błędy? Błędów być nie może. Znaczy są na pewno, w każdym programie, ale ty spróbuj wszystkie wykryte usuwać. Masz problem - szukaj, pytaj... Ale najpierw sam sobie spróbuj poradzić. Bądź uparty, siedem razy sprawdź dlaczego Twój kod może nie działać, zanim zapytasz na jakimś forum.

Nie szukaj zawsze najłatwiejszych gotowych rozwiązać. Nie pytaj czy jest komponent, który robi to czy tamto. Bo to nie musi być komponent, to może byc klasa, procedura, funkcja czy cokolwiek innego. Szukaj w pomocy, w Google, w wyszukiwarkach na róznych forach. Nie pytaj jak zrobić taki program, pytaj o konkretne rzeczy.

Co dalej? Rozwijaj się. Czytaj, ucz się. Pisz nowe rzeczy, udoskonalaj stare. Pomagaj ludziom. Możesz pomóc w jakiś projektach Open Source, bądź założyć własne. Stań się częścią społeczności. I ucz się, ucz, rozwijaj. Nie poprzestań na jednej specjalizacji, języku. Powinieneś poznać co najmniej kilka - choćby pobieżnie. Nie udawaj mądrzejszego niż jesteś, naucz się pokory. To jest trudne. Ja wiem. Sam tego nie umiem.

"Bądź wierny. Idź."

Nie popełnij błędów, jakie wielu popełniło. Zaczynając ode mnie, przez wiele tysięcy ludzi pragnących zgłebić programowanie.

To takie ogólne przemyślenia. Nie wiem co mnie natchnęło do napisania tego steku bzdur, za który przepraszam ;)

30 września 2005, 11:26:16.

Komentarze wyłączone

Aaaa!

Niewiadomoco

Przed momentem zobaczyłem stronę, na której tytuł się zmienia i jest "wstukiwany" poprzez JS. Brr. Straszne. Nie mogę się otrząsnąć. Takie coś pwoinno być zabronione!

27 września 2005, 16:25:48.

Komentarze wyłączone

Co za ewolucja!

Niewiadomoco

Dziś, bawiłem sie bardzo ciekawą przeglądarką internetową. NCSA Mosaic for Windows 1.0. Datowana na 1993 rok.

Oprócz tego, że nie wspiera jakich sposobów połączeń później wprowadzonych, dzięki którym na maszynie z jednym IP może być kilka domen i różnych stron (przez co nie zobaczyłem ani mojego homepage ani kilku innych stron), nie chce nawet załadować Google, nie chce załadować Joggera... Ale 127.0.0.1 załadowało prawidłowo i mogłem obejrzeć tworzoną obecnie stronę, XHTML 1.0 Strict :) Wyglądała tak jak się spodziewałem. Była w pełni czytelna. Gdyby jeszcze linki działały to by dopiero było super (to chyba wina tego, że Moasic nie rozumie w pełni adresów względnych).

Potem obejrzałem tą samą stronę pod Internet Explorerem 3.0. 1996 rok. I jestem naprawdę pełen podziwu dla ewolucji Internetu w ciągu tych 3 lat. Korzystając z IE 3.0 nadal można by było spokojnie przeglądać wiele stron internetowych. Tych bez Flasha czy innych wymysłów. Z Mosaiciem by było znacznie gorzej ;) A oto screen:

Screen z kilkoma przeglądarkami

27 września 2005, 10:50:59.

Komentarze wyłączone

Pewna firma, systemy i święte wojny

Niewiadomoco

Jest w świecie IT pewna firma, mająca swoją siedzibę w Redmond w stanie Waszyngton, w USA. Ulica Microsoft Way 1. Ktoś jeszcze nie wie o jaki koncern chodzi? :)

Owa firma jest faktycznym monopolistą na rynku systemów operacyjnych dla komputerów domowych. 90% komputerów domowych "chodzi" pod jakąś z odmian systemów rodziny Windows. Z tego powodu, Komisja Europejska i inne instytucje antymonopolowe naciskają na Microsoft, aby zmienił swoją politykę. Ta jest bardzo agresywna, często dopuszcza niewłaściwe praktyki. Właśnie takie jak dołączanie do ssytemu jakiś programów za darmo aby zapewnić im większy udziałw rynku, tworzenie zamkniętych standardów, utrudnianie współpracy z innymi firmami i tak dalej.

Konkurencją dla Microsoft staje sie dzisiaj ruch Open Source. A jego "flagowym okrętem" jest system operacyjny GNU/Linux. Linux, gdy tylko powstały łatwe dla przeciętnego użytkownika dystrybucje, pozwalajace na bezproblemową instalację i konfigurację, przyciąga do siebie już nie tylko geeków, czy inne osoby bardziej "techniczne". Nie, coraz więcej zwykłych ludzi chce zobaczyć jak naprawdę sprawuje sie ten darmowy system. To, ze jest on darmowy (ewentualnie bardzo tani), to główna jego zaleta. Oczywiście nie jedyna. Ale "święte wojny" między zwolennikami Linuksa i Windowsa wybuchają na róznych forach internetowych z częstotliwością co najmniej jednej miesięcznie. Nawet, jeżeli już wszyscy wiedzą, że ta jałowa dyskusja nie prowadzi do niczego.

Pojawiają się też głosy, które mówią, że żaden z wymienionych systemów nie jest dobry, a najlepszy jest jakiś inny. Czy to FreeBSD, czy MacOS czy cokolwiek innego z nieprzebranej ilości systemów i ich dystrybucji.

Ale, pójdźmy dalej tropem firmy z Redmond. Przez zwolenników Linuksa jest ona często określana różnorodnie bardzo - M$, Mikrosyf, Mikroświń, a ich produkt to Winda, Winshit i tym podobne. Skąd bierze się ta nienawiść do firmy MS i jej produktów? Jest to na pewno spowodowane niechęcią firmy MS wobec Linuksa i środowisk Open Source, prowadzenie negatywnej kampanii przeciwko otwartym programom, monopolistycznymi praktykami... Ale nie tylko. Otóż, zauważam, że wyrażanie swojej niechęci do Microsoftu jest uważane jako przejaw "dobrego smaku". Nienawiść do MS staje się czynnikiem podwyższającym ego danej osoby, pozwala ono podwyższyć się danej osobie w grupie.

Nienawiść jest często zjawiskiem bardzo powierzchownym. Zwłaszcza zadziwia mnie, gdy osoby używające systemu Windows i nie mające żadnego związku z Linuksem mówią pogardliwie, że ich "Winda znowu sie powiesiła, ja temu Gejtsowi dokopię". SKoro się system nie podoba, to co za problem go zmienić? No tak, wtedy wychodzi często pojawiający się argument "pod Linuksem gry nie chodzą", ewentualnie "ja bym zmienił, ale siostra/brat/rodzice używają Windows". Gry.. nowe tytuły coraz częsciej pojawiają się też w wersji na Linuksa, istnieje mechanizm Cedega pozwalający na teoretycznie na granie gry Windowsowe pod Linuksem... A co do drugiego argumentu - można mieć dwa systemy operacyjne. Kto broni? Zawsze mnie śmieszy gdy osoby "nienawidzące M$" używają tylko i wyłącznie Windows.

Używanie Linuksa pochodzi ostatnio pod przejaw czegoś w stylu "zaawansowania". Osoby pracujace pod Linuksem są postrzegane jako "hakerzy", osoby doświadczone komputerowo. I z tego się rodzi też takie myślenie, że Linux jest trudny. Nic bardziej mylnego, najnowsze systemy mogą byc naprawdę proste, nawet dla laika w dziedzinie komputerów. Jest tylko jedno - Linux wymaga myślenia. Nie wszystko się da załatwić reinstalacją, klikaniem "Next" itp. Trzeba czasami poszukać na forach internetowych jakiegoś rozwiązania, czy wpisać jakieś polecenia w konsoli. Czy to jest straszne?

Ale wracając do Microsoftu. Zadam tylko pytanie szanownym czytelnikom. Czy uważacie, że firma Microsoft zrobiła coś dobrego w ciągu 30 lat swojego istnienia? Czy może tylko i wyłącznie same złe rzeczy? Wypuściła same beznadziejne produkty?

26 września 2005, 11:19:45.

Komentarze wyłączone

Błąd

Niewiadomoco

Podczas wczytywania arkusza styli wystąpił błąd: (null)

Kto mi wyjaśni o co chodzi?

25 września 2005, 19:48:04.

Komentarze wyłączone

Wybory

Niewiadomoco

Ja zagłosowałem. A Ty?

BTW przepraszam wszystkich, którzy czekali na snapshot PMP3 z CVS - komputer był wyłączony bo byłem na wyborach właśnie. Pojawi się za moment.

25 września 2005, 13:36:45.

Komentarze wyłączone

Cytaty #2

Niewiadomoco

"kiedy zabijemy już ostatniego smoka i zapanuje pokój, polecimy za najdalszą gwiazdę - zbadać co leży za nią"

24 września 2005, 15:05:46.

Komentarze wyłączone

Coraz bardziej się oddalamy od "mojego komputera"?

Niewiadomoco

Sam przerzuciłem się z śledzenia Joggów via Jabbera i RSS na Bloglines (choć to też RSS), za dużo zakładek zaczęło mnie denerwować, więc też założyłem moje del.icio.us... Używam też teraz głównie GMaila... I powiem tyle, że częściowo martwi mnie wizja przyszłości jaka nadchodzi.

Pisało się o tym już kilka lat temu, w artykułach fachowych, ale taka wizja pojawiała się także w książkach ("Wielki Wyścig", z serii "Zwiadowcy" Toma Clancy'ego mi się przypomina). Otóż coraz bardziej rezygnujemy z używania naszych, lokalnych komputerów na rzecz usług gdzieś na odległych serwerach.

Zaleta tego podejścia, uniezależnienie dostępu do naszych danych od jednego komputera jest niezaprzeczalna. To jest świetne rozwiązanie, z dowolnego miejsca na świecie, przy użyciu róznych środków dostepu (telefonów komórkowych, PDA, komputerów PC, komputerów przenośnych) możemy mieć dostęp do naszych danych. Czy są to e-maile, Ulubione strony czy cokolwiek innego.

Wizja przyszłości, w której posiadamy tylko i wyłącznie "głupie terminale", które łączą się z jakimiś serwerami, gdzie mamy wykupione miejsce do przechowywania naszych danych, korzystamyz aplikacji zainstalowanych na serwerze, to wizja straszna. Czyżby nadchodził kres komputera osobistego? Nigdy już nie będziemy mogli powiedzieć, że wiemy co się dzieje z naszymi danymi. Teraz komputer na jakim to piszę jest prawdziwie "mój". Mój komputer, na dysku moje dane, wiem gdzie one są fizycznie, sam dbam o ich bezpieczeństwo. A co będzie w przyszłości?

Przechowywanie danych nie na komputerze pracownika firmy, a na na przykład firmowym serwerze daje możliwości takie jak praca grupowa, systemy kontroli wersji dokumentów, łatwiejsza archiwizacja i zabezpieczanie danych. A dla użytkowników domowych? Możliwość dostępu do danych z dowolnego miejsca na świecie - z kawiarenku internetowej, z innego miasta, z innego kraju... Już nie trzeba by było przenosić fizycznie komputera do nowego, tymczasowego miejsca zamieszkania. Wystarczyło by uruchomic stojący tam terminal. A jak się zapłaci firmie za backup i ochronę antywirusową - też będzie dobrze, samemu się nie będziemy musieli martwić.

Interfejs aplikacji sieciowych jest coraz lepszy. GMail i jego system webmail uchodzi za wzór doskonałego systemu obsługi poczty przez WWW. Dzięki technologiom AJAX, nowym, lepszym stronom, bardziej dostępnym mamy coraz wygodniejsze narzędzia do obsługi naszych danych. Darmowe skrzynki e-mail zachęcają użytkowników do ich usług oferując na przykład także terminarze dostępne przez WWW, coś w stylu PIM, rozbudowane książki adresowe... Są też procesy intergracji danych użytkownika i danych w całej Sieci, choćby Google Desktop Search. Wiele osób nie używa już własnych agregatorów RSS, a raczej zbiera dane poprzez spersonalizowane strony startowe, takie jak oferuje Google, pochodny od MSN start.com, czy polski startowy.com. Aplikacje typu Wiki ułatwiają wspólną pracę nad dokumentami... Nasze dane i nasze komputery powoli stają się rzeczami niezwiązanymi.

Burzliwy rozwój odnoszą też media strumieniowe, zamiast polegania na własnej bibliotece mediów na lokalnym komputerze.

Czy za kilka lat, gdy usiądę przy moim pececie z Windows 2010 SP4 na pokładzie (czy choćby Ubuntu 9.34, Fedore Core 10 czy Slackware 20.0) to nadal będę odczytywał dane i aplikacje z mojego twardego dysku? A może już będę pracował na czymś zewnętrznym? Zamiast kupować pakiet Microsoft Office 2010 zapłacę mojemu dostawcy Internetu za możliwość napisania określonej liczby dokumentów w Wordzie 15.0 i spokojnie będę pracował poprzez przeglądarkę internetową... Wyniki zapiszę na moim prywatnym koncie i korzystając z webmaila wyślę stworzone dokumenty do kolegi... Czy będę jeszce mógł powiedzieć że mam dane na moim komputerze?

Ale jak będzie jak zwykle pokaże przyszłość.

24 września 2005, 14:19:47.

Komentarze wyłączone

Fora dyskusyjne

Niewiadomoco

W nawiązaniu do wpisu Riddle'a na temat for dyskusyjnych... Ja bym chciał kilka moich jeszcze spostrzeżeń zanotować.

Drodzy administratorzy - dla mało popularnych for nie wymagajcie rejestracji na forum. Wiele osób szukając czegoś gdy zobaczy napis "Aby obejrzeć to forum musisz być zalogowany" pominie wasze forum i pójdzie gdzieś dalej. W ogóle, nawet dla popularniejszych for, możliwosć pisania dla anonimów nie powinna być zablokowana. Są wielkie serwisy, które pozwalają na pisanie niezarejestrowaniem. I jest dobrze, więcej osób zagląda, skoro mogą zadać pytanie bez konieczności rejestracji. Ja wiem, rejestracja trwa kilka sekund. Ale może być denerwująca, zwłaszcza gdy trzeba jeszcze kliknąć na link aktywacyjny w e-mailu. Szanujcie czas użytkowników.

Liczniki postów oraz rangi zależne od ilości postów wprowadzają tylko niepotrzebną rywalizację. Nie jest ważne ile ktoś pisze, ale jak pisze. Jeżeli jego posty są naprawdę długie i mądre, podczas gdy druga osoba głównie pisze "Sprawdź na Google", ale w większych ilościach, to czyje odpowiedzi sa lepsze?

Usuwanie nieaktywnych użytkowników. To jest kwestia drażliwa, ale przecież rekordy zawierające informacje o użytkownikach nie zajmują tak wiele miejsca w bazie danych... Po co usuwać tych, co nie byli na forum dłużej niż pół roku? Może jeszcze wrócą? A ci co nic nie napisali, może po prostu szukają czegoś tylko i czytują forum od czasu do czasu?

Miałem napisać więcej, ale Andromeda przerwała moje myśli i nie wiem o czym jeszcze miałem pisać. Tak więc na razie tyle.

23 września 2005, 18:36:59.

Komentarze wyłączone

Maile reklamowe

Niewiadomoco

Zakwalifikowany został ten list jako "prawdopodobnie Spam", więc zajrzałem. Tytuł mnie zaciekawił, ale zobaczyłem reklamę. Zacytuję tylko fragmenty, bo wiadomość była bardzo długa.

Od: Pawel Szczepaniak [informacje@vippress.pl]
Temat: Uwaga - awaria sieci! Sprawdzone instrukcje.

Wykorzystaj sprawdzone instrukcje na wypadek awarii Windows i sieci!

[blablabla reklamowe - Ktos]

A oto przykładowe porady, jakie znajdziesz w poradniku:
Gdy próbuję nawiązać połączenie z serwerem, pojawia się komunikat o nieznalezieniu lokalizacji sieciowej. Jak mam poradzić sobie z tym problemem?

Odpowiedź ekspertów poradnika "Windows dla Administratorów":
Błąd ten pojawia się, gdy podana nazwa komputera nie może zostać znaleziona. Jeśli komputer znajduje się w sieci lokalnej, musisz się upewnić, że wpisałeś prawidłowo jego nazwę oraz, że protokół TCP/IP został uruchomiony na tym komputerze. (...)

No tak. Bład o nieznalezieniu lokalizacji pojawia się, gdy lokalizacja nie może zostać znaleziona. Cholera, nie domyśliłem się.

(...) Testuj poradnik "Windows dla Administratorów" bezpłatnie przez 30 dni! Przez tyle dni możesz, zupełnie bezpłatnie, sprawdzać wszystkie zawarte w poradniku porady. Jeśli po tym czasie zechcesz go zatrzymać, opłać po prostu dołączoną do niego fakturę. Jeśli uznasz, że są bezwartościowe, odeślij poradnik do wydawnictwa nic za niego nie płacąc.

Standardowe dla róznych bzdur wysyłanych pocztą. Testuj, jak ci się nie podoba to odeślij.

Indywidualne porady specjalistów - tylko dla Czytelników poradnika! Od tej pory będziesz mógł korzystać z serwisu e-mailowego "Windows dla Administratorów". Wystarczy, że opiszesz swój problem i prześlesz e-maila do redakcji, a specjaliści pomogą Ci go rozwiązać - otrzymasz odpowiedź z konkretnymi radami, jak postępować.
W ten sposób wpływasz również na tematy poruszane w kolejnych aktualizacjach i sugerujesz autorom kierunek rozwoju publikacji na przyszłość.
(...) Jeszcze dziś skorzystaj z bezpłatnego, 30-dniowego testu "Windows dla Administratorów", a otrzymasz atrakcyjne prezenty!

Płytę CD z narzędziami, które powinien posiadać każdy profesjonalny administrator sieci
Znajdziesz na niej m.in. takie narzędzia, jak skanery sieciowe, programy ułatwiające zarządzanie użytkownikami oraz skrypty automatyzujące zadania administracyjne.
(...)
Paweł Szczepaniak
redaktor prowadzący
"Windows dla Administratorów"


PS W przypadku jakichkolwiek pytań związanych z zamówieniem poradnika proszę o kontakt pod adresem: pawelszczepaniak@wip.pl.

PPS Jeśli uznasz, że "Windows dla Administratorów" może zainteresować kogoś z Twoich znajomych, proszę, prześlij mu tego e-maila.

Chyba się nie skuszę. Tak samo jak na poradnik, którego reklamę dodawali ostatnio co CHIP-a. Jego też nie chcę. Jak przyjdzie PC World Komputer i w nim zobaczę coś podobnego to chyba się zdenerwuję.

22 września 2005, 20:15:09.

Komentarze wyłączone

Jak to Ktos pliki wsadowe robił...

Niewiadomoco

Postanowiłem zrobić prostą rzecz - plik wsadowy (niektórzy nazywają BAT), który wsadzony do Harmonogramu zadań, miał by się uruchamiać o danej godzinie danego dnia i:

  1. wykonać komendę cvs update
  2. spakować podane pliki do archiwum o nazwie aktualnej daty
  3. skompilować program i wrzucić skompilowany do odpowiedniego archiwum o nazwie aktualnej daty + coś
  4. wysłać archiwa na serwer ftp

Pakowanie i kompilacja zostały szybko i łatwo zrobione jednym plikiem BAT, najgorzej było z wysyłaniem na serwer ftp.

Nad tym spędziłem teraz dłuższy czas. Standardowy klient ftp dostępny w Windows, ftp.exe nie posiada funkcji połączenia w trybie pasywnym, stąd pomimo, zę teoretycznie by się nadawał do połączenia z moim serwerem (dzięki parametrowi -s wykonującemu polecenia z pliku tekstowego) to odpadł. Nic ciekawego nie znalazłem na Google (jedynie właśnie informacje o tym, ze ftp.exe nie radzi sobie z passive mode), na grupach Usenet też nic ciekawego nie zauważyłem... Dopiero wss.pl przyszedł z pomocą, i tam znalazłem informacje na temat NcFTP, którego moduł ncftpput.exe pięknie zadział tak jak powinien.

A teraz jeszcze tylko muszę cvs update zautomatyzować. Ale to trudne nie będzie. Mam nadzieję :)

Po drodze spotkałem się z dwoma ciekawymi opiniami. Po pierwsze wyciąg z rozmowy z Adamem:

[15:52:23] <Adam Pilorz> no to zostaje Ci napisanie własnego ftp w Delphi
[15:53:04] <Ktos7gt; nie, na pewno ktoś to już napisał i ja znajdę ten program

Tak. Nie mam zamiaru po raz enty wynajdywać koła. I sprawdziło się moje przewidywanie :)
A po drugie z pewnej grupy użytkowników Linuksa:

Standardowy ftp w windowsach (ten ftp.exe) chyba nie obsluguje passive mode... ale to nie problem, bo windowsowcy z niego nie korzystaja

A jednak niektórzy korzystają z ftp.exe. Przydatna rzecz czasami :)

[Starwars - 02 (Across the Stars (love theme))]

22 września 2005, 16:27:19.

Komentarze wyłączone

Favikonki

Niewiadomoco

Skorzystałem z CSS do favikonek Pawła Ciupaka, stąd w komentarzach, oprócz wyróżnionych nicków niektórych osób znajdą się także favikonki, jeżeli są ujęci w CSS. Prośbę o dodanie kierujemy do autora.

To tak w ramach akcji "Pimp my Jogger" ;)

22 września 2005, 12:27:28.

Komentarze wyłączone

Uniwersalne lekarstwo zwane format

Niewiadomoco

O tym uniwersalnym lekarstwie pisałem już kiedyś na forum 4programmers.net (prawie dwa lata temu), ale tak mi się to teraz skojarzyło i postanowiłem napisać raz jeszcze. Bo jak się też czyta takie dyskusje jak "co ile robicie format c:?" to się człowiek może załamać.

Używam Windows XP od 3 grudnia 2003 roku. Od tego czasu nie było żadnego formatowania i reinstalacji Windows na tym komputerze. Na drugim domowym - od czasu zainstalowania ME też żadnej reinstalacji czy formatowania.

Formatowanie/reinstalacja ssytemu Windows jest niestety strasznie zakorzenionym zjawiskiem. Sam stosuję tylko w konieczności, gdy na przykład system nie startuje w ogóle, nawet w trybie awaryjnym, naprawa plików ssytemowych czy Przywracanie Systemu nic nie dają. A i tak staram sie zachować istniejące ustawienia (zwykle poprzez proste skopiowanie Documents and Settings).

Ale sięgnijmy do przyczyn. Co jest najczęstszym powodem reinstalacji systemu Windows? Zauważalne zwolnienie działania. W Windowsach występuje niestety, od samego początku, do aktualnej wersji XP SP2. Dopiero następna wersja Vista ma się temu nie poddawać. W jaki sposób - MS nie napisał. Ale tak naprawdę, co jest przyczyną zwolnienia działania? Śmieci w postaci DLL z instalowanych i odinstalowanych programów, nagromadzenie plików tymczasowych, wirusy, fragmentacja dysku systemowego. Co z tym zrobić? Najlepsza jest profilaktyka antywirusowa, czyszczenie systemu, defragmentacja dysku i w miarę możliwości nie bawienie się ciągle jakimś nowymi programikami które sie co chwilę instaluje i deinstaluje.

Ważne jest także, aby danych użytkownika nie trzymać na partycji systemowej. Moje Dokumenty można bezproblemowo przenieść na inną partycję - to ejst znakomite rozwiązanie. \Documents and Settings się nie "brudzi", tam jedynie będą ustawienia użytkownika zachowywane przez programy (oczywiśćie te lepsze, przystosowane do Win NT). A dane spokojnie będą leżały gdzieś indziej. To zapewni łatwiejszą archiwizację, łatwiejszy dostęp, lepsze przeszukiwanie. Dobrze, dane mamy już oddzielnie od systemu. Co jeszcze wypadało by zrobić? Regularne refragmentacje dysku będą szybsze niż te wykonywane raz na jakiś długi okres czasu. Niestety, Windows nie obsługuje systemów plików, w których fragmentacja jest niezauważalna, stąd o tą rzecz należy dbać. Szkoda, ale trudno.

Profilaktyka antywirusowa. Już chyba każdy wie, że firewall, antywirus, antyspyware to powinno być podstawowe wyposażenie systemu Windows. Do tego dochodzi zdrowy rozsądek, stałe łatanie systemu (Windows Update znakomicie sie do tego nadaje), praca na koncie Użytkownik/Użytkownik zaawansowany, a nie Administrator... Regularne sprawdzanie antywirusem, najlepiej monitorowanie. Plus regularna archiwizacja danych użytkownika - to juz nie ma znaczenia czy to Windows czy Linux czy cokolwiek innego. Tak na wszelki wypadek.

Po świeżej instalacji systemu, zainstalowaniu poprawek, niezbędnych programów i skonfigurowaniu według własnych potrzeb, dobrą rzeczą jest wykonać obraz partycji - tak aby na wszelki wypadek mieć, aby móc szybko odtwoarzyć system. Dobra sprawa, szkoda tylko, ze najpopularniejsze programy do robienia obrazów partycji są płatne.

Miałem pisać o formatowaniu, a wyszły rady. No trudno. Ale jeszcze powiem użytkownikom Linuksa. Przynajmniej tym początkującym. W systemie Linux formatowanie nie jest uniwersalnym lekarstwem. Przeciwnie, prawie zawsze da się system postawić na nogi. Trzeba poszukać na róznych forach, grupach pomocy. No bo po co się męczyć z reinstalacją?

22 września 2005, 10:23:39.

Komentarze wyłączone

Grr. SPIM.

Niewiadomoco

6093424@gg.chrome.pl/GG

Interesuje Cię możliwość otrzymania iPoda za 60zł? Jeśli tak, wystarczy przejść pod adres http://www.euroipods.com/index.php?referral=748 i zarejestrować się. Potem skorzystać z którejś z oferowanych tam usług. Najtańsze z nich kosztują 10 funtów lub 20 dolarów, czyli około 60 zł. Jeśli akurat nie ma takiej to wystarczy poczekać, oferty często się zmieniają. To jedyny koszt jaki poniesiesz, i dowolnie wybrany iPod będzie Twój :) Życie bywa piękne, prawda? ;)

Grr. SPIM dotknął i mnie.

Na razie odpuściłem. Za drugim razem gość, kimkolwiek jest, a chce sobie nazbierać punktów na iPoda dostanie wiązankę. Bardzo ostrą. Taką, żeby go oświeciło, xhejn.

21 września 2005, 11:48:23.

Komentarze wyłączone

Harry Potter

Niewiadomoco

Przeczytałem 5 części tej książki, większosć jako rozrywkę, na szóstą poczekam aż ktoś (na przykład młodszy ode mnie brad cioteczny, fan tychże książek) sobie kupi, to przeczytam. Bo ebooków czytać nie lubię, wiem, ze polskie "pirackie" tłumaczenie już jest. Ale i tak mimo to wiem o paru ważnych wydarzeniach z części szóstej.

Dzisiaj trafiłem na dyskusję pewną, w której kilka ciekawych stwierdzeń się znalazło.

"Pani Rowling zapetlila sie z tym zmieniaczem czasu i teraz wszystko jest bez sensu"

"Magia magia, ale logika logika. Nawet w swiecie magi, a wlasciwie zwlaszcza tam powinno byc logicznie."

Pani Rowling się zapętliła ze zmieniaczem czasu... Sama się przepraszam może cofnęła w czasie? :) Nie, nieważne. Podoba mi się to, ze magia magią, ale logika musi być ;)

Ale Harry Potter i zmieniacz czasu to nie to o czym miałem pisać :) Chodzi o to, że jak wiadomo są ludzie szukający w ksiązkach róznych podtekstów, od satanizmu do okultyzmu. No cóż, wszelkiej maści narwańcy są obecni. Akurat jak dla mnie to te ksiązki żadnych podtekstów nie mają. Choc mogę się mylić, ale jakiś dowodów na to nie znalazłem specjalnych.

Jednak czytając wspomnianą dyskusję znajduje się tam głosy, mówiące, że ten nieszczęsny zmieniacz czasu nie został użyty w okolicznościach, gdy mógł zostać użyty w celu przywrócenia do życia zmarłych. Dlaczego? Część osób twierdzi, że nie mozna uczyć dzieci, ze wszystko się da naprawić i że śmierć jest ostateczna, że to nie gra, w której się ma wiele żyć. Bo w części 6 pewna ważna postać ginie (nie, nie Harry :)), choc oczywiście są źródła które twierdzą, ze pewnie powróci w części następnej. I czy ten powrót, gdyby sie okazało, ze sfingował własną śmierć byłby czymś uczącym (skoro książka ma też jakiś cel edukacyjny)? Dobre pytanie.

Na zakończenie cytat:

"za każdym razem najmniej podejrzewana osoba staje się sprzymierzeńcem Voldemorta (Quirrel, Szalonooki, Riddle)"

Riddle jest sprzymierzeńcem Sami-Wiecie-Kogo-Mam-Na-Myśli? ;)

21 września 2005, 10:34:56.

Komentarze wyłączone

Opera 8.5

Niewiadomoco

Tja, bezpłatna Opera bez banera. No to teraz ludzie nielubiący Internet Explorera mają wybór większy (jeżeli przeszkadzały im reklamy). Fajnie.

20 września 2005, 10:22:09.

Komentarze wyłączone

Homo sapiens neo

Niewiadomoco

Wczoraj wieczorem, przy okazji wpisu u Shetani zaczęła sie tam dyskusja na temat człowieka. A dokładniej na temat tego "opakowania", które zwiemy ciałem. I ja nadal jestem za tym, że ciało człowieka to genialne dzieło Natury. Milionów lat ewolucji, która wytworzyła organizm tak niesamowicie uniwersalny. Oczywiście niekoniecznie musiała być to ewolucja - mogła też być to jakaś siła wyższa, ale nie o to chodzi w tym wpisie. Chodzi bardziej o to, że ciało mimo wszystko felery jednak ma. A jak by je poprawić? Korzystając z wyobraźni przesyconej obrazami z róznych dzieł sci-fi...

Zacznijmy od szkieletu. Lekki, wytrzymały, utrzymuje wszystko na miejscach. Ale jednak - przy ekstremalnych obciążeniach nasze kości potrafią się złamać. I co? Jak by sobie z tym poradził nowy, "lepszy" Homo sapiens? Kojarzycie postać Wolverine z X-Men, którego szkielet był wzmocniony niezniszczalnym stopem metali? Ten pomysł jest ciekawy, aczkolwiek metale, jak to metale są ciężkie. Do wzmocnienia szkieletu potrzebowali byśmy czegoś lżejszego i też wytrzymałego. Może włókna węglowe? Kevlar? Potem pozostaje problem, jak to wprowadzić do organizmu, i jak zrobić aby on to przeżył. Uznajmy, że mogą to zrobić nanoboty. I to nawet mogło by być wykonalne - aczkolwiek oczywiście w dalekiej przyszłości.

Idźmy dalej. Mięśnie. Pokazywali na Discovery faceta, który ma je wyjątkowo zbite, dzięki czemu pomimo że waży "nędzne" 70 kg, to jest najsilniejszym człowiekiem świata. Uznajmy, że inżynieria genetyczna potrafiła by takie coś wytworzyć u naszego "superczłowieka". A jeżeli nie? Zawsze zostaje technika. Egzoszkielet? Czy coś innego w tym stylu.

Skóra. Niestety, łatwo jest nas zranić i nic się na to za bardzo poradzić nie da. Ale da się poradzić coś na szybszą naprawę uszkodzeń. Nanoboty, które przejmują funkcję białych krwinek, które pomagają w odbudowie komórek skóry. To mogło by skrócić czas leczenia głębokich ran. A, jeszcz izolacja termiczna. Niestety człowiek w zimnie sobie sam nie poradzi, potrzebuje ubrań. Stąd pomysł na "inteligentne ubranie", które mogło by być jednocześnie ciepłe i przewiewne, w zależności od warunków zewnętrznych. A może nawet wyposażone w światłowody pozwalające na przybranie kolorów otoczenia? Kamuflaż prawie doskonały.

Zmysły. Wzrok człowieka jest świetny - widzenie obuoczne, kolorowe - czegoś lepszego nie ma w świecie zwierząt. Mogło by nam brakować jedynie widzenia w podczerwieni i ultrafiolecie, oraz widzenia na dalsze odległości. To za nas może załatwić technika - lornetka z noktowizorem. Nic nadzwyczajnego, takie urządzenia są już w użyciu od dłuższego czasu. Przydatne by było też "oko z tyłu głowy", ewentualnie poszerzenie kąta widzenia. Za bardzo nie mam pomysłu, oprócz kamery na plecach przekazującej obraz do okularu na oku - coś w stylu jak kamera na broni w systemie Land Warrior (projekt amerykańskiego "superżołnierza"). Słuch - czego nam brakuje? Ultradźwięków - raczej nie. Słuch mamy dobry, zwłaszcza po wytrenowaniu. Węch za to jest słabością. Jest w porównaniu do byle psa beznadziejny. Ale jego ulepszenie było by trudne, nawet nie mam za bardzo żadnego pomysłu na zrobienie takiego czegoś. Dotyk i smak mamy bardzo dobre rozwinięte.

Wraz z wzmocnieniem mięśni moglibyśmy jednocześnie spróbować nauczyć się lepiej skakać, biegać, pływać. A czego nam brakuje do dobrego pływania? Możliwości wstrzymywania oddechu pod wodą. Albo oddychania pod wodą. Skrzela? Niekoniecznie. Nie pamiętam w tej chwili jaka jest średnia ilość tlenu w wodzie, ale gdybyśmy mogli spowolnić metabolizm tak, aby móc wykorzystywać tlen z wody, to byłby to wielki sukces. Udowodniono doświadczalnie, że nie ma większej róznicy czy mysz oddycha powietrzem, czy wodą z 21% zawartością tlenu. Z kolei w serialu SeaQuest DSV pojawiały się zmodyfikowane genetycznie osobniki ludzkie, które mogły oddychać przy mniejszej ilości tlenu w powietrzu. I w wodzie też sobie radziły.

Co jeszcze? Interakcja z maszyną? Porty, takie jak mieli w Matriksie czy Harper z Andromedy? A może implanty podskórne, takie jak pewien profesor cybernetyki sobie wszczepił - tak że drzwi labolatorium otwierają się przed nim automatycznie?

Ale zostaje jedno, najważniejsze pytanie. Po co nam to? Po co mamy stworzyć lepszych siebie? Na innych planetach i tak sobie, nawet ulepszeni nie poradzimy. Na Ziemi, gdy ludzie byli by lepsi, dłużej żyjący, bardziej odporni (tak, nie spomniałem o lepszył układzie odpornościowym - zapomniałem. Ale mogłby by to byc nanoboty.), do przeludnienia doszło by o wiele szybciej. Obecnie, to czego nam brakuje, nadrabiamy techniką. Wymyśliliśmy dźwigi, podnośniki, samochody, samoloty i tak dalej. Wykorzystanie "superludzi" było by najlepsze oczywiście w warunkach bojowych. Czyli znowu podczas wojny. Gdzie ulepszeni genetycznie Homo sapiens neo byli by wojownikami doskonałymi. A kolejnych wojen, to byśmy jednak nie chcieli.

20 września 2005, 10:01:13.

Komentarze wyłączone

WHOIS

Niewiadomoco

Jest sobie serwis whois.net. I on powinien podawać informacje o domenach. I znalazłem tam to, czego szukałem, a potem chciałem przeprowadzić eksperyment... I jak myślicie, ile się mozna dowiedzieć o ktos.info? Ano niestety niedużo.

"ktos.info" is not a properly formatted domain name.

Tak więc, mam stronę w nieistniejącej domenie - no bo skoro takiej nazwy nie może być... Fajnie :)

19 września 2005, 15:15:04.

Komentarze wyłączone

Co tu miało być?

Niewiadomoco

Otworzyłem okno pisania notki i zapomniałem co miałem napisać. Do licha. No trudno, napiszę o tym, co mi się akurat nawinęło pod rękę, znaczy o polityce znowu :)

Kandydat na senatora, Roman Wierzbicki, przewodniczący NSZZ RI "Solidarność" trochę nie trafił z grupą docelową swojej ulotki. Dlaczego? Bo trafiła ona do moich rąk, a jest tam napisane:

To pod naciskiem NSZZ RI "Solidarność":

  • Wprowadzono Fundusz Oddłuzenia Rolnictwa, obecnie ARiMR

(... [tutaj jeszcze kilka punktów])

Dzięki NSZZ RI "Solidarność" otrzymałeś:

  • W 1989 r. 11000 zł za q buraka cukrowego, zamiast 3000 zł.
  • W roku następnym 85000 zł za tonę pszenicy, zamiast proponowanych 35000 zł.

No cóż. Dla mnie, nie mającego najmniejszego związku z rolnictwem, to dane w tej ulotce są kompletnie nieinteresujące. Troszkę się "target" nie trafił właściwy. Ja wiem, że woj. Lubelskie to tereny głównie rolnicze, ale akurat w samym Lublinie nie ma tak dużo rolników...

Z kolei pewien inny kandydat, dla rozwoju Lublina i Lubelszczyzny cche budować m.in. "mosty na Wiśle". No cóż, akurat Lublinowi most na Wiśle jest niezbędny, zwłaszcza, że Wisła płynie kilkadziesiąt kilometrów od miasta ;) Aczkolwiek Lubelszczyźnie być może się przyda. W każdym bądź razie ów kandydat chce jeszcze budować w naszym regionie "centra obliczeniowe polskich i europejskich firm". Wyjaśni mi ktoś to pojęcie? Pół rodziny się zastanawiało i nadal nie wiemy co on miał na myśli.

A, jeszcze napiszę o artykule w "Newsweeku", gdzie podano najlepsze diety i sposoby ćwieczeń dla osób z daną gupą krwi. Dla mojej grupy (A) najlepsza jest podobno dieta wegetariańska, a z ćwiczeń joga i tai chi. Do tego osoby z grupą krwi A są jakieśtam, nie mam teraz już tego artykułu, w każdym razie inne niż ja ;) A po przyjrzeniu się innym grupom krwi wygląda na to, że ja mam grupę AB - dla mnie dieta zrównoważona jest najlepsza, jazda na rowerze też :)

[Soundtrack - Andromeda Invictus]

19 września 2005, 10:02:09.

Komentarze wyłączone

Jednostki miar

Niewiadomoco

Potrzebne mi jest tylko 100mb miejsca na stronę

Post o takiej treści (między innymi) zobaczyłem na pewnym forum internetowym. I co? Niby nic szczególnego. A jednak. Jestem człowiekiem wyczulonym na poprawność ortograficzną (choć sam błędy oraz literówki popełniam) i takie rzeczy jak tutaj zauważam. A chodzi mi o niechlujność. Nie tylko o pomijanie polskich znaków, nagminne w rozmowach na IM, pomijanie znaków interpunkcyjnych, nagminne stosowanie emotek... Tutaj chodzi o coś innego już. Otóż różnica między mb i Mb i MB jest duża. Bardzo duża. To pierwsze to milibity, to drugie to megabity, to trzecie to megabajty. Niestety wiele osób nie zauważa tego - ja wiem, ja mam umysł ścisły, to mnie to wzrusza, innych nie. No ale jak się już pisze o rzeczach technicznych to można by stosować prawidłowe nazewnictwo, prawda?

Podobnie często widać w róznych firmach, dostawcach Internetu, które oferują łącza 128 KB/s (kilobajtów na sekundę). Ludzie nie widzą zwykle różnicy też w megabajtach "handlowych", a megabajtach "komputerowych". Stąd ciągle powtarzające się pytania typu "Dlaczego mój pendrive ma 124 MB?".

Próbowano to ustandaryzować, wprowadzając przedrostki z końcówką "i", na przykład MiB - mebibajty. 1 MiB = 1024 KiB. A 1 MB = 1000 KB. Niestety, to się nie przyjęło.

Czym się różni stary informatyk od młodego?
Młody myśli, że kilobajt ma 1000 bajtów, a stary, że kilometr ma 1024 metry

I tym optymistycznym akcentem kończę tą notkę.

18 września 2005, 20:10:05.

Komentarze wyłączone

\Device ?

Niewiadomoco

Fragment tego, co mi wyrzuciło polecenie systeminfo:

Katalog Windows: C:\WINDOWS
Katalog systemowy: C:\WINDOWS\system32
Urządzenie rozruchowe: \Device\HarddiskVolume1

\Device ? Ciekawe, raczej \coś mi a właściwie /coś mi się z innymi systemami niż Windows kojarzy ;)

17 września 2005, 16:40:26.

Komentarze wyłączone

Cytaty #1

Niewiadomoco

Żaden mocarz naszego świata nie jest w stanie spowodować, by 2+2 było 5, ani torturami zmusić trzynastki, by nie była liczbą pierwszą

Jan Śliwa w felietonie "Kto jest nad nami"

17 września 2005, 10:50:26.

Komentarze wyłączone

Czeka nas los niewolników

Niewiadomoco

Takim wstępem rozpoczyna się pewien artykuł na Onecie, w którym bliżej mi nieznany Daniel Estulin przekonuje, że tajny klub rządzi światem, a w niedalekiej przyszłości wszyscy staniemy się niewolnikami.

Nie miałem w ogóle mówić o komentarzach, ale jak zwykle pojawia się tam już słynne 2012 (które już do słow kluczowych tego Jogga wpisałem ;)) (ale pojawia się też 12 maja 2007 i 3 grudnia 2010 - o, moje urodziny :)). No, ale do rzeczy.

Klub JakMuTam chce "stworzyć globalny rząd, który zawładnie światem. Zlikwidują podział na państwa, za to wprowadzą jedną uniwersalną walutę, religię i wspólną armię.". Apokaliptyczna wizja. Oczywiście wiadomo, że globalny rząd za długo nie potrwa gdy pojawią się tam polscy politycy... Ale nie o to mi chodziło.

Czy ta wizja ma jakiekolwiek szanse się spełnić? Owi "rządzący" by się pewnie ucieszyli gdyby tak, ale ja ich rozczaruję (nawet, jeżeli nie czytają tego wpisu, co jest bardzo prawdopodobne). Natura ludzka jest taka, że ludzie nie dają się zniewalać, zawsze znajdą się jednostki buntownicze i przeciwne aktualnej władzy. Prawdą jest, że żyjemy w świecie manipulacji, zniewolenia przez pieniądze, konsumpcje, władzę informacji i tysiące innych rzeczy. Ale są i buntownicy. Nie wiem, czy ludzie mają taką naturę, ale często dążą do konfliktów, wojen, stąd "światowy pokój" (nieważne czy zaprowadzony poprzez dyktaturę) raczej nie nastanie (wiem, pesymistyczna opinia). Chyba że posuniemy się do implantowania ludziom elektrod do mózgu, ewentualnie generatorów fal mózgowych o odpowiedniej częstotliwości...

Wróćmy do teorii spisku. Ów jej autor twierdzi "Ci z Klubu już raz próbowali mnie zabić.". Profesjonaliści nie próbują. On już powinien nie żyć, gdyby rzeczywiście był tak dla Klubu groźny, jak mówi. "Na jednym ze spotkań założyli, że w 2050 roku na świecie będzie żyło około trzech miliardów ludzi. Resztę trzeba wyeliminować – wojną i głodem. Oto ich plan!". Wyeliminować 4 miliardy ludzi? Może jeszcze potajemnie? A do jasnej cholery, po co? Teoretycznie - im więcej niewolników tym lepiej, nie?

A jeszce jedna rzecz. Superkomputer BEAST i chipowanie ludzi. Nieważne w tej chwili konteksty biblijne i to czy to jest prawda, to jest tylko taka moja dygresja. Odkąd przeczytałem w CHIP-ie o facecie (jak się on nazywał?), który jest już nieźle połączony z maszyną, zacząłem się zastanawiać... No cóż, cyborgizacja chyba nie jest dobrą perspektywą... choć z drugiej strony, połączenie człowieka i maszyny... to mogło by być coś wspaniałego... Istota fizycznie silna, umysłowo twórcza i szybko licząca... jeżeli nie była by wyzuta z emocji, to było by to coś niesamowitego. Ale kto normalny zgodził by się na cyborgizację?

16 września 2005, 17:18:05.

Komentarze wyłączone

Prototypowy nowy szablon

Niewiadomoco

Prototyp nowego szablonu już tu jest zainstalowany. Ale to jeszcze wczesna wersja, ostateczna nie będzie tak bardzo przypominała oryginału :)

Komentarze będą zrobione po południu.

Komentarze zrobione.

16 września 2005, 12:00:46.

Komentarze wyłączone

Ciekawostki przyrodnicze #4

Niewiadomoco

Muszę stronę "hateemelowe dziwadełka" szybko zrobić, bo mi się materiał zbiera jak szalony ;)

<center> &nbsp;&nbsp;</center><center> &nbsp;&nbsp;<br></center>

A potem jeszcze następowało tworzenie marginesów za pomocą &nbsp;. brr.

15 września 2005, 20:29:22.

Komentarze wyłączone

ManualRedirector

Niewiadomoco

Dzisiaj po dłuższym okresie pracy, pewna osoba (która sie pojawia już w którejś notce z rzędu), wymodziła mały (400 KB.. mały... ale za to kilkanaście linii kodu ;)), ale przydatny programik. ManualRedirector instaluje się w systemie (Windows) jako obsługa protokołów man: oraz apropos:, co powoduje, że w przeglądarce internetowej wpisanie man:cośtam powoduje wyszukanie na Google tego "cośtam" w odniesieniu do PHP bądź MySQL. Co to oznacza tak dokładniej? Że man:date spowoduje otwarcie się w domyślnej przeglądarce strony manuala PHP z opisaną funkcją date(). Natomiast apropos:date zwróci po prostu stronę wyszukiwania w Google, bez używania "Szczęśliwego trafu".

Program jest dostępny na stronie projektu PilotMP3. Instrukcja dołączona. Rozprowadzany na licencji GNU GPL. Napisany w Delphi.

15 września 2005, 20:14:32.

Komentarze wyłączone

Intuicja jest niezawodna

Niewiadomoco

Przed momentem w trakcie rozmowy na Jabberze, pewna osoba o której pisałem jako o zwolenniku "zrób to sam" się pyta w jaki sposób do aplikacji konsolowej (w Delphi) dodać własną ikonkę. Standardowa procedura (Project -> Options i tam gdzieś to jest) zawodzi. Do akcji przystępuje intuicja. I zadziałało.

Po prostu, aby dodać do programu konsolowego ikonkę należy stworzyć zasób MAINICON, w nim ikonkę, zapisać to w pliku nazwaprojektu.res, w kodzie programu dodać linijkę

{R *.res}

i działa.

Intuicyjnie zaproponowałem takie rozwiązanie i zadziałało. Aż sam się zdziwiłem.

PS. Czas na zmianę wystroju homepage i Joggera. Jakieś pomysły na ciekawy styl? Na pewno wraz ze zmianą wyglądu Joggera następi jego "odpicowanie", korzystając z Riddle'owych porad. Na razie mój nick i jeszcze kilku osób w komentarzach są zaznaczane innymi kolorami. A potem może doda się te bajery co wymienione zostały :)

15 września 2005, 17:13:12.

Komentarze wyłączone

Blogi

Niewiadomoco

Jakiś cas temu byłem przeciwny temu zjawisku. Być może się za bardzo sugerowałem wtedy oglaanymi blogami na blog.pl, na poziomie... no w każdym bądź razie nędznym. Obecnie śledzę i czytuję regularnie około 12 blogów (bądź Joggów), róznych autorów, o róznych profilach. I powiem tyle, że jest to wspaniała rzecz. Można się cholernie dużo dowiedzieć na rózne tematy (ja akurat czytam sporo nt. webmasterstwa). Ot, choćby świetne teksty Riddle'a, na przykład ten ostatni o "udoskonalaczach" do Joggera. Da się znaleźć wspaniałe poradniki, informacje jak zrobić to czy tamto w danym systemie operacyjnym... Z kolei developerzy mogą informować użytkowników (bądź osoby zainteresowane projektem) o postępach prac nad nową wersją, planowanych ficzerach.

Z drugiej strony jest mnóstwo blogów które nie przedstawiają żadnej wartości. Choćby ten, na którym znajduję się te słowa ;) Duża większość to proste dzienniki w stylu "dzisiaj zjadłem obiad, na który była jajecznica". I tyle. Niekiedy jest jeszce przepis na tą jajecznicę, więc już mamy wtedy wartość merytoryczną ;) Niżej podpisany też prowadził bezsensowny dziennik bez żadnej wartości przez dłuższy czas. I on nie wie co mu się stało, że mu się poprawiło. Przynajmniej myśli, że mu się poprawiło ;) Jakiś czytelników ma, więc chyba nie jest tak najgorzej. ALe to nie o tym miało być.

Osobną kategorię tworzą blogi poltyczne - zarówno kandydatów na posłów, czy też wyborców komentujących programy, wydarzenia w świecie polityki i tak dalej.

Ale są też "społeczności" bloggerów, tak jak właśnie ten Jogger.pl. I każda społecznośc ma swoje charakterystyczne cechy. Nie lubię uogólnień, wszędzie znajdą się "czarne owce", ale tak w sumie Jogger.pl jest "zapisywany" przez ludzi świadomych, dojrzałych. Nie ma tu "słit blogasków", jakie znajdują się w olbrzymiej ilości na blog.pl. Co jest tego przyczyną? Stosunkowo małą popularność? Trudnosć w założeniu konta (bo trzeba mieć Jabbera)? Nie wiem. A właśnie - blog.pl. Czemu zawdzięcza swoją popularność? Bo chyba nie temu, że założenie konta wymaga wysłania SMS Premium? Siła marki (jako pierwszy serwis blogowy w Polsce)?

Google chce indeksować wszystkie blogi na świecie i na bieżąco je monitorować. Narzędzie Blogsearch nie tylko przeszukuje dzienniki z serwisu Blogger, ale także kolejne, w tym - polskie. Co sprawdziłem wpisując jako hasło przykładowe "jęczmień" ;) A dlaczego jęczmień to zaraz powiem :) Zobaczymy jak się narzędzie rozwinie, jak dotąd żadnego bloga znajomego nie znalazłem niezależnie od hasła ;)

A, jeszcze o jęczmieniu. Otóż Google znajduje mnie na 13 pozycji na hasło "jęczmień na oku". I od razu powiem, że biedni szukający się nie dowiedzą jak pozbyć się tego paskudztwa, bo mi samo przeszło :)

Ach, zapomniałbym. Zacząłem się bawić mod_rewrite (niestety musze to robić na zdalnym serwerze, a nie na localhost), w celu przygotowania kiedyś mojej strony do porządnego formatu linków (tzw. dobrych linków), znaczy /cos/costam/cosinnego zamiast tych wszystkich ? oraz & w adresie URL. Na razie adres w formacie http://www.ktos.info/area51/jogger/ID_WPISU/ doprowadzi do wpisu na Joggerze o podanym ID. Na przykład do do wpisu o breloczku.

[Apocalyptica - Hall of the Mountain King]

15 września 2005, 12:07:36.

Komentarze wyłączone

Kfiatki forumowe odc. n-ty

Niewiadomoco

Temat: Jaki to operator ?
Gość: zoska 14.09.05, 09:23
W jakiej sieci jest telefon jeśli numer rozpoczyna się od 698 x....?
Pozdrawiam

Temat: Era (n/t)
Gość: marcin_ktos 14.09.05, 09:39

Temat: Re: Era (n/t)
Gość: zoska 14.09.05, 11:53
czy ktoś nie może odpowiedzieć normalnie.
Nadal pozdrawiam

Temat: ??????????
yavorius 14.09.05, 12:01
No przecież masz normalną odpowiedź, o co Ci chodzi?????????

Załamię się kiedyś.

14 września 2005, 12:17:37.

Komentarze wyłączone

« Starsze wpisy   Nowsze wpisy »