Ech, dyskryminacja...
Czy w podręcznikach dyskryminuje się kobiety? pyta Gazeta z Wyboru. News z wczoraj, już w TVN24 słyszałem o tym, ale skomentować muszę. Dowiadujemy się, że podręczniki "uczą dyskryminacji" według pani minister Środy. "Książki do historii często marginalizują dokonania wielkich kobiet czy osiągnięcia ruchów feministycznych - wylicza Środa.". Według mnie nie. Czyta się i o sufrażystkach, o Curie-Skłodowskiej, o Kleopatrze i innych. To nie nasza wina, że kobiet w historii mniej znanych było. Czy od razu mamy krzyczeć "Kopernik była kobietą?". Skoro było mniej, to nie można ich opisywać tyle samo co reszty historycznych postaci - jeżeli poświęcimy pół ksiązki do historii na opisy tych kobiet, a drugie pól na całą resztę meżczyzn, to równego statusu nie będzie. A w końcu jest to Pełnomocnik Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. No, nieważne. Mozna rzeczywiście w podręcznikach więcej pisać o mniej znanych kobietach (choćby o takich jak Ada Lovelace).
"pojawiają się wydawcy, którzy nie boją się swojej książki nazwać podręcznikiem "dla gimnazjalisty i gimnazjalistki"". A nie mogą ich nazwać "dla gimnazjalistów" albo "dla gimnazjum, klas 1-3"? "Gimnazjalista" jest wymieniony jako pierwszy, to nie jest równy status... Ech. Znając życie i do tego się przyczepią potem...
Przykro mi bardzo, ale mam wrażenie, że pani minister (ministerka?) lekko przesadza. Ma swoje racje. Moze i nieco poprawić trzeba. Choc ja sam pamietam, że w moich ksiązkach do gimnazjum, do matmy na przykład, nie tylko chłopcy "coś mierzyli, liczyli", ale wszyscy. I kompletnie nie zwracałem uwagi na "otoczkę" zadania. Co mnie obchodzi czy to Krysia musi podzielić 3 orzechy między 4 przyjaciół, czy Adam? Ważne, żeby to obliczyć... Jak to mówił mój nauczyciel fizyki - kiedyś zadanie wyglądało tak:
Przyprostokątne trójkata prostokątnego mają długość 30 cm i 4 m. Oblicz długość przeciwprostokątnej.
A teraz wyglądają zwykle jakoś tak:
Do ściany Ela przystawiła drabinę, która jest w odległości 30 cm od ściany, a czubek tej drabiny jest na wysokości 4 m i tam dotyka ściany. Adam z Elą się zastanawiają jaką długość ma drabina. Poproś kolegę/koleżankę i razem policzcie to jakże skomplikowane zadanie.
Tym to dopiero trzeba by się zająć ;) Ale że zwierzęta też mają męskie imiona? Tego też należy się czepiać? A dlaczego Ala ma kota? Dlaczego nie psa? Co to za brak równouprawnienia?
Ech, znowu parę wątków w jednej notce. Muszę się następnym razem bardziej na temacie skupić. Na zakończenie jeszce jedna rzecz, usłyszana wczoraj właśnie w TVN24 dotycząca tej dyskryminacji. "Przedstawione przed komputerem [w podręcznikach - przyp. Ktos] kobiety częściej szukają ciuchów, a mężczyźni rozwiązują problemy programistyczne". A czy to taka nauka (podręczniki) prowadzi do tego, że sądząc po moim otoczeniu to jest prawda? Płeć piękna jakoś nie za bardzo chce się zagłębiać w tajniki funkcjonowania komputerów, woli go po prostu UŻYWAĆ. Zresztą komputery po to powstaly, aby ich używać, bez konieczności zagłębiania się w techniczne szczegóły. Skoro mężczyźni mozę bardziej lubią technikalia to ich sprawa - hobby niech się pani minister nie zajmuje.
Jeszce jedno stwierdzenie dotyczące tego tematu. Wczoraj dowiedzieliśmy się ciekawej rzeczy. Otóż według zdaje się pewnej nauczycielki istnieje płeć piękna oraz "ta druga" ;) A ja wszystkim życzę zdrowego rozsądku w walce o równy status.
16 czerwca 2005 12:58:19
Słusznie prawisz :)