O jak się przestraszyłem...
Normalnie, jak zawsze włączam komputer, naciskam ALT+CTRL+DELETE, wpisuje hasło i widzę moją tapetkę... I nie widzę nic więcej. Po chwili się pojawił wskaźnik myszki. I tyle. Chwila oczekiwania i uzycie znów magicznej trójcy. Nic. No to przycisk na obudowie poszedł w ruch. Start numer dwa - dytuacja analogiczna. Start w trybie awaryjnym - wszystko działa. No to jeszcze jeden start normalny - sytuacja dalej beznadziejna. W przypływie niewiadomo czego naciskam ALT+F4 - ładuje się. Co się okazuje? Internet nie działa. Windows czy też iny program próbowął łączyć się z internetem - co było niemożliwe, bo się nie dało dołączyć i zamrażało to system. Ja sobie więcej takich niespodzianek nie życzę, Kosiareczko :)
17 grudnia 2004 22:02:27
To rób tak jak ja. Wywal wszystko z Run do Autostartu i jak coś nie działa albo Ci się nie chce czekać, to trzymasz przy starcie Ctrl i nie ma bólu :P
17 grudnia 2004 22:07:31
Ctrl przy starcie nic nie dał. Dalej było tak samo. I teraz jak uruchomiłem parę godzin później też tak było. Winda próbuje się łączyć z DHCP którego nie znajduje i chyba dlatego takie jaja są.
18 grudnia 2004 16:07:45
No tak, ale przecieżCtr trzeba naciskać wtedy, kiedy nic nie ma w rejestrach w Run, tylko w autostarcie. Bo tylko Autostart jest blokowany przez Ctrl. Rejestry się i tak odpalają, a mało kto poza mną tak intensywnie wszystko z rejestru wykopuje na rzecz autostartu :]