Gramofon
Wczoraj dużą część wieczoru spędziłem za poleceniem odgórnym na pregrywaniu z gramofonu (porządny PRLowski sprzęt produkcji Unitra :) ) do komputera. I co? Wszsytko na nic. Jakość nie taka, jaką by sobie życzono. Ja mówię, żę po przyzwyczajeniu do tych wszystkich dobrodziejstw cyfrowych mogą być kłopoty. A jeszcze się na fatalną jakość złożyły - jakość gramofonu, wieloletnich płyt, szumy cyfrowe (bo karta zintegrowana). No, nieważne... Odszumianie jakoś sobie poradziło, ale mogło być lepiej. A i tak wyszło na: "Weź mnie naucz śćiągać z internetu muzykę". A poza tym znów się okazało że z bliżej nieznanych powodów Audacity powodjue w moim komputerze katastrofalne zachowanie karty graficznej (szok!).
28 listopada 2004 17:16:15
Karta graficzna... Tak... Te durne XP zawsze jak się przekręcą, to zwalają wszystko na kartę graficzną, niezależnie od tego, co było przyczyną. I chwalą się, że "bohatersko zresetowały kompa, żeby uniknąć uszkodzenia sprzętu" Fuuj! Kiedy ja się będę mógł do końca przesiąść na Auroxa, bo ten szajs mnie już wkurza...